, wtorek 21 stycznia 2020
Damian Siemionek zawodnikiem niemieckiej ligii GFL
- Może uda mi się zaprosić chłopaków z Pretorians na treningi, zobaczymy jak to się potoczy - mówi Damian Siemionek. fot: Maciej Kłek



Dodaj do Facebook

Damian Siemionek zawodnikiem niemieckiej ligii GFL

Barbara Śliż
Damian Siemionek, założyciel i lider Pretorians Skoczów, został przyjęty do drużyny Mistrzów Niemiec z 2011 i 2012 roku. Futbolista będzie grać w najwyższej lidze rozgrywkowej w Niemczech, GFL, jednej z najmocniejszych lig Europy. Futbolista swoją sportową przygodę za granicą rozpoczyna w drużynie Schwabisch Hall Unicorns na pozycji Defensive Ends (DE).

Po wyjeździe do Szkocji zacząłeś trenować z Dundee Hurricanes, wróciłeś do kraju i znalazłeś się w niemieckiej Schwäbisch Hall Unicorns. Skąd taki awans?
Po powrocie do kraju zacząłem ponownie szukać tutaj pracy. Nie udało się, dlatego postanowiłem spróbować swoich sił w Niemczech. Przed tym, jak zacząłem przeglądać oferty pracy rozglądałem się za drużyną, z którą mógłbym trenować i od razu napisałem do Siegfrieda Gehrke, mojego obecnego trenera. Pracę tutaj dostałem dzięki temu, że jestem futbolistą, zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie to praktycznie stanowiło problem. Dostałem namiary na człowieka, który pomógł mi znaleźć pracę, co ciekawe, nie miałem szans na tę posadę dopóki nie powiedziałem, że dzięki niej mógłbym grać w drużynie. W Schwäbisch Hall ludzie żyją tym sportem, futboliści są tutaj rozpoznawalni, szanowani przez mieszkańców. Kiedyś była tutaj amerykańska baza wojskowa. Armia, która tu stacjonowała przywiozła ze sobą obyczaje i tradycje, mieszkańcy przejęli ich zachowania, cały czas wierzą w amerykański sen, gdzie wszystko można osiągnąć ciężką pracą, gdzie spełniają się wszystkie marzenia. Ogólnie w Niemczech drużyny futbolu amerykańskiego są wspierane przez lokalnych przedsiębiorców i mieszkańców. Po treningach prywatne osoby przynoszą zawodnikom herbatę w zimne dni, domowe ciasto, są dumni ze swoich drużyn i pomagają im. Marzy mi się, że może w Skoczowie kiedyś ktoś wpadnie na taki gest i podjedzie chociażby z termosem ciepłej herbaty w jakiś zimny, treningowy dzień.

Twoje marzenia właśnie zaczęły się tam spełniać.
Jestem już częścią drużyny. Zostałem przyjęty i to jest dla mnie bardzo wielkie wyróżnienie. Po drugim treningu podszedł do mnie trener, poklepał mnie po ramieniu i zapytał czy chciałbym być częścią jego drużyny. Jeśli tak, to on się będzie cieszył, ale muszę sobie zdać sprawę z tego, że czekać mnie będzie bardzo dużo ciężkiej pracy. Trener już oficjalnie przedstawił mnie wszystkim zawodnikom, powiedział, że przyjechałem z Polski, i że będę z nimi trenował, że będę jednym z nich. Zostałem bardzo dobrze przyjęty przez chłopaków, wszyscy mi pomagają, porozumiewamy się po angielsku, czasami wynikają z tego śmieszne sytuacje.

Jak wyglądają treningi w Niemczech? Mocno odbiegają od tych z Pretorians Skoczów?
Treningi są bardzo intensywne, trener kładzie nacisk na to, żeby drużyna miała formę, żeby była wyrobiona fizycznie. Trenujemy dwa razy w tygodniu, a dodatkowo, jak ktoś chce, to ma możliwość uczestniczenia w niedzielnym treningu atletycznym. Formą nie odbiegam od chłopaków, daję radę, staram się im dotrzymać kroku, moja forma nie jest jeszcze szczytowa, jestem wykończony tak samo, jak inni zawodnicy. Podczas drugiego treningu odezwała się dawna kontuzja, trener od razu to zauważył, ale ani on, ani ja nie odpuściliśmy i wytrwałem do końca. Udało mi się już pokazać z dobrej strony, rozegrałem dobrze jedną z akcji, wszyscy byli pozytywnie zaskoczeni, bili mi brawo, a ja cieszyłem się, że pokazałem na co mnie stać, że stres i zdenerwowanie nowym otoczeniem minęły.

A samo szkolenie? Kiedy będziemy mogli cię zobaczyć na boisku w swoich nowych klubowych barwach?
Nawet nie rozmawiałem z trenerem o pierwszym meczu, na tę chwilę muszę dużo pracować. Tutaj jest bardzo wysoki poziom i rywalizacja, każdy z nas chce być najlepszy i dostać się do drużyny. Samych zawodników jest ok. 60, do podstawowego składu dostają się tylko najlepsi. Jest zatem co robić. Rozmawiałem z Łukaszem "Omelem" Omelańczukiem, który też gra w Niemczech w New Yorker Lions, a wcześniej grał w Giants Wrocław, i sam mi powiedział, żebym na pierwszy mecz zbyt szybko się nie nastawiał, do podstawowego składu trafiają najlepsi. On sam, reprezentant kadry, przez cały ostatni sezon grał po 5 akcji na mecz.
Co do szkolenia to widzę wielką różnicę. U nas poziom jest niesamowicie niski, w Niemczech jest cały sztab ludzi, którzy pracują nad drużyną, każda pozycja na boisku ma swojego osobnego trenera. Jest dużo teorii do opanowania, techniki, ale jest też dużo sprzętu do trenowania. Boisko treningowe jest chyba obiektem marzeń każdej drużyny w Polsce, murawa, namalowane linie, bardzo dobre oświetlenie, wszystko jest jak z bajki, jak w filmach amerykańskich.

Przed tobą ogrom pracy, który z pewnością zaowocuje sukcesami w przyszłości.
Cieszę się, że mam możliwość trenowania z najlepszymi i na pewno to wykorzystam w pracy w Skoczowie. Mam w planach być co 2-3 tygodnie w Polsce i przekazać chłopakom to, czego zdołam się nauczyć w Niemczech. Wiedzę, którą zdobywam będę starał się wdrożyć w życie Pretorian. To, co robimy w Skoczowie nie ma żadnego porównania z tym, co jest w Niemczech. W Skoczowie improwizujemy, nie jesteśmy nawet amatorską ligą. Teraz to dopiero widzę, bo jestem tutaj i mam okazję zobaczyć, jak to powinno wyglądać naprawdę i chciałbym podzielić się tą wiedzą z chłopakami.

Pomimo to Pretorianie zdobywają kolejne sukcesy. Na tle innych polskich drużyn wypadają całkiem dobrze i mają szansę poprawić swoje osiągnięcia.
Temu nie przeczę. Zawsze powtarzam, że Pretorians to moje dziecko, o które będę dbał i pomagał im jak tylko będę mógł. Drużyna ma wielu młodych zawodników, którzy mają potencjał i są w stanie wyrwać się ze Skoczowa. To jest to, czego zawsze najbardziej się obawiałem, że z Pretorianami stanie się to, co stało się z Beskidem Skoczów. Stworzyła się kuźnia talentów, w której każdy z zawodników gra gdzie indziej, bo tam może się rozwijać. Tak samo jest z Pretorians Skoczów. Wyłapuje się tych najbardziej ambitnych i uzdolnionych i oferuje się im rozwój w innych drużynach z jeszcze większymi możliwościami. Już kilku zawodników odeszło do pierwszej ligi. Odszedłem też i ja, ale ja mam inne cele i plany. Wiem, że teraz jest to dla mnie ostatni gwizdek, żeby coś jeszcze zrobić w tym sporcie, żeby potem móc to wykorzystać będąc w Polsce. Potrzeba nam doświadczonych zawodników, którzy będą wiedzieli jak pokierować młodych, a nie trenować ich intuicyjnie na podstawie podpatrzonych treningów innych drużyn, czy obejrzanych akcji na youtubie. Na tę chwilę brakuje nam kadry trenerskiej i ludzi z doświadczeniem.

Masz bardzo jasno określone plany na przyszłość. Co będzie twoim kolejnym celem?
Jak trochę czasu minie, jak się zadomowię w Niemczech to może uda mi się zaprosić chłopaków z Pretorians na treningi, zobaczymy jak to się potoczy. Mam już dużo pomysłów i planów tylko najpierw sam muszę się tutaj odnaleźć. Jestem tu całkowicie obcy, uczę się wszystkiego na nowo, podejścia do treningów, do nowych ludzi. W Szkocji było o tyle łatwiej, że wyróżniałem się na tle zawodników, bo poziom był słabszy, inny niż w Polsce. Tam zawodnicy są bardzo mocni fizycznie i bardzo dobrzy technicznie, ale brakuje im agresji sportowej, a ja jestem nią przepełniony i to mi dawało dużą przewagę na ich tle. Dundee Hurricanes nie byli przygotowani na to, że ktoś może grać tak dynamicznie i agresywnie, oni grają bardzo po dżentelmeńsku, ale brakuje im tego pazura, zacięcia do walki, złości awans do składu wyjściowego. Trenerzy dużo wymagają, mają wypracowany szacunek u zawodników, zawodnicy są bardzo dyscyplinowani, łatwo się nie poddają, bo wiedzą, że jak pokażą swoją słabość, to nie mają co liczyć na miejsce w drużynie. Chodzi o to, żeby poprzeczkę stawiać sobie wyżej i próbować coś działać. Ja mam w tym cele, spełniam swoje marzenie, będę grał w najlepszej lidze za granicą, ale myślę też przyszłościowo. Jak skończę karierę w futbolu, to będę miał na tyle rozwiniętą wiedzę, że będzie to mogło zaowocować tym, że za 2-3 lata drużyna będzie miała konkretną osobę, która będzie wiedziała co robi i doprowadzi ją do sukcesu.

Komentarze: (4)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

panie damianie mowisz niski poziom w polsce nie zgodze sie z toba masz porownanie tylko z strony pretorians ja uwazam ze poziom jest nawet dosc wysoki i z roku na rok jest wyzszy w topce kazda druzyna ma juz kilka trenerow z za oceanu i boiska oswietlone itd wiec jak piszesz to pisz o wlasnym podworku nie o calej lidze polskiej

Z tego co przeczytałem to własnie pisał ze poziom jest gorszy, ale pisał tylko o Pretorians i dundee hurricanes, nie o całej lidze polskiej.

Nie chciałem nikogo urazić, fakt mam porównanie ze strony Pretorians i może z tego co widziałem u innych drużyn. Ale z rozmów, które prowadziłem z innymi zawodnikami z Polski (min. z topligi) wynikało, że poziom jednak jest o wiele większy w GFL. Ale w sumie Polska Liga FA dopiero się rozwija i na pewno z roku na rok, będzie lepiej ;)nPozdrawiam

"... prywatne osoby przynoszą zawodnikom herbatę w zimne dni, domowe ciasto, są dumni ze swoich drużyn i pomagają im. Marzy mi się, że może w Skoczowie kiedyś ktoś wpadnie na taki gest i podjedzie chociażby z termosem ciepłej herbaty w jakiś zimny, treningowy dzień..." coś do tego tekstu. Pomijając niechęć do robienia czegoś dobrego i bezinteresownego dla innych (chociaż nie zawsze to zbyt często) to po prostu przepisy naszego kraju są tak bezmyślne, że prawdopodobnie potrzebowalibyśmy do przyniesienia herbaty .... zgodę Sanepidu. Wiem jak jest w Niemczech. Tam się ludziom nie przeszkadza w robieniu czego pożytecznego, dobrego. W Polsce to zupełnie przeciwnie, posłowie i rząd zadbają o to, jak zrobić żebyś miał pod górę. Życzę sukcesów i niech Pan nie robi tego samego błędu co ja zrobiłem - wróciłem do Polski:-(

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama