, czwartek 27 lipca 2017
Wakacje i filozofia
dr hab. Marek Rembierz fot: arch. prywatne



Dodaj do Facebook

Wakacje i filozofia

Marek Rembierz
Wakacje to szczególny okres ludzkiej aktywności. Człowiek staje się wówczas w jakiejś mierze wolnym od wielu codziennych obowiązków i prac, które w dni powszednie zaprzątają głowę i wysysają energię. Wakacje charakteryzują się tym, że mają swoistą autonomię − wiele spośród podejmowanych w ich trakcie czynności służy jedynie dobremu spędzeniu czasu, a nie innym celom. Wakacje dają także swoistą satysfakcję, gdy ich przebieg jest pomyślny. Są one, przynajmniej w pewnej mierze, odrębnym światem urządzanym wedle innych reguł niż zabiegana codzienność.

Warto przypomnieć, że od starożytnych początków kultury europejskiej całkiem serio powiadano, iż „filozof jest zawsze na wakacjach”. Oczywiście, taka radykalna opinia może bulwersować i wywołać sprzeciw, jeśli zostanie niewłaściwie zrozumiana. Jakże to można „być zawsze na wakacjach”?! Otóż w mogącym dość dziwnie brzmieć stwierdzeniu „filozof jest zawsze na wakacjach” chodzi po prostu o to, że uprawienie filozofii i odkrywanie (pomnażanie) wartościowej poznawczo wiedzy wymaga wolności od takich obowiązków i prac zaprzątających głowę, które nie pozwalają poznawać prawdy jako takiej. Trzeba uwolnić się z pęt różnorakich konieczności, aby być wolnym do poznawania prawdy dla niej samej, a nie dla innych potrzeb i korzyści.

Kilka lat temu wakacje spędzałem na Korfu, czyli pięknej greckiej wyspie. A Grecja, to przecież rodzima ziemia filozofii i filozofów. Na Korfu przez pewien okres przebywał jeden ze starożytnych „ojców założycieli” europejskiej filozofii – Arystoteles, o którym w średniowiecznych traktatach pisano po prostu „Filozof”. To dobre miejsce do wakacyjnej refleksji nad filozofią.
Mili współwczasowicze, co jakiś czas, pytali mnie: „Czym się zajmuje filozof?”. Dla filozofa jest to jedno z zasadniczych pytań i ono samo ma już filozoficzny charakter. Wszakże udzielenie odpowiedzi wymaga rzetelnego namysłu, zwłaszcza na tej ziemi, z której wyrosła europejska filozofia.

Warto na chwilę zatrzymać się nad sprawą „greckości”. Otóż, czytając greckie przewodniki po Korfu, mamy do czynienia z eksponowaniem wielorakich form przynależności tej wyspy do Grecji, również pod względem geologicznym (podkreśla się bowiem, że jej budowa geologiczna podobna jest do struktury Grecji kontynentalnej). To interesujące śledzić, jak współcześni Grecy walczą o udowodnienie „greckości” swych ziem, gdyż przez setki lat odmawiano im prawa do posiadania własnej państwowości oraz zachowania i rozwijania tożsamości kulturowej. Owo dążenie do wykazania „greckości” Grecji, to zarazem zmaganie o odkrycie i zachowanie źródeł europejskich wartości, wśród których znajduje się, na jednym z czołowych miejsc, uprawianie filozofii.

W czasie rozmów na plaży wraz z kolejnymi przypływami morskich fal powraca pytanie: „Czym zajmuje się filozof?”.
„Czy filozof zajmuje się sensem życia?” – Odpowiedzieć można: „I tak, i nie”. Onegdaj przeczytałem wyryty nad drzwiami miejskiego autobusu napis: „Nie dajcie sobie zatruć życia przez tych, którzy trują o jego sensie”. Słowa te można interpretować jako zadanie dla filozofa: ma on chronić przed intelektualnym zatruciem! Powinien on krytycznie rozważać racje przemawiające za daną koncepcją sensu życia i przeciw niej. Równie krytycznie powinien on rozpatrywać bliską mu (wypracowaną przez niego) wizję sensu życia. Krytyczny namysł i metodycznie prowadzona dyskusja nad przedkładanymi argumentami to jedno z podstawowych zadań filozofa.
„Czy filozof, spacerując po plaży, medytuje nad barwą wody, nad barwami morza?” – Odpowiadając na tak postawione, dość prowokujące, pytanie trzeba stwierdzić, że problem statusu barw to jedna z kwestii intensywnie rozpatrywanych we współczesnej filozofii.
Status barw, które dzięki budowie naszych organów poznawczych widzimy jawiące się takimi a nie innymi kolorami i odcieniami, skłania do postawienia zasadniczej kwestii obiektywności ludzkiego poznania. Czy poznajemy rzeczywistość taką, jaką ona jest sama w sobie, czy też jedynie zdobywamy wiedzę wyłącznie o wytworach naszego poznania? Czy, poznając, mamy bezpośredni kontakt z rzeczywistością, dający o niej rzetelną wiedzę, czy też konstruujemy modele świata zależnie od uformowania się ludzkich organów poznawczych? Czy jeśli posiądziemy inne instrumenty poznania, to i obraz naszego przedmiotu poznania będzie radykalnie odmienny? Status barw – jako wytwór naszego sposobu widzenia, który nie istnieje niezależnie od naszego widzenia – zmusza filozofów do ponawiania pytań o ludzkie możliwości poznawcze i o wartość ludzkiego poznania.

Na pytanie, czym zajmuje się filozof, można odpowiedzieć, tak jak starożytni myśliciele: „filozof jest zawsze na wakacjach, jeśli tylko uprawia filozofię”. Ta aktywność intelektualna zdecydowanie wymaga praktykowania swobody myśli i pewnego typu wolności ducha względem codziennego zabiegania. Wakacje filozofa nie mają nic wspólnego z wakacyjnym lenistwem, są one bowiem intensywną aktywnością intelektu.

Wybitny logik i filozof, Alfred Tarski, w cenionej pracy z zakresu logiki, poświęconej prawdzie, rozpatruje m. in. zagadnienie właściwego sposobu określenia wartości pracy naukowej. Do owej refleksji skłoniły go przede wszystkim dyskusje z matematykami (w latach 30. i 40. XX wieku), dotyczące walorów uprawianej przez Tarskiego logiki. W tych dyskusjach spotykał się on częstokroć z pytaniem o zastosowanie wypracowanych przez niego rezultatów. To pytanie podszyte było przeświadczeniem, że brak takich zastosowań dyskredytuje uzyskany wynik.

Tarski zdecydowanie wyraża sąd o nieredukowalnej wartości bezinteresownego poznania, o doniosłości badań naukowych nie znajdujących bezpośredniego (technicznego) zastosowania w usprawnieniu ludzkich działań. Wyjaśnia swe stanowisko następująco: „nie chcę zaprzeczać, że wartość czyjejś pracy może wzrosnąć dzięki jej implikacjom dla badań innych i dla praktyki. Ale mimo wszystko twierdzę, że mierzenie ważności badań wyłącznie lub głównie ich użytecznością i możliwością zastosowań jest szkodliwe dla postępu nauki”. Dodać trzeba, że pokusa, aby wyniki badań mierzyć ich bezpośrednią użytecznością i możliwością zastosowań jest obecnie nader silna, zwłaszcza u biurokratów i polityków, którzy ślepo zapatrzeni we własne sprawy przypisują sobie prawo do kreowania tzw. polityki naukowej i oceniania wedle własnych schematów walorów pracy naukowej.

Tarski wskazuje również na występowanie intelektualnej satysfakcji zespolonej z zaspokojeniem swoistych potrzeb, które odgrywają istotną rolę w ludzkim dążeniu do wiedzy: „Sądzę, że istnieje specjalna sfera bardzo głębokich i silnych potrzeb człowieka związanych z pracą naukową, które pod wieloma względami są podobne do potrzeb estetycznych, a może i religijnych. Sądzę również, że zaspokojenie tych potrzeb należy uznać za ważny cel badań. Dlatego jestem przekonany, że na pytanie o wartość jakichkolwiek badań nie można udzielić trafnej odpowiedzi, nie uwzględniając intelektualnej satysfakcji, jaką wyniki badań dają tym, którzy je rozumieją i się nimi zajmują. Może to niepopularne i niemodne, ale nie uważam, że wynik naukowy, dający nam lepsze zrozumienie świata i czyniący go w naszych oczach bardziej harmonijnym, ma być mniej poważny niż, powiedzmy, wynalazek zmniejszający koszt brukowania dróg czy ulepszający domową kanalizację”. Tak brzmią słowa Tarskiego, które dobitnie wypowiada w obronie dążeń czysto poznawczych; czyni to w sytuacji, gdy dążenia te bywają niesłusznie deprecjonowane, nie widać bowiem bieżącej i wymiernej korzyści, jaką one przynoszą.
Jedną z przyczyn intelektualnego rozwoju kultury europejskiej było respektowanie prawa do podejmowania badań czysto poznawczych, służących wyłącznie lepszemu zrozumieniu świata. Uznawano prawo do „filozoficznych wakacji”, do wolności nauki od bezpośrednich zastosowań. To efektywnie zagospodarowane „filozoficzne wakacje” pozwalają na przybliżanie się do poznania prawdy i odczuwanie intelektualnej satysfakcji.

Nie każda forma spędzania wakacji służy uprawianiu filozofii. W hotelu na Korfu wakacje mają charakter All Inclusive, czyli pełny wypas. To grozi rozpasaniem brzucha i nadmiarem łapczywie przyswajanych kalorii. Tym bardziej konieczne są umiar w całodziennej konsumpcji i pływanie w morzu. Podobnie rzecz się ma z prowadzeniem namysłu filozoficznego. Duch filozofa nie może być ociężały a intelekt rozpasany nicnierobieniem. Konieczna jest aktywność intelektu.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama