, wtorek 23 lipca 2024
Franciszek Dzida - filmowiec amator z Chybia nie żyje
Franciszek Dzida urodził się 17 października 1946 roku w Chybiu, gdzie w 1969 roku założył Amatorski Klub Filmowy "Klaps".  fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

Franciszek Dzida - filmowiec amator z Chybia nie żyje

SM
W czwartek 10 października w Bielsku-Białej zmarł Franciszek Dzida - filmowiec amator, animator kultury, pierwowzór głównego bohatera w filmie Krzysztofa Kieślowskiego pt. "Amator". Miał 67 lat.

- Jestem przeciwko kulturze nastawionej na szybki zysk i na słupki oglądalności. Dla mnie najważniejsze jest promowanie takich ludzi (...) których praca na rzecz środowiska lokalnego nie jest na co dzień szeroko relacjonowana przez media - mówił Franciszek Dzida, gdy 2009 r. odbierał Złotą Honorową Cieszyniankę.

- Pan Franek od lat, co roku, niezawodnie przyjeżdżał na Kino na Granicy. Mieliśmy w Nim wielkiego przyjaciela i jednego z najbardziej oddanych widzów. Będzie nam Go brakowało - komentują śmierć Franciszka Dzidy, organizatorzy Przeglądu Filmowego Kino na Granicy.

Franciszek Dzida urodził się 17 października 1946 roku w Chybiu, gdzie w 1969 roku założył Amatorski Klub Filmowy "Klaps". Jest autorem scenariuszy, zdjęć, reżyserem i producentem swoich filmów. Zrealizował (część z bratem Janem) przeszło 80 filmów, zdobył ok. 85 nagród i wyróżnień. Prowadzi edukację młodych adeptów sztuki filmowej. Był pierwowzorem bohatera filmu Krzysztofa Kieślowskiego "Amator". W 2003 roku zrealizował z Janem Nowickim film "Strefa zmierzchu", prezentowany na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, w konkursie kina niezależnego. W 2005 roku nakręcił film fabularny "Wędrowiec" z Piotrem Machalicą w roli głównej. W kwietniu 2010 r. Dzida ukończył zdjęcia do kolejnego filmu z Piotrem Machalicą zatytułowanego "Piętnaście fotografii". Przez wiele lat pracował w bielskiej Akademii Techniczno-Humanistycznej.

Pogrzeb Franciszka Dzidy rozpocznie się we wtorek 15 października o godz. 15.00 mszą świętą w kościele Chrystusa Króla w Chybiu. Następnie kondukt żałobny przejdzie na miejscowy cmentarz.

Komentarze: (3)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Szanowny ś.p. Panie Franku-poznałam Pana osobiście przez mojego Tatę, który w latach 80-tych i 90-tych współpracował z Panem i innymi członkami klubu KLAPS w Chybiu. Potem jeszcze mój Tata przez krótki czas pracował z Panem w siedzibie dawnej filii Politechniki Łódzkiej w Bielsku-Białej- dziś już na Akademii Techniczno- Humanistycznej. Prawdę mówiąc- byliście Przyjaciółmi- do dziś jest w domu książka z biało-czarnymi fotografiami- upamiętniająca krótką historię powstania i rozwoju Amatorskiego Klubu KLAPS. Pan- ś.p.Panie Franku- złożył w niej dedykację dla mojego Taty, która brzmi: " Na pamiątkę długoletniej znajomości Przyjacielowi Z..... ofiaruje Franek Dzida".
Z perspektywy czasu- jest to na pewno bardzo cenna pamiątka dla mojego Taty, który do dziś- podobnie jak Pan- "pracuje na rzecz środowiska lokalnego, a jego praca zapewne nie jest relacjonowana przez żadne media". Cóż, był i pozostanie Pan inspiracją dla takich ludzi -jak mój Tata, dla których ów "moment olśnienia" wytyczył drogę życia..z pasją, bez której nie umie się już inaczej żyć- jak tylko całkowicie się jej poświęcając. I wydaje się to -ś.p. Panie Franku takie oczywiste- bo przecież trzeba cieszyć się każdą chwilą, która jest nam dana tu na Ziemi...Cieszyć się i działać w imieniu dobra innych. Jednak-według osobistych przemyśleń- w tym permanentnym działaniu realizującym szczytną misję na rzecz dobra innych, obcych ludzi -łatwo stracić z oczu obraz tych najbardziej bliskich osób-czyli np.żony, dzieci, swych rodziców, rodzeństwa...łatwo wpaść w labirynt egoistycznych działań dążących do zaspokojenia własnych ambicji. A wtedy łatwo opierać się tylko na swoich przekonaniach,przyznawać sobie zawsze rację i nie wysłuchiwać najbliższych, nie być empatycznym na ich prośby, a w sprawach trudnych- uciekać od dialogu, unosić się i nic nie wyjaśniać..To zapewne rani najbliższych członków rodziny. I chociaż kocha się ich, tęskni za nimi z bardzo daleka i, chce się ich dobra- to jakoś tak łatwiej być i tworzyć samemu..tak jakby się było ARTYSTĄ SINGLEM...a ta najbliższa rodzina artysty żyje własnym torem..- Mam nadzieję, że zaznał Pan- ś.p. Franku -mimo wielu niewyjaśnionych pytań i niedokończonych zadań - namiastkę szczęścia i miłości od najbliższych, i że w ostanie dni nie był Pan samotny.Życzę Mocnej Wiary w Szczęście Wieczne dla najbliższych osób z Pana rodziny i tych wszystkich,którzy ciepło Pana wspominają. Michał Bajor śpiewał: " Wciąż na przystani czeka łódź/ I kurs na drugą stronę snu/A tam nic nie umiera/Tam kiedyś znaczy teraz/ Tam wśród złocistych plaż zaczniemy wszystko jeszcze raz/ Nie popełnimy dawnych zdrad/ Znajdziemy radość prostych spraw/ I klucz do naszych marzeń..." Być może będzie to właśnie-" Różowy klucz ":-). Niech Pan- ś.p. Franku- spoczywa w pokoju. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie- a światłość wiekuista niechaj mu świeci....
Z wyrazami szacunku- córka Twego Przyjaciela-Artysty :-)

Szkoda,
polecam:
http://www.youtube.com/watch?v=zX5aYTZhS5A

Odszedł wspaniały Człowiek. Cześć Jego pamięci!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama