, poniedziałek 4 marca 2024
Naszą codziennością jest podróż
Maciej Tyszecki i Rafał Gawęda w podróży spełniają swoje marzenia. 



Dodaj do Facebook

Naszą codziennością jest podróż

Kiedy obwieścili znajomym, że wyjeżdżają i odtąd będą podróżować, nikt nie uwierzył. Kiedy sprzedawali dobytek, ludzie przecierali oczy ze zdumienia. Żyją już tak dwa lata. I nie zamieniliby tego za nic w świecie! Maciej Tyszecki i Rafał Gawęda – młodzi, zdolni i odważni. Kiedyś mieszkali w Cieszynie. Dziś w podróży spełniają swoje marzenia.
Podróżujecie od dwóch lat. Jadaliście takie rzeczy… że nie chcę nawet myśleć! A mimo to najbardziej wam brakuje śledziowych kanapek z Cieszyna. To miłe. A co was tak pcha do przodu?
— Mamy jeszcze szanse spotkać się na słynnych śledziowych kanapkach z cieszyńskiego „Społem”. Przez kłopoty z wulkanem przesunęliśmy nasz wylot o tydzień. Pytasz, co nas pcha do przodu? Trudne pytanie. Myśleliśmy, że po dwóch latach włóczenia się po Azji, będziemy mieli dosyć na jakiś czas. Jednak już po dwóch miesiącach w Polsce nie możemy wysiedzieć w jednym miejscu. Ten dodatkowy tydzień, podarowany nam przez wybuch wulkanu, jest dla nas katorgą. Przyjazd do Polski był zaplanowany tylko jako mała przerwa w naszym never-ending-trip. Przerwa pomiędzy Azją a Australią.

Ostatnie dwa lata spędziliście w Azji. Dlaczego właśnie ten kierunek wybraliście jako pierwszy?
— Azja jest rajem dla „backpackersów” (ang. backpack – plecak). Zapewnia wiele różnorodnych wrażeń. Bo sama Azja jest różnorodna i to właśnie jest w niej najciekawsze. Możesz tam znaleźć nowoczesne metropolie, aby godzinę później wylądować w wiosce bez prądu. Jeśli masz dość grzania się na plaży, wyruszasz w góry. My zaczęliśmy od Chin i rowerowej wyprawy. Było świetnie. Na koniec zostawiliśmy sobie Indie. Tym, którzy się wahają, powiemy - nie ma się czego obawiać! Spakujcie plecak, byle nie za duży, i w drogę!

Czy wasze rodziny przed wyjazdem nie protestowały? Nie określiliście daty powrotu…
— Znajomi się zdziwili. Niektórzy myśleli, że to tylko takie gadanie i że nam przejdzie. Nikt nie przypuszczał, że rzucimy zawodowe kariery i pomkniemy w nieznane. Rodzice też myśleli, że to chwilowe i mieli nadzieję, że po trzech miesiącach wrócimy. Patrzyli ze zgrozą, jak pozbywamy się wszystkiego, co mogło nas trzymać w kraju. Mamy się martwiły. Nie protestowały, bo jesteśmy dorosłymi ludźmi, choć jedynakami… Nie rozumiały, ale po jakimś czasie stwierdziły, że to była bardzo dobra decyzja. Przecież sensem życia nie jest zawodowa kariera. Zresztą, podczas dwutygodniowej wizyty u nas przekonały się, że Azja nie jest taka straszna, a podróżowanie jest na prawdę fajne.

Zaprosiliście mamy do Azji?! Uważacie się za odważnych ludzi?
— Odwaga? Robimy to, co robią tysiące ludzie na świecie. Gdybyśmy robili to sto, dwieście lat temu, może byłaby to wyprawa wymagająca odwagi. Odważni jesteśmy w tym sensie, że odeszliśmy od schematów i od takiej życiowej ścieżki człowieka, narzuconej przez społeczeństwo. „Gap Year”, czyli przerwa w karierze, to u nas wciąż nowość. Choć coraz więcej Polaków się na nią decyduje. Nasza przerwa w karierze jest trochę długa… Prowokujemy los nazwą angielskiej wersji naszego bloga www.neverendingtrip.net.

Powspominamy wasz czas w Cieszynie?
— Chętnie do niego wracamy. Etnologia na Uniwersytecie Śląskim to była przygoda. A może nawet początek podróży? Przecież oprócz polskiej wsi na wykładach pojawiły się też zakątki z drugiego końca świata. Cieszyn to miasto magiczne. Cieszymy się, że nie ma już szlabanów, a czeska i polska strona to właściwie jedno miasto. Szkoda tylko, że nie odbywa się tam już festiwal Romana Gutka. To był dla nas zawsze pretekst, by znów pojawić się na kilka dni nad Olzą.

Za czym tęsknicie najmocniej w podróży?
— Im dłużej podróżujesz, tym mniej tęsknisz. Zwłaszcza za tymi przyziemnymi rzeczami. Na pewno tęsknimy za rodziną i przyjaciółmi, ale w XXI wieku technika ułatwia nam kontakt z Polską. Czasem pojawia się tęsknota za polską kuchnią i za smakami, których nie można podrobić. W Azji nie mają żadnych odpowiedników. Ale wiemy już, gdzie znaleźć kiszone ogórki w Bangkoku, kiszoną kapustę w Tokio i śledziową sałatkę na Goa! Jednak śledziowych kanapek nie znaleźliśmy nigdzie…

Czy bycie w podróży to już wasz sposób na życie?
— Chcieliśmy, aby tak się stało i chyba nam się to udało. Naszego bloga www.wpodrozy.com prowadzimy regularnie. Uzupełniamy co tydzień. Czasem znikamy na dłużej w miejsca, w które Internet jeszcze nie dotarł. Wtedy nasi zaniepokojeni czytelnicy piszą nam maile, czy wszystko w porządku... Podróż to nasz pomysł na najbliższe lata, ale wszystko może się zmienić. Jeszcze kilka lat temu myśleliśmy, że kariera jest sposobem na życie. Teraz jest już inaczej i to właśnie realizacja marzeń jest dla nas najważniejsza. Zresztą, podróż może mieć różne wymiary. W Australii będziemy bardziej stacjonarnie. Maciej zaczyna studia, a Rafał chce znów popracować. Ale to wciąż będzie podróż - nowy kontynent, inna przyroda, zwyczaje i środowisko. Będziemy poznawać to bliżej i opisywać na naszym blogu. Z Australii jest już bardzo blisko do Nowej Zelandii i na egzotyczne wyspy Oceanii. W terminologii podróżniczej Sydney będzie bardziej naszą bazą niż domem. W ciągu naszej dwuletniej podróży po Azji też mieliśmy takie momenty stabilizacji. W Tokio mieszkaliśmy prawie trzy miesiące. 



Jakich ludzi zapamiętacie z ostatnich dwóch lat?
— Zapamiętamy takich szaleńców, jak my, którzy na dłużej lub krócej odważyli się wyruszyć w świat i realizować swoje marzenia. Są to ludzie w różnym wieku, z różnych krajów i środowisk. Jedno, co ich łączy, to uśmiech na twarzy i totalne zadowolenie z życia. Zapamiętamy też spotkanych autochtonów. Życzliwych, uśmiechniętych, często skrajnie biednych, ale pogodzonych ze swoim losem i cieszących się tym, co mają. Dużo można o tym opowiadać. Tych spotkań było tak wiele, że chyba napiszemy o tym książkę ...

Macie wyjątkowo mały bagaż…
— Mieliśmy. Na początku wyruszyliśmy z czymś tak ogromnym, że teraz wspominamy to ze śmiechem. W pierwszym miesiącu naszej podróży pozbyliśmy się większości specjalistycznych turystycznych gadżetów. Te gadżety przydały się nam bardzo... jako prezenty dla spotykanych przez nas ludzi. Niestety, przed wyjazdem ulegliśmy sile reklamy, magii marketingu i pięknym zdjęciom z katalogów, więc kupiliśmy wszystko, co wydawało nam się niezbędne do przeżycia w Azji. Okazuje się, że niewiele jest do szczęścia potrzebne. Pod koniec podroży doszliśmy do perfekcji, mając niecałe 30 kg na dwie osoby. Znajdowały się tam zarówno rzeczy w góry, na plażę i na party w wielkim mieście. Jedyną niezbędną rzeczą okazał się laptop, mimo iż wiele osób dziwiło się, że podróżujemy z takim wynalazkiem. Ale w to urządzenie możesz spakować całe swoje życie - dokumenty, kontakty, zdjęcia…

To wszystko brzmi magicznie. Mieliście w ogóle trudne chwile?
— Pierwsze kilometry na rowerze… Bez żadnego przygotowania! Nie wiedzieliśmy, dokąd jedziemy i czy gdzieś pod koniec dnia znajdziemy jakiś nocleg. Do tego padało, droga wiodła przez góry i wcale nie było można czuć wiosny w powietrzu. A poza tym, mieliśmy dużo szczęścia. Przyjęliśmy zasadę, że nie robimy niczego na siłę i że ta podróż ma być przyjemnością. Nie chcieliśmy pobijać rekordów i udowadniać światu, że jesteśmy herosami. Robiliśmy to, na co mieliśmy ochotę. Parę razy zrobiliśmy też coś, co wymagało trochę samozaparcia i dużego wysiłku. Klęliśmy siarczyście, ale teraz wspominamy to miło. 



Nie brakuje wam takiej zwykle, szarej codzienności?
— Uciekamy przed nią, bo boimy się, że nas dopadnie. Poza tym, co to jest codzienność? Jest taka, jaką ją sobie ułożysz. Naszą codziennością jest podróż. Wybór zależy od nas.

Na ile jesteście zgodni ze sobą? Co się dzieje, gdy jeden chce zwiedzać, a drugi odpoczywać?
— Znamy się ponad dziesięć lat i świetnie się dogadujemy. Jakoś zawsze zgodnie stwierdzamy, że mamy już dość plaży, imprez czy wysiłku fizycznego. Nie ukrywajmy, bardzo ważne jest to, z kim się podróżuje. My stanowimy zgrany team. Czasem zdarza nam się podróżować przez kilka dni w większej grupie, ale zazwyczaj po kilku dniach mamy już dość.

Jakie słowa dodają wam siły w podróży?
— Nasze własne motto - podróż ma być przyjemnością. I jeszcze jeden cytat z Marka Twaina: „Za 20 lat będziesz bardziej rozczarowany tym, czego nigdy nie zrobiłeś, niż tym, co zrobiłeś”.

Czy jakieś miejsca na waszej trasie rozczarowały?
— Większych rozczarowań nie było. Więcej było miłych zaskoczeń. Mamy dość dworców kolejowych w Indiach. Można tam osadzić akcję niejednego horroru. Wiemy też, że jeśli wrócimy w jakieś miejsce za parę lat, to możemy się bardzo rozczarować, bo ingerencja człowieka w środowisko naturalne jest już bardzo widoczna.

Szerokich horyzontów, chłopaki…

Rozmawiała: MAGDALENA JACKOWSKA

Foto Foto


Foto Foto


Foto Foto


Foto Foto


Komentarze: (38)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Zazdroszczę Wam jednego: daty urodzenia. Niedawno spełniłem część swoich marzeń o podróżach. To zawsze warto realizować! Zgadzam się z prawie każdą Waszą wypowiedzią. „Jedno, co ich łączy, to uśmiech na twarzy i totalne zadowolenie z życia”- charakterystyczne dla większości nacji poza naszym krajem, do którego i tak tęskni się proporcjonalnie do odległości, która nas dzieli od niego. To jest trudne do wytłumaczenia, ale pomimo licznych naszych wad, urodzeni w Polsce tęsknią za swoim krajem. Poważnym problemem jest rodzina, która pozostaje w kraju. Oni bardzo martwią się o wyjeżdżających. Niestety mamy nieliczne przykłady, że wyjazdy takie źle się kończą a oni ciągle czekają!!! Życzę Wam wspaniałych przygód tak w pięknej Australii oraz Nowej Zelandii. Ale życzę Wam przede wszystkim, abyście wrócili do Polski i powiedzieli naszym rodakom, że bardzo dużo ludzi wyzbyło się zazdrości, nienawiści, perfidii i pogardy dla drugiego człowieka. Czas najwyższy, aby taka przemiana nastąpiła i u nas!

Zakładam ze to nie żart dlatego po prostu,najzupełniej szczerze ZAZDROSZCZĘ

jak zachorujecie..? gdzie będziecie się leczyć? Pewnie Pamiętacie o ubezpieczeniu od choroby nie wspomnę o śmierci czy starości - czy może wtedy to "my" głupi, leniwi, strachliwi będziemy płacić za to?

co człowiek zasieje to zbierze.
Sztuka dla sztuki to raczej cel chybiony!
Ale życie dla innych, na Bożą chwałę to życie spełnione!
Biblia informuje, że nasze ludzkie oko nigdy się nie nasyci, czyli można obskoczyć Równik i wciąż być nienasycony...

1. Co będzie jak poznacie dziewczyny, z którymi będziecie chcieli spędzić resztę życia? 2. Z czego żyjecie? 3. Co z Waszymi składkami na emeryturę? 4. Nie jest Wam żal, że nigdy niie weźmiecie udziału w wyborach?

zabronione? W Indiach to co innego...ale co to daje być na dworcu w Indiach czy innym Pakistanie?

włóczęgostwa...?

z tymi dziewczynami na resztę życia to nie powinno być w opisywanym przypadku problemu

W sumie fajnie, pozwiedzają kawał świata a potem wrócą i dostaną rentę albo zasiłek.

z Cieszyna jeszcze jednego chłopaka, który zwiedził prawie całą południową Japonię. podziw dla takich ludzi, są mimo wszystko odważni wyrywając się z małego miasteczka jakim jest Cieszyn, na tak wysokie wody. Gratuluję:-) i życzę sukcesów i dobrej zabawy.

Zastanawiam się czym jest w kontekście waszych wypowiedzi owa emerytura? Łańcuchem, który, podobnie jak podwórkowego burka, wyznacza nasze możliwości? Oj, frustranci...

naszego Cieszyniaka:http://picasaweb.google.com/arkadiusz.podzorski

Jedźmy wszyscy, ostatni gasi światło.

w Media Markt sprzątasz?

w Media Markt kupujesz?

chlopacy jestescie swietni ! powodzenia !

rety, i znow mnie podkusilo by poczytac komentarze - ludzie! skad w was tyle jadu??? zawisc, zazdrosc i malostkowosc - zenada. moje wspolczucie, biedni frustraci. byle do emerytury! :)))

niestety półgłówki mają też dostęp do internetu, do tego nie trzeba żadnego wykształcenia, wystarczy umieć pisać i ewentualnie czytać, co nie znaczy wcale - rozumieć:-)

tak czy inaczej...nasze życie to podróż, przypowieść...

czytam ponizsze i przypomina mi sie jaki durny jest nasz naród... jedyne co w glowie to skladki emerytalne, polityka i choroby.

czyta, co ula napisała i myślę sobie: jak szybko nie zmądrzeje, to się obudzi z ręką w nocniku - na emeryturze.

@Ula nie myśli o przyziemnych sprawach. Jest stworzona do wyższych celów. Te przyziemne sprawy pewno zostawi do załatwienia rodzinie, mężowi lub Ośrodkowi Pomocy Społecznej.

zgadzam się z Tobą. I dodam, że pomiędzy Twoim wpisem i moim są dwa zera:-)

Akurat w Rzepie opisano podobnych obieżyświatów. Jedna z tych osób przyznała, że trochę taki styl życia jest ucieczką przed rzeczywistością.

z takim jak twoje spojrzeniem na ludzi - lepiej wyjeżdżaj, najlepiej - już dzisiaj. I nie wracaj.

zostanę, żeby tępić takie zera jak poniżej mojego wpisu:-)

w pewnym sensie masz racje, wyjechać, żyć w śród normalnych ludzi, a Ciebie i tak mogę tępić:-)

ludzie czy wyscie zwariowali? dlaczego ludzie ni emoga myslec inaczej niz w\Wy? dlaczego tak sie boicie tych co mysla inaczej i odwazyli sie zyc inaczej. nie podoba wam sie to prosz ebardzo, mozecie biadolic,, zastanwiac sie czy wasza memrytura wyniesie 700 czy 900 pln moze sa tacy ktorzy stwierdzili ze nie warto sie przejmowac czy dostane 880 pln emerytury i czy wogole jej dozyje...

ludzie na swiecie maja rozny styl zycia inni siedza przed TV inni ruszaja w swiat...mylem z eludzie w cieszyni ei okolicy sa bardziej otwarci na swiat... ale to strach ... przed wlasnymi marzeniami. smutne... mozna pogodzic sie ze swoja rzeczywistoscia lub powlaczyc o cos wiecej od zycia ... marzen zycze ... i otwartosci umyslu a mniej jadu

po pierwsze - to niejaka ula nazwała durnymi tych, co myślą inaczej niż ona - "podróżniczka"... po drugie, jej tylko wypunktowano, iż za parę lat pewnie zgłosi sie na garnuszek tych "durnych"... i po trzecie - właśnie na taką uwagę jakiś - jak piszesz "myślący inaczej" zareagował niezbyt tolerancyjnymi inwektywami typu "zera". Przeczytaj jeszcze raz, a jak dalej nie zrozumiesz - cóż, zawsze można wybrać Grecję na starość, do swoich ... tam więcej "inaczej myślących"

do Pana co czyta ze zrozumieniem... nie odnosilem sie wylacznie do Uli odnosilem sie do ogoly komentarzy ktorzy nie moga pojac ze mozna inaczej zyc inaczej jak CZEKAJAC NA EMERYTURE a tych tu sporo...niestety w PL jestesmy mobotematyczni i chielibysmy aby kazdy poruszal sie ta sama dobrze wydeptana sciezka ... pracujac lub jak wiele osob w polsce oczekujac nic nie robiac emerytury tej wymarzonej, wysnionej a tak odleglej... no i tak skromnej... ja jako czlowiek mldy naprawd enie mysle co bedzi egdy bede mial 67 a za niedlugo pewnie wiek emerytalny to bedzie 70 lat dla mezczyzn ... LUDZIE ROZNIE MYSLA I BADZMY N ATO OTWARCI lub zostanmy panstwem katolickim... 100% ... a przeciez slask cieszynki to wiele wyznan najwiecej w polsce podobno 18 i jest dla nich tolreancja ... to dlaczego nie mozna sprubowac zrozumiec ludzi ktorzy wybbieraja wlasna inna sciezke przez zycie... tak wiec hmmm proponuje jeszcze raz PANU ZE ZROZUMIENIEM
1.

no cóż, młodzi tak często mają...

autor nieppodpisany, więc pewnie darmocha na lewo z netu ściągnięta?...

zdjecia sa autorstwa rafala jakbys sie wysilil a nie czepial to wszedlbys na blog chlopakow i moglbys zoabczyc wieej zajebistych fot www.wpodrozy.com fkt faktem zdjecia udostepnione za darmo portalowi dla ucichy malkontentow jak ty

to bym nie pozwolił swoich fotek bez podpisu wklejać; a ty gdybyś się wysilił, to byś głupot o wysilaniu nie pisał tylko podał autora, ptasi móżdżku-podróżniczku

jedno słowo - żenada.
mam na myśli komentarze.
Mordor - bez dwóch zdań....
Wszystkiego dobrego chłopaki.

E tam, nie ma co się przejmować mordorem:) :)

a wy ludzie dalej o skladkach emerytalnych i o tym, co sie stanie "jak bedziesz mial 70lat"...pracujcie sobie, spedzajcie wieczory z pilotem od TV i piwem w reku, czekajcie na emeryture, az kilka lat przed nią okaze sie, ze jesteście chorzy i emerytury nie doczekacie...a wtedy bedzie juz za pozno, zeby cokolwiek ze swoim zyciem zrobic. i co, bedziecie zachwyceni, ze przez cale zycie nic nie zobaczyliście, gniliscie w szarym blokowisku, czy chcielibyscie miec w glowie przygodę, jaką przezywaja autorzy bloga?

fajny wywiad, gratuluje odwagi i dobrego wyboru
Podroze ksztalca i bedzie co wspominac, zycie tak szybko mija, brawo!!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama