, środa 18 kwietnia 2018
 Kamil Heller pilotem w Subaru Poland Rally Team
Kamil Heller (pierwszy z prawej) jest jednym z najmłodszych pilotów rajdowych i reprezentantem LOTOS - Subaru Poland Rally Team . fot: www.sprt.pl



Dodaj do Facebook

Kamil Heller pilotem w Subaru Poland Rally Team

BARBARA ŚLIŻ
Bielszczanin Wojtek Chuchała oraz pochodzący z Ustronia Kamil Heller przebojem wdarli się do czołówki Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Tegoroczny sezon zakończyli zdobyciem tytułów Mistrza Polski, Słowacji oraz CEZ-FIA w grupie N. Z Kamilem Hellerem rozmawiamy o jego rajdowej pasji.

W środowisku znany jest jako Elena. Student na kierunku mechanika i budowa maszyn w wolnych chwilach chętnie wsiada na rower, pływa i biega. Jak sam mówi, lepsza kondycja fizyczna pomaga mu się skupić, a to jest niezwykle przydatne w pracy pilota. Kamil Heller, jeden z najmłodszych pilotów w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski i reprezentant LOTOS - Subaru Poland Rally Team, opowiada, jak rozpoczęła się jego przygoda z rajdami samochodowymi.

Kiedy po raz pierwszy usiadłeś na fotelu pilota?
Jako zawodnik pierwszy raz zasiadłem na prawym fotelu w 2005 roku w amatorskiej imprezie. Dopiero w 2008 roku zadebiutowałem w rajdowej drugiej lidze - niegdyś Pucharze PZM, a teraz Rajdowym Pucharze Polski. Wtedy miałem już licencję pilota, a wszystkie niezbędne rzeczy kupiłem za swoje pierwsze zarobione i zaoszczędzone pieniądze. Jeździłem z różnymi kierowcami, zbierałem doświadczenie. Wyniki bywały różne, raz było lepiej, raz gorzej. Dla mnie jednak zawsze liczyło się zdobywanie doświadczenia.

Nie myślałeś o zdobyciu licencji kierowcy rajdowego?
Kiedyś wystartowałem w amatorskiej imprezie - KJS 1200-lecia Cieszyna - w pożyczonym Fiacie Cinquecento. To była duża frajda i jeszcze większa nauka. Myślę, że wiedza i doświadczenie pilota znacznie ułatwiły mi sprawę. Należy zaznaczyć jednak, że bycie kierowcą wymaga koncentracji na innych aspektach rajdowego rzemiosła. Praca kierowcy wymaga ogromnych umiejętności, związanych z prowadzeniem samochodu oraz wielkiej odwagi. Warto jednak mieć pojęcie o sportowej jeździe samochodem, bo to też jest bardzo przydatne z perspektywy pilota. Raczej nie nastawiam się jednak na zmianę profesji. Uważam, że lepiej być dobrym pilotem, niż przeciętnym kierowcą. Skupiam się więc na swojej pracy, choć nie wykluczam, że kiedyś zaliczę epizod na lewym fotelu w poważniejszym rajdzie.

Na czym polega Twoja rola? To zapewne nie jest tylko "czytanie z kartki"?
Zdecydowanie nie - mam również dużo innej pracy, związanej z opisem trasy, czuwam nad tym gdzie i jak mamy jechać. Głównie jest to praca papierkowa, zawsze bardzo odpowiedzialna, bo każdy najdrobniejszy błąd wpływa na nasze bezpieczeństwo. Kierowca jest fizyczną osobą w zespole rajdowym, a pilot jest od pracy umysłowej i logistycznej - kontroluje czasy wjazdów na punkty kontrolne, musi mieć bardzo dobrą wiedzę z zakresu wszelkich regulaminów. Nie kręcę kierownicą, ale moje przygotowanie fizyczne też jest niezwykle ważne, kondycja wpływa na wytrzymałość, a co za tym idzie poprawia skupienie.

Ciężka praca zaowocowała. Teraz jesteś pilotem jednego z czołowych polskich zespołów - LOTOS - Subaru Poland Rally Team. To był przypadek czy odrobina szczęścia?
Faktycznie, rajdowy sezon 2011 okazał się dla mnie przełomowym. Właśnie w tym roku, dokładnie 1 kwietnia, dostałem telefon z propozycją startu w barwach LOTOS - Subaru Poland Rally Team, wspólnie z Wojtkiem Chuchałą. To było dla mnie totalne zaskoczenie. Początkowo myślałem, że ktoś ze znajomych zrobił mi żart. Jak się później okazało, to o czym niegdyś mogłem tylko marzyć, stało się rzeczywistością. Jako młody zawodnik dostałem szansę startów na najwyższym poziomie. Nie można wyobrazić sobie lepszej sytuacji. Kwietniowy telefon był dla mnie ogromnym wyróżnieniem, bo to miejsce mogło dostać kilka innych osób, a jednak wybrano mnie. Na pewno na decyzję dyrekcji Zespołu wpływ miały moje dotychczasowe osiągnięcia i doświadczenie, choć po całym sezonie z Zespołem L-SPRT zdaję sobie sprawę, że nie było ono największe.

Jak przyjąłeś tę wiadomość?
Z ogromnym zaskoczeniem i wielką radością, ale też pewnymi obawami. Po czasie zdałem sobie sprawę z tego, że jest to ogromne wyzwanie i odpowiedzialność. Uświadomiłem sobie powagę tej sytuacji. Dano mi wielką szansę, której nie mogłem zmarnować, więc musiałem pokazać się z jak najlepszej strony, by nie zawieść Zespołu i ludzi, którzy we mnie wierzyli.

Jak wspominasz swój pierwszy start w Subaru Imprezie STI?
Pierwszym startem był Rajd Świdnicki. Wielka presja, którą sam sobie wytworzyłem, do tego stres. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Podczas samego rajdu mieliśmy parę przygód na odcinkach specjalnych, co uniemożliwiło nam osiągniecie dobrego rezultatu. To wszystko spowodowało, że nie byłem zadowolony z pracy, którą wykonałem podczas tego rajdu. Dodatkowo, zawody zostały przerwane po śmiertelnym wypadku Sylwestra Olszewskiego, co również mocno mnie przygnębiło.

W kolejnych rajdach na szczęście było już tylko lepiej.
Zdecydowanie. Reszta sezonu przyniosła sporo sukcesów, co w efekcie dało trzy tytuły mistrzowskie - Mistrzostwo Polski i Słowacji oraz Trofeum Strefy Europy Centralnej FIA w grupie N. Oczywiście było sporo trudnych rajdów. Jako jeden z najtrudniejszych wspominam szutrowy Rajd Polski. W zasadzie nowa dla nas nawierzchnia szutrowa i ograniczone do dwóch przejazdów zapoznanie było sporym wyzwaniem. Jazda po szutrze zmusiła nas do wykazania się niesamowitą wyobraźnią, by przewidzieć, jak zachowa się nasze Subaru Impreza STI. Podczas tego rajdu mieliśmy sporo przygód. Bardzo cenię sobie start u naszych południowych sąsiadów - Rally Bohemia. Ten rajd pokazał, ze przy mocnej konkurencji i w bardzo ciężkich warunkach pogodowych potrafimy pojechać naprawdę szybko.

Jak dogadujesz się z Wojtkiem Chuchałą?
Z Wojtkiem znałem się już wcześniej, bo rajdowe towarzystwo zawsze nie jest jakoś szczególnie duże. W samochodzie obaj od siebie dużo wymagamy. Wszystko musi idealnie współgrać, musimy mieć do siebie bezwzględne zaufanie. Nasza rajdowa broń, Subaru Impreza STI, jest bardzo szybkim samochodem. Wojtek ufa w to, co mówię, a ja ufam mu w kwestii prowadzenia samochodu. Zaufanie to podstawa. Poza rajdami też świetnie się dogadujemy. Jesteśmy w podobnym wieku, mamy wspólne tematy, więc jest fajna atmosfera.

Czy starty w rajdach traktujesz już jako swoją pracę, czy jeszcze się tym bawisz?
Zacznijmy od tego, ze rajdy to moja ogromna pasja. W pracę pilota wkładam bardzo dużo serca. Z każdego startu chcę wyciągnąć jak najwięcej doświadczenia, które pozwoli mi być lepszym i bardziej profesjonalnym w tym co robię. Starty na tak wysokim poziomie trzeba traktować jako pracę. W moim odczuciu jednak nadal sprawia mi to bardzo dużo przyjemności.

Jak udaje Ci się pogodzić starty w rajdach z życiem codziennym?
Praktycznie co weekend coś się dzieje, teraz będzie Barbórka w Warszawie, potem odbiór nagród za cykl CEZ-FIA, w Sarajewie. Każdy rajd to około tygodnia przygotowań. Po zsumowaniu wszystkich startów daje to jakieś 2,5 miesiąca, wyciętego z życia. Trudno wszystko pogodzić, ale jeszcze studiuję, więc chyba nie jest tak źle. Życie na pełnych obrotach w pełni mi pasuje.

Masz jakieś plany na przyszłość? Rajdy, w których chciałbyś wystartować?
Najbliższy plan to Barbórka Warszawska. Nie wiem jeszcze szczegółowo, jak będzie wyglądał przyszły sezon. Na pewno chciałbym wziąć udział w jednej z rund rajdowych Mistrzostw Świata. Myślę o Monte Carlo - to byłoby niezwykłe wyzwanie. Chciałbym też jeszcze raz sprawdzić się na szutrowych odcinkach, ale tym razem może w Finlandii? Zobaczymy, co przyniesie życie.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama