, sobota 16 stycznia 2021
W pogoni za brunatnym jeleniem: Mały Wiedeń
W Cieszynie bowiem stale są tacy, którym porównanie Cieszyna z Wiedniem i nazywanie Cieszyna Małym Wiedniem smakuje słodko jak jabłkowy strudel. Cieszyn jest, oczywiście, uprawniony do tego porównania jak chyba żadne inne miasto w Polsce. Takie porównanie powinno jednak cieszynioków do czegoś dopingować i zobowiązywać. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Mały Wiedeń

FLORIANUS
W zeszłym tygodniu w cieszyńskim Domu Narodowym odbył się Koncert Wiedeński. Zabrzmiały największe przeboje króla walca Johanna Straussa i popisowe arie z najsłynniejszych wiedeńskich operetek. Koncert nawiązywał - jak zapowiadali organizatorzy - do tradycyjnych gali i noworocznych koncertów odbywających się we Wiedniu. Dlaczego jednak koncert o charakterze noworocznym odbywa się w Cieszynie już w połowie listopada? I dlaczego wiedeńskie gale odbywają się w polskim Domu Narodowym? Sto lat temu, a jeszcze bardziej sto piętnaście lat temu, byłoby to w Cieszynie nie do pomyślenia. Nie po to ojcowie założyciele i budowniczowie Domu Polskiego zakładali i budowali tę placówkę przy Rynku w Cieszynie, aby rozbrzmiewały w niej wiedeńskie walce. Na inauguracji Domu Polskiego w styczniu 1901 roku śpiewano Rotę.

Historyczne związki Cieszyna z Wiedniem są ogólnie znane, można o nich przeczytać obszerne sprawozdanie na internetowej stronie miasta, ale wiedza o Księstwie Cieszyńskim pod berłem Habsburgów nie jest dostatecznie upowszechniona. Z polskiego punktu widzenia jest to bowiem wiedza niejednoznaczna i kłopotliwa. Cieszyńska tożsamość jest skomplikowana, wielowarstwowa, różnorodna, często wewnętrznie sprzeczna, skrywająca wiele fascynujących, czasem heroicznych historii, niepozbawiona jednak wątków dzisiaj niezrozumiałych, miejsc mrocznych lub głuchych, sekretnych i wstydliwych epizodów. Tutejsza historia rozgrywała się bowiem jakby w wielu wymiarach - w wielu światach, wielu kulturach, wielu religiach, wielu językach - równolegle i osobno. Te różne światy, różne wymiary, choć istniały obok siebie, często wolały o sobie nic nie wiedzieć, wolały pozostawać sobie obce. Albowiem Cieszyn i jego okolice to obszar pograniczny, przejściowy, o niestabilnej, płynnej, kalejdoskopowej tożsamości, która układała się w rozmaite wzory w zależności od tego, jak wiały wichry i przeciągi tzw. historii.

Habsburgowie docenili to miasto, a nawet uznali za stosowne trochę w nie zainwestować, dopiero w XIX wieku, zwłaszcza zaś za panowania nieodżałowanego cysorza Franza Josepha, kiedy po Wiośnie Ludów monarchia habsburska coraz bardziej podlegała ciśnieniu narastających ruchów narodowych. Austriackie inwestycje dwóch ostatnich dekad XIX wieku i pierwszej dekady XX wieku - wodociąg, elektrownia, gazownia, tramwaj, a także dworzec kolei koszycko-bogumińskiej - dały Cieszynowi awans cywilizacyjny zgodny z zachodnioeuropejskimi standardami. W przededniu I wojny światowej Cieszyn miał nowoczesną infrastrukturę na poziomie innych miast zachodnioeuropejskich i zawdzięczał to właśnie swoim związkom z Wiedniem, kulturą austriacką i cywilizacją habsburską. W Cieszynie były sklepy podobne jak w Wiedniu i kawiarnie podobne jak w Wiedniu. Młodzież wysyłano tam na studia. Mieszkały tu rodziny związane z dworem cesarskim. A jednocześnie, dzięki niebywałej aktywności polskich środowisk, mogły się tu rozwijać polskie inicjatywy gospodarcze, oświatowe, kulturalne, patriotyczne, które w wielokulturowej, wielonarodowej, wielowyznaniowej, dynamicznej społeczności, skutecznie powiększały swój stan posiadania i umacniały swoje pozycje oraz prestiż. Ale ta złota wiedeńska epoka nad Olzą nie trwała długo. Zakończył ją kataklizm I wojny światowej, rozpad monarchii austro-węgierskiej, podział Cieszyna pomiędzy dwa nowo powstałe państwa, granica na Olzie. Potem nastąpiła budowa polskich struktur i administracji po wschodniej stronie Olzy, a czeskich po zachodniej, później, po układzie monachijskim, polski anschluss Zaolzia, potem polska klęska we wrześniu 1939 roku, koszmar hitleryzmu i Trzeciej Rzeszy, potem sowietyzacja w PRL-u.

Tak zwane stare dobre, austriackie czasy skończyły się raz na zawsze, ale zostały po nich jakieś mgliste widma - wspomnienia, nostalgia, mit. Przetrwały jakieś swojskie, ale nie polskie tradycje, obyczaje, zabawy, obrazki, akcesoria, potrawy, przyprawy, jakieś niby to gwarowe frazy. Miejskie legendy i miejski folklor. A potem, już w wolnej Polsce, która pragnęła tzw. powrotu do Europy, niektórzy tutejsi zaczęli poszukiwać jakichś wiedeńskich korzeni i koneksji, przywoływać habsburską aurę dla lepszego samopoczucia, koloryzować swoją zgrzebną lokalność w wiedeńskim guście i w celach promocyjnych, eksponować cysorza w sali ratusza i w Cafe Muzeum. W zbudowanym za starej Austrii teatrze od czasu do czasu, zwłaszcza na koncertach noworocznych, pojawiał się sobowtór cysorza. I nawet przy wielkim narodowym czytaniu „Lalki” w Bibliotece Miejskiej wspominało się stare dobre czasy austro-węgierskiej monarchii. W Cieszynie bowiem stale są tacy, którym porównanie Cieszyna z Wiedniem i nazywanie Cieszyna Małym Wiedniem smakuje słodko jak jabłkowy strudel.

Cieszyn jest, oczywiście, uprawniony do tego porównania jak chyba żadne inne miasto w Polsce. Takie porównanie powinno jednak cieszynioków do czegoś dopingować i zobowiązywać. Lepiej by było, żeby zerkając czasem na swoją dawną wiedeńskość z dystansem, rezerwą i humorem, zapatrzyli się w Wiedeń współczesny i stamtąd czerpali dla siebie wzorce. Bo jak wiadomo, w XXI wieku państwa coraz bardziej tracą znaczenie, a zyskują je miasta. Kilka ośrodków badawczych i firm konsultingowych (np. The Economist Intelligence Unit czy firma doradcza Mercer) publikuje co roku ranking najlepszych miast do życia na świecie. W tym roku okazało się, że Wiedeń jest po raz kolejny z rzędu najbardziej przyjaznym mieszkańcom i najlepszym do życia miastem w Europie. W dodatku jest też drugiem - zaraz za australijskim Melbourne - najlepszym miastem do życia na świecie. W rankingach bierze się pod uwagę kilkadziesiąt kryteriów, m.in.: infrastrukturę, stan służby zdrowia, edukację, kulturę, bezpieczeństwo, odporność na korupcję, czystość, stan środowiska naturalnego, usługi, dostępność komunikacyjną, niezbyt wysokie koszty utrzymania. Wiedeń lokuje się też wysoko w rankingu tzw. smart cities, czyli inteligentnych miast, które celują we wdrażaniu nowych technologii i ekologicznych rozwiązań oraz w kreatywnym wykorzystaniu lokalizacji i zasobów. W tych rankingach polskie miasta - Warszawa i Wrocław - plasują się dopiero w okolicy setnego miejsca.

Ach, w tej sytuacji może by tak jednak przyłączyć Cieszyn do Wiednia...

Komentarze: (6)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Duży Wiedeń
mały Cieszyn
co ku wielkości
się skrada

my się z tego
bardzo cieszym

chociaż tu i ówdzie
coś trzeszczy...

tam-zdrada...

Cieszyn, 25.11.2015, w 113 rocznicę,
Światowy Dzień Pluszowego Misia...

Bardzo dobry, trafny artykuł. Gratuluję i pozdrawiam :)

przysmak o nienagannie sporządzonym zaczynie...popr.

to osobisty, subiektywny pogląd..."Mały Wiedeń", to smakowity, o wyważonym smaku i kulturowych walorach zdrowotnych..."Mały Felieton", przysmak o nienagannie zarobionym zaczynie do fabuły...dobrze zarobionym cieście słowotwórczym oraz dobrze, właściwie optymalnie dobranymi składnikami bazowymi, z harmonijnie i fantazją, dobranymi ingrediencjami wyszukanych smaków oraz aromatów... no dobra, koniec, z tym kwiecistym uzasadnieniem...bo przesolę...!

na prywatnym rankingu felietonów Florianusa... to - pierwszy, o dworcu autobusowym, którego nie ma oraz - ostatni, o rozmytej i zniekształconej tożsamości kulturowej miasta, które utraciło a właściwie, nie ukształtowało zdrowo i z klasą, swojego charakteru... znajdują się ex aequo, na pierwszym miejscu!

teraz Cieszyn jest taką tragifarsową składanką, "pomieszaną barwowo, krzywolustrzaną mozaiką...

a podsumowując Florianusowe, dzisiejsze pisanie? krótko, barwnie, z wyczuciem /zespolonym z wizją świata, w którym żyjemy/, dyskretną ironią i ...na temat...

miyjcie sie, jako chcecie!

Piękny panegiryk. Cieszynioki zaniemówią z wrażenia :) Mach-owi puszczą zwieracze.....

Cieszynioki zapatrzyli się w współczesny Wiedeń i stamtąd będą czerpać dla siebie wzorce? To kapkę do tego raju im brakuje!
Bo według ostatnich danych statystycznych liczba muzułmańskich uczniów w szkołach średnich stolicy Austrii przewyższyła liczbę uczniów katolickich…
W obecnej chwili w szkołach podstawowych austriackiej stolicy kształci się 23 807 katolików, 17 913 muzułmanów, 11 119 uczniów bez konkretnego wyznania 6 083 prawosławnych i 2 322 protestantów.
Warto przy okazji przypomnieć, że to właśnie Wiedeń jest nieformalną stolicą europejskiego wahhabizmu.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama