, niedziela 26 maja 2019
W pogoni za brunatnym jeleniem: KL Auschwitz w naszej gminie
Wiadomości, o tym, co tu się wydarzyło, dozowane są bardzo powściągliwie, ostrożnie, jakby wstydliwie. Za tą skąpą, już na pierwszy rzut oka bardzo wyrywkową i nieścisłą informacją, za tą jakąś szczątkową, nadal jakby skrywaną wiedzą, otwiera się ciemna otchłań niewiedzy, rodzi się wiele wątpliwości i powstaje wiele pytań. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: KL Auschwitz w naszej gminie

FLORIANUS
W pogoni za brunatnym jeleniem: KL Auschwitz w naszej gminie

Wójt i pleban wpisali mimochodem masowy grób ofiary Zagłady w swoją narrację tak jakby chcieli nią zagłuszyć milczenie pogrzebanych tu Żydów, zamordowanych przez nazistów, fot. ARC SPOT


W pogoni za brunatnym jeleniem: KL Auschwitz w naszej gminie

fot. ARC SPOT

Niedaleko cmentarza w Kończycach Wielkich, przy drodze w stronę Rudnika, którą urzędowo nazywa się ulicą Kościelną, znajdują się dwa dziwne, niepokojące, anonimowe groby z czasów II wojny światowej. Pierwszy z nich, bliżej cmentarza, jest grobem masowym, a drugi - jakieś sto metrów dalej - grobem pojedynczym. Zatarty napis nagrobny pierwszej mogiły głosi, że jest to miejsce spoczynku około 130 ofiar zbrodni hitlerowskich z lat 1939 - 1945. Pod tablicą leży wypalony, przewrócony znicz i garstka zmiętych, wypłowiałych, sztucznych kwiatków. Sto metrów dalej przydrożny, pojedynczy grób jest odnowiony, dobrze utrzymany i umieszczono na nim wieniec ze sztucznymi żonkilami. A na białej tablicy nagrobnej bez krzyża widnieje czarny, wyraźny, stylizowany w piśmie gotyckim napis: żołnierz austriacki zastrzelony w 1945 roku.

Niedawno, bo jesienią 2014 roku, obok masowego grobu przy ulicy Kościelnej w Kończycach Wielkich, postawiono tablicę informacyjną, dzięki której mieszkaniec wsi nad Piotrówką jak również ewentualny turysta może wreszcie dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego na pozór sielankowego miejsca. Okazuje się ono bowiem ponure i straszne, związane z piekłem KL Auschwitz i Zagładą Żydów podczas II wojny światowej. Informacja przedstawiona na tablicy wreszcie mówi o tym wprost, ale wiadomości, o tym, co tu się wydarzyło, dozowane są bardzo powściągliwie, ostrożnie, jakby wstydliwie. Za tą skąpą, już na pierwszy rzut oka bardzo wyrywkową i nieścisłą informacją, za tą jakąś szczątkową, nadal jakby skrywaną wiedzą, otwiera się ciemna otchłań niewiedzy, rodzi się wiele wątpliwości i powstaje wiele pytań. Tak jakby nadal było to jakieś straszne tabu, mroczna zbrodnia, o którą strach się dopytywać i o której najlepiej zapomnieć.

W czasie II wojny światowej przy stacji kolejowej w Zebrzydowicach działał obóz przymusowej pracy dla Żydów, filia KL Auschwitz. Hitlerowcy zorganizowali go już jesienią 1940 roku. Więźniowie pracowali przy remoncie i rozbudowie torowiska kolejowego. Najpierw była to grupa 117 obywateli holenderskich i belgijskich pochodzenia żydowskiego. Przez dozorców traktowani byli brutalnie i okrutnie, największym okrucieństwem odznaczał się komendant obozu o nazwisku Pietsch. Pracujący w nieludzkich warunkach, pod byle pozorem bici drewnianymi pałkami, w ciągu roku niemal wszyscy więźniowie obozu w Zebrzydowicach zginęli. Ich trupy przysypane chlorowanym wapnem najpierw wrzucano do dołów wykopanych przy płocie cmentarnym, a później wywożono do Kończyc Wielkich, na miejsce gdzie wyrzucano padlinę zwierząt. Do obozu w Zebrzydowicach skierowano z Auschwitz drugi transport Żydów, podobno także polskich. Kontaktował się z nimi i pomagał im kończycki gospodarz i kolejarz Karol Smelik, działacz podziemia o pseudonimie „Wiatr”, który przeżył więzienie gestapo, a po wojnie w Kończycach był wójtem. Doczytałem w internecie, że według źródeł holenderskich (ale nie doszukałem się jakich) w obozie zebrzydowickim zginęło 183 obywateli holenderskich pochodzenia żydowskiego. Wspólna mogiła i masowy grób w Kończycach podobno jednak nie obejmuje wszystkich ofiar zebrzydowickiego obozu. Szczątki niektórych z nich rzekomo nadal leżą pod płotem cmentarza katolickiego w Zebrzydowicach ponieważ nie przeprowadzono w tym miejscu ich ekshumacji.

Dziwne i przerażające jest to, że tylko tyle można się dowiedzieć o losie i życiu około 130 Żydów, którzy zginęli w zebrzydowickim obozie pracy i pochowani zostali w kończyckim lasku. Jak się nazywali ci ludzie? Kim byli? Skąd zostali przywiezieni w nasze strony przez nazistowskich oprawców? Czy rzeczywiście z Holandii? Gdzie mieszkali i czym zajmowali się przed wojną? W lipcu 1942 roku naziści rozpoczęli w Holandii wielką operację wysiedlania tamtejszych Żydów do obozów zagłady w okupowanej przez Trzecią Rzeszę Europie Środkowej i Wschodniej. Co wtorek z obozu koncentracyjnego w Westenbork ruszały transporty z holenderskimi Żydami na Wschód. Do września 1944 roku wywieziono 102 tysiące osób. Z mieszkających w 1939 roku w Holandii 150 tysięcy Żydów w nazistowskich obozach śmierci - głównie w Auschwitz i Sobiborze - zamordowano blisko 112 tysięcy osób. Dziś na terenie byłego obozu koncentracyjnego w Westerbork znajduje się muzeum. W 1970 roku odsłonięto tam niezwykły pomnik składający się ze 102 tysięcy specjalnie oszlifowanych, oznaczonych gwiazdami Dawida kamieni, ułożonych w specjalne pryzmy. W muzeum Westerbork można również oglądać zdjęcia i inne pamiątki po tych, którzy zginęli między innymi w obozie pracy w Zebrzydowicach i pogrzebani zostali w zbiorowej mogile w Kończycach Wielkich.

Ofiary zebrzydowickiego, nazistowskiego obozu śmierci, których masowy grób znajduje się w Kończycach Wielkich, zasługują na to, żeby prawda o ich życiu, męczeństwie i tragicznej, absurdalnej śmierci była wreszcie lepiej poznana. Ta okropna prawda jest potrzebna także nam. I potrzebna nam jest właściwa miara i właściwy rodzaj szacunku dla ich ofiary. W gruncie rzeczy masowy grób w Kończycach Wielkich jest częścią KL Auschwitz i powinien być objęty opieką, także działaniami badawczymi i edukacyjnymi Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. To miejsce powinno być Miejscem Pamięci o Ofiarach Zagłady. Tym miejscem jako widomym znakiem Zagłady na Śląsku Cieszyńskim powinny zająć się z uwagą różne instytucje. Nie wiem, czy sprawa jest dostatecznie rozpoznana przez IPN, a powinna znaleźć się również w sferze zainteresowań odpowiednich instytucji zagranicznych - holenderskich, niemieckich i izraelskich. Powinny o to szczególnie zabiegać oraz dążyć do zbadania i odpowiedniego upamiętnienia tego miejsca także władze powiatowe i gminne.

Tymczasem władze lokalne wpisały to miejsce w ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą „Szlakiem pomników przyrody”. W tym miejscu na szlaku gmina Hażlach utworzyła tzw. punkt odpoczynkowy - dwie drewniane ławeczki, stolik i kosz na śmieci. Instalacja bardzo zachęcająca do pikniku - pikniku na skraju drogi przy masowym grobie ofiar holokaustu. Miejscowy proboszcz zaś uznał za stosowne przysposobić ów szlak pomników przyrody z przystankiem masowego grobu ofiar Zagłady do roli drogi krzyżowej. Do drzew i słupów starej trakcji elektrycznej przywiązane zostały kolorowe reprodukcje odpowiednich stacji męki Jezusa Chrystusa wsunięte w foliowe, biurowe obwoluty dla ochrony przed deszczem. Wójt i pleban wpisali mimochodem masowy grób ofiary Zagłady w swoją narrację tak jakby chcieli nią zagłuszyć milczenie pogrzebanych tu Żydów, zamordowanych przez nazistów. Jednak wierzę, że to straszne, grobowe milczenie pewnego dnia zostanie przerwane, z otchłani w tym miejscu najpierw podniesie się krzyk, a potem znajdą się imiona i nazwiska, głosy i usta, które opowiedzą straszną opowieść o życiu, losie i śmierci zakopanych w masowym, kończyckim grobie. I może odtąd od tego grobu w Kończycach Wielkich do dworca w Zebrzydowicach raz w roku przechodzić będzie marsz żywych podobnie jak z Oświęcimia do Brzezinki.

Komentarze: (20)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Były prezydent, minister, dwukrotny premier Izraela Szymon Peres wygłosił przemówienie w auli Uniwersytetu Jagielońskiego dla wykładowców i studentów w 2012 roku o konieczności ograniczenia nauki historii. Można było ten wykład zobaczyć w TVP1, a obecnie jest łatwo osiągalny w internecie. Peres wtedy mówił (cytuję za tłumaczem):
"(....) Tak i wy jak i my zyskaliśmy nową wolność spod okupacji złej historii. Ja nie chcę mówić na uniwersytecie na ten temat ale Akademia, gdyby słuchałaby mojej rady to zasugerowałbym mocno, ażeby skrócić lekcje historii, obciąć je. Czego tu mamy uczyć? Jest trwająca historia rożnych wojen, przelewu krwi, nienawiści, morderstwa. Proszę mi powiedzieć - co jest takiego ważnego w tej historii, aby uczyć młodą dziewczynę, czy mężczyznę ile osób zabił, czy zamordował Juliusz Cezar? Na czym polega ta waga tej wiedzy?
(...) Nasi ludzie mówią, że trzeba pamiętać. Tak oczywiście wszyscy wolelibyśmy pamiętać, ale proszę państwa my mamy też wspomnienia nie po to by pamiętać. My mamy pamięć, by zapomnieć. Jeżeli będziemy pamiętać wszystko, to bylibyśmy bardzo niezadowolonym, nieszczęśliwym narodem. (...)
Wspominajmy historię, niech się tym historycy zajmują, mają sporo do roboty, a my zajmujemy się przyszłością. Wielkość jest w przyszłości!"

Nie chciało się poszukać opracować dot. obozu w Zebrzydowicach a są takie... nawet naukowe...

Florianusie, bardzo dziękuję za ten artykuł!

Tak się zastanawiam, co to był za maruder wojsk austriackich, który zginą w 1945r. nie w 1845r. i czy jeszcze istniała Armia Austro-Węgier? Może wypowie się ktoś bieglejszy w historii, bo chyba mam braki i problem ze zrozumieniem napisu na nagrobku.

To był kolega z oddziału jednego z najskuteczniejszych snajperów Wehrmachtu, Austriaka Josefa "Seppa" Allerbergera, żołnierza kompanii 2 batalionu 144 pułku strzelców 3 Dywizji Górskiej. Po wojnie, w latach prawdopodobnie 60. i 70. ubiegłego wieku, Allerberger co najmniej dwukrotnie odwiedził Kończyce Wielkie i Rudnik. Prosił żeby zadbać o mogiłę jego rodaka.
Więcej na temat udziału tego snajpera w zaciętych walkach, które w tej okolicy toczyły się w kwietniu 1945 r., można przeczytać w naszej książce "Batalia o Śląsk Cieszyński. Między styczniem a majem 1945 roku", Zebrzydowice 2014, s. 258-259.
Zaczyna się tak:
"Doceniani i odznaczani przez dowództwo dzielni żołnierze byli także po drugiej stronie frontu. W szeregach 8 kompanii 2 batalionu 144 pułku strzelców górskich 3 Dywizji Górskiej gen. por. Paula Klatta walczył starszy kapral Josef "Sepp" Allerberger, doskonały strzelec wyborowy. Ten pochodzący z okolic Salzburga, urodzony w 1924 roku młody Austriak, zakończył wojnę z imponującą ilością 257 potwierdzonych zabitych żołnierzy i oficerów wroga, co daje mu jedno z czołowych miejsc wśród najbardziej skutecznych snajperów Wehrmachtu. Swoje wspomnienia z frontu wschodniego zawarł na łamach książki napisanej już wiele lat po wojnie wspólnie z Albrechtem Wackerem. Co prawda tylko raz w książce pojawia się informacja, że Allerberger ze swoją jednostką walczył w okolicach Cieszyna. Zacytowano notatkę prasową z ukazującej się w Salzburgu lokalnej gazety z dnia 25 kwietnia 1945 roku, między innymi o walkach w dniu 2 kwietnia 1945 roku, podczas których snajper zastrzelił 21 radzieckich żołnierzy".

Może i był to Austriak, ale z armii niemieckiej. W 1938 r. III Rzesza dokonała wchłonięcia Austrii. Natomiast Austro-Węgry rozpadły się po zakończeniu I WŚ

Aha, to ten biedak walczył samotnie od 1938 do 1945 w mundurze Armii Austriackiej, a może było ich więcej? A może był to nieznany żołnierz niemiecki, albo partyzant austriacki? Ciekawa ta historia, którą ktoś napisał na tablicy nagrobnej. Tylko czy to historia, czy bajka? A może na tym terenie nie było okupacji tylko Rzesza Austrio-Niemiecka?

Napis na grobie tego Austriaka z 3 Dywizji Górskiej jest trochę niefortunny. Z rozmów z jedną z osób, które go w tym miejscu w maju 1945 r. pochowały wynika, że został trafiony odłamkiem, a nie zastrzelony, np. po poddaniu się czy coś w tym rodzaju.

To był kolega z oddziału jednego z najskuteczniejszych snajperów Wehrmachtu, Austriaka Josefa "Seppa" Allerbergera, żołnierza kompanii 2 batalionu 144 pułku strzelców 3 Dywizji Górskiej. Po wojnie, w latach prawdopodobnie 60. i 70. ubiegłego wieku, Allerberger co najmniej dwukrotnie odwiedził Kończyce Wielkie i Rudnik. Prosił żeby zadbać o mogiłę jego rodaka.
Więcej na temat udziału tego snajpera w zaciętych walkach, które w tej okolicy toczyły się w kwietniu 1945 r., można przeczytać w naszej książce "Batalia o Śląsk Cieszyński. Między styczniem a majem 1945 roku", Zebrzydowice 2014, s. 258-259.

Zaczyna się tak:
"Doceniani i odznaczani przez dowództwo dzielni żołnierze byli także po drugiej stronie frontu. W szeregach 8 kompanii 2 batalionu 144 pułku strzelców górskich 3 Dywizji Górskiej gen. por. Paula Klatta walczył starszy kapral Josef "Sepp" Allerberger, doskonały strzelec wyborowy. Ten pochodzący z okolic Salzburga, urodzony w 1924 roku młody Austriak, zakończył wojnę z imponującą ilością 257 potwierdzonych zabitych żołnierzy i oficerów wroga, co daje mu jedno z czołowych miejsc wśród najbardziej skutecznych snajperów Wehrmachtu. Swoje wspomnienia z frontu wschodniego zawarł na łamach książki napisanej już wiele lat po wojnie wspólnie z Albrechtem Wackerem. Co prawda tylko raz w książce pojawia się informacja, że Allerberger ze swoją jednostką walczył w okolicach Cieszyna. Zacytowano notatkę prasową z ukazującej się w Salzburgu lokalnej gazety z dnia 25 kwietnia 1945 roku, między innymi o walkach w dniu 2 kwietnia 1945 roku, podczas których snajper zastrzelił 21 radzieckich żołnierzy".

To był kolega z oddziału jednego z najskuteczniejszych snajperów Wehrmachtu, Austriaka Josefa "Seppa" Allerbergera, żołnierza kompanii 2 batalionu 144 pułku strzelców 3 Dywizji Górskiej. Po wojnie, w latach prawdopodobnie 60. i 70. ubiegłego wieku, Allerberger co najmniej dwukrotnie odwiedził Kończyce Wielkie i Rudnik. Prosił żeby zadbać o mogiłę jego rodaka.

Więcej na temat udziału tego snajpera w zaciętych walkach, które w tej okolicy toczyły się w kwietniu 1945 r., można przeczytać w naszej książce "Batalia o Śląsk Cieszyński. Między styczniem a majem 1945 roku", Zebrzydowice 2014, s. 258-259.

Zaczyna się tak:
"Doceniani i odznaczani przez dowództwo dzielni żołnierze byli także po drugiej stronie frontu. W szeregach 8 kompanii 2 batalionu 144 pułku strzelców górskich 3 Dywizji Górskiej gen. por. Paula Klatta walczył starszy kapral Josef "Sepp" Allerberger, doskonały strzelec wyborowy. Ten pochodzący z okolic Salzburga, urodzony w 1924 roku młody Austriak, zakończył wojnę z imponującą ilością 257 potwierdzonych zabitych żołnierzy i oficerów wroga, co daje mu jedno z czołowych miejsc wśród najbardziej skutecznych snajperów Wehrmachtu. Swoje wspomnienia z frontu wschodniego zawarł na łamach książki napisanej już wiele lat po wojnie wspólnie z Albrechtem Wackerem. Co prawda tylko raz w książce pojawia się informacja, że Allerberger ze swoją jednostką walczył w okolicach Cieszyna. Zacytowano notatkę prasową z ukazującej się w Salzburgu lokalnej gazety z dnia 25 kwietnia 1945 roku, między innymi o walkach w dniu 2 kwietnia 1945 roku, podczas których snajper zastrzelił 21 radzieckich żołnierzy".

Co tu dużo mówić i pisać. Śląsk Cieszyński generalnie ma problem z rozpoznawaniem prawdy i mówieniem o niej. Bo po co, to było dawno, a może w zbrodni uczestniczył mój dziadek, rodzina... Tak, tak, zawsze trzeba pamiętać jak było i kto entuzjastycznie witał "wybawicieli" 1 września 1939. A dlaczego na Śląsku były obozy zagłady? Bo 2 kategoria była zawsze chętna do roboty. Pracę i bezwzględne podporządkowanie "tradycji" ten region ma do dzisiaj. Szczególnie jakieś pomieszanie z poplątaniem jest na Śląsku Cieszyńskim.

Dawno nie czytałem takiego faszystowskiego uogólniającego wpisu. Gó...o wiesz o historii regionu, działalności partyzanckiej i pomocy żydom na tym terenie.

Typowe lewactwo - obśmiewać polskich bohaterów i czczenie ich pamięci gloryfikować mękę Żydów (nie mam nic do Żydów, ale denerwuje mnie pogląd jakoby ich śmierć była tragiczniejsza niż innych nacji w tym samym okresie dziejów).
Dobrze zjawisko to ilustruje wypowiedź Barbary Engelking - Boni: "Myślę, że oni już nie byli ludźmi w oczach tych, którzy ich wydawali, którzy ich łapali, którzy ich więzili, związywali im ręce, zawozili ich na posterunek. Myślę, że to jest jakiś problem, właśnie ten brak szacunku, pogarda, która ich otaczała, osamotnienie, że to było zderzenie się zupełnie różnych płaszczyzn, że ta śmierć żydowska wynikała również z takiej całkowitej niemożności porozumienia, dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć".

Otóż jest różnica między śmiercią Żydów, a śmiercią innych ludzi. Żydzi byli mordowani tylko dlatego, że urodzili się tacy, a nie inni. Natomiast inne nacje trafiały do obozów za pomaganie Żydom, za przestępstwa, których dokonali (według Niemców). Część osób nie mających pochodzenia żydowskiego często wychodziły z obozów po jakimś czasie, ich uwięzienie przez gestapo nie zawsze było jednoznaczne ze śmiercią. Żydzi byli eliminowani po kolei, co do jednego tylko dlatego, że jeden człowiek stwierdził, że to byli podludzie. Dla nich nie było żadnej nadziei i to w ich śmierci było inne. Holokaust był stworzony żeby ich wyeliminować, a inne nacje miały być ludźmi drugiej kategorii, miały pracować na "lepszych". W artykule nikt nie obśmiewa polskich bohaterów. Skąd te kompleksy w Was ludzie? Czy nie chcielibyście, aby mogiły polskich bohaterów były pod opieką państw na terenie których teraz się znajdują? Czy Wasz patriotyzm to tylko nienawiść do innych ? Boję się takich pseudoobrońców polskości.

"Natomiast inne nacje trafiały do obozów za pomaganie Żydom, za przestępstwa, których dokonali (według Niemców)."
Tym zdaniem się całkowicie ośmieszasz. Polacy byli mordowani także tylko za to, że byli Polakami.
Poczytaj sobie choćby o np. Akcji AB – tzw. Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej ( Außerordentliche Befriedungsaktion – AB).
Poczytaj o akcji „Inteligencja” (Intelligenzaktion).
Poczytaj np. o masowych egzekucjach w Piaśnicy.
To smutne, że mimo tak małej wiedzy historycznej masz ciągotki do namolnej dydaktyki w czerskim stylu.

Marzy ci się "dobra zmiana" historii - propagandyści z nowogrodzkiej wprowadzają do obiegu nową wersję Holokaustu 2.0?..

Nawiązanie do poprzednich artykułów z cyklu autora.

Temat poważny, ale jedna rzecz zwróciła moją uwagę.
Wymienione ofiary z artykułu mają swoją narodowość: są to obywatele belgijscy, holenderscy, polscy pochodzenia żydowskiego, a także zastrzelony żołnierz austriacki.
Tylko oprawcy tutaj nie mają tutaj swojej narodowości. To może prowadzić do pewnych nieporozumień.
Normalnie „naziści” są uważani za gatunek całkowicie wymarły w Europie, jeśli oczywiście nie brać pod uwagę Polski, w której „Gazeta Wyborcza” i współpracujące z nimi środowiska co rusz wykrywają jakichś „nazistów” co zresztą natychmiast starają się triumfalnie oznajmić o tym całemu światu.
A tak poważniej - podejrzewa się, że jedną z funkcji nadużywania słowa „naziści” jest zdejmowanie z państwa i narodu niemieckiego odium za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej. To nie jest to w polskim interesie ale to chyba dla wszystkich jest jasne?

W koalicji państw Osi walczyli żołnierze wielu nacji, także w Polsce nie byli to wyłącznie Niemcy.
A tak poważniej - podejrzewa się, że ci sami, którzy zdecydowanie domagają się obwiniania Niemców o wszelkie wojenne przewiny, równie głośno będą protestować np. przeciw oskarżaniu Polaków o antysemityzm.

A tak poważniej - podejrzewa się, że ci sami, którzy tak nachalnie domagają się obwiniania Polaków o antysemityzm, chcą pod płaszczykiem poprawności politycznej ukryć swój wrodzony antypolonizm.

Chodzi ci pewnie o wegetarian i cyklistów?
o drugi sort?
o animalnych?...
Wyrazy współczucia dla nieczułego.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama