, wtorek 25 czerwca 2019
W pogoni za brunatnym jeleniem: Inwazja jemioły (felieton)
Inwazja zabójczej jemioły jest dosyć tajemnicza, lecz świadczy o tym, że w otaczającej nas przyrodzie coraz wyraźniej naruszona jest naturalna równowaga.  fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Inwazja jemioły (felieton)

FLORIANUS
Skończyła się zima. I choć była to zima mało zimowa, pora roku tym razem raczej hybrydowa, jakby jesienno-wiosenna, ze śniegiem i mrozem jak na lekarstwo, prawdziwa wiosna nie nastała po niej wyraźnie wcześniej. W mieście brak zimy w zimie jest raczej pozytywny, bo to taki brak, co zmniejsza troski, ryzyka i niebezpieczeństwa. A przynajmniej przysparza oszczędności na ogrzewaniu i odśnieżaniu. Co poniektórzy kierowcy nie musieli nawet zmienić opon letnich na zimowe. Milej było podróżnym czekać na przystankach i peronach, zwłaszcza na prowizorycznych dworcach . A bezdomnym łatwiej przyszło przezimować w ruinach, pustostanach i na działkach.

W tym roku wiosna jednak nie przyśpieszyła swojego przybycia, choć według klimatologów luty w skali globalnej był rekordowo ciepły, najcieplejszy od 1880 roku, kiedy zaczęto systematyczne pomiary temperatur. Owszem, zdaje się, że niektóre bociany przyleciały w nasze strony wcześniej. Ale pod względem wegetacji przyroda u podnóża Beskidów nie popadła w pochopność perfidnie dobrych zmian. Było cieplej, ale nieprzesadnie. Nawet El Nino nie spowodował, że drzewa i krzewy zazieleniły się wcześniej. W Cieszynie nie zakwitły też wcześniej magnolie.

Nowy rok powinien zaczynać się nie pierwszego stycznia, kilka dni po Bożym Narodzeniu, ale zaraz po Wielkanocy, końcem marca albo na początku kwietnia, kiedy na polach zieleni się już ozimina, a drzewa i krzewy zasnuwa zielona mgiełka. Kalendarz przyrody zaczyna się w marcu, kiedy na gałęziach wyrzynają się pąki i przez zeszłoroczne liście przebijają się przebiśniegi, przylaszczki i zawilce. Prekursorem kwitnienia jest jemioła. Przez całą zimę zielone kłęby tego krzewu zawieszone wśród czarnych gałęzi trwają niby przyczółki zielonego oporu przeciwko zmasowanym atakom królowej śniegu i desantom polarnego mrozu. Gęste kule zielonej jemioły, całe ich kiście w koronach bezlistnych drzew, wydają się łącznikami pomiędzy tą zeszłoroczną, wygasłą i utraconą zielenią, a tą nową, która pojawi się dopiero z wiosną. Jemioła wydaje się niemal oazą zielonej nieśmiertelności, a przy tym reminiscencją okresu Bożego Narodzenia. Jakież to są jednak błędne i poetycko naiwne wyobrażenia. Jemioła jest bowiem pasożytem, szkodnikiem, który niszczy drzewa, w szczególności zaś w zimie, kiedy jak wampir wysysa z nich resztki wody. Niedawno dotarła do Cieszyna wiadomość, że z zachodu, zza Olzy, z Czech nadchodzi plaga jemioły.

Inwazja zabójczej jemioły jest dosyć tajemnicza, lecz świadczy o tym, że w otaczającej nas przyrodzie coraz wyraźniej naruszona jest naturalna równowaga. Jemiołę rozsiewają ptaki, które odżywiając się jej białymi, lepkimi owocami, roznoszą ją po innych drzewach. Zaatakowane przez jemiołę drzewo wysycha, umiera pozbawione nie tylko wody, lecz także swoich podstawowych środków do życia. Staje się przez to niebezpieczne dla otoczenia. Jego gałęzie są coraz bardziej łamliwe i mogą spaść na głowę znajdującym się pod nim ludziom, którym by na przykład przyszło do głowy, żeby się pod nim całować. Walka z jemiołą jest trudna, bo jej wycinanie osłabia drzewo. Czescy botanicy twierdzą, że drzewa, których korony są obsadzone przez jemiołę w co najmniej sześćdziesięciu procentach, najlepiej byłoby wyciąć w całości. Nie budzi to wątpliwości czy jakiegoś szczególnego oporu wśród czeskich miłośników przyrody. W Czeskim Cieszynie jemiołą zostały zaatakowane całe aleje. Tamtejsze służby miejskie monitorują problem, ale decyzja o wycince jest zawsze trudna.

Strach myśleć, co nastąpi kiedy plaga jemioły rozprzestrzeni się w Polsce. Sławetny minister ochrony środowiska Szyszko, wybitny inżynier ekologiczny i wielki zwolennik wycinki dotkniętych przez kornika drzew w Puszczy Białowieskiej, po rozpoznaniu inwazji jemioły może w trybie bezzwłocznej dobrej zmiany zarządzić wycięcie połowy drzew w naszych miastach. Mogłoby się wtedy okazać, że śmiała propozycja Bogusława B., sławetnego wynalazcy bankowego oscylatora, zgłoszona przez niego przy okazji ostatniej kampanii wyborczej do samorządów lokalnych, zostanie przeprowadzona w pełnym majestacie ekspresowego prawa i ekologicznej niesprawiedliwości. Bogusław B. zaproponował wycięcie drzew na wzgórzu zamkowym w Cieszynie, żeby z daleka, w całej okazałości, widać było Wieżę Piastowską. A kiedy drzewa będą już wycięte, to miejsce po nich można będzie zaasfaltować i przeznaczyć na płatne parkingi. Te decyzje zapadną już na szczeblu lokalnym. No bo, niestety, póki jeszcze drzewa się nie zazieleniły, gołym okiem widać, że również na wzgórzu zamkowym stoją drzewa dotknięte zarazą jemioły. Wiadomo, że jeżeli chodzi o konserwację przyrody (jak i konserwację zabytków), od władz lokalnych w Cieszynie można oczekiwać jedynie słusznych, konserwatywnych decyzji.

Może jednak nie trzeba stale być szydercą, zgryźliwym pesymistą i ciągle rozsnuwać wizje czarne jak czarny dym z cieszyńskich kominów. Może na wiosnę przydałoby się więcej wiary w dobrą wolę, racjonalizm i empatię cieszyńskich urzędników i notabli. Może nie będzie tak źle i nawet jeśli zaatakowane przez plagę jemioły drzewa zostaną wycięte, to miejskie służby posadzą nowe drzewa i w zasobach miejskiej zieleni obejdzie się bez znaczących ubytków. Bo na przykład w Czeskim Cieszynie w zeszłym roku posadzono 250 (słownie: dwieście pięćdziesiąt) drzew. Wyczytałem to w szczegółowym (i czytelnym nie tylko dla urzędniczego betonu) sprawozdaniu z działalności czeskocieszyńskiej Rady Miejskiej i administracji za 2015 rok, tutaj. Niestety, podobnej informacji o liczbie zasadzonych w zeszłym roku drzew w polskiej części Cieszyna na stronie Urzędu Miejskiego ani w Wiadomościach Ratuszowych nie udało mi się znaleźć. Ale może to tylko moja wina, moja nieumiejętność, moja ślepota? Może jednak ktoś tę informację w internecie znajdzie i mi ją przekaże. Chętnie wtedy uderzę się w piersi.

Komentarze: (5)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Proszę się tak nienaśmiewać z urzędników cieszyńskich. A szczególnie z pana burmistrza. Dobry człowiek to jest i podczas następnego spotkania naszego koła wszystko nam powie. On sie interesuje przyrodą. Na świadectwie w 8 klasie miał 5 z biologii, geografii i wychowania fizycznego. Tak słyszałam od dobrej znajomej.

Proszę się tak nienaśmiewać z urzędników cieszyńskich. A szczególnie z pana burmistrza. Dobry człowiek to jest i podczas następnego spotkania naszego koła wszystko nam powie. On sie interesuje przyrodą. Na świadectwie w 8 klasie miał 5 z biologii, geografii i wychowania fizycznego. Tak słyszałam od dobrej znajomej.

Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa.

Znowu ekologiczne brednie. W Polsce po 2 WŚ tereny leśne powiększyły się o 1/3. Cieszyn ma terenów zielonych prawie na poziomie 30% - b. wysoka wartość współczynnika w skali kraju. Gdy widzę te rozmemłane, płaczące za paroma drzewkami twarze to chce mi się śmiać.

Florianus, dryblując z właściwą sobie wirtuozerią, strzelił w okienko urzędniczej bramki.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama