, wtorek 5 marca 2024
U babci było jak w raju
Do Kacperka z bajki pisarki (tu jego rzeźba) Anna Fenby-Taylor do dziś ma wielki sentyment. fot. Dorota Kochman 



Dodaj do Facebook

U babci było jak w raju

O Zofii Kossak-Szatkowskiej, znanej pisarce, która przez lata mieszkała w Górkach Wielkich Gazetacodzienna.pl rozmawia z jej wnuczką Anną Fenby-Taylor.
Zofia Kossak-Szatkowska urodziła się w 1890 roku w słynnej rodzinie malarskiej. Była córką Tadeusza Kossaka - brata Wojciecha - i wnuczką Juliusza. Podczas II wojny działała w ruchu oporu, m.in. w niosącej pomoc Żydom organizacji „Żegota", w „Unii" i innych organizacjach wojskowo-katolickich. Była więziona w KL Auschwitz, po uwolnieniu wzięła udział w Powstaniu Warszawskim. Do najbardziej znanych w jej bogatym pisarskim dorobku należą m.in. powieści historyczne „Krzyżowcy", „Pożoga" i „Bez oręża". Ostatnich 11 lat życia spędziła w Górkach Wielkich, gdzie zamieszkała już przed wojną i dokąd wróciła po powrocie z emigracji w 1957 roku. Zmarła w 1968 roku w Bielsku-Białej. Po śmierci spoczęła na góreckim cmentarzu. Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich powstało w 1973 roku.

Jak pani zapamiętała babcię?
— Bardzo dobrze, do dziś mam ją przed oczami. Była cudownym człowiekiem. Czasem, gdy nie potrafię sobie z czymś poradzić, myślę o niej i o tym, co ona w danej sytuacji by zrobiła, w jaki sposób poradziłaby sobie z wyzwaniem.

W życiu Zofii Kossak nie brakowało wyzwań...
— Tak, przeżyła bolszewików, wojnę, Auschwitz- Birkenau... Nie miała też łatwego życia osobistego. W nim również było wiele trosk. W 1921 roku zmarł jej pierwszy mąż Stefan Szczucki, w dodatku na tajemniczą chorobę. 5 lat później 10-letni syn Julek zachorował na zapalenie opon mózgowych i umarł. Drugi syn, Tadeusz, zginął podczas II wojny światowej. Z tym już nigdy nie potrafiła się pogodzić.

Te osobiste rozterki przekładają się na dzieła i dorobek pisarski Zofii Kossak.
— Tak, napisane przez babcię książki nie są łatwe. Trzeba do nich dojrzeć, żeby je zrozumieć. Jednak są to dzieła, w których nawet negatywne postaci mają swoje pozytywne strony. Babcia właśnie taka była. We wszystkich ludziach szukała plusów, a nie minusów. Za to ją bardzo podziwiałam. Dla każdego zawsze miała czas. Dziś ludzie się mijają. Choć widzimy się, nie mamy czasu na rozmowę, każdy gdzieś pędzi, ma swoje sprawy i nie ma czasu, a ona znajdowała go dla każdego.

Dom w Górkach Wielkich słynął z tego, że był otwarty dla każdego. Czy babcia naprawdę była taka gościnna?
— Więcej niż gościnna! Dla niej Witkacy, który przyjeżdżał do Górek wraz z jej kuzynką Niną Witkiewicz, czy też dostawca mleka, byli tak samo ważnymi gośćmi. Babcia wszystkich traktowała równo, nikogo nie faworyzowała. W jej, przecież niewielkim domu, każdy znajdował miejsce dla siebie, a babcia dbała, żeby czuł się dobrze.

Za co najbardziej ceni pani babcię?
— Nie mogę jednoznacznie powiedzieć. Za religijność, głęboką wiarę, którą w nas zaszczepiła. Nietuzinkowe było też jej szukanie dobra w każdym człowieku, co przekłada się też na jej dzieła. W każdym starała się odnaleźć cos dobrego. Wszyscy do niej lgnęli, każdy chciał z nią porozmawiać, a ona dla każdego znajdowała czas. Ostatni raz widziałam ją mając 16 lat. Na co dzień mieszkaliśmy w Londynie. Przyjeżdżaliśmy do Górek Wielkich na wakacje. Mój ojciec Witold (jeden z dwójki dzieci z drugiego małżeństwa pisarki - przyp. red.) zwykle konsultował wyjazd z ciotką Anną, która mieszkała w Szwajcarii. Ja i trójka mojego rodzeństwa oraz czwórka kuzynostwa ze Szwajcarii spotykaliśmy się co roku u babci Zofii. Był to dla nas raj na ziemi. Tutaj czuliśmy się naprawdę wolni. Byliśmy przy tym nieraz bardzo hałaśliwi, ale ona wszystko znosiła i nie dała po sobie poznać, że coś jest nie tak. Właściwie nigdy nie traktowała nas jak dzieci. Bardzo poważnie z nami rozmawiała. Może nasze odpowiedzi nie zawsze były mądre, ale ona słuchała i mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w tej chwili najważniejsi na świecie.

Jak wspomina pani wakacje w Beskidach?
— Cudownie, pamiętam, ze rodzice spali w domu, a my w namiocie. Z roku na rok mogliśmy go rozbijać w większej odległości od okien pokoju, w którym spali rodzice. To była dla nas wielka frajda, tutaj czuliśmy się wolni. Oczywiście, nie obyłoby się bez ukochanego Kacperka, czy innych jej cudownych opowieści, których uwielbialiśmy słuchać. Do Kacperka Góreckiego Skrzata do dziś mam sentyment.

W tym roku muzeum w Górkach Wielkich zmieniło swoje oblicze, powstaje panorama przedstawiająca upadek Konstantynopola, w ogrodzie pojawiły się rzeźby. Co by na to powiedziała babcia?
— Myślę, ze ona gdzieś tam jest i patrzy na nas z uśmiechem. Pewnie ta inicjatywa bardzo się jej podoba. Nie lubiła bezczynności. Chciałabym, żeby przez te nasze działania więcej osób poznało Zofię Kossak- Szatkowską. Są ludzie, którzy przejeżdżają przez Górki i nie wiedzą, kim była. Stworzyliśmy też schronisko, do którego każdy może przyjechać. Nie ma tutaj zakazu wybiegania na trawnik, można korzystać ze wszystkiego, bo chcieliśmy, żeby było tu jak w czasach naszej młodości.

Większość życia spędziła pani w Anglii, w Polsce bywała tylko latem. Czuje się pani bardziej Polką czy Angielką?
— Dziś mogę powiedzieć, że wolę Górki Wielkie niż Londyn. Jestem jeszcze w Anglii zameldowana, ale coraz częściej tutaj przyjeżdżamy i nie wykluczam, że kiedyś tu osiądę.

Rozmawiała: DOROTA KOCHMAN
Komentarze: (6)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Niezwykle utalentowana rodzina. Dzięki licznym talentom dochodzą do sporego majątku. Działali również charytatywnie na rzecz innych ludzi- nieważne, czy Polaków czy Żydów. Ważne by pomagać innym! Jak widać, ich potomkowie nie znaleźli miejsca dla siebie w kraju i musieli emigrować. Czyżby taki los musi spotykać najlepsze Córy i Synów Polski? Czyżby zawiść i zazdrość współziomków wyganiała i wygania wielu z pośród nas na obczyznę, tą bliższą i tą daleką? …i tylko powrót na emeryturę?
Jacy jesteśmy wobec bliźnich? Czy obrazem nas samych są nasze wypowiedzi w internecie, zwłaszcza te podpisywane pseudonimem? Co pozostało z nauk JP II, które głosił w licznych homiliach i wystąpieniach (Sejm)? Miłej niedzieli i dalszych dni.

"Czyżby taki los musi spotykać najlepsze Córy i Synów Polski? Czyżby zawiść i zazdrość współziomków wyganiała i wygania wielu z pośród nas na obczyznę, tą bliższą i tą daleką? "Niepotrzebnie Gallu stawiasz pytajniki.To są fakty.

Bardzo fajna wnuczka. Gall, nie przesadzaj, nie jest tak źle

I know some wow gold in wow,i love wow,love wow gold,love wowgoldshopping.com,too.

cheap wow gold store provide cheap wow gold welcome you.

do Galla: może skomentujesz artykuł o Zofii Kossak zamieszczony w "Rz" w sobotnim wydaniu.
Panie Trzcionka dlaczego usunąłeś moją wypowiedź na temat rodziny Zofii Kossak-Szatkowskiej.
Na grobie Pisarki są słowa z ewangielii św. Mateusza "niech mowa Wasza będzie tak, tak nie, nie." To jest testament Pisarki a więc tow.Wojciechu nie manipuluj przy redagowaniu strony i opublikuj wstrzymany tekst. Jesteś głęboko zainfekowany moralnością GW. Ratuj resztki honoru.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama