, wtorek 21 maja 2024
Wielicki: Nie ma porażek. Są tylko nowe doświadczenia
To on jako pierwszy człowiek zimą wszedł na Lhotse, Kangczendzongę oraz Mount Everest. fot: Barbara Śliż



Dodaj do Facebook

Wielicki: Nie ma porażek. Są tylko nowe doświadczenia

BARBARA ŚLIŻ
Jest jednym z pierwszych polskich himalaistów, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt niesamowitych górskich przygód, setki przemierzonych kilometrów, a przede wszystkim tysiące wspomnień, którymi chętnie podzielił się z gośćmi Willi Słonecznej. Krzysztof Wielicki był kolejnym bohaterem cyklu spotkań w Dębowcu.

O swojej pasji mógłby opowiadać godzinami. Każde kolejne zdjęcie z niemal każdego zakątka świata zachwyca coraz bardziej. Uwiecznione widoki, kultura tak odmienna od tej, z którą spotykamy się na co dzień, a przede wszystkim uśmiechnięte twarze. Twarze osób, które ciężką pracą i uporem zdobywają kolejne szczyty świata nie narzekając na ból, czy niepowodzenie. Nie poddają się po pierwszej próbie, wchodzą do skutku, by osiągnąć upragniony cel. - Alpinizm to emocje, raz pozytywne, raz negatywne. Jednego dnia lecą łzy szczęścia, drugiego jest płacz - komentuje Krzysztof Wielicki.

To on jako pierwszy człowiek zimą wszedł na Lhotse, Kangczendzongę oraz Mount Everest. To on w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa zdobył Lhotse. - Mój lekarz kategorycznie zabronił mi jakiejkolwiek wspinaczki. Biedny z gazet dowiedział się, że go nie posłuchałem - wspomina z uśmiechem Wielicki.

Nie dość, że w gorsecie, to jeszcze samotnie w noc sylwestrową. To jednak nie jedyny samotny zasługujący na podziw wyczyn himalaisty. Na Broad Peak dostał się zaledwie w ciągu jednego dnia. Także samotnie, wytyczając nowe szlaki, wspiął się na Shisha Pangme, Dhaulagiri, Gasherburm II i Nanga Parabat. Świadkami wspinaczki tego ostatniego szczytu byli jedynie pakistańscy pasterze. - Obserwowali mnie przez lunety z pobliskich łąk, kiedy zszedłem do nich powiedzieli tylko "well done" (przyp. red. "dobra robota"). Mieli strasznie zdziwione miny, że udało mi się samotnie wejść na szczyt. To tak, jakby facet z Dębowca przyszedł pod górę, zapytał gdzie ona jest, dostał wskazówki i poszedł w jej stronę - śmieje się himalaista. - Tam jednak dotarło do mnie, że kolejną górę zdobywam samotnie - dodaje.

Aż cztery razy podchodził na K2. W końcu się udało. Podczas letniej wyprawy w 1996 roku Krzysztof Wielicki osiągnął swój cel. - Alpinizm opiera się na ryzyku. Gdyby nie byłoby ryzyka nie byłoby alpinizmu. Samo wspinanie się jest proste, jak już się zacznie to nie ma odwrotu - mówi Wielicki.

Himalaista podkreśla jednak, że przygoda z alpinizmem to nie tylko szczęśliwe chwile. To mnóstwo chwil załamania, zwątpienia, tragicznych momentów, pożegnań swoich współtowarzyszy. Ludzi wielkiej chęci walki, ambitnych i gotowych poświęcić bardzo wiele, by osiągnąć szczyt. Wandzie Rutkiewicz i Jerzemu Kukuczce nie było to dane. - To byli niezwykli ludzie. Świetnie zapowiadający się alpiniści, którzy mieli to szczęście, że urodzili się w odpowiednim czasie. W czasie, w którym tworzyliśmy polski alpinizm - dopowiada Wielicki. - Wanda była dla mnie bardzo ważną postacią, była strasznie uparta. Gdyby żyła z pewnością byłaby ikoną gór, gdyby nie zaginęła na Kangczendzondze z pewnością byłaby pierwszą kobietą, która zdobyłaby Koronę - dodaje.

Kolejne spotkanie w Willi Słonecznej odbędzie się 26 października. Jego bohaterem będzie Krzysztof Wojtera.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama