, sobota 18 listopada 2017
FELIETON: Cieszyn - czy naprawdę taki wyjątkowy?
Byłem w Rio, byłem w Bajo, miałem bilet na Hawajo i wiem, że Tusteloki oraz Werbusy wystepują - oczywiście pod nieco innymi przydomkami - wszędzie. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

FELIETON: Cieszyn - czy naprawdę taki wyjątkowy?

BORAT
Historia zaczyna się klasycznie. W barze. Prawie każda fajna opowieść zaczyna się w barze. Jestem już w Cieszynie ponad trzy lata. Dorobiłem się już kolegów z baru...

- Nigdy nie będziesz Tustelokiem! Nawet twoje dzieci nie będą! Wnuki? No, może... - objaśniał mi zgryźliwie jeden z ziomków. W jego tonie wyczułem poczucie wyższości, polegające na tym, że instytucja Stela to coś bardzo wyjątkowego.

Kolega wcale nie miał złych intencji, chciał być dowcipny, może też mścił się subtelnie za podwędzane mu ukradkiem fajki. Niepotrzebnie więc reszta kolegów wzięła mnie w obronę. - Widzisz, tak tu już jest. Lokalny szowinizm, typowe dla Cieszyna. - uderzyli z drugiej mańki, dochodząc mimowolnie do tej samej konkluzji, co adwersarz. On traktował godność Tusteloka jako coś wyjątkowego, oni natomiast wyjątkowości dopatrywali się w rzekomym lokalnym szowinizmie.

Byłem w Rio, byłem w Bajo, miałem bilet na Hawajo i wiem, że Tusteloki oraz Werbusy wystepują - oczywiście pod nieco innymi przydomkami - wszędzie. Szczerze pisząc, bycie Werbusem jest dla mnie całkiem naturalne. Tak to jest - jeden jest gruby, inny chudy, ten jest wysoki, tamten niski, jeden rodzi się Tustelokiem, drugi Werbusem. Normalna rzecz, na którą nie mamy żadnego wpływu. Zapewniam również, że nie miałem z powodu bycia typowym Werbusem w Cieszynie ani jednej przykrości. Poznałem tu wielu wspaniałych ludzi i jeszcze nikt nie dał mi do zrozumienia, że jako obcy wyglądam tu tak, jak koleś z siatką kiełbasy biesiadnej na wegetariańskim przyjęciu.

Fakt, wypadam z rozmowy wtedy, kiedy rozgrzani sentymentalnym uniesieniem koledzy wspominają jakąś babę z warzywniaka z lat osiemdziesiątych albo próbują sobie przypomnieć nazwisko dawnego kolegi z Szybina. Ale byłoby tak samo, gdybym sprowadził się do Rio, Bajo czy nawet Hawajo! Nie widzę w tym nic wyjątkowego.

Parę dni później. Inny bar, rozmowa o współdziałaniu, o współpracy i znowu to dziwne akcentowanie wyjątkowości. - Wiesz, Cieszyn to wyjątkowe, specyficzne miejsce. Tu aktywni ludzie ze sobą nie współpracują, tylko rywalizują. Takie realia. Naprawdę? Zdarzyło mi się w życiu pomieszkać w kilku miejscach, poznać środowiska ludzi aktywnych, twórczych, kreatywnych, tak zwanych liderów (jak ja nie cierpię tej nowomowy!). Są to jednostki niezastąpione, często wizjonerzy, zazwyczaj społecznikowcy. Z drugiej zaś strony tego typu ludzi cechuje również bezkompromisowość, nierzadko apodyktyczność. Mają silne poczucie własnej wartości, są wymagający wobec siebie, ale i otoczenia. Bez tych przymiotów prawdopodobnie nie osiągneliby sukcesu, jednakże właśnie te przymioty nie ułatwiają współpracy. Szczególnie z innymi liderami, bo przecież lider zazwyczaj jest jeden. Tak jest w Cieszynie, tak jest w większości miejsc na świecie. Uwierzcie mi - Cieszyn nie jest pod tym względem wyjątkowy.
Natomiast, jeśli udałoby się zagęścić współpracę ponad podziałami, wyjątkowym stać się może. Chyba warto?

EPILOG

Cieszyn tak naprawdę jest wyjątkowy - tę wyjątkowość trzeba wyłowić w zupełnie innych obszarach. Ale to już temat na kolejne teksty - nie mogę przecież sobie pozwolić, w debiutanckim felietonie, na bombardowanie lukrem i strzelanie tęczą...

Komentarze: (12)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

z patriotyzmem lokalnym jest trochę, jak z narodowym, pozostaje różnica skali oraz inne wartości, mity, symbole...odmienność, inność - jest ciekawa i inspirująca...cała różnorodność kultur, ich niezwykłe sploty, także - konflikty, biorą się z ich przenikania, adaptacji, oswajania, wreszcie - odrzucania...Cieszyn i cały region są historycznie i regionalnie bogate oraz ciekawe...co dzisiaj zostało z tej przeszłości? - kontynuacja (dba o to MZC, Muzeum, Książnica Cieszyńska, mniej Uniwersytet, kiedy zabrakło Daniela Kadłubca...i o ile się nie mylę kierunku etnologii lub... tylko zakładu etnologii), współczesność nie wygląda tak imponująco ale kilka cyklicznych imprez, pozwala żyć kulturze na średnio dobrym a może, jeżeli chodzi o miasta tej wielkości, zupełnie przyzwoitym poziomie...pojęcie "stela" chyba się zużyło...to taki anachronizm - no to co, że stela...skoro bez osób napływowych miasto przypominałoby...staw ze stojąca wodą...nie stela = to rzeczywiście "gorszy sort" ale kto tak myśli? osoby rozsądne i wrażliwe, pewnie nie...dobrze pojęty, zdrowy regionalizm - nie ma nic z nadęcia...tutejszy, tubylec - nie ma większych praw ani zdolności - co najwyżej sobie je uzurpuje...wszystko co lokalne ma swoją wartość i przynosi pożytek innym - mniejsza o drugi plan - czyli pretensjonalność, poziom artystyczny, który jest przecież zróżnicowany...znakomitą ilustracją przygód...asymilacji u nas jest przykład...(myślę że mi wybaczy, powołanie się na niego) Bogusława Słupczyńskiego, który wniósł do kultury i sztuki cieszyńskiej rzeczywistości - wielki impet oraz, u niemałej części "stelokowego meinstreamu", ...dysonans poznawczy - myśleli, że jak to, oto ktoś śmie nas oceniać, mierzyć się artystycznie z fragmentem (m.in. Bolko-Kantor) historii miasta i regionu?!...jest to sztandarowy przykład relacji : steloki i obcy, który śmie szargać ich świętości...oczywiście smutne to i gorzkie...gdyż miast docenienia ba, uhonorowania i zapewnienia gwarancji współpracy utalentowanemu przybyszowi...pojawiły się wydarzenia (nie będę w tym miejscu do nich wracał), które położyły się ostrym cieniem na Domu Kultury, UM i reprezentujących je osobach... tak - stelok, to dla mnie bardziej pretensjonalny, lokalny...móndrok albo nawet ksebofob niźli - niewynoszący się nadmiernie ponad innych - mieszkaniec Cieszyna, mój ociec na przykład - przybył z...desantu, nie pochodził stela ale wpisał się wyraźnie swoja aktywnością, w kulturę po obu brzegach granicznej Olzy... lepiej zatem nie podbijać zbytnio bębenka stelokowych aspiracji, skoro o wartości człowieka nie decyduje to, skąd pochodzi ale kim jest dla siebie oraz innych...

A dziw bierze,że taki obryty Jurek nie przyjmuje do wiadomości,że każda tradycja ciąży następnym pokoleniom.I to nie zależnie czy ona jest pozytywna czy negatywna.Region cieszyński przez 400 lat z resztą ziem polskich/nie mylić z Polską/ łączył język i to nie do końca.To jak teraz ma się taki tustelok równać z werbusem skoro wie,że jeszcze przed I wojną światową praktycznie tu nie było analfabetyzmu,a domy ,a tym bardziej szkoły były murowane.Zrozumcie to wreszcie werbusy ! ! !.Regionalizacja Polski zawsze istniała i póki co trzeba się z tym pogodzić ! ! ! i nie opluwać Cieszyna,bo to jest teraz Wasza mała Ojczyzna,którą trzeba szanować,a szczególnie jej historię.

Sam sobie steloku wystawiasz opinię, nazywając napływowych najgorszym epitetem- werbusy. Nie masz się czym chwalić, bo nie zawsze w historii steloki zachowywały się godnie.
Jeżeli dla Ciebie regionalizacja polega na opluwaniu ludzi napływowych przez steloków, to pogratulować.
Argument na brak analfabetyzmu i murowane szkoły nietrafiony, bo nie wiesz z jakich regionów i z jakim bagażem/dorobkiem przychodzą na te ziemie tak opluwani przez ciebie werbusy.
Człowiek, który nazywa innych ludzi -werbusy i uważa ich za gorszy sort, bo nie pochodzą stela, nie jest godny miana Cieszynioka.

Ijk- Chłopie, o czym Ty piszesz? O punktualności, rzetelności wyssanej z mlekiem matki cieszynianki? Chyba żartujesz. Steloki to ludek spolegliwy, ale dla steloków.
Tu nigdy nie było jakiegoś porządnego zrywu. Tu się siedzi jak zając pod miedzą, byle nie ruszać, byle dać spokój. Ludek ni płony, ni słony. Inaczej - naczelne hasło-”Jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mie mosz”. Tu się ludek kreci kole swojej chałupy i broń boże, nosa nie wychylo, bo jeszcze by coś od niego chcieli.
I dobrze. Nie robi krzywdy stelokom, ale niech się odczepi od napływowych.
Już widać, że ziejesz nienawiścią do wszystkich, którzy nie stela. I to jest ta główna cecha charakterystyczna steloków. Wszystko, co nie stela, to trzeba obsmarować, znieważyć, wykopać.
Moja rodzina pochodzi stela. Mam nazwisko jak najbardziej stela, ale mieszkałam przez 35 lat swojego życia na Górnym Śląsku. I to wystarczyło, by uznać, że nie jestem stela. Mieszkam tu już 26 lat, a nadal jestem obca. Mówię gwarą cieszyńską, znam region, kulturę, czasem lepiej niż steloki, ale dla nich nie jestem stela- jestem obca, co często niesie negatywny wydźwięk- gorsza.
Wiem, że mój wpis jest niepopularny, ale powiem do końca, jak ludzie nie stąd, odbierają steloków. Najczęściej jako szowinistów. I niech się wam nie wydaje, że to jest godne chwały- taki mały patriotyzm regionalny. Przeginacie i to decyduje, że ludzie mają dosyć hasła „stela”. Wszędzie słówko „stela”. Klub motocyklowy-”Steloki”; impreza „Stela dej”; galeria”Stela”; Na Oxie- „Najmłodsi stela”…
I to wytkanie na każdym kroku: ”Tyś nie stela, to co możesz wiedzieć”. I
A Cieszyn? W latach 70 było to miasteczko w dolinie, do którego prowadziła jedna droga wojewódzka i dwa tory- z Zebrzydowic i z Goleszowa. W miasteczku steloki międliły się we własnym sosie. Potem zlikwidowano przemysł, PKS i PKP. Teraz nadal jest to miasteczko, które ma aspiracje, ale na tym się kończy. Przez 20 ostatnich lat, oprócz kanalizacji i wymalowania niektórych kamienic, nic się szczególnego nie zmieniło. Nawet turystycznie przestało być atrakcyjne, bo oprócz krótkiego szlaku nie ma nic do zaoferowania. Świat poszedł do przodu, Cieszyn zastygł.

w przeważającej części, podzielam Pani poglądy...

Takie felietony powinny "iść" 2 razy w tygodniu :)

Podejrzewam,że nikt nie wie o co chodzi z tą tęczą w ostatnim zdaniu i nikt o to nie zapyta aby się nie wygłupić. Ale ja zapytam ! ! ! A co do tzw. tusteloków to szanowny BORACIE czy BORATKO,to oni/tustelocy/ żyli prawie przez 400 lat w innym zaryzykuję normalnym państwie jako poddani cesarza Austro-Węgier.Solidność,punktualność,etos pracy obecni tustelocy wyssali z mlekiem matki,a przyjezdni najczęściej dawniej podani cara rosyjskiego nauczeni do dziadostwa i byle jakości nie zostaną tutaj nigdy zaakceptowani,Zapamiętaj ! ! ! i nie wypisuj głupot.Przerabiałem to empiryczne w jednym z zakładów pracy,kiedy werbowaliśmy ludzi do pracy.W ciągu jednego roku załoga wymieniła się aż trzykrotnie,bo jednym nie pasował czas pracy,innym śmierdziało,innym było za głośno,ale wszyscy pobrali kombinezony kurtki,buty czapki i uciekli.To szanowny Boracie trzeba kilku pokoleń,aby dorosnąć do innej kultury pracy i do innego stosunku do otaczającej go tutaj rzeczywistości.Bo to co piszesz w 100% wskazuje na to,że przyplątałeś się tu z zaboru rosyjskiego,albo z tzw.bożych stron i nie znasz tusteloków i ich kultury.U nas w Cieszynie też nie sprawdziła się multikulti i trzeba się z tym pogodzić i tyle i aż tyle.

Austro-Węgry powstały w 1867 roku, rozleciały się w 1918 roku. Nie było cesarza Austro-Węgier, był cesarz Austrii i król Węgier.

lol

Szanowny ijk - nie wiem czy zauważyłeś, ale już nie ma zaborów. A dzielenie przyjezdnych ludzi na pochodzących "spod z jakiegoś zaboru" może być niemiarodajne. Posługując się takim rozumowaniem, na podstawie takich właśnie wpisów można zakładać że wszyscy tuztelocy to ludzie ksenofobiczni, ograniczeni i żyjący przeszłością ..
Na szczęście nie wszyscy cieszyniocy są tacy.

p.s.
Dlatego, na przykład mieszkańcy Sosnowca (zagłębie) tak bardzo nie lubią się z mieszkańcami Katowic (śląsk). Zaborów niema już od dawna ale mentalny płot pozostał.

Steloki sreloki :) Autorze czuj się jak w rodzinie. Celna analiza o braku wyjątkowości. Jak mówi klasyk: "do roboty wszyscy a wypić to już żodyn" - tak samo każdy "chwali" wyjątkowość pod względem braku współpracy ale do pracy u podstaw już namówić kogoś ciężko. Wierz mi, że będąc na wegetariańskim weselu i widząc Cię na środku parkietu z siatką biesiadnej, zaprosił bym Cie do mojego stolika. Pozdrawiam szacownego autora uniżenie.

Nareszcie sensowne felietony :) - faktycznie, dobrze się czytało..

Całkiem, całkiem :) dobrze się czytało.

Jedna uwaga - nie ma społecznikowców, są społecznicy.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama