, poniedziałek 9 grudnia 2019
W pogoni za brunatnym jeleniem: Krzywe zwierciadełko (felieton)
Przeglądając listę laureatów Nagrody Miasta Cieszyna w dziedzinie kultury za ostatnich piętnaście lat, trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to nagroda rozdawana we własnym gronie miejscowych działaczy i urzędników według ich anachronicznych i prowincjonalnych wyobrażeń o tym, co stanowi godną uznania wartość w kulturze miasta. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Krzywe zwierciadełko (felieton)

FLORIANUS
Z okazji rocznicy powołania Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego miasto Cieszyn zorganizowało koncert światowych przebojów w wykonaniu Krzysztofa Kiljańskiego z towarzyszeniem orkiestry Big Silesian Band. Przed koncertem w Teatrze im. Adama Mickiewicza wręczone zostały Nagrody Miasta Cieszyna za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony kultury. Tyle dowiedziałem się z plakatu i z internetu.

Nie zostałem zaproszony na ten koncert i nie wiem, czy była to impreza udana. Ale nawet gdybym dostał zaproszenie, to chyba bym nie poszedł. Nie jestem fanem Krzysztofa Kiljańskiego. Natomiast nie jest wykluczone, że wielkim fanem Kiljańskiego jest Naczelnik tutejszego Wydziału Kultury, któremu w tym roku miasto Cieszyn przyznało nagrodę w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony kultury. To ciekawe, że lokalny samorząd przyznał nagrodę swojemu własnemu urzędnikowi. Stało się tak na wniosek Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej, który jest miejską instytucją kultury nadzorowaną przez Pana Naczelnika. Pan Naczelnik po godzinach urzędowania działa w Zespole jako instruktor i kierownik muzyczny. To trochę tak jakby Zbigniew Boniek, prezes PZPN, grał po godzinach urzędowania jako napastnik Legii Warszawa i otrzymywał za to premię od prezesa PZPN-u. Takie porównanie mi się narzuca, choć nie jestem pewien, czy ono jest do końca trafne. Przecież nie ma w tym nic złego, że miejski urzędnik jest jednocześnie praktykującym muzykiem. Może za swoje muzykowanie zasługuje na nagrody.

Sęk w tym, że miejski urzędnik muzykuje w zespole folklorystycznym finansowanym przez miasto. W tym kontekście można by zadać pytanie, czy kierownik muzyczny i instruktor w miejskiej instytucji kultury otrzymuje jakieś wynagrodzenie za swoją pracę w tej instytucji. Możliwe, że niepotrzebnie się czepiam, bo Pan Naczelnik nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia za swoją pracę kierownika muzycznego, wykonuje ją wyłącznie z umiłowania dla folkloru Ziemi Cieszyńskiej. Tym niemniej sytuacja nie jest transparentna, a dla swoich wątpliwości nie znajduję wyjaśnienia na przykład na stronie internetowej UM. Można by tu zadać jeszcze parę innych pytań. Przykładowo czy skierowany do UM wniosek ZPiTZC o przyznanie Nagrody Miasta Cieszyna w dziedzinie kultury kierownikowi muzycznemu ZPiTZC i w tej samej osobie Naczelnikowi Wydziału Kultury został zaopiniowany przez tenże Wydział Kultury? Czy Naczelnik Wydziału Kultury zastając na swoim biurku pismo swojej szefowej z ZPiTZC z wnioskiem o przyznanie mu nagrody za zasługi dla Zespołu i miejskiej kultury cieszyńskiej, nie poczuł cienia wątpliwości związanej z dwuznacznością tej sytuacji? Czy nie przyszło mu do głowy, że w pewnej mierze nagradza sam siebie? A może Naczelnik Wydziału Kultury nie ma nic wspólnego z procedurą przydzielania Nagrody Miasta Cieszyna? Może Urząd Miejski ukrywał przed swoim Naczelnikiem, że zostanie nagrodzony Nagrodą Miasta Cieszyna i zaskoczony Naczelnik dowiedział się o tym dopiero w sali teatru przed koncertem Kiljańskiego? Może tę nagrodę przydziela jakieś zewnętrzne, bezstronne, niezwiązane z Urzędem Miasta jury, w którym zasiadają wybitne autorytety w dziedzinie kultury uznawane także poza Cieszynem? A może regulamin tej nagrody, którego nie byłem w stanie znaleźć w internecie, dopuszcza tego typu niejednoznaczne, ale za to zasłużone dla kultywowania stelości kandydatury, również zza biurek lokalnych urzędów?

Wyczytałem w internecie, że jeden z trojga tegorocznych laureatów wyznał zgromadzonej w teatrze publiczności, iż nagroda jest dla nagrodzonych przemiłym zaskoczeniem. I jednocześnie przedstawił w paru znamiennych zdaniach, jak laureaci rozumieją misję tutejszego pracownika kultury. Chodzi o uprzyjemnienie życia publiczności poprzez pokazywanie różnych aspektów lokalnego dziedzictwa kulturowego i narodowego. Zabawiać, troszczyć się o to, żeby państwo miło i przyjemnie spędzali czas. Zasługą zaś władz miejskich jest, że potrafią to docenić - wyznał wdzięczny laureat - dziękując w szczególności Radzie Miejskiej, z którą przemile zaskoczeni laureaci od lat współpracują. Brawo! Brawo! Oklaski dla laureatów i jeszcze większe oklaski dla zasłużonej Rady Miejskiej. Wielkie brawa dla wszystkich laureatów Nagrody Miasta Cieszyna od początku jej istnienia i wszystkich miejskich radnych od 2000 roku, czyli od czasu ustanowienia nagrody.

No właśnie. Przeglądając listę laureatów Nagrody Miasta Cieszyna w dziedzinie kultury za ostatnich piętnaście lat, trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to nagroda rozdawana we własnym gronie miejscowych działaczy i urzędników według ich anachronicznych i prowincjonalnych wyobrażeń o tym, co stanowi godną uznania wartość w kulturze miasta. W gruncie rzeczy jest to nagroda pozbawiona rangi i prestiżu. Jest to lustereczko, w którym przeglądają się gwiazdki cieszyńskiego nieba dobrze postrzegane w cieszyńskich urzędach. Jest to krzywe zwierciadełko, w którym jaskrawo i karykaturalnie odbija się wieloletni brak przemyślanej polityki kulturalnej w mieście i długotrwały brak świadomości w cieszyńskim Ratuszu na temat tego, co rzeczywiście się dzieje w cieszyńskiej kulturze, jak powinny działać miejscowe instytucje kultury, jak gmina mogłaby w tym zakresie współpracować z lokalnymi organizacjami pozarządowymi, co odpowiada standardom respektowanym w innych miastach w Polsce i w Europie, co i dlaczego warto promować, popierać i nagradzać w kulturze.

I wreszcie jest to także świadectwo braku zrozumienia dziedzictwa Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego, na którą organizatorzy gali wręczania nagrody się powołują, nie mówiąc już o kontynuowaniu tradycji tutejszych polskich organizacji kulturalnych jeszcze z XIX stulecia.

Komentarze: (18)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Jak można śpiewać ROTE w1901 roku skoro zosta napisana w 1910 ciekawe.....

dobre - to, z moim, do mnie, do... nas...mariażowe pisanie, dopisywanie...sensu rozważań...jesteśmy częścią i współautorami procesu-ewolucji wydarzeń... - dojrzewamy w ...naszej "wewnętrznej"...ku... demokracji "zewnętrznej"... (patrz: twórca psychologii zorientowanej na proces, Arnold Mindell > głęboka demokracja) - zatem, dzięki za cenne, trzeźwe uwagi! pożyteczna niezmiernie, na wagę złota jest
- obywatelska, pogłębiona refleksja oraz coraz bardziej odważne... działanie...

Samorząd, praktycznie w całym Kraju powinien sobie zadać oklepane pytanie: dokąd zmierzam? Rajcy, Burmistrze i inni, sami z siebie tego pytania nie wyduszą. Musimy na nich wywierać nieustanną presję, skoro demokratyczne wybory dają taki skutek a nie inny. Drogi Nas Jerzy dopomina się o "autorytet". Lokalny autorytet? Jak jednak mówić o samorządzie, skoro "autorytety" same się ustanawiają? Czy to nie skutek uboczny samorządowego głosowania, które bywa bardziej mozolną "robotą" Proboszcza, niż świadomym wyborem Mieszczan? Dodajmy: pozostających faktycznie w stanie "wolnego wyboru". Dlatego nie dyskutował bym o jakości, czy też "wybitności", zwłaszcza jeśli chodzi o twórców kultury, bowiem "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi". To też oklepane, ale, równie warte przypominania. Co tu bowiem mówić o jakiejś "kulturze", skoro w jej obszarze antypatii wzajemnych co niemiara. Tam gdzie miało być pole dialogowe, tam "durnie" wkroczyła polityka. Prostacka polityka. Może zatem lepiej się "zamknąć"? Gdy bowiem padają tezy "maluczkich" z którymi trudno "wielkim" polemizować, to z reguły "wielki" nakazuje się "zamknąć" lub... "zamyka w komórce". Jak ks. Boniecki coś powiedział, na niektóre paralele w tym abp Meringa, to dostał "zakaz". No i róbmy ciąg dalszy takiej "wizji" społeczeństwa obywatelskiego, a patrzajmy końca. Władzy, w tym "kulturalnej" trza słuchać i tyle...

przyznającej ją instytucji...popr.

wypadkową autorytetu - popr.

tradycyjnie, autorytet,posiada...popr.

chciałem jeszcze raz, uważnie przeczytać felieton ale nie...mam prosty umysł i jestem słaby w rozwikływaniu spraw... oczywistych - szczerze mówiąc, miałbym ochotę zacząć, od kwestii podstawowych: instytucjonalnego życia kulturalnego miasta - czy ma owo życie...a u t o r y t e t... a jeżeli tak, to na jakich został on ufundowany...materiale, kruszcu, substancji...? czy jest nim profesjonalizm osób zajmujących się kulturą, ich cechy osobowe, odznaczające się, spajającą je moralnością? nie, nie będę wgłębiał się za bardzo w temat - bo to może wydać się...nudne imało konkretne, dla niektórych a może wielu czytelników...jednak sedno pragnę wyłuszczyć...jeżeli,bez wątpienia, zarządzane instytucjonalnie, życie kulturalne, tradycyjnie posiada...to w ostatnim, kilkuletnim okresie czasu, byłem świadkiem kilku spektakularnych wydarzeń, które zatrzęsły ową, budowlą autorytetu aż ta, niczym spiżowy obelisk, zatrzęsła się w posadach...mało tego, w pewnym momencie - kulminacji sławetnych /w ciemnych barwach.../ wydarzeń - usunięcia, gwałtownego usunięcia z posady...autorytetu teatralnego i reżyserskiego, osoby o wybitnych talentach kulturotwórczych, że się tak pretensjonalnie wyrażę...pomyślałem sobie, że ów "autorytet instytucjonalny", autorytet kulturalny miasta, runął, roztrzaskując się na drobne kawałki...powie ktoś, co on, to znaczy - ja, czepiam się minionych zdarzeń...ja się nie czepiam /a jest wyrazisty pożytek i sens, żeby do tego wracać.../, tylko zwracam uwagę, wskazuję na standardy moralne i społeczne, których mało, że nie dochowano ale się im w sposób jaskrawy i uwłaczający elementarnym wartościom osoby ludzkiej /znowu te koturnowe określenia - pardon.../,przeciwstawiono... no dobrze.../upominam teraz sam siebie: "nie rozpędzaj się bo zaczniesz...ględzić/...ale muszę już teraz, zdążać do...nagrody,bohatera florianusowego felietonu...otóż nagroda kulturalna...winna być przyznawana przez...hiper-autorytet instytucjonalny, że się tak wyrażę, lokalnym autorytetom osobowym i społecznym...trzeba to widzieć całościowo, w szerszym kontekście wątków...nagroda, to...zaledwie - reprezentacyjna część całości, wspomnianego autorytetu instytucji i jej honorowego mecenatu - czy Rada Miasta ma autorytet? jakiś...ma - jednak, gdy próbujemy widzieć szerzej, wiążąc różne zdarzenia - wyłania się bardziej spoista i wartościowa całość obrazu...aktualnie nagroda w dziedzinie kultury, nie jest wypadkowa autorytetu, przyznającej ja instytucji, którą reprezentuje Rada Miasta - siła czy moc, symboliczna moc tej nagrody jest, w moim odczuciu - mała, by nie napisać - mizerna...to "uroczyście odciśnięta pieczęć urzędowa", zdobna w uroczyste akcenty i konwenanse...nie jest emanacją powagi i odpowiedzialności oraz profesjonalnego oraz moralnego autorytetu...nic na to nie poradzę...że nagroda ta,nie jest przemyślnym, inspirującym oraz motywującym działaczy kulturalnych, bodźcem,który porusza ich wrażliwość oraz zaspokaja oraz wznieca nowe kulturotwórcze i artystyczne wyzwania...tak więc,mam nadzieję,że uniknąłem nudnego elaboratu...nie będę zatem pisał na temat "łamigłówki przyznania nagrody kulturalnej panu Naczelnikowi od kultury", chociażby nie wiem,jak był utalentowanym "pozaurzędowym twórcą" - przyznanie, w gruncie rzeczy, samemu sobie przywileju jest bowiem, niezręcznością oraz więcej...działaniem klasycznie-tak, tak: koteryjnym....ktoś powie - koteria? też mi nowina, nie bądź niedzisiejszy, to normalka i czy widzisz coś podobnego, po raz pierwszy? odpowiem, primo - jestem "niedzisiejszy", secundo - to dla mnie oczywistość, że reaguję /po raz n-ty/, kiedy widzę rażące działania, które dotykają i niszczą wrażliwe miejsca, w obszarze wewnętrznym twojego, mojego, naszego, ich - c z ł o w i e c z e ń s t w a...! jeżeli zaś, znowu ktoś wtrąci - że...człowieczeństwo, to jakiś anachronizm, przeżytek, że...wyszło z mody, to ja również...wychodzę...i tak, znając swoje gadulstwo, wygodnie mi w ten sposób, zakończyć powyższe uwagi....ps przypomniało mi się,że kiedyś pojawiły się obiekcje, odnośnie przyznania nagrody edukacyjnej,ówczesnej Naczelnik edukacji i oświaty, Ewie Gołębiowskiej - wtedy, wobec głosów niezadowolenia, kogoś ruszyło sumienie i chyba - odstąpiono od ceremoniału... a może, po latach sumienie, w opinii wielu, jest także bytem anachronicznym, który zakłóca "harmonię urzędu", stojąc na przekór jego pragmatycznych powinności? hmmm...rozumiem - podważa to bowiem cyniczne podstawy filozofii społecznej, nakierowanej, jakoby głównie na ludzi oraz ich żywotne potrzeby...przecież władza...służy ludziom! stop! i tak pisałem zbyt rozwlekle i ...za dużo...Amen...

Świetny, normalny, odważny jak na Cieszyn felieton. Głupotę trzeba pokazywać palcem. Zwłaszcza w Cieszynie. Florianus obnażył sposób myślenia urzędników i radnych w Cieszynie. Czegóż można się spodziewać po władzy, której lider - burmistrz przebiera się jak pajac za Elvisa Presleya w tandetnym, azjatyckim przedsięwzięciu w stylu " Telewizja Republiki Kałmuckiej prezentuje...". Niestety z trudem ten rodzaj głupoty daje się wytłumaczyć szczytnym celem.

Zgoda. Tylko nie zapomnij że tych przebranych głupków było więcej.

dobrze, że Florianus dotyka..wrażliwej i doniosłej... kultury - w końcu: przed sobą ma ratusz a za sobą Dom Kultury - i przez tyle dziesięcioleci, wytrwale, z podziwu godną cierpliwością, uważnie je obserwuje... /jutro, wtrącę - do kolejnego felietonu, swoje trzy grosze.../ - dobrej nocy!

Ciekawy problem, może sytuacja transparentna co do nagród nie jest, ale relacjonowanie i sądy na temat imprezy na której się nie było, a nawet być na niej nie chciało, a wzbudzają takie same wątpliwości co do dziennikarza ...
Przy okazji, czy to nie jest też tak, że ta owa inna "alternatywna" kultura nie ma swojej publiczności, która by zgłosiła swych twórców i działaczy do nagrody?

Ludzie pokroju Pana Naczelnika wstydu nie mają. Zrozumienie dla tak oczywistych faktów przekracza w sposób znaczący jego intelektualne możliwości. Nie czepiałbym się gdyby ta kompromitacja dotyczyła tylko nieudaczników pokroju Pana Naczelnika. Jednak współczuć będą nam wszystkim.

Musisz być słabiutki bardzo autorze tego felietony, jeśli nie umiesz znaleźć prostej informacji na stronie miejskiej o trybie przyznawania tych nagród.
Pomogę nieco:
http://bip.um.cieszyn.pl/?cid=11318&bip_id=9574

Jeśli chciałeś być na tej imprezie, to nie licz na zaproszenia - tylko jak normalny człowiek kup bilet - nie były drogie...

Ponadto - jak już się zapoznasz z tą informacją to POMYŚL - to nie boli - wnioski analizuje i opiniuje Rada Miejska, co więcej - nagrody również przyznaje Rada Miejska. To coś innego niż Burmistrz, coś innego niż Urząd Miejski.

Jeśli zainteresowałbyś się sprawą wcześniej też mógłbyś zgłosić swoich kandydatów - nic nie stoi na przeszkodzie.

Wiesz czym jest ten tekst szanowny Florianusie - jest HEJTEM w czystej postaci!

Ciekawe co chcesz ugrać tym tekstem!

P.S. Nie kupiłem biletu bo nie lubię ani jakiś big bandów ani jakiegoś anonimowego dla mnie wokalisty Kiliańskiego, ale "nie jest wykluczone" że pełny teatr bawił się znakomicie....

No i właśnie ten felieton jest o takich jak TY, szanowny "Anonimie". Dlatego czujesz się poruszony. Trafiło, prawda? Drogi buraczku, to nie jest hejt tylko rzeczowa krytyka. Poza tym z twoich rozważań wynika ,że jesteś klasycznym urzędnikiem, który pilnuje podziału: Rada i Urząd. Dla mnie jest to po prostu władza ustawodawcza i wykonawcza, które w dziedzinie kultury tradycyjnie dają ciała. Ale nie bój się twoja pozycja jest niezagrożona :).No bo niby kto by zagroziłby ci w tym miasteczku?

Wreszcie felieton! :)

Czy Piotr Gruchel zasłużył na Cieszyniankę w mniejszym stopniu, niż dziesiątki obdarowanych nią dotąd "ludzi pracujących w kulturze" od Istebnej po Zebrzydowice? A jeśli jego dorobek i zasługi są nie mniejsze, to dlaczego miałby Cieszynianki nie otrzymać? Za karę, że jest miejskim urzędnikiem?
Inna rzecz, że nagroda ta nie ma już obecnie żadnego znaczenia i w mniejszych gminach trzeba wręcz ze świecą szukać "działacza kultury", który by jej do tej pory nie otrzymał. Inaczej jest w Cieszynie, w którym nie otrzymali jej nawet tak wybitni twórcy, jak Zbigniewa Machej, czy Jerzy Kronhold...

Co z tego, że ma racje? Nic nie wyniknie z tej pisaniny, gdy UM przez lata przyzwyczaił się do takiego postrzegania rzeczywistości i jej propagowania.
Można skwitować „ norma” u cieszyńskich steloków. Dziw, że w tym wypadku zwraca się uwagę na część życia dotyczącego tylko „Kultury”.
Pojęcie to jest tak obszerne i zawiera to wszystko, co stanowi rezultat zbiorowej działalności, że zawężanie go tylko do działalności artystycznej jest wygodne dla tworzących takie konkursy.
Wszystko poza wartościami artystycznymi, podlega wg propagatorów innym kryteriom niż kultura, a dewaluacja wielu pojęć jest wpisana pod szumnym hasłem nowej jakości i zapomnieniu o przyzwoitości.

ma racje

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama