, niedziela 23 lipca 2017
Niedoceniana Rada (felieton)
Wiec na rynku w Cieszynie 27 października 1918 roku. To między innymi dzięki Radzie w Cieszynie doszło do bezkrwawego przewrotu i już 1 listopada 1918 roku na cieszyńskich wzgórzach zawisły biało czerwone flagi. fot: UM Cieszyn



Dodaj do Facebook

Niedoceniana Rada (felieton)

ONDRASZEK
W tym tygodniu, dokładnie 19 października, będziemy obchodzili kolejną rocznicę ukonstytuowania się w mieście nad Olzą Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. Powinniśmy się pochylić nad tym wydarzeniem, bo jest ważne nie tylko z perspektywy naszego regionu, ale całej Polski. Choć, jak to zwykle w bywa, w polskiej pamięci zbiorowej naszej Rady prawie nie ma, a historiografia jakoś specjalnie się nią nie przejmuje.

Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego ukonstytuowała się w Cieszynie 19 października 1918 roku. O jej genezie zostało już zresztą powiedziane wiele, choć ciągle polska historiografia ma pewien problem z dostrzeganiem jej znaczenia. A przecież tutaj, gdzieś na rubieżach kształtującego się państwa polskiego znaleźli się ludzie, którzy postanowili pokierować biegiem historii tak, żeby Księstwo Cieszyńskie znalazło się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej.

Kiedy w innych polskich miastach życie polityczne ciągle się jeszcze organizowało, w Cieszynie istniało już ciało, które w najbliższych dniach miało doprowadzić do przejęcia władzy właśnie przez Polaków. Ciało to w swojej konstrukcji zresztą nietuzinkowe. Były w nim wszystkie liczące się cieszyńskie środowiska, walczące o polskość tych ziem. Byli ewangelicy Michejdy, katolicy Londzina, byli socjaliści Regera. Były kobiety, bo każde z ugrupowań wprowadziło do Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego po jednej kobiecie. A kobiety były to przecież nietuzinkowe - Zofia Kirkor-Kiedroniowa, Dorota Kłuszyńska i Maria Sojkowa miały na ówczesną politykę duży wpływ i nie znalazły się w Radzie przypadkowo. Już sam parytet wyróżnia Radę, już sama data powstania sprawia, że jest pierwszy oddolnym polskim rządem lokalnym w tym czasie. To między innymi dzięki Radzie w Cieszynie doszło do bezkrwawego przewrotu i już 1 listopada 1918 roku na cieszyńskich wzgórzach zawisły biało czerwone flagi.

Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, nazwą nawiązująca do piastowskich korzeni tych ziem, to lokalni działacze, nie ludzie przywiezieni w teczkach. Kiedy tylko przyszło im negocjować z czeskim odpowiednikiem - Zemským Národním Výborem pro Slezsko, okazało się że porozumienie jest możliwe. 5 listopada te dwa lokalne ciała zarządzające potrafiły się porozumieć i ustalić podział byłego Księstwa Cieszyńskiego według kryterium etniczności. Dla Polski byłby to podział wyjątkowo korzystny, bo oprócz okolic Frydku, cały Śląsk Cieszyński znalazłby się w granicach Polski. Sąsiedzi, lokalni działacze, potrafili ze sobą rozmawiać, natomiast kiedy do rozgrywki włączyły się Praga i Warszawa, ruszyły armie, co - jak wiemy - skończyło się tragicznie, chociażby mordem w Stonawie.

My, tutaj, zdajemy sobie sprawę z historycznej wagi wydarzeń, zapoczątkowanych powstaniem Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. Niestety, polska historiografia i pamięć zbiorowa już tego nie dostrzega. Kłóci się Kraków z Tarnowem, gdzie najpierw przyszła niepodległość, o Cieszynie jakby zapominając. Za dwa lata czeka nas setna rocznica tych wydarzeń. Być może wtedy uda się szerzej przypomnieć ten fakt. Byleby tylko ta szansa nie została przespana.

Komentarze: (4)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

katolik co do zasady był miły władzy austriackiej ? Nie sądzę, aby ks. Londzin był miły władze austriackiej. W jakis sposób ją akceptował, ale bez przesady. To jakaś wyznaniowa propaganda.

"W tym księstwie, w którym to ewangelik był podejrzewany o bycie Polakiem, katolik zaś co do zasady był miły władzy austriackiej, w którym cesarz Franciszek Józef" - z broszurki jakiego pastora pochodzi taka informacja? Bo z prawdą nie ma nic wspólnego.

To bardzo znamienne, że tu, gdzie polskiej państwowości nie było od końca XIII wieku (a może tak naprawdę należałoby powiedzieć, że od 1138 roku), tu właśnie powołano do życia pierwszy organ władzy państwowej polskiej po wiekowej nieobecności Polski na mapach Europy. W tym księstwie, w którym to ewangelik był podejrzewany o bycie Polakiem, katolik zaś co do zasady był miły władzy austriackiej, w którym cesarz Franciszek Józef (i każdy inny cesarz z rodu Habsburgów) traktowany był jako "swój" władca, a nie znienawidzony monarcha zaborcy, polskość obudziła się najwcześniej i w tak pięknie zorganizowanej formie. Nieprzypadkowo właśnie w Cieszynie mamy jedną z najtrwalszych i najstarszych tradycji ruchów obywatelskich i pozarządowych. Skąd to się wzięło? Niewątpliwie wpisuje się ta tradycja w ogólną tradycję i cechę Śląska jako takiego - nie mam wątpliwości, że takiego uogólnienia można dokonać, bo mam porównanie - Śląsk naprawdę jest inny (solidniejszy, bardziej poukładany). Pomieszkajcie w 30 tysięcznym miasteczku w centralnej Polsce, a zrozumiecie.
U nas na Śląsku Cieszyńskim szczególne znaczenie, według mnie, ma swoista kulturowo-społeczna konkurencja pomiędzy ewangelikami a katolikami, Niemcami a Polakami, Polakami a Czechami, góralami a Lachami z nizin... Tę konkurencję widać przecież do dzisiaj, a jej efektem są na przykład szkoły - ewangelickie i katolickie, domy kultury - polski i niemiecki, teatry - polski i niemiecki. Konkurencja istniała też między państwami - Polską i Czechosłowacją (ta ostatnia musiała przecież stworzyć całkowicie nową tkankę miejską - rozwój Czeskiego Cieszyna to lata po 1920 r. - to miasto miało i musiało dorównać polskiej części.
Można by dalej argumentować i udowadniać, że tu jest nieco lepiej, inaczej, że tu naprawdę istnieje "mała ojczyzna", która "odniosła sukces" - jest małą ojczyzną, w której kultywuje się tradycje, w której funkcjonuje gwara (choćby i zniekształcona), w której znaczenie ma identyfikacja regionalna (stela).
Dlatego nie dziwi fakt, że Rada Narodowa powstała właśnie tu najwcześniej - tak się musiało zdarzyć. Nie mam jednak złudzeń, że informacja o niej, bez aktywnej promocji władz lokalnych (które powinny z tą promocją dotrzeć do Katowic, a poprzez Katowice - do Warszawy), nie zaistnieje w świadomości ogółu Polaków w ogóle. Nie mam złudzeń również co do tego, że jeśli promocja będzie skuteczna, przyćmi znaczenie wydarzeń krakowskich, tarnowskich czy warszawskich - Cieszyn za mały jest i zbyt niewiele znaczy, by mógł zagrozić większym ośrodkom. Bez wątpienia jednak należy się nam 5 minut przy okazji obchodów 100 lecia odzyskania niepodległości za 2 lata - myślę, że Codzienna mogłaby rozpocząć taką kampanię (i wcale nie jest za wcześnie), aby władze Cieszyna razem z powiatem zadbały o organizację obchodów stulecia Rady z udziałem najwyższych władz - by cała Polska dowiedziała się, że właśnie tu 19 października powołano do życia pierwszy polski organ władzy państwowej na dawnych terenach państwa Piastów. Należy się nam to!

Jak to u nas przepchnąć jak synonimem odzyskania wolności był niejaki J.Piłsudski, który kościółkowym nie był i zmieniał wiarę jak jemu pasowało.A tu nasi obecni włodarze tego nie w nie przełkną,bo bez wiary w swojego boga obchodów może nie być.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama