, czwartek 21 czerwca 2018
Jak się rozwieść, nie krzywdząc dzieci?
Tak czy inaczej sprawa rozwodu albo dotyczy nas osobiście, albo kogoś z naszego otoczenia. I nie ma co ukrywać, że najważniejsze w całej tej strasznej sytuacji są dzieci.  fot: Kat Grigg



Dodaj do Facebook

Jak się rozwieść, nie krzywdząc dzieci?

PATRYCJA CICHY SZEPT
Na temat rozwodu rodziców i tego, w jaki sposób muszą radzić sobie z tym dzieci, pisano już wszędzie i bardzo dużo. Mimo to temat jest niestety zawsze na tak zwanym topie, jakkolwiek brzmi to niestosownie w kontekście tej smutnej sytuacji.

Wydaje mi się, że wszystko, co chcę napisać o rozwodzie, jest czytelnikom znane, a jednak podjęłam się tematu, bo chociaż wiadomo to i owo, to myślę, że warto przypomnieć. Po pierwsze, to się zdarza. Tak, i nie ma co udawać, że nas, naszych rodzin, dzieci lub ich przyjaciół temat nie dotyczy. Dotyczy wszystkich nawet tych, którzy żyją w szczęśliwych kochających się domach, ponieważ ten dom ma kontakty ze światem. Tak czy inaczej sprawa rozwodu albo dotyczy nas osobiście, albo kogoś z naszego otoczenia. I nie ma co ukrywać, że najważniejsze w całej tej strasznej sytuacji są dzieci.

Czego nie robić przy dziecku przed i w trakcie rozwodu?

Co zrobić, żeby dzieci jak najmniej odczuły to, co się zdarzyło lub co się dzieje? Po pierwsze nie informować o dramacie najdłużej, jak się da. Prędzej czy później i tak dowie się, ale mówiąc o tym, gdy jeszcze nie złożyliśmy papierów rozwodowych, to przedłużanie w nieskończoność - dzieci mają inne pojęcie czasu - czegoś, co wywołuje przeogromny lęk i niepokój.

Po drugie, nie rozmawiać o tym z dzieckiem! Ani przed rozwodem, ani w jego trakcie, ani po. Dziecko, niezależnie od wieku nie powinno być partnerem do takich rozmów, nie możemy czynić z niego naszego powiernika. Jeśli mamy coś do powiedzenia o jego mamie lub tacie, mówmy tylko dobrze lub zamknijmy sobie usta na kłódkę. Jeśli to robimy, jeśli analizujemy każda złą cechę partnera czy partnerki (kiedyś ją kochaliśmy, zachwycaliśmy się jej innością i cudownością), powodujemy, że nasz syn lub córka czują się zagubieni i nie wiedzą, kto jest dobry a kto zły. Nie wiedzą, czy mają prawo kochać tego „niedobrego” ojca lub tę „podłą” matkę. Dziecko chce kochać! I nie widzi (poza sytuacjami ekstremalnymi, gdy jawnie dochodziło do przemocy) w swoim rodzicu potwora. Nasze dzieci nas kochają, kochają mamę i tatę i to MY, a nie dzieci jesteśmy tymi dorosłymi i nie mamy prawa obarczać ich swoimi problemami czy opiniami na temat byłego czy byłej.

Po trzecie, za nic w świecie, nie obgadujmy obecnego jeszcze partnera, męża czy żony przy dzieciach. Przychodzi do ciebie koleżanka, sąsiadka, matka, brat czy siostra, a ty jeszcze zanim ona wejdzie do domu, siedzisz jak na rozżarzonych węglach i czekasz, kiedy wreszcie będziesz mogła dać upust swoim emocjom i słowo w słowo powtórzyć to, jak sponiewierał cię twój były. I tak bardzo angażujesz się w rozmowę, że do głowy ci nie przyjdzie, co dzieje się za drzwiami kuchni, w której ty przynosisz sobie ulgę. Tak, to bardzo ważne mieć się komu wygadać, ale proszę nie rób tego, gdy w domu jest dziecko! Ono jest przerażone, zbite z tropu i możesz wierzyć, lub nie, ale to nie jego znienawidzi, tylko prędzej czy później poczuje niechęć co ciebie. Bo źle mówisz o jego tacie lub mamie. Bo wyśmiewasz, oceniasz, krytykujesz, żalisz się, używasz słów niecenzuralnych o kimś, kogo ono kocha! Też nie lubisz, gdy mówią źle o tych, których kochasz, prawda? Pomyśl sobie, co wtedy czujesz? To samo czuje twój syn lub córka, gdy słyszy, że źle mówisz o jej / jego rodzicu i to do obcych ludzi.

Jak zachowywać się po rozwodzie?

W końcu doszło do rozwodu lub jeden z rodziców wyprowadził się. Co wtedy robić? Jak rozmawiać? Co mówić, a czego nie? Trudno w takiej chwili zachowywać się, jakby nic się nie stało. Nawet nie polecała bym, ponieważ byłoby to swego rodzaju zamiataniem sprawy pod dywan. Trzeba o tym rozmawiać, ale w sposób bardzo spokojny i jak najbardziej lekki. Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, żeby sobie żartować, absolutnie nie! Ale nie robić przy dziecku dramatu, nie wylewać przy nim łez, nie krzyczeć. To bardzo trudna sztuka, panować nad emocjami, a jednocześnie umieć je pokazać. Dziecko powinno wiedzieć, że jest nam ciężko, ale musi też widzieć, że potrafimy sobie w tej strasznej sytuacji poradzić, że bez względu na wszystko ma w nas oparcie, że jesteś silna / silny i że to TY, dorosły zrobisz wszystko, żeby było wam razem dobrze, a nawet jeszcze lepiej. Postaraj się nie pokazywać, że płaczesz czy cierpisz, ono nie musi tego widzieć, i tak domyśla się i wyczuwa, że jest ci przykro.

Nigdy, przenigdy nie obarczaj winą dziecka i nie porównuj go do ojca, który odszedł lub matki, z którą rozstałeś się. Tego robić nie wolno, chyba że w dobrym przekazie. Wtedy jak najbardziej. Przypomnij sobie, jak kilka czy kilkanaście lat temu mówiłaś do swojego malucha, jaki jest silny, zupełnie jak jego tatuś, jaka jest piękna, bo ma taką piękna mamę, jaka mądra, jak ślicznie tańczy - po mamusi, jaki mądry - po tacie. To, że w swoim byłym mężu czy byłej żonie nie widzisz już pięknej, zalotnej, zgrabnej i mądrej dziewczyny, silnego, zaradnego i najczulszego na świecie mężczyzny, jest dla dziecka zupełnie niezrozumiałe. I nie musi być zrozumiałe, to jest tylko i wyłącznie twój problem i twój zmieniony przez złe doświadczenia punkt widzenia. Dziecko ma prawo nadal widzieć w ojcu siłacza, a w matce najpiękniejszą damę świata i do tych dobrych cech dążyć i porównywać się z nimi.

Dziecko dalej ma dwoje rodziców

Ojciec lub matka, o ile nie mają odebranych praw rodzicielskich, mają prawo jak najczęściej spotykać się z dzieckiem! Wręcz powinni i nie możemy im tego zabronić, ani w tym przeszkadzać. Jeśli bardziej zależy nam na dobru i rozwoju dziecka niż na własnej urażonej dumie, jeśli bardziej dbamy o szczęście syna czy córki niż o to, by pielęgnować swoje rany, zrobimy wszystko, by nie zabierać możliwości wspólnego spędzania czasu.

Slogan: „Rozwiedliśmy się, ale oboje cię kochamy” jest bardzo ważny i trzeba o tym mówić, ale to musi być poparte czynami. Dziecko musi wiedzieć, że tak jest naprawdę. Rozmawiajcie przy dziecku, nie kłóćcie się, przekazujcie mu telefon, nie udawajcie, że dzwonił ktoś obcy, zapytajcie, zachęcajcie do rozmowy z mamą czy tatą. I przede wszystkim i nade wszystko nie czyńcie z dziecka karty przetargowej. Rozmawiałam kiedyś z młodą, cudowną dziewczyną. Jej rodzice od lat toczą ze sobą wojny o wszystko, mimo że są już kilka lat po rozwodzie. Ta dziewczyna jest wciągnięta w ich potyczki. Matka dyktuje córce sms-y, które ma pisać od ojca i stoi nad nią, gdy ta chce ze swoim tatą porozmawiać. Ojciec kpi z matki przy swojej nowej partnerce. Ta dziewczyna narysowała mi siebie i to, jak się czuje. Rysunek wyglądał tak:

Bardzo proszę, bądźcie dobrzy dla siebie samych, dla siebie nawzajem bez względu na to, co was od drugiej strony spotkało, a przede wszystkim bądźcie najlepsi na świecie dla swojego dziecka, bo to ono was obojga teraz najbardziej potrzebuje!

Nie poruszyłam tutaj tematu jak to jest, gdy dziecko zostaje z ojcem i jak mama ma sobie z tym poradzić, więc zrobię to w następnym artykule. Napisze dla ojców i dla matek. Jestem i zawsze będę całkowicie bezstronna, ponieważ nie raz zdarza się, że to z ojcem dzieciom czy dziecku może być po prostu lepiej. W powyższym artykule opisałam sytuacje zdrową, gdy nie dochodzi do przemocy. Jeśli taka ma miejsce, wtedy sprawa wygląda oczywiście zupełnie inaczej, ale to również jest temat na osobny artykuł. Każdy przypadek jest indywidualny i to, co poradziłabym w niemal identycznej sytuacji jednemu ojcu czy matce, być może odradziłabym innej parze rodziców. Jednakże zasady wyżej opisane powinny stać się przykazaniami rozwodzących się par.

Między słowami - poradnik lifestylowy (psychologia, zdrowie i uroda, sztuka życia) publikowany co środę o godz. 18.00. Nowość na portalu gazetacodzienna.pl.

Patrycja Cichy Szept - pisarka, bywa poetką, terapeutka, mama, kobieta, która lubi piękno (słowa, stylu, smaków, kultury zwykłej codzienności), kobieta, która ceni (nie)codzienne dobro i życie w stylu "slow". Wywrotowa terapeutka z tatuażami, która świetnie dogaduje się z młodzieżą.

Posłuchaj bajki dla dorosłych pt. "O smutku" autorstwa Patrycji Cichy-Szept:

Komentarze: (6)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Napisałam wczoraj komentarz- odpowiedź. Miałam komunikat, że poszedł do moderacji. Nic się nie ukazało. Komentarz był przychylny, bo generalnie zgadzam się z panią. Każdy rozwód to inna sytuacja. Pozostanę jednak przy swojej opcji informowania jak najwcześniej. No i, rzeczywiście, o tym zatajaniu, to ja powiedziałam, nie pani:)
Pozdrawiam

Wszystkie Pani komentarze w tym wątku zostały dodane.

Faceci nie szukać kochanek,kobiety nie puszczać się-a nie będzie tyle rozwodów (obecnie to jakaś plaga)-pamiętajcie że za wasze ,,wyskoki" zapłacą najwięcej dzieci!!!

Ok, nie było mowy o zatajaniu. Ja to tak ujęłam. Może niewłaściwe. Poza tym, rzeczywiście, każda rodzina, każda sytuacja rozwodowa jest inna.
Pani preferuje informowanie jak najpóźniejsze, ja, odwrotnie, jak najwcześniejsze. Ufam, że rodzice, będący w sytuacji rozwodowej, zgodnie z pani wskazówkami, wykażą się rozsądkiem i będą wiedzieli, w którym momencie o całej sytuacji dziecku powiedzieć
Pozdrawiam

„Po pierwsze nie informować o dramacie najdłużej, jak się da. Prędzej czy później i tak dowie się, ale mówiąc o tym, gdy jeszcze nie złożyliśmy papierów rozwodowych, to przedłużanie w nieskończoność - dzieci mają inne pojęcie czasu - czegoś, co wywołuje przeogromny lęk i niepokój.
Po drugie, nie rozmawiać o tym z dzieckiem! Ani przed rozwodem, ani w jego trakcie, ani po. Dziecko, niezależnie od wieku nie powinno być partnerem do takich rozmów, nie możemy czynić z niego naszego powiernika.”
Wszystko fajnie, ale z fragmentem tekstu, opisującym sposób postępowania, które pani podpowiada, nie zgadzam się.
Hmmmm... uważam, że należy dziecko poinformować właśnie jak najwcześniej o tym, że rodzice rozchodzą się. Chodzi o to, by nie trwało w niewiedzy i samo musiało borykać się ze stresem, związanym z tą niewiedzą. Owszem, kiedy papiery nie są złożone, należy wstrzymać się, ale jak już klamka zapadła, to należy poinformować.
Dziecko jest partnerem do rozmów o trudnościach w rodzinie. Jak można dziecko odsuwać od życia rodzinnego. To nie jest chronienie, to jest właśnie trzymanie w niepewności. Dziecko widzi, słyszy- dzieje się coś niedobrego i nie wie, o co chodzi.

Chodzi o to, że należy odpowiednio dziecko przygotować, dobrać odpowiedni moment, słowa. Inaczej poinformujemy małe dziecko, inaczej 10latka i jeszcze inaczej nastolatka. Obecnie mnóstwo dzieci wychowuje się w rodzinach po rozwodzie i dla dziecka informacja, ze coś takiego zdarzy się w jego rodzinie nie będzie już tak straszna, jak kiedyś.
Zatajanie tak ważnej informacji podważy zaufanie dziecka do rodziców, a u nastolatków wywoła bunt, że się go lekceważy.

Przedstawiłam ogólne informacje, sprawdzone i najczęściej słuszne. Jednak, jak napisałam na końcu artykułu, każdy przypadek jest indywidualny. I to, co jednemu dziecku pomoże, bo będzie wiedziało od razu, to drugiemu może całkowicie zaburzyć codzienność, w której tylko udawali będziemy że wszystko jest normalne. Dlatego jest to przede wszystkim wyczucie komu i w jaki sposób podajemy daną informację. Poza tym, nie było mowy o żadnym zatajaniu jak to była Pani łaskawa nazwać.
Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama