, sobota 19 września 2020
Andrus, Czubaszek i Sawka o komentarzach w Internecie
- Uważam, że należy grać uczciwie i z otwartą przyłbicą - mówi Henryk Sawka. fot: Maciej Kłek



Dodaj do Facebook

Andrus, Czubaszek i Sawka o komentarzach w Internecie

JAKUB MARCJASZ
- Jestem przeciwnikiem komentarzy w Internecie - mówił podczas spotkania ze swoimi sympatykami w Cieszynie Henryk Sawka, który zablokował możliwość ich dodawania w swoim najnowszym projekcie na portalu onet.pl.
Prace znanego satyryka-rysownika, które są jego komentarzem do otaczającej rzeczywistości, od jakiegoś już czasu można oglądać na portalu onet.pl w serwisie "Sawka Sport" oraz "Sawka Polityka" (ten ostatni wystartuje już za kilka tygodni). Mimo że prace można oglądać w Internecie, to żadnej z nich nie można skomentować.

- Jestem przeciwnikiem komentarzy w Internecie - mówi Henryk Sawka, który podczas spotkania w Cieszynie opowiadał o swoim najnowszym projekcie w sieci "Sawka Polityka". Większość komentarzy w polskim Internecie nazwał "głupimi i jak najbardziej wrednymi". Przypomniał też historię Doroty Świeniewicz, która pod wpływem obraźliwych, anonimowych wpisów w Internecie w 2009 roku zrezygnowała z gry w siatkarskiej kadrze Polski. Płacząc, odczytała wówczas oświadczenie: "Nie mam i nigdy nie miałam pretensji do fachowej i bezstronnej krytyki, ale maniakalne atakowanie mnie musiało w końcu przynieść skutki. Zapewniam, że fizycznie nic mi nie dolega, lecz moja psychika nie jest już w wystarczającym stopniu odporna na stres".

- Żeby uniknąć takiej sytuacji zgodziłem się na możliwość publikowania moich rysunków, ale bez możliwości komentowania - tłumaczył Sawka. Zapewniał, że otwarty jest na wszelką krytykę i polemikę. - Jeśli ktoś do mnie napisze, pod imieniem i nazwiskiem, to chętnie odpowiem. Uważam, że należy grać uczciwie i z otwartą przyłbicą - dodał rysownik-satyryk.

Socjologowie wymieniają: zawiść, krytykanctwo, bezinteresowną złośliwość wśród polskich cech narodowych. Jakie są tego powody? Jak z tym zjawiskiem walczyć? O to zapytaliśmy Marię Czubaszek oraz Artura Andrusa - znanych z wyjątkowego dystansu do siebie.

- W ogóle nie czytam komentarzy. Jestem na nie zupełnie "zimna" - mówi otwarcie Maria Czubaszek, która sama prowadzi w sieci popularny blog mariaczubaszek.bloog.pl.

- Myślę, że w Internecie Polacy znaleźli źródło do wylewania swoich frustracji, gdzie mogą wypowiadać się anonimowo, bo boją się wprost powiedzieć co myślą. Jest to dla mnie paskudne. Ludzie nie powinni się tym przejmować, chociaż zdaję sobie sprawę, że są również ci wrażliwi, ale na to niestety nie ma siły - dodaje Czubaszek, która ma nadzieję, że ta sytuacja kiedyś się jednak zmieni.

Artur Andrus nazywa te "wredne i jak najbardziej głupie" komentarze sposobem na leczenie swoich kompleksów i frustracji. - Jeśli komuś ma to pomóc i ma mu zastąpić terapię to niech się wyżywa - mówi, z charakterystyczną dla siebie ironią, dziennikarz radiowej "Trójki".

Podkreśla, że w skrajnych przypadkach interweniować powinny odpowiednie służby. - Nie może to oczywiście prowadzić do cenzury Internetu - zastrzega.

W ciągu ostatnich miesięcy redakcja portalu gazetacodzienna.pl otrzymała kilka pism kancelarii prawniczych reprezentujących osoby publiczne z naszego regionu. Zwracały się one do nas z prośbą o "udostępnienie danych osobowych lub innych danych umożliwiających identyfikację osób, które zamieściły opinie", które w ich opinii były pomówieniem.

- Czasem kancelarie sugerują naszej redakcji, że komentarze są niezgodne z regulaminem, szczególnie powołując się na punk 2 regulaminu, w którym mowa o pomówieniach. Jeśli takie komentarze się pojawiają, myślę o komentarzach obrażających i noszących znamiona pomówienia, jesteśmy zobowiązani do ich usuwania, co też konsekwentnie robimy. W konflikcie pomiędzy Czytelnikami a komentującymi my jako portal nie jesteśmy stroną, nie gromadzimy danych osobowych, a jedynie numery IP, które możemy udostępnić zgodnie z prawem komunikacyjnym tylko uprawnionym do tego służbom - mówi Wojciech Krawczyk, dyrektor wydawniczy portalu gazetacodzienna.pl.
Komentarze: (6)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Redaktorze naczelny!
Słusznie, nie daj się robić w "jajo" jakimś kancelariom prawnym. Kancelaria prawna ma takie same prawa jak każda firma czy obywatel. Tylko na polecenie sądu, policji lub prokuratury można udostępniać IP.
Szkoda, że bezprawne żądania kancelaryj prawnych nie wiążą się z odebraniem im uprawnień do dalszej działalności.

Za kilkanaście tygodni rząd Tuska wprowadzi ustawowe narzędzie cenzury Internetu. Praktycznie każdą, niewygodną dla władzy informację umieszczoną w sieci internetowej będzie można skutecznie zablokować, działając na wniosek „osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej”.
Taką możliwość przewiduje rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ustawy kodeks cywilny. Obecnie projekt jest rozpatrywany przez Komitet RM, a następnie trafi do Sejmu.
Nowelizacja wprowadza dodatkowy rozdział 3a w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Opisuje on „procedurę powiadomienia i blokowania dostępu do bezprawnych informacji”. Odtąd każdy, kto „posiada informację o bezprawnych treściach zamieszczonych w sieci Internet” będzie mógł zwrócić się do usługodawcy internetowego z wnioskiem o zablokowanie takiej informacji. O tym, co podlega pod definicję „informacji bezprawnej” decyduje wnioskodawca, zaś usługodawca może, choć nie musi przychylić się do jego wniosku. Na decyzję o zablokowaniu informacji, użytkownik sieci internetowej będzie miał możliwość złożenia sprzeciwu.
Nietrudno się domyśleć, do czego w praktyce zmierza ten przepis.
Natychmiast po pojawieniu się niewygodnej informacji, osoba uprawniona – w tym przypadku polityk, zarząd firmy lub szef służb, może zgłosić do usługodawcy internetowego (właściciela portalu) wniosek o zablokowanie dostępu do wpisu, uzasadniając iż zawiera on „bezprawną informację”.
Ilu usługodawców internetowych oprze się takiej interwencji lub odważy się sprzeciwić opinii przedstawiciela władzy? Jeśli polityk lub urząd składający wniosek stwierdzi, że zawarta w sieci informacja „nie jest zgodna z prawdą”, łatwo przewidzieć, że właściciel portalu da wiarę ich zapewnieniom i dla własnego bezpieczeństwa zablokuje „niebezpieczną” treść rozpowszechnianą przez anonimowego blogera.
Teoretycznie usługodawca – administrator portalu może również odmówić zablokowania informacji, bierze jednak na siebie odpowiedzialność za jej bezprawne rozpowszechnianie.
Przepis skonstruowano w taki sposób, by rolę cenzora i pozornego decydenta spełniał administrator portalu internetowego. Ten zaś zawsze może się tłumaczyć, że zablokował informację ponieważ uzyskał wiarygodną wiadomość, że zawiera ona „treści bezprawne”.
Co istotne – w unijnych przepisach procedura blokowania dotyczy „informacji, które naruszają prawa lub przedmiot działalności uprawnionego” i odnosi się wyłącznie do utworów chronionych prawem autorskim. Chodzi zatem o plagiaty oraz publikowanie w sieci utworów bez zgody autora.
Rząd Tuska w oparciu o te przepisy dokonał interpretacji rozszerzającej i wpisał do ustawy procedurę umożliwiającą blokowanie wszystkich „bezprawnych informacji” - uzurpując sobie przy tym prawo decydowania, co jest lub nie jest taką informacją.
Nie ma wątpliwości, że wprowadzenie w życie nowelizacji ustawy pozwoli rządzącym na skuteczną i „zgodną z prawem” cenzurę treści internetowych.

Nie są groźne komentarze w sieci, tylko anonimowość jest groźna. Anonimowo łatwiej wypisywać brednie niż pod własnym nazwiskiem.
Dlatego ja występuję zawsze pod własnym nazwiskiem pisząc komentarze, a blog, który prowadzę można komentować anonimowo. Niemniej trudno moim nawet anonimowym krytykom się do czegoś rzeczowo przyczepić, bo ja zawsze piszę prawdę, kontrowersyjną, szokującą - ale prawdę i wszystko potrafię uzasadnić.

racje mogom se to IP w swi dupy Szechterowski wsadzic.

A jakie dane osobowe wy mozecie gromadzic ? Adres IP to nie dane osobowe - od IP do danych osobowych daleka droga i Wam niedostepna.

Sawka siż żali bo nikt go nie lubi, Czubaszek to baba i sie nie zno na niczym poza zmywaniem garów i znoszeniem węgla, a Andrus to niech uważo se bo jak kiery od nas z dziedziny bedzie sie chcioł na nim wyżyć to mu trakturem przez chałpe przejedzie jak nimieckim tankiem i flaszkom po bimbrze ciepnie w przedpokoju jak handgranatem

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama