, piątek 26 lipca 2019
O "Dzienniku" Jana Tilgnera
Po lewej okładka "Dziennika" Tilgnera, wydanego przez prof. Idziego Panica; po prawej fragment oryginału, przechowywanego w Książnicy Cieszyńskiej. fot: ARC



Dodaj do Facebook

O "Dzienniku" Jana Tilgnera

MMT
Jeżeli chcemy poczuć, jak wyglądało życie na Śląsku Cieszyńskim na początku XVII wieku, nie ma lepszej lektury niż dziennik Jana Tilgnera, burgrabiego księcia Adama Wacława. Opisy egzekucji, epidemii, "wyczynów" armii z czasów wojny trzydziestoletniej, a do tego wizyty u wróżki, marszałek dworu, który zapił się na śmierć, i szereg innych ciekawostek.

Wszystko zaczęło się, gdy wrocławski szlachcic Jan Tilgner (starszy) kupił sobie kalendarz na rok 1580 i zaczął prowadzić w nim notatki. Gdy zmarł, kalendarz odziedziczył jego Jan Tilgner (młodszy) (1574-po 1635), który osiedlił się na Śląsku Cieszyńskim. Należał do najbliższego otoczenia księcia Adama Wacława, a w 1597 roku został burgrabią Skoczowa i Strumienia. Tilgner (młodszy), podobnie jak ojciec, notował różne zdarzenia w kalendarzu z 1580 roku - było ich tyle, że burgrabiego skoczowsko-strumieńskiego możemy uważać za głównego autora "Dziennika".

"Dziennik" Tilgnera to nie jest jakieś wielkie dzieło historiograficzne, ale za to - jak pisze jego wydawca prof. Idzi Panic - "wprowadza nas w świat codziennych radości i trosk, lęków i nadziei, wierzeń i przesądów mieszkańców prowincjonalnego miasteczka, jakimi w owym czasie były Skoczów i Strumień; dodajmy - lokalnego protestanckiego środowiska szlachty”. To tego typu książki pozwalają nam zrozumieć ludzi żyjących 400 lat temu lepiej niż podręczniki puchnące od wielkich wydarzeń i głośnych nazwisk.

Kalendarz z 1580 roku z zapiskami Tilgnerów jest przechowywany w zbiorach Książnicy Cieszyńskiej i udostępniony on-line tutaj. Problemem był fakt, że dziennik Tilgnera jest czytelny dla wąskiego grona badaczy, znających język niemiecki (pamiętajmy, że niemiecki burgrabiego i dzisiejszy niemiecki bardzo się od siebie różnią) i potrafiących odczytać ręczne pismo nowożytne. Prof. Idzi Panic z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach dokonał nie tylko transkrypcji dziennika Tilgnera, ale dodatkowo przetłumaczył go na język polski, zaopatrzył w przypisy oraz wstęp (w wersji polskiej i niemieckiej).

Dziełko Jana Tilgnera ukazało się pod koniec ubiegłego roku, ale w lokalnych mediach przeszło bez większego echa. A szkoda, bo notatki burgrabiego skoczowsko-strumieńskiego, który omal nie zabił się wracając z pijatyki (gdy spadł z konia, but nie wypiął się ze strzemiona), powinny zainteresować szersze grono czytelników.

Jan Tilgner, Dziennik, tł., wstęp i oprac. Idzi Panic, Kraków: Avalon, 2012, 182 ss.,

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama