, czwartek 22 sierpnia 2019
Obrona Terytorialna - konieczna?
Wojska Obrony Terytorialnej oficjalnie działają od 1 stycznia 2017 roku. Są piątym rodzajem sił zbrojnych – obok sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych. fot: PAP/Maciej Kulczyński



Dodaj do Facebook

Obrona Terytorialna - konieczna?

DR
Niedawno dowiedzieliśmy się, że MON podjął ostateczną decyzję w sprawie utworzenia w Cieszynie oddziału Wojsk Obrony Terytorialnej. Jednostka ma się do budynków przy ul. Wojska Polskiego wprowadzić za rok. Co to oznacza dla lokalnej społeczności?

Wojska Obrony Terytorialnej oficjalnie działają od 1 stycznia 2017 roku. Są piątym rodzajem sił zbrojnych – obok sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych. Ich dowódca jest powoływany przez prezydenta z kontrasygnatą premiera, ale podlega bezpośrednio szefowi MON. PiS odrzucił poprawki opozycji, które proponowały podporządkowanie WOT bezpośrednio dowódcy generalnemu, tak jak pozostałe rodzaje wojsk, co byłoby gwarantem apolityczności oddziałów. Opozycja wnioskowała również o poprawkę, która dotyczyła zakazu użycia Obrony Terytorialnej przeciwko obywatelom Polski. Politycy mówili wprost, że w przypadku buntów i protestów OT mogłaby użyć siły przeciwko buntującym się.

Brygad będzie łącznie 17 – po jednym w każdym województwie, nie uwzględniając Mazowieckiego, tam będą 2 brygady. MON zakładało na początku, że w 2018 roku Wojska Obrony Terytorialnej będą liczyć ok. 35 tys. żołnierzy. Jak podał końcem stycznia tego roku Newsweek, formacja liczyła 7 tys. osób (prawie 6 tys. ochotników i nieco ponad tysiąc zawodowych żołnierzy przesuniętych do nowej formacji). Przy ogromnych kosztach utrzymania. Zwolennicy OT mówili, że jedną z największych zalet jest tanie utrzymanie żołnierzy WOT, bo płaci się im tylko za faktycznie odbytą służbę. Łącznie żołnierz otrzyma miesięcznie 500 złotych, a ponad 600 zł oficer. Początkiem 2018 roku wydatki na WOT podsumowała Gazeta Wyborcza, która podała, że MON wydał na WOT już 741 mln zł. Nieoficjalnie mówiło się również o ponad miliardowym wydatku. Poprzednia ekipa z Antonim Macierewiczem na czele na kolejny rok zaplanowała wydatki na Obronę Terytorialną w kwocie 588 mln złotych, choć mogły one sięgnąć nawet 1,3 mld zł. Co to oznacza? Większą ilość pieniędzy przeznaczono na wojsko o „dyskusyjnej” - jak określił Newsweek, wartości bojowej niż na wizytówkę Polskich Sił Zbrojnych, czyli wojska specjalne.

WOT wydaje się być niezwykle popularnym tematem wśród samorządowców, którzy widzą w nim szansę rozwoju. Odziały i poddziały są przypisane do konkretnego terytorium i dlatego konieczna jest współpraca na linii WOT – samorząd. Samorządowcy sami wychodzą z propozycją utworzenia na terenie miasta pododdziałów. Większość z nich jest skłonna dokonać bezpłatnego przekazania nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa. Korzyści widzą w m.in. ochronie ludności przed skutkami klęsk żywiołowych i likwidacji ich skutków, a także wspieraniu służb miejskich w realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego. Do samorządów zgłaszających chęć utworzenia pododdziału WOT dołączył ponad rok temu powiat cieszyński. Początkiem maja 2017 roku Radny Powiatu Cieszyńskiego Krzysztof Neścior wystąpił do Zarządu Powiatu Cieszyńskiego o informację dotyczącą powierzchni dostępnej infrastruktury w dawnych koszarach zlokalizowanych przy ulicy Wojska Polskiego w Cieszynie. Na ten temat wypowiedział się Starosta Cieszyński Janusz Król podczas konferencji prasowej (22.11.2017 r.). - Celem jest, żeby Wojska Obrony Terytorialnej były w Cieszynie. Cieszyn zawsze był związany, jak nie z Wojskami Obrony Pogranicza to ze Strażą Graniczną. Staramy się o to, żeby wojska obrony terytorialnej znalazły się na tym terenie. W zasadzie wydaje się, że ta decyzja zapadła i prowadzimy rozmowy – mówił Starosta. Później w MON nastąpiły zmiany, a nowa ekipa nie była pewna tej decyzji. Teraz jednak Starostwo dostało zielone światło, które umożliwia Radzie przekazanie budynków na rzecz Skarbu Państwa. Powiat otrzyma rekompensatę za wykonany remont obiektu, a ulokowane tam ARP Games otrzyma nowe lokum.

- Uważam, że wojska są potrzebne na granicy każdego państwa - przyznał Janusz Król na ubiegłorocznej konferencji - Niestety sytuacje geopolityczna się zmieniła. Niestety. Też jestem za Szengen i otwartymi granicami, bez szlabanu, bez kontroli, ale widzimy, że w międzyczasie nasz świat się zmienił – na naszych oczach. Są potrzebni ludzie, którzy będą strzec, już nie bezpośrednio granic, a naszego bezpieczeństwa – podkreślał. Jeszcze niedawno świętowaliśmy 10. rocznicę wstąpienia Polski i Czech do strefy Szengen. Cieszyliśmy się z otwartych granic, których skutkiem nie tylko jest zniesienie kontroli, ale również zbliżenie do siebie obu części Cieszyna. Owocem tego są liczne współprace przeróżnych instytucji, transgraniczne projekty, czy zawiązane przyjaźnie. Teraz na granicy chcemy postawić wojsko. To tak jakbyśmy postawili krok w tył, niszcząc zaufanie jakie budowaliśmy przez te 10 lat. Nie wiemy jak OT będzie odebrana na Zaolziu. Może wzbudzić strach, odwrotnie do zamierzonego zapewnienia bezpieczeństwa. Kiedy WOT zagości na naszych terenach trzeba będzie się liczyć z konsekwencjami tej decyzji właśnie w tym aspekcie.

Według założeń WOT ma budować patriotyzm i jak mówią zwolennicy, ma stanowić wzór porządku oraz zdrowych wartości dla dzieci i młodzieży. Służba będzie budowała szacunek dla państwa i symboli narodowych oraz drugiej osoby. Jako argument „za” podają naukę podstawowych umiejętności, jakimi są pierwsza pomoc i... obsługa broni. Dużo mówi się o rozwoju i samorealizacji jaką zapewni dla przyjętych na służbę OT. Budowanie piątego rodzaju sił zbrojnych jest porównywane nawet do etosu Armii Krajowej. Jednak w jednym z wywiadów dla „Naszego dziennika” oficer WOT płk Sławomir Kocanowski powiedział: „Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy terenem możliwych ruchów wojsk przeciwnika, ale też niebezpiecznej działalności hybrydowej. Rola Wojsk Obrony Terytorialnej, którymi nasycimy środowisko, jest tu ogromna. Oni będą prowadzili rozpoznanie także w swoim otoczeniu, tam, gdzie mieszkają, pracują. Będą widzieć, kto przybywa, co robi. To się dzieje tak samo naturalnie, jak każdy z nas obserwuje wprowadzającego się sąsiada: kto to, jaka rodzina, jaki samochód” itd. Te słowa były przyczyną porównań WOT do ORMO (Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej), co natychmiast demontowały środowiska WOT. Na razie osądzać nie będziemy, czy OT bliżej do AK czy do ORMO. Byleby służyła ona bezpieczeństwu, demokracji, a nie partii.

Komentarze: (7)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Autor tekstu nie zna ani rodzajnika słowa "brygada", ani poprawnej pisowni słowa "pododdział", a chce wypowiadać się o kwestiach związanych z wojskiem? O bełkocie porównywania do ORMO i nadziei na służenie demokracji nie będę wspominał - bardzo marny poziom artykułu, wstyd dla portalu, redakcja jakaś w ogóle istnieje?

Autor wyraził nadzieję w końcowej sentencji artykułu, że WOT "będą służyły .... demokracji".
To niemal "namacalny" dowód, że fobia ze stolicy dotarła właśnie na Kresy Rzeczypospolitej. W Warszawie ogólnie wiadomo, że Obrona Terytorialna ma być wymierzona w mityczne miliony KOD-ziarzy. Np. kiedyś Jacek Żakowski, uważany przez groteskową opozycję za poważnego dziennikarza, ogłosił w studiu TVN-24 razem z Manuelą Gretkowską, że policja pod Pałacem Prezydenckim to wcale nie żadna policja, tylko przebrana Obrona Terytorialna Macierewicza.

Polakom rozwój sił militarnych nie jest wcale potrzebny.
Nawet male dziecka wiedzą, że w razie zagrożenia wojną to nasi sąsiedzi, a konkretnie Bundeswera będzie bronić polskiej ziemi do ostatniej kropli krwi.

Opozycja totalna wnioskowała o poprawkę, która dotyczyła zakazu użycia Obrony Terytorialnej przeciwko obywatelom Polski. ale sama
w poprzedniej kadencji stworzyła dziwne prawo, zwane ustawą 1066, której zapisy legalizują tak zwaną "bratnią pomoc", czyli zbrojną interwencję obcych wojsk na terytorium naszego kraju!

głupcy totalni nijak niczego nie kumają

To przykre, ale na pocieszenie powiem - jest was wielu.

"Nasz dziennik" - to tytuł gazety!
Wg Rady Języka Polskiego: "W tytułach - odmiennych i nieodmiennych - czasopism i cykli wydawniczych oraz w nazwach wydawnictw seryjnych piszemy wielką literą wszystkie wyrazy (z wyjątkiem przyimków i spójników występujących wewnątrz tych nazw)".
Dlatego piszemy "Nasz Dziennik".

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama