, poniedziałek 17 grudnia 2018
"Witajcie wybawcy!"
Transparent, witający polskich żołnierzy w Trzyńcu w 1938 roku. fot: archiwum ilustracji "Ilustrowanego Kuriera Codziennego"; zbiory NAC, sygn. 1-H-495-3



Dodaj do Facebook

"Witajcie wybawcy!"

MMT
- Ludność całego Trzyńca i okolicy wzięła udział w uroczystym powitaniu wojsk polskich. Na ulicy, prowadzącej do miasta Trzyńca ustawiono wspaniałą bramę triumfalną z napisem: "NIECH ŻYJE ARMIA POLSKA. WITAJCIE WYBAWCY!" - tak w miejscowej kronice opisywano wkroczenie polskich wojsk w 1938 roku.

2 października minie 75. rocznica odzyskania Zaolzia przez Polskę. Wydarzenia z 1938 roku po dziś dzień budzą duże emocje. Można powiedzieć, że mają też wyjątkową złą prasę - zwłaszcza jeżeli porówna się opinie szeregu polskich polityków i publicystów z czeską narracją na temat Zaolzia i najazdu z 1919 roku.

Z okazji rocznicy chciałbym podzielić się pewnym źródłem, które rzuca pewne światło na wydarzenia sprzed 75 lat. To opis wejścia polskich wojsk do Trzyńca 4 października 1938 roku, zawarty w kronice tego miasta. Jasne, brzmi on nieco propagandowo, lecz w pewien sposób przebija się z niego radość mieszkańców (a przynajmniej ich części) Zaolzia, którzy z prawie dwudziestoletnim opóźnieniem znaleźli w granicach Polski.

Kronika Trzyńca, przechowywana w zbiorach archiwum we Frydku-Mistku, została zdigitalizowana w 2007 roku i udostępniona on-line tutaj.

***

Zajęcie Trzyńca

4 października [1938 roku] około godz. 12 wkroczyły wojska polskie na terytorium miasta Trzyńca. Ludność całego Trzyńca i okolicy wzięła udział w uroczystym powitaniu wojsk polskich. Na ulicy, prowadzącej do miasta Trzyńca ustawiono wspaniałą bramę triumfalną z napisem: "NIECH ŻYJE ARMIA POLSKA. WITAJCIE WYBAWCY!". Na głównej ulicy, którą dotąd zwała się ulicą Masaryka, zawieszono tablicę z napisem "Ulica Marszałka Śmigłego Rydza". Naprzeciw ratusza ustawiono trybunę, przybraną kwiatami i flagami o barwach narodowych. Wszędzie nastrój radosnego i niecierpliwego oczekiwania. Naprzeciw trybuny stanęła orkiestra robotników trzynieckich (kapela "Siły"). Na trybunie powitany żywiołowymi owacjami, stanął dowódca grupy operacyjnej "Śląsk", gen. Bortnowski, gen. Malinowski komendant główny policji państwowej, gen Kordian Zamorski oraz burmistrz Trzyńca, Jan Kajzar.

O godz. 13-tej nastrój radosny wzmaga się coraz bardziej. Z oddali dobiega potężny okrzyk "Wojsko polskie niech żyje!", to gen. Abraham na czele wojsk polskich wkracza w granice miasta. Rozlegają się dźwięku marsza. Gen. Abraham prowadzący defiladę podjeżdża na koniu do trybuny i składa gen. Bortnowskiemu raport, po czym, siedząc na koniu, wygłasza do ludności następujące przemówienie: "Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej! Błogosławiony dzień, w którym Opatrzność Boża sprawiedliwości dziejowej czyniąc zadość, ofiarowuje wam najwspanialszy dom, jakim jest wolność. Śląsk Zaolziański jest polski! W tej godzinie szczęścia serca całej Polski biją radośnie, a dłonie całej Polski wyciągają się do was z serdecznym braterskim uściskiem. Żołnierz polski, który tu pod dowództwem gen. Bortnowskiego na Ziemie Zaolziańskie wkracza, jest poręczycielem tej wolności i poręczycielem prawa, ładu i pokoju. Jestem wzruszony, gdy widzę wśród was przeważającą liczbę ludzi pracy, robotników polskich, rozumiejących armię i zadania wobec państwa (…)".

Defiladę rozpoczynają pułki ułanów, zasypywane deszczem kwiatów, który w kilka chwil zamienił jezdnię w barwny kobierzec. Postawa kawalerii polskiej wzbudziła nieopisany zachwyt.

Nie przebrzmiał jeszcze tętent koni, gdy u wylotu ulicy ukazały się oddziały zmotoryzowane. Tuż za nimi artyleria przeciwlotnicza, a następnie artyleria polowa. Okrzyki na cześć armii polskiej nie ustają i jeszcze bardziej wzmagają się, gdy brukiem ulicy trzynieckiej wstrząsnęło głuche dudnienie kół artylerii ciężkiej. Kwiaty sypią się pod koła i na żołnierzy (...). Znów słychać tętent, to pułki strzelców konnych. Znowu wiwaty, znowu owacje, kwiaty, łzy szczęścia i radości w oczach.

Gen. Abraham melduje zakończenie defilady, schodzi z konia i zbliża się do gen. Bortnowskiego, który w towarzystwie gen. Malinowskiego podchodzi do mikrofonu i wygłasza krótkie przemówienie. (...)

Gen. Bortnowskiego otacza tłum robotników i kobiet trzynieckich, składając ze wzruszeniem na jego ręce gorące słowa podzięki za wyzwolenie.

Komentarze: (15)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Nieważne co mówi jakaś ...mać,
Czesi i my, to jedna brać.

Widze że ktoś zamieszcza komentarz a nie czyta artykułu... czy agresorów mieszkańcy witają zawsze napisem ,,WITAJCIE WYBAWCY"??? Oczywiście że wkroczenie na Zaozle nie było fortunne w czasie, ale jak mozna je kłaść na jednej pozycji z ewidentną napaścią wojsk Czeskich w 1919 roku. Czy w 1938 roku zginoł choć JEDEN czech???
Pamiętajmy że czesi nie mieli zamiaru stawiać oporu złu jakim byli hitlerowcy (także o wspólnej możliwości waliki z niemcami nie ma mowy-po prostu) my zaś tak. Pamiętajmy również że dzięki odbiciu Zaolzia polacy z tamtych terenów znależli się pod okupacją niemiecką pół roku póżniej.

Czech na Śląsku Cieszyńskim to zwykły sługus germański, polakożerca, tak było kiedyś i jest nadal. Na Polaków wciąż patrzą z pogardą, a polska propaganda bolszewicka to nawet kwituje.
Dlaczego polskie media nie napiszą, że Wojsko Polskie wkroczyło na Zaolzie w 1938 roku na podstawie listu Benesza, w którym zwraca Zaolzie Polsce? Dlaczego zwykły polski zjadacz chleba ciągle jest przekonywany, że to była polska agresja? Kiedy wreszcie zaczną media pisać prawdę o tych wydarzeniach historycznych?

1938 rok to hańba dla Polski, tak samo jak 1919 to hańba dla Czech.
W obu przypakadkach wine ponosił głupi nacjonalizm.
Czesi w 1919 napadli, choć Polska chroniła ich od wschodu przed bolszewikami.
Polacy w 1938 napadli na Zaolzie, bo była to zwykła agresja, napaść,
choć logika nakazywała wspólną walkę przeciwko Hitlerowi.
Oba narody wdały się w 1919 i 1938 w bratobójczą walkę, choć zagrażał im o wiele silniejszy wróg.
Skrajna głupota po obu stronach

Logiką to ty nie grzeszysz. Czesi zabrali nam Zaolzie korzystając z faktu, że Polska była pogrążona w wojnie z bolszewikami. Wkroczenie polskich wojsk do Zaolzia nie było żadnym napadem, tylko odebraniem swego, czegoś co Czesi wcześniej zagarnęli.

...."W tej godzinie szczęścia serca całej Polski biją radośnie, a dłonie całej Polski wyciągają się do was z serdecznym braterskim uściskiem. Żołnierz polski, który tu pod dowództwem gen. Bortnowskiego na Ziemie Zaolziańskie wkracza, jest poręczycielem tej wolności i poręczycielem prawa, ładu i pokoju."

- zwróćcie se uwagę na te słowa PORECZYCIELEM PRAWA, ŁADU i POKOJU - jo sie pytom kaj je to prawo i ład i porządek jak sie dziso dziwom na ta cała "wspaniała" Polskę???(cieszyn to ekonomiczny trup) dla mnie czechy i polocy zniszczyli ten ład prawo i porzadek co sie tu uchowoł i wyklarowoł przez lata niby pod oukapyjom Austorwegier:D - pyrsk - prawo w polsce dziso ino wspiero bogatego i bandziora:D - tyle do tego Polskigo ładu a porządku.... serdeczny braterski uścisk - to chyba w oczach poloka TO uscisk karku robotnika co bydzie tyroł na polski podatki, faroża i ZUS w zbudowanych przez Ślonskich robotników hutach i kopalniach..... Dzieka za uwage!

taraz to momy naprawde niewolnictwo!

W każdym razie Šnejdárek walczył nie tylko z Wojskiem Polskim, co jest w takim wypadku w pełni zrozumiałe, ale również z Polakami (cywilami) zamieszkałymi na Śląsku Cieszyńskim. Nie walczył zatem o swoje, ale obce. Gdyby w Goleszowie lub Hażlachu mieszkali Czechosłowacy, to jak sądzę, razem zaatakowaliby Wojsko Polskie :-)

Měla-li být BK reakcí na Šnejdárka, pak je vedle jak ta jedle. Zúčastnil jsem se letošního legionářského marše z Bystřice a byl jsem mile překvapen. Na 200 lidí navštívilo tuto naprosto mírumilovnou akci, nezaregistroval jsem jediný protipolský výpad a na Polední u Šnejdárkova pomníčku nikomu nevadila ani reprodukce polského historického chorálu.
Z BK je navíc patrno, že Šnejdárek nebyl žádný zločinec natož vrah. Navíc je připomenuta i jeho lidskost, která se projevila v příběhu s polským velitelem Hallerem. Tato kniha dává nechtíc za pravdu Čechům. Nic nového neobjevila a potvrdila, že Poláci nemají k tématu 1918-920 co dodat, že se vyčerpali. Je to pochopitelné. Vše co měli k dispozici už opakovaně použili, především při mírových jednáních v belgických lázních Spa. Výsledek byl takový, že mezinárodní arbitráž rozhodla jak rozhodla. To však nebylo Poláky dodnes přijato a tak se vše donekonečna otevírá ve slepé naději, že někdo někdy vše přehodnotí a ze Šnejdárka vyrobí zločince.
V 38. roce přišla (podle Šymečka) pomsta za české zločiny po 1.WW, kterou Poláci zatím příliš nepřipominají, mnozí pamětníci totiž ještě žijí a mýty se vyrábějí snáze beze svědků. Doufám, že není v edičním plánu těšínských militaristů další bílá kniha.

Dla osób które chcą się więcej dowiedzieć o wojnie polsko-czeskiej w 1919 roku oraz zachowaniu żołnierzy czeskich na tych terenach polecam ,,Białą księge zbrodni popełnionych na Śląsku Cieszyńskim w dniach 23-29.01.1919 roku przez wojska ppłk.Josefa Sneidarka". Pozycja wydana z incjatywy mgr Krzysztofa Neściora z Muzeum 4PSP. Warto przeczytać ponieważ doszło do tego że czesi stawiają Sneidarkowi pomnik w Bystrzycy gdzie jego żołdacy dopuścili się również mordów. Warto wiedzieć i pamięctać wtedy nikt nie będzie manipulował historia naszego regionu mówiąc kto był najeżdżcą a kto obrońcą...a swoją drogą gratulacje dla GC za odwage w napisaniu prawdy.

Zahynulí dělníci mohou poděkovat Národní radě knížectví těšínského, která je podněcovala, a sami organizátoři seděli v teple.

Brawo za odwagę, do tej pory miałem wrażenie że wszyscy jak ognia boją sie cokolwiek napisać o wojnie polsko-czeskiej i odzyskaniu zaolzia!

Spór o Zaolzie zapoczątkowany został niesprowokowaną przez Polaków agresją wojsk czeskich na Śląsk Cieszyński w 1919 roku. Praga wiedziała, że znajdującemu się w obliczu bolszewickiej ofensywy rządowi polskiemu trudno będzie przeciwdziałać ich militarnej akcji. W 1938 r. role się odwróciły i to my wykorzystując tym razem słabość państwa czechosłowackiego odzyskaliśmy Zaolzie. Doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego mielibyśmy wobec naszych ówczesnych przeciwników być tak wspaniałomyślni i podarować im zajęte w 1919 i 1920 sporne terytoria.

nosił wilk razy kilka ...

nosił wilk razy kilka...

A oto próbka tego co działo się w czasie czeskiej inwazji na Śląsk Cieszyński w Trzyńcu i okolicach w lutym 1919 roku - żródło ,,Biała księga zbrodni wojsk ppłk.Sneidarka"-wydana przez Muzeum 4PSP.
"W Bystrzycy [hutnicy trzynieccy] zrobili tyralierkę i posuwali się w stronę Jabłonkowa, aby dać odpór zbliżającym się Czechom. Zaczęła się walka, lecz niedługo trwała, ponieważ zwykli robotnicy, mając tylko karabin w ręku, a nie wyćwiczeni w zahartowani w służbie wojskowej, nie mogli utrzymać frontu przeciw nawale regularnych wojsk czeskich, którzy mieli wszystkie narzędzia mordu ze sobą. [...] Ze strony robotniczej padli: Kraus, Cieślar, Stryja i Czudek, którzy z powodu zranienia nie mogli ujść oprawcom czeskim, na których też legionarze wywarli zemstę i w okrutny, potworny sposób ich dobijali. Nie było im dosyć na tym, wywlekli z chałup całkiem niewinnych ludzi, nad którymi pastwiono się, zawleczono na pociąg, a wśród zimna i głodu odstawiono do aresztów w Morawskiej Ostrawie lub do Nowego Jiczyna.” [Paweł Golec, za: Gąsior G., „Zaolzie...”]
"W tym samym dniu ginie na polach Bystrzycy śmiercią męczennika śp. Karol Czudek. [...] Wśród jakich okoliczności zginął, niewiadomo. Ojciec i siostra, którzy ciało bohatera sprowadzili z zaśnieżonych pól Gródka do Trzyńca, jako też oględziny jego ciała dają świadectwo, że śp. milicjant Czudek został przez Czechów dobity. Skonstatowano ranę postrzałową w nogę, dużą otwartą ranę przez dolną szczenkę i szyję, liczne sińce na głowie, plecach i piersiach – prawdopodobnie od uderzeń kolbą. Obok zwłok leżał jego karabin połamany na sztuki." [Szczurek J., „Z wielkich dni Śląska Cieszyńskiego. Tom V. O milicjach ludowych w latach 1918-1920”. Cieszyn 1935]
"Śp. milicjant Karol Stryja, robotnik hutniczy z Trzyńca. [...] W walkach koło Gródka dostaje się do niewoli. Według świadectwa p. Anny R. i p. Zuzanny T. z Gródka, zbili go Czesi najpierw kolbami do utraty przytomności, później, wrzuciwszy do potoka, celnym strzałem w głowę życia go pozbawili. Pogrzeb odbył się w Trzyńcu, dokąd go matka z pola męczarń i bólów sprowadziła." [Szczurek J., „Z wielkich dni Śląska Cieszyńskiego. Tom V. O milicjach ludowych
w latach 1918-1920”. Cieszyn 1935]
"Śp. milicjant Gustaw Kraus, hutnik w Trzyńcu. [...] W walkach między Bystrzycą a Gródkiem ranny ciężko w nogę nie może się salwować ucieczką i dostaje się do niewoli. Rana, nieopatrzona na miejscu przez nieludzkich siepaczy, ulega gangrenie. W szpitalu czeskim w Przywozie kończy swe młode życie." [Szczurek J., „Z wielkich dni Śląska Cieszyńskiego. Tom V. O milicjach ludowych w latach 1918-1920”. Cieszyn 1935

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama