, czwartek 17 października 2019
Kręgi Sztuki 2012: Krzysztof Nieporęcki o swojej niecodziennej pasji
- Jedni chodzą na mecze, są różne formy ekspresji. Ja wybrałem taką i w tym się realizuję. Mam sklep, słucham muzyki, gram muzykę, prowadzę audycję muzyczną.  fot: Bartłomiej Sawka / CINEFOTO.PL



Dodaj do Facebook

Kręgi Sztuki 2012: Krzysztof Nieporęcki o swojej niecodziennej pasji

Agnieszka Kaczmarczyk
Lata 80-te to dla niego przede wszystkim komuna, ale i młodość i muzyka. Zaczął jej słuchać w roku 1983. Wiele z utworów urosło wtedy do rangi hymnów pokolenia. Jednym z jego ulubionych zespołów w tamtych latach był T.Love. - Jedni chodzą na mecze, są różne formy ekspresji. Ja wybrałem taką i w tym się realizuję. Mam sklep, słucham muzyki, gram muzykę, prowadzę audycję muzyczną. Wszystko od najmłodszych lat obudowane w moim życiu jest właśnie muzyką - mówi Nieporęcki.

Jest pan zdeklarowanym kolekcjonerem płyt. Jak wiem zaczął je pan zbierać jeszcze w latach 80-tych. Niech pan opowie o tej epoce.
- Moje lata 80-te, to system socjalistyczny (zwany też komunistycznym), brak podstawowych substancji potrzebnych do życia, (prawie wszystko, prócz powietrza było na kartki). Czyli trauma, strach i męka każdego szarego dnia. Ale z drugiej strony: dzieciństwo, naiwność i odkrywanie wszystkich zalet życia: muzyki, książek, filmów, dziewcząt.

A dlaczego zaczął pan zbierać akurat płyty, jest przecież tyle innych możliwości?
- Pomimo że sztuka docierała do mnie i oddziaływała w wielu wymiarach i wielu płaszczyznach, to największe wrażenie robiła muzyka. Kwestia ekspresji, każdy musi znaleźć swoją i ustalić że to jest ta jedyna. Żeby zatrzymać i utrwalić emocje związane z przeżywaniem muzyki postanowiłem zbierać płyty. I myśląc z perspektywy czasu, że nie chodziło tylko o posiadanie, raczej o wcielanie w życie pasji - czyli realizacji marzeń.

Jakich polskich zespołów słucha pan w tym czasie?
- Najważniejsze z mojego punktu widzenia były: Brygada Kryzys, Deuter, Siekiera, Klaus Mitffoch, Tilt, Variete, Izrael, Armia. To te, które wydały płyty winylowe i mają zapewnione miejsce w historii polskiego rocka. Ale jest też tysiąc innych grup, które w tamtych czasach wydawały tylko kasety, lub nawet nic nie opublikowały, ale ich nagrania rozprzestrzeniały się po kraju na kasetach nagranych przez fanów na koncertach i kopiowanych potem w nieskończoność. Te zespoły też były bardzo ważne.

Skąd brało się informacje o ciekawych zespołach, w czasach gdy nie było jeszcze internetu?
- Oprócz wzmiankowanych płyt i kaset, były też koncerty (pojedynczych grup), oraz festiwale i przeglądy, gdzie można było obejrzeć i posłuchać wiele zespołów w zestawie - np. Festiwal w Jarocinie. Bardzo ważne było radio, oraz gazety muzyczne. Jedno i drugie było przez nas traktowane jak świętość. Pamiętam że wszystko o czym pisano np. Jerzy A. Rzewuski w Magazynie Muzycznym na temat Nowej Fali i Punka, trzeba było natychmiast sprawdzić, bo na 99 proc. było to coś wartościowego.

Pasja do muzyki i płyt nie opuściła pana do dziś. Prowadzi pan sklep muzyczny, audycję w radio, no i spotykamy się na festiwalu w Cieszynie, gdzie prezentuje pan ciekawostki muzyczne.
- Fakt, od prawie 20 lat mam w centrum Warszawy sklep z winylami pod nazwą Hey Joe. W radiowej Jedynce prowadzę wraz z Maćkiem Szajkowskim audycję Wschodni Front. Nadajemy raz na dwa tygodnie od północy. Mogę się też pochwalić tym że ostatnio gościliśmy jednego z bohaterów epoki o której tu opowiadam Roberta Brylewskiego (znanego z grup: Kryzys, Brygada Kryzys, Izrael, Armia, Falarek, czy Szum).

Już trzeci raz z rzędu pojawia się pan na kręgach Sztuki, dlaczego właśnie ten festiwal?
- Na Kręgach Sztuki polecam ciekawą muzykę z płyt LP i CD. Klasykę rocka, psychodelię, Reggae, punka, jazzu. Są też mniej znane a genialne pozycje w ramach tych i innych gatunków. Od pierwszej edycji urzekła mnie swoboda i wyluzowanie na tej imprezie. Podoba mi się społeczny wymiar tego festiwalu. Każdy może się tu czegoś nauczyć, a jednocześnie pojawić się w dowolnym momencie i wziąć udział w koncercie/odczycie/czy seansie, bez pieniędzy i bez biletu - po prostu pełny luz.

Druga część wywiadu zostanie opublikowana w poniedziałek 9 lipca.

Komentarze: (2)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Zbieranie winyli, odkrywanie nowych twórców i wykonań jest emocjonujące. Zaczynałem od kilku płyt kupinych w Hey Yoe i pamiętam, że jedną z nich była Nowa Aleksandria Siekiery. Nie miałem wóczas żadnego pojęcia o analogu, działełem po omacku. Nie wiedziałem też wtedy, że zwrócę się w swych zainteresowaniach w stronę muzyki dawnej i barokowej. No ile można słuchać punka, he ,he. Te płyty z Hey Joe mam nadal... Zapraszam na swego winylowego bloga, podlinkowanego tutaj.
Pozdrawiam!

Wywiad mi się spodobał. Miło poznać lepiej pana z mojego ulubionego sklepu plytowego :)

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama