, niedziela 21 kwietnia 2024
Tomasz Kobielski: Pomysł zdobycia Korony Ziemi był czystym przypadkiem
Razem z Tomaszem Kobielskim w wyprawie na Mount Everest uczestniczył Wojciech Trzcionka.  fot: Wojciech Trzcionka



Dodaj do Facebook

Tomasz Kobielski: Pomysł zdobycia Korony Ziemi był czystym przypadkiem

Barbara Śliż
Tomasz Kobielski: Pomysł zdobycia Korony Ziemi był czystym przypadkiem

Tak, jak i poprzedni goście Willi Słonecznej w Dębowcu, tak i Tomasz Kobielski podkreślał, że pomysł ze zdobyciem "Korony Ziemi" był całkiem przypadkowy. fot. BŚ

Trzy różne szczyty, trzy różne przygody, trzy różne doświadczenia i mnóstwo wspomnień. O swoich trzech wyprawach "naj" w piątek, 22 marca, w Willi Słonecznej w Dębowcu opowiadał Tomasz Kobielski, jeden z pierwszych polskich himalaistów, który zdobył Koronę Ziemi.

Najwyżej, najbardziej dziko i najzimniej, czyli Mount Everest, Piramida Carstensz i Mount Vinson to trzy szczyty z serii "naj" Tomasza Kobielskiego. Szczyty, które razem z Elbrusem, Mc Kinleyem, Aconcaguą i Kilimandżaro pozwoliły zdobyć himalaiście Koronę Ziemi. Siedem najwyższych szczytów spośród wszystkich kontynentów Kobielski rozpoczął zdobywać w 2003 roku. - 18 stycznia 2008 roku o godz 17.50 czasu chilijskiego zakończyłem projekt zdobywania "Korony Ziemi". W tym dniu udało mi się wejść na ostatni ze szczytów, na Mount Vinson na Antarktydzie. Było to zaledwie trzecie w polskiej historii zakończenie tego projektu i pierwsze z udziałem najmłodszego Polaka - wspomina Tomasz Kobielski.

Tak, jak i poprzedni goście Willi Słonecznej w Dębowcu, tak i Tomasz Kobielski podkreślał, że pomysł ze zdobyciem "Korony Ziemi" był całkiem przypadkowy. - Kiedy w 2003 roku wyjeżdżałem na Elbrus zupełnie nie myślałem o zdobywaniu "Korony Ziemi". Ten wyjazd był wyjazdem aklimatyzacyjnym przed zdobywaniem Chan Tengri. Pomysł pojawił się dopiero po Mount Evereście - komentuje himalaista.

Pierwszy z cyklu "naj" był Mont Everest zdobyty w 2006 roku. Obecnie najwyższy ze szczytów świata stał się górą komercyjną, wydawać by się mogło, że niegdyś prestiżem było zdobycie tego szczytu. Dzisiaj niemalże każdy, kto ma ochotę, odwagę i wie na ile starczy jemu sił porywa się na wyprawę w okolice tego szczytu. Podczas wspinaczki można minąć całe grupy ludzi, którzy schodzą, czy też zdobywają ten szczyt. - Wspólnie z naszą ekipą pojechała Martyna Wojciechowska, dzięki niej wyprawa stała się nieco bardziej medialna, łatwiej było pozyskać sponsorów. Był też z nami Wojtek Trzcionka, chłopak z Cieszyna. Cała wyprawa trwała około dwóch miesięcy - opowiada Kobielski. Przed każdym wyjściem na Mount Everest odprawiana jest ceremonia pujy, religijnego obrzędu. - Bardzo lubię zwłaszcza jej koniec, podczas którego odbywa się swego rodzaju impreza, gdzie się smakuje tamtejsze trunki, zjada się potrawy po to, by wszyscy szczęśliwie wrócili - dodaje.

Zupełnie inny klimat miała wyprawa na Piramidę Carstensz. - To moje drugie "naj" leżące w Nowej Gwinei. Droga na tę górę jest technicznie ciekawa, nie jest wspinaczką trudną dla kogoś, kto się wspina. Podczas tej podróży towarzyszyli nam Papuasi. Początkowo, po i tak już wielu przygodach z nimi, wybrało się z nami ok. 45 osób, z którymi szliśmy przez dżunglę, od północnej strony Piramidy - wspomina himalaista.

Ostatnia przygoda z "Koroną Ziemi" miała miejsce 18 stycznia 2008 roku. Razem z Januszem Adamskim, Bogusławem Ogrodnikiem i Przemysławem Kruszyńskim Tomasz Kobielski zdobył ostatni ze szczytów Ziemi. Wyprawa na Mount Vinson na Antarktydzie była najzimniejszą i najbardziej ekstremalną (wnioskując z opowieści himalaisty)z dotychczasowych wypraw. - Ostatni obóz przed atakiem szczytowym chcieliśmy zdobyć w nocy, a 18-go stycznia zaatakować szczyt. Niestety temperatura powietrza ostudziła nasz zapał. W nocy silnie wiało, a w namiocie wszystko zamarzło. Żartowaliśmy, że wewnątrz jest dosyć ciepło, bo ok. -5 st, na zewnątrz było pewnie z ok. -40. Kiedy ok. godz. 10.00 wychodziliśmy na szczyt cały był w chmurach, dopiero na pół godziny przed samym szczytem wszystko wokoło się odsłoniło, jakby specjalnie na nasze powitanie - mówi zdobywca "Korony Ziemi".

Przed Tomaszem Kobielskim kolejne wyzwania, już wkrótce wyrusza w następną wyprawę.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama