, piątek 20 kwietnia 2018
Trzyniec w finale
Po trzech latach przerwy trzynieccy Stalownicy znów zagrają w wielkim finale hokejowej Ekstraligi. fot: Robert Kania



Dodaj do Facebook

Trzyniec w finale

Marcin Mońka
Trzyniec w finale


Trzyniec w finale


Trzyniec w finale


Trzyniec w finale

fot.: Robert Kania

Sześciu spotkań potrzebowali Stalownicy, by w półfinałowej rywalizacji pokonać Mountfield Hradec Kralove. Teraz przed nimi najważniejsze mecze sezonu - wielki finał z Kometą Brno.

Przed rozpoczęciem półfinałowej batalii można było mieć pewne obawy. Bowiem w regularnej części sezonu klub z Hradca w pojedynkach z Oceláři miał dobry bilans, i rundę zasadniczą zakończył na drugim miejscu. W cwierćfinale jednak, podobnie jak Stalownicy z Pardubicami, niemiłosiernie męczył się ze swoim rywalem z Liberca, i potrzebował również siedmiu spotkań, by awansować do grona czterech najlepszych zespołów.

Gdy po trzech pierwszych spotkaniach - dwóch rozegranych w Hradcu Kralove i jednym w Trzyńcu Stalownicy potrzebowali już tylko jednego zwycięstwa, by w ekspresowym tempie znaleźć się w finale, mało kto przypuszczał, że pojawią się jeszcze jakiekolwiek poważniejsze kłopoty. A jednak zespół Mountfield nie złożył broni i w dwóch kolejnych meczach to on cieszył się z wygranej. Dlatego przed szóstym meczem można było wyczuć pewną nerwowość. Goście w Trzyńcu znów zagrali z przysłowiowym „nożem na gardle” i prezentowali się tak, jakby chcieli przeczekać trzyniecką nawałnicę, i podobnie jak w dwóch poprzednich meczach, zadać jeden jedyny cios, który doprowadziłby ich do zwycięstwa.

Na szczęście szósty mecz serii ułożył się po myśli gospodarzy, a pierwszy gol padł dopiero w drugiej połowie. Jego autorem okazał się Aron Chmielewski, dla którego było to w ogóle pierwsze spotkanie w fazie półfinałowej. Nerwówka rozpoczęła się w trzeciej tercji, gdy goście grając w przewadze doprowadzili do wyrówniania. Przez długie minuty żaden z zespołów nie potrafił zadać decydującego ciosu, mecz miał się rozstrzygnąć w dogrywce. Kibice Oceláři nerwowo ściskali palce zdając sobie sprawę, że to właśnie rywalom w dwóch poprzednich meczach sprzyjało szczęście w tej części meczu. Tym razem jednak los uśmiechnął się do Stalowników i dzięki trafieniu Ondřeja Kovařčíka zapewnili sobie awans do finału. W decydującym spotkaniu wszyscy zawodnicy pokazali ogromny charakter i serce do gry, a najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Aron Chmielewski. - Ogromnie się cieszę z tego rozstrzygnięcia, a radość jest podwójna, ponieważ mam w tym swój udział. Myślę, że nie zawiodłem trenerów, którzy mi zaufali i umieścili w składzie na ten mecz. Oczywiście to nie oznacza, że zagram w meczach finałowych, lecz jak każdy zawodnik chciałbym znaleźć się w składzie i pomagać drużynie. Teraz mamy chwilę na odpoczynek, jednak głowy już mamy przy rywalizacji z Kometą Brno - mówił po meczu polski napastnik.

Po trzech latach przerwy Stalownicy znów wystąpią w wielkim finale. Tam czeka na nich Kometa Brno, która najpierw - w ćwierćfinale rozniosła w czterech meczach HC Vitkovice Ridera, a w półfinale tylko raz pozwoliła na zwycięstwo swojemu rywalowi z Pilzna. Dwa pierwsze spotkania finałowe zaplanowano na najbliższą sobotę i niedzielę w trzynieckiej Werk Arenie.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama