, niedziela 23 lipca 2017
Lądowanie kosmitów w Cieszynie (felieton)
W dwa dni udało się pozyskać ekspertyzę remontu amfiteatru do poziomu umożliwiającego lądowanie przybyszów z kosmosu oraz zwołać nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Im dalej w las, tym jednak gorzej. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

Lądowanie kosmitów w Cieszynie (felieton)

BORAT
Do dzisiaj nikt nie jest w stanie racjonalnie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego to właśnie Cieszyn został wybrany jako miejsce pierwszej wizyty kosmitów na planecie Ziemia? Znając jednak przybyszów z kosmosu, wiemy, że musieli mieć ku temu jakiś powód. Wizyta przygotowana była bowiem perfekcyjnie.

Galaktyka DA-99-SIE

Imperator galaktyki DA-99-SIE podrapał się nerwowo po środkowych antenach. - Czyli mówicie, że wysłaliście to zapytanie? - upewniał się. - Wszystko zgodnie z moimi poleceniami? We wszystkich językach świata? Na tabliczkach glinianych, pergaminach, list napisany ręcznie, list napisany na maszynie, rozesłane maile… Na pewno? - dopytywał wciąż, surowym wzrokiem zerkając na sztab stażystów i wymieniając jeszcze inne metody korespondencji, których nie umiem powtórzyć, na Ziemię dotrą bowiem dopiero w dwudziestym drugim wieku. - Dziwne… - podrapał się znowu, tym razem w lewą antenkę, co oznaczało zafrasowanie. - Ale odpowiedzi żadnej… Może jednak nie doszło…?

Cieszyn (akurat Cieszyn, choć może być to każde inne miasto). Niedaleka przyszłość

Przesyłka jednak doszła. Maile z informacją o planowanej wizycie kosmitów w Cieszynie trafiły na skrzynki wszystkich pracowników Urzędu Miasta. Niestety, większość skrzynek momentalnie zaksięgowała wiadomość jako spam. Natomiast pracownicy, którym udało się odczytać wiadomość, z początku podeszli do niej nieufnie. Ot, coś między reklamą na powiększenie penisa a prośbą wnuka afrykańskiego króla, który ma miliard dolarów, ale chwilowo prosi o tysiąc złotych. O sprawie szybko zapomniano.

Cieszyn, kawiarnia

Cieszyn to jednak miasto, w którym wieści szybko się rozchodzą. Lokalny bloger i dziennikarz społeczny wiedział już o sprawie. W galaktyce DA-99-SIE ma swojego kumpla i informatora. Często spotykają się na kawie czy piwie, oceniają sytuację międzygalaktyczną, obgadują Marsjan - których obaj wyjątkowo nie lubią. To od wspomnianego znajomka dziennikarz społeczny dowiedział się o planowanej wizycie kosmitów. Sprawa kosmitów stała się w pewnej chwili wzorcową tajemnicą poliszynela.

Cieszyn, urząd

Dlaczego nikt nie odpisał na maila? Dlaczego pytanie pozostało wciąż bez odpowiedzi? Miejscy decydenci nie potrafili ukryć nerwów, tymczasem pracownicy urzędu mieli swoje racje. Ci sprytni wymigali się spamem (do spamu też należy czasem zaglądnąć!), mniej sprytni zrzucali winę na natłok obowiązków. Powstał spór o charakterze kompetencyjnym. Przecież nie istnieje w urzędzie żadna komórka do spraw kontaktów międzygalaktycznych - a żaden z pracowników nie miał odwagi przedsięwziąć zadań, które wykraczają poza zakres jego kompetencji i obowiązków.

Cieszyńska ulica

Tymczasem plotka zaczęła żyć własnym życiem, a miasto kipiało energią. Lokale gastronomiczne szykowały specjalną ofertę kulinarną. Galaktyczne pierogi na Rynku, galaktyczne burgery nieopodal, galaktyczne piwo pod zamkiem, galaktyczna kawa przy zamku. Inna kawiarnia zaproponowała wieczorek literacki czołowemu twórcy galaktycznego egzystencjalizmu, chłopaki z noclegowni przygotowali specjalną galaktyczną ofertę ze śniadaniem starokosmicznym gratis, jedni aktywiści szykowali dyskusję o prawach mniejszości seksualnych na DA-99-SIE, inni chcieli zaprosić gości na warsztaty z garncarstwa, pojawił się też pomysł na prezentację dorobku polskiego czynu zbrojnego wraz z uroczystym przejazdem czołgu z czasów drugiej wojny światowej. Nie, tej lawiny nie dało się już zatrzymać.

Cieszyn, urząd, tydzień przed wizytą

Na odpowiedź kosmitów trzeba było czekać równo 0,0346 sekundy: „Będziemy za tydzień. Proszę przygotować lądowisko, oto parametry”. Oszczędzę czytelnikowi tych technicznych szczegółów. Dodam tylko, że jedynym miejscem spełniającym warunki był nieużytkowany od lat amfiteatr. Na urzędników padł blady strach. Doskonale rozumieli oni wagę wizyty, mieli jednak świadomość skali przedsięwzięcia i związanych z nim komplikacji. Tydzień! Tylko tydzień! Był to listopad, więc kasa miejska nie śmierdziała groszem. W dwa dni udało się pozyskać ekspertyzę remontu amfiteatru do poziomu umożliwiającego lądowanie przybyszów z kosmosu oraz zwołać nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Im dalej w las, tym jednak gorzej. Szacunkowy koszt remontu - pół miliona złotych. Czas wykonania zlecenia - dwa lata. Rozgrzały się urzędnicze telefony. Pożyczka? Pół miliona? Proszę złożyć pismo, do dwóch miesięcy postaramy się przesłać odpowiedź. Zarząd Nadzoru Budowlanego przyjął odpowiednie pisma i obiecał wnikliwe przestudiowanie dokumentów. Potraktują sprawę priorytetowo - ustosunkują się do projektu w przeciągu trzech-może-jakieś-pięć miesięcy. Podobnie Sanepid i kilkanaście innych podmiotów, od których realizacja remontu jest bezpośrednio zależna.

Cieszyn, urząd, dzień przed wizytą

Czyżby sprawa była absolutnie przegrana? Na specjalnym spotkaniu w wigilię wizyty nastroje były minorowe. Wielu z zaangażowanych w sprawę urzędników straciło już nadzieję. I nagle, gdzieś z tylnych rzędów, zabrzmiał skromny, acz stanowczy głos. - Słuchajcie - jego głos było słychać w najdalszym kącie sali. - A może, tak po prostu, pójdźmy tam teraz. Wszyscy. Odgruzujemy teren, odchwaścimy go, wyczyścimy, odpicujemy… Nie zgłaszajmy tego nikomu, jest późny wieczór, wszystkie tajne i dwupłciowe komisje nadzoru teraz słodko śpią… - powiedział. Pomysł został zaakceptowany. Omijając niezbędne procedury i wydatki, udało się - przy pomocy innych oczekujących na kosmitów mieszkańców miasta - przygotować lądowisko w niecałe dwie godziny.

Cieszyn, tydzień po wizycie

Wizyta kosmitów była wyjątkowo udana. Jedynym problemem była srebrna kula - szczodry dar przybyszów z kosmosu na dowód międzygalaktycznej przyjaźni. Według pierwszej ekspertyzy Urząd Miejski musiał zapłacić podatek od darowizny oraz protokół zniszczenia: w srebrnej kuli znajdowało się bowiem przesłanie kosmitów dla ludzkości i trzeba było tę kulę rozbić. Koszt międzygalaktycznej darowizny sięgał połowy rocznego budżetu miasta. Pomni ostatnich wydarzeń urzędnicy zmienili strategię. Pod osłoną nocy pan Edek kilkoma dynamicznymi ruchami kilofem szybko rozwiązał problem. Wewnątrz srebrnej kuli odnaleziono przesłanie dla ludzkości. Kosmici w dwudziestu punktach wyjaśnili, w jaki sposób mieszkańcy Ziemi mogą przetrwać i ocalić planetę. Pod tymi dwudziestoma znalazł się jeszcze jeden. Dopisany na szybko, ręcznie, dwudziesty pierwszy: 21. Nie przesadzajcie z tą biurokracją! Przestańcie być takimi formalistami!

Komentarze: (9)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Opowieść z mchu i paproci. I ten redaktorzyna bierze za to pieniądze???!!! Dziennikarstwo sięgnęło mułu bo już nawet nie dna. Ilu ludzi zmarnowało swój cenny czas, żeby dotrzeć przynajmniej do połowy wypocin tej nędzy dziennikarskiej. Jakie jest przesłanie tego gniota redaktorzyno??? Czy tylko odhaczyłeś cotygodniowe wypuszczenie gazetocodziennego urągającego intelektom czytelników shitu, żeby się pracodawca nie czepiał??? Następnym razem proponuję wizytę w przedszkolu. Dzieci napiszą dużo ciekawszy artykuł... a Ty "fantasto"...do książek, żebyś poszerzył swoje pole semantyczne bo wstyd czytać takie "wynurzenia". Na Pulitzera proszę nie liczyć. Ta droga dla Pana/i/ jest zamknięta. Definitywnie. Z takim błyskiem intelektu wróżę świetlaną przyszłość w Zieleni Miejskiej. Szerokie pole do popisu. Będzie możliwość (dosł.) "gruntownego" zapoznania się z opisywanymi przypadkami. Rzekłem.

lekkość pióra jest ale pomysł cienki, pisanie rozwlekłe...i co to jest - satyra fantastyczna na leniwych urzędników czy może krótka fabuła akcji z mało zaskakującym finałem...ni pies ni wydra - tak więc próby Borata, znalezienia właściwego sobie stylu, trwają...

boring.... nudne, poziom musi pójść w górę....

Felietoniści, nie palcie marihuany!

Czyżby Nie-dzielny publikował teraz w Codziennej? Gratuluję felietonu. Niecierpliwie czekam na następne, ale radzę, nie ujawniać nazwiska autora. Pamiętajmy: BIUROKRACJA NIE ŚPI!!!

Przeczytał ktoś do końca? :)

Hmmm. Felieton pomysłowy, ciekawy i miło się czytało, niestety na końcu się rozczarowałam. Zawsze irytowało mnie posądzanie urzędników o nadmierną biurokrację. Jestem pewna, że gdyby tylko mogli, to sami rozprawili by się z wszelką papierologią. Otóż to nie urzędnicy w ratuszach decydują o procedurach, to ustawodawcy je narzucają. Legislacja idzie z góry, samorządy są narzędziem do jej stanowienia, a pracownicy chcąc nie chcąc stają się biurokratami.. Biada urzędnikowi, który pominął w swojej pracy jakąkolwiek czynność administracyjną. Wykaże to najbliższa wnikliwa kontrola i srogo ukaże za brak każdego dokumentu, a w nim wyczerpującej treści urzędowej, metryczki

Hmmm. Felieton pomysłowy, ciekawy i miło się czytało, niestety na końcu się rozczarowałam. Zawsze irytowało mnie posądzanie urzędników o nadmierną biurokrację. Jestem pewna, że gdyby tylko mogli, to sami rozprawili by się z wszelką papierologią. Otóż to nie urzędnicy w ratuszach decydują o procedurach, to ustawodawcy je narzucają. Legislacja idzie z góry, samorządy są narzędziem do jej stanowienia, a pracownicy chcąc nie chcąc stają się biurokratami.. Biada urzędnikowi, który pominął w swojej pracy jakąkolwiek czynność administracyjną. Wykaże to najbliższa wnikliwa kontrola i srogo ukaże za brak każdego dokumentu, a w nim wyczerpującej treści urzędowej, metryczki sprawy, dekretacji, podpisów w odpowiednim miejscu, daty, pieczątki, numerów z rejestrów, itp itd... Biurokracja w urzędach jest najważniejsza - tak narzuca system organizacyjny tworzony w ustawach, nie w biurach ratusza.

tak, biurokracja - to astma, rujnująca rytm oddechu społeczeństwa demokratycznego i szerzej - demokracji...a państwo zarządzane przez ludzi bez charakteru, z chorymi ambicjami, to dramat, który rozgrywa się właśnie na naszych oczach...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama