, czwartek 19 września 2019
Święta Bożego Narodzenia okiem dietetyka
Największym problemem Świąt jest to, że czas ten kojarzy się ze zwyczajowym przymusem jedzenia - mówi Anna Gałuszka. fot: Barbara Karnas



Dodaj do Facebook

Święta Bożego Narodzenia okiem dietetyka

JAKUB MARCJASZ
- Potrawy wigilijne są dla nas, a nie my dla nich. Korzystajmy z tradycyjnych smakołyków i cieszmy się nimi, ale jedzmy z głową, nie na akord! - mówi inż. Anna Gałuszka, technolog żywności i dietetyk, autorka programu warsztatów odchudzających "Szpitalosy" dla pracowników Szpitala Śląskiego w Cieszynie.

Święta Bożego Narodzenia to chyba jeden z najgorszych okresów dla naszego organizmu. Jest jakiś sposób, aby być wiernym tradycji, a jednocześnie nie zaszkodzić sobie?
Największym problemem Świąt jest to, że czas ten kojarzy się ze zwyczajowym przymusem jedzenia. To powoduje, że często brak nam pozytywnych świątecznych skojarzeń żywieniowych. Wszystko wydaje się tłuste, ciężkostrawne i kaloryczne. A przecież to tylko od nas zależy, ile rodzajów potraw zjemy i w jakiej ilości. Święta to okres, kiedy uzupełniamy naszą codzienną dietę w produkty, które często przez cały rok są przez nas pomijane w jadłospisie, ponieważ przygotowanie z nich potraw jest czasochłonne. Orzechy, mak, kasza, groch, grzyby leśne, kapusta i ryby, podobnie jak wiele innych naturalnych i prostych produktów są spożywane przez wiele osób tylko i wyłącznie w tym okresie. A przecież potrawy świąteczne to klasyczne, najbardziej zalecane przez dietetyków potrawy typu Slow Food z niskoprzetworzonych produktów.

Czy możemy przygotować nasz organizm do wigilijnej kolacji?
Oczywiście, że możemy przygotować nasz organizm do świętowania. Przygotowanie to jednak nie jest kwestią kilku godzin, czy dni, ale miesięcy. Zasada jest taka, że im bardziej urozmaicamy swoją codzienną dietę, tym szybciej miną ewentualne dolegliwości wynikające z przejedzenia. Jeśli ktoś nie spożywa na co dzień smażonego karpia, ale często spożywa schabowego, proszę mi wierzyć, że po rybie będzie czuł się bardziej ociężały i przejedzony, mimo że ryba sama w sobie, jest lepiej trawiona niż schab. Organizm po prostu gorzej reaguje na składniki, które dostarcza się mu rzadziej. Ta sama sytuacja dotyczy grochu i kapusty. Innym aspektem przygotowania jest nasze nastawienie psychiczne do tematu. Jeśli nastawiamy się na spróbowanie każdej potrawy, a świętowanie oznacza bierne poddawanie się presji innych stołowników, to już w tym momencie skazujemy się na porażkę i dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

Potrawy wigilijne są dla nas, a nie my dla nich. Korzystajmy z tradycyjnych smakołyków i cieszmy się nimi, ale jedzmy z głową, nie na akord! Róbmy choćby niewielkie przerwy między potrawami, nie nakładajmy ogromnych ilości na talerz. Jeśli mamy wpływ na sposób przygotowania potraw, to zamiast smażenia ryby upieczmy ją. Możemy również wybrać sałatkę ze śledziem lub zupę rybną, a tradycji stanie się zadość.

Pokusa może okazać jednak silniejsza. Co wtedy? Jakie są sposoby na świąteczne przejedzenie?
Sposoby są różne, ale ja osobiście najbardziej polecam spokojny spacer. Naturalny ruch usprawnia pasaż treści pokarmowej i pozwala spalić kilkaset kilokalorii, jeśli trwa co najmniej godzinę. Nie jestem zwolennikiem sięgania po środki farmakologiczne na niestrawność i zgagę. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie wypicie herbaty miętowej. Stanowczo odradzam prowokowanie wymiotów, którymi bardziej możemy sobie zaszkodzić niż pomóc.

Jeśli dolegliwości żołądkowe jednak nie mijają, to po jakim czasie powinniśmy się zgłosić do lekarza?
Myślę, że większość z nas doskonale czuje, kiedy kończy się przejedzenie, a kiedy zaczyna się poważniejszy problem. Jeśli ból i wzdęcia przemieszczają się wraz z trawionym pokarmem, to należy to po prostu odchorować w domu. Jeśli jednak ból utrzymuje się dłużej niż zwykle w jednej lokalizacji np. w okolicy wątroby, to trzeba już się nad tym zastanowić i w przypadku utrzymywania się bólu, zgłosić jednak do lekarza. Apeluję jednak o zdrowy rozsądek. Jeśli chorujemy na jakiekolwiek dietozależne schorzenie, bierzmy pod uwagę, że nasze narządy nie dadzą nam dyspensy. Spośród wielu potraw zawsze wybierajmy te, co do których jesteśmy pewni, że są dla nas bezpieczne. Jeśli nie możemy się oprzeć pokusie skosztowania każdej potrawy, to jedzmy, ale w małych, degustacyjnych ilościach, albo rozłóżmy sobie konsumpcję na kilka świątecznych dni.

Komentarze: (2)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Patrząc na to ile ludzie kupują przed Świętami i ile z tego zostaje wyrzucone na śmietniki kilka dniu później, faktycznie jemy żeby się "nażreć" a nie żeby zjeść.

Osobiście wolę schabowego od ryby. Hihi. Ale co zrobić... Wigilia!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama