, wtorek 5 marca 2024
Otworzę skocznię dla turystów
Nasza skocznia ma ogromną zaletę - jest skonstruowana pod widza — mówi gospodarz obiektu. fot. Krzysztof Kaczorowski 



Dodaj do Facebook

Otworzę skocznię dla turystów

Otworzę skocznię dla turystów

Być może Wiśle zostanie przyznana organizacja jednego z konkursów przyszłorocznego Letniego Grand Prix. fot. Wojciech Trzcionka


Otworzę skocznię dla turystów

Adam Małysz już polubił nową skocznię. fot. Wojciech Trzcionka

— Walter Hofer, dyrektor Pucharu Świata, powiedział mi na kongresie w Lozannie, iż bardzo by chciał, aby w Wiśle odbyła się niebawem jakaś duża impreza o randze światowej — mówi w wywiadzie dla Gazeciecodziennej.pl Andrzej Wąsowicz.
Były prezes KS Wisły Ustronianki, potem wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego i szef Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego od kilku dni jest dyrektorem skoczni im. A. Małysza w Wiśle-Malince.

Ze skocznią jest pan związany od momentu planowania jej budowy. Czy w takim razie jej dyrektorem mógł zostać ktoś inny niż Andrzej Wąsowicz?
— Decyzję podjął Centralny Ośrodek Sportu w Szczyrku, właściciel obiektu. Bardzo mnie cieszy, że dostrzeżono moją pracę. Funkcję menedżera skoczni postaram się pełnić z jeszcze większym zaangażowaniem.

Utrzymanie skoczni pochłonie rocznie 400 tys. zł. Na starcie COS musi zapłacić 900 tys. zł podatku, którego domaga się Wisła. Przyczyną rozbieżności jest m.in. wyciąg krzesełkowy, który wywozi zawodników na skocznię. Miasto traktuje go tak samo jak wyciągi narciarskie, które zarabiają na narciarzach. Czy zażegnano już konflikt na linii COS - Urząd Miejski w Wiśle?
— Konflikt to za duże słowo. To nie jest tak, że COS nie chce zapłacić podatku, ale przy wszystkich kosztach, jakie skocznia generuje (ok. 400 tys. zł), byłoby bardzo trudno na dzień dzisiejszy uiścić dodatkową kwotę 900 tys. zł podatku. Cały czas staramy się szukać oszczędności, liczymy jednocześnie na rozsądek radnych i pewne ulgi. Chcę wierzyć, iż samorządowcom również leży na sercu przyszłość tego obiektu, przecież nie tylko o dobra materialne tu chodzi.

Skocznia, jak na razie, to obiekt deficytowy. Czy są jakieś pomysły, aby to w przyszłości zmienić?
— Przede wszystkim musimy skończyć z tezą, że skocznia służy jedynie do skakania. To, co pan tu widzi, to ogromny potencjał, który należy wykorzystać. W pierwszej kolejności chcielibyśmy otworzyć skocznię dla turystów, aby mogła być zwiedzana tak, jak ma to miejsce chociażby w Innsbrucku. Dodatkowo chcielibyśmy utworzyć punkty gastronomiczne i sklepiki. Do zagospodarowania są ogromne powierzchnie. Na obiekcie mogą się odbywać różne imprezy, jak na przykład koncerty. Dochód przyniosą również reklamy, no i oczywiście trenujące ekipy skoczków narciarskich.

Czy w najbliższym czasie zobaczymy na obiekcie trenujących skoczków?
— Dzwonił już do mnie w tej sprawie Łukasz Kruczek. Chęć trenowania u nas wyraziła również ekipa kanadyjska, której trenerem jest Kazimierz Bafia. My jesteśmy gotowi w 99 proc. Położyliśmy na zeskoku specjalne siatki z Niemiec, które utrzymują śnieg. Jesteśmy jednak niestety zdani również na pogodę. Potrzebujemy przynajmniej 2 stopni poniżej zera, aby naśnieżyć najazd i zeskok. Z zagranicznych ekip trenowali już u nas Ukraińcy i Kazachowie i byli pod wielkim wrażeniem. Chciałbym również dodać, iż jesteśmy najtańszym tego typu obiektem na świecie. Pobieramy 15 euro za trzygodzinny trening zawodnika.

Jakie są najbliższe plany, jeśli chodzi o kalendarz imprez na skoczni?
— W pierwszej kolejności na przełomie lutego i marca chcemy zorganizować Puchar Kontynentalny w Skokach i Kombinacji Norweskiej. Będziemy gościć około 200 zawodników. Walter Hofer, dyrektor Pucharu Świata, powiedział mi na kongresie w Lozannie, iż bardzo by chciał, aby w Wiśle odbyła się niebawem jakaś duża impreza o randze światowej, czym bardzo mnie ucieszył. Być może, jeżeli dobrze wypadniemy podczas Pucharu Kontynentalnego, zostanie Wiśle przyznana organizacja jednego z konkursów Letniego Grand Prix, który mógłby się odbyć tuż po Tygodniu Kultury Beskidzkiej.

Czy jest coś, czym skocznia w Wiśle-Malince wyróżnia się na tle innych tego typu obiektów?
— Nasza skocznia ma ogromną zaletę - jest skonstruowana pod widza. Z trybun jak i miejsc stojących widać belkę startową. Widać niemal twarz skoczka! Widzowie mogą podziwiać skoki w całej ich urodzie i okazałości. Cały obiekt przystosowany jest dla widzów niepełnosprawnych. Skocznia wyposażona jest w najnowocześniejsze systemy monitoringu wiatru, prędkości najazdu i pomiaru odległości skoków. Ponadto dysponuje idealną parabolą dojścia do lądowania. Znaczy to mniej więcej tyle, iż nawet mniej doświadczeni skoczkowie nie powinni mieć problemu z wylądowaniem w klasycznym telemarku. I to nawet podczas ciężkich warunków.

A co z parkingami, których podobno brakuje?
— Z całą odpowiedzialnością muszę powiedzieć, że ich liczba jest w zupełności wystarczająca. Sama skocznia dysponuje ok. 300 miejscami parkingowymi. Nadleśnictwo Wisła bardzo idzie nam na rękę udostępniając dodatkowo swoje tereny, jako tzw. parkingi leśne. Ponadto proszę spojrzeć na drogę dojazdową do skoczni - każdy gospodarz dysponujący skrawkiem ziemi przy drodze już zaadaptował go na parking. Chciałbym również zwrócić uwagę, iż do obiektu można dojechać od Wisły, Bielska-Białej i Szczyrku przez Salmopol oraz od strony Czarnego, dlatego nieprawdziwe były komunikaty mediów podczas wrześniowych skoków na igielicie, że Wisła jest zakorkowana. Spowodowało to, że przyjechało mniej ludzi niż oczekiwaliśmy. Jeśli chodzi o plany na przyszłość to chcemy powiększyć trybuny, które docelowo pomieszczą 8 tys. osób.

Rozmawiał: KRZYSZTOF KACZOROWSKI
Komentarze: (20)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

1 200 miejsc siedzących na trybunie głównej, około 10 000 stojących - rzeczywiście "skonstruowana pod widza". Bardzo śmieszne.

No w końcu ktoś pomyślał aby koszta budowy skoczni się pomału wracały. Wybudowali ją dla jednego, ale on już pomału kończy z tym ( to widać i słychać)Stoi sobie skocznia i pomału niszczeje, za parę lat będzie wielka ale z nazwy kupa ruin. Tam powinna się odbywać każdą wolną chwilę jakaś impreza, nie patrząc na Małysza, jest wiele innych imprez ktore można tam robić. Najlepiej daćją w ajencję i żeby się sama FINANSOWAŁA, w tedy znajdą sie działacze aby ją ratować i na nią zarabiać.

Do StelA: Pisać każdy może...
Czyżby Pan Molin parł do oddania skoczni do użytku po to tylko, aby wzmocnić kasę miejską? Niby to jego zadanie, ale stawianie tak wygórowanych żądań na początku jest skazywaniem obiektu a zwłaszcza jego kierownictwa na kłopoty. Chciałbym, aby za kilka sezonów kierownictwo skoczni doszło do dobrego wyniku finansowego, ale nie jest to możliwe w pierwszym roku jego wznowionej działalności, Panie Burmistrzu!
Proponuję kierownictwu skoczni zbieranie pomysłów na wykorzystanie obiektu w takich kierunkach, aby dawały stały dopływ gotówki i zapewnienie jej samofinansowania. Do tego oprócz dobrej znajomości skoków narciarskich jest potrzebny talent menażerski.
Życzę Panu Wąsowiczowi sukcesów a nam wszystkim kolejnych przeżyć na miarę tych, których dostarczał nam Adaś.

czy być niezależnym od pogody

tzn. wejść w posiadanie tego sprzętu. Firma Jerzy z Dzięgielowa ma podpisaną umowę z szwajcarskim producentem tych armatek...
armatki śnieżne

Posiadamy w sprzedaży:
- nowe armatki i lance firmy DEMAC
- używane armatki snieżne firm: Demac, Sufag, Lenco, Hedco,Happy Snow o mocy od 12 do 24 KV.
Jestesmy autoryzowanym przedstawicelem nowych armatek firmy DEMAC na Polske i świadczymy usługi w zakresie:
- projektowania systemu naśnieżania
- doradctwa w dziedzinie naśnieżania
- montażu urządzeń i instalacji
- wynajmu urządzeń naśnieżających: armatki, lance.
Posiadamy w sprzedaży również rury, pompy, hydranty, sterowania, chłodnie, itp. jako kompletny system naśnieżania.

komputeryzacja weszła już we wszystkie dziedziny życia, tzn.obronność i wojsko, medycyna, logistyka, i co tam jeszcze, wszędzie...
Otóż nikt chyba jeszcze nie stworzył :
SYMULATORA SKOKÓW NARCIARSKICH ...!

Będzie to kabina, gdzie turysta założy narty, kask, okulary i ustawi się twarzą do ekranu, na którym zobaczy trasę zjazdową skoczni w Malince. Będzie również przypięty linami, które w pewnym momencie podniosą go w górę a pęd powietrza z dmuchawy uderzy w niego z szybkością 100 km/h. Efekt będzie murowany. Będzie to symulacja nie dla każdego. Chętni muszą być wolni od lęku przestrzennego...
Taka zabawka symulująca skok narciarski będzie miała większe wzięcie, aniżeli nudne już dzisiaj skoki narciarskie, gdy faworyci zawodzą, a młodego narybku nie widać...?
Poprzez komputerowe gry wojenne, armia USA tak rekrutuje skutecznie nowych zawodowych poborowych, być może symulator skoków zrobią polscy inżynierowie .To spowoduje ogromne zainteresowanie ta piękna dziedziną sportu i może Małysz znajdzie prawdziwych swoich następców.
Adam jednak jest już Seniorem i powinien sam pomyśleć i swojej przyszłości, jak ja zagospodarować aby zostawić po sobie trwały owoc...? a nie tylko betonowy pomnik, który znów się kiedyś posypie ...?

uważam, że ustawienie na nartach miniaturowych kamer każdemu skoczkowi będzie nową epoką w wizualizacji skoków narciarskich. Nikt na świecie tego nie dokonał.
Narty w czasie lotu skoczka są jak statyw. Miniaturowe, lekkie, przenośne kamery w czasie lotu dadzą obraz twarzy skoczka. Tego nikt jeszcze nie pokazał, więc dlaczego Polacy mają ten rozdział w historii skoków odpuścić? Konsultowałem te sprawy z profesjonalnym zawodowym filmowcem. Jest to możliwe i jest do tego dostępny sprzęt. Zdjęcia przesłane drogą radiową mogą być dalej użyte do transmisji. Twarz skoczka w locie jest najważniejsza, podobnie jak pływaka w owdzie, sprintera na bieżni czy skoczka spadochronowego w locie...
Szkoda, że nikt tego z działaczy nie docenia ani nawet tzw.Telewizja Publiczna czy inne stacje komercyjne...?

Adam się skończył, oby skocznia nie stała się ruiną

to typowa polska słabość, "nie wiedzieć, kiedy skończyć...."
Zachodni skoczkowie , mają prawdziwych menedżerów, z którymi mają umowy i muszą liczyć się z ich opiniami.
Zresztą dobrze na tym wychodzą nie tylko finansowo (Ahonen)...? No cóż, Adam jak Adam, ma swoje lata i jakieś doświadczenie też dobył, ale sygnał zakończenia kariery powinien wypłynąć z zewnątrz, a tak pozostały upokorzenia i uszczypliwości nie tylko dziennikarskie, ale jego fanów...
Jest to wkalkulowane w tą narciarską ruletkę ...

Do "Gal" to fakt nie złomny pisać można papier wszystko zniesie, ale to prawda zaczęto budowe w erze wielkiego kultu Małyszomani, wszystko ma swoje granice, Adam nie ma następcy, a skocznia stoi więc do dzieła jej własciciele, oby nie była pomnikiema na to chyba nas nie stać. Można tam organizować nie tylko imprezy zimowe ale także letnie( zespoły kabarety innne).DO ROBOTY PANOWIE ZBUDOWALIŚCIE TERAZ SIĘ MARTWCIE JAK ODZYSKAĆ WKŁAD.

czy aby nie czekają tutaj wszyscy na cud w Malince nad Wisłą? Tu jest konieczne wydzierżawienie "obiektu" firmie komercyjnej, która ma doświadczenie w imprezach medialnych. To musi być co miesiąc program np.z panią Izą, na taki temat, gdzie telewizje będą się biły o pierwszeństwo...!
Trzeba mieć wizję oraz pomysł na wartościowy, edukacyjny program, promujący Ziemię Cieszyńską.
Dlaczego Jura Pilch ma się szwędać po Krakowie czy Warszawie. Niech tu prowadzi swoje programy publicystyczne z pod skoczni z malinki. Pilch wie, jak to się robi, by to dobrze sprzedać. Tak, jak to robi w publicznej Lis... Sprytnie po prostu i za duże honorarium, a 6 milionów rodaków zapędza do ekranu...?
Panu Andrzejowi dajcie spokój, on wystarcza, że to firmuje i dobrze, tylko Wiślanie, nie zostawiajcie go na pastwę losu ...!

Otworzę skocznię Niech Małysz odpocznie

Może na początek bal sylwestrowy dla turystów z obowiązkowym udziałem sportowców. WKKW.

wcale nie jest chybiony. Taki program może uratować skocznię...To jak z małżeństwem, które oczekuje upragnionego potomstwa, gdzie małżonkowie decydują się na adopcje, aby później przekonać się, że partnerka jest w stanie błogosławionym...
Program Izy Małysz z Jerzym Pilchem jest moim skromnym zdaniem strzałem w dziesiątkę!
O tematy jestem spokojny, ponieważ Jerzy jest workiem bez dna ...

pomysł z adopcją nie wypadł z lasu, jest ciekawą inwestycją i duże pieniądze mogą za tym iść.
Programy z Drozdą (co tydzień) też cieszyły się dużą popularnością: "Herbatka u Tadka"...
np. Śliwowica u Jerzyca ...?

Eda masz 100% racji

kto ma rację, funduje kolację

Nasza ekipa skacze - jak z Ochab klacze...?

gazeta wyborcza...?

Bo to GW wziela ten artykul z GC a nie na odwrot, synku...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama