, piątek 22 marca 2019
Ostrawa gorąca mimo wszystko!
Koncert Moniki Brodki urzekł świetnymi kompozycjami muzycznymi oraz idealnym zgraniem zespołu. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

Ostrawa gorąca mimo wszystko!

MAŁGORZATA BRYL
Ostrawa gorąca mimo wszystko!

Zdjęcia: ARC SPOT


Ostrawa gorąca mimo wszystko!


Ostrawa gorąca mimo wszystko!


Ostrawa gorąca mimo wszystko!


Ostrawa gorąca mimo wszystko!

Mimo rzęsistych opadów deszczu i zdecydowanie niskich, niewakacyjnych temperatur postindustrialny teren Dolnych Witkowic w czeskiej Ostrawie znowu rozgrzała muzyka i przyjazna atmosfera Festiwalu Colours of Ostrava, który odbył się w terminie 14 - 17 lipca.

Gości, którzy już w czwartkowe popołudnie, 14 lipca, dotarli do Dolnych Witkowic, przywitała gwałtowna ulewa. Jednak, gdy z szeregu festiwalowych scen muzycznych popłynęły pierwsze dźwięki, niebo wypogodziło się. W ostatnich promieniach zachodzącego słońca zagrał dynamiczny szkocko-irlandzki zespół Treacherous Orchestra, czyli potężna dawka folku i mocnego steampunku. Mieszanka instrumentalna złożona m.in. z dud, skrzypiec, gitar i bębnów rozgrzała publiczność pod największą sceną festiwalową. Z kolei późnym wieczorem w tym samym miejscu zagrała legenda psychodelicznego rocka prosto z Australii, czyli Tame Impala. Spokojne i magnetyzujące dźwięki australijskiej kapeli nieco uspokoiły publikę, która wcześniej mogła szaleć podczas występu rockowo-alternatywnego zespołu z Wielkiej Brytanii - Nothing but Thieves czy podziwiać wyjątkowy koncert muzyczno-akrobatyczny z Korei Południowej, czyli Noreum Machi. To tylko fragment ogromu wydarzeń pierwszego dnia festiwalowego, spośród innych wydarzeń muzycznych, ale również filmowych, teatralnych, a także szeregu debat w centrach dyskusyjnych.

Teren Colours of Ostrava żył przez cztery festiwalowe dni od rana do późnych godzin nocnych. Wielotysięczny tłum gości na ogromnym areale dawnego terenu przemysłowego korzystał z szeregu atrakcji. Liczba punktów gastronomicznych, stoisk z pamiątkami, ubraniami, ozdobami i ręcznie wyrabianymi przedmiotami mogły przyprawić o zawrót głowy. Oprócz tego dyskoteki, puby, strefy relaksu i zabawy. Z kolei dla rodzin z dziećmi strefa, gdzie można z nimi spędzić czas, pobawić się lub wypocząć. To wszystko dla gości festiwalowych, którzy w danym momencie nie stali pod jedną z blisko dziesięciu muzycznych scen, które niejednokrotnie grały jednocześnie.

Bardzo dobry poziom artystyczny zaprezentowali zaproszeni na Colours of Ostrava polscy muzycy. Koncert Moniki Brodki urzekł świetnymi kompozycjami muzycznymi oraz idealnym zgraniem zespołu. Także Artur Rojek dowiódł słuchaczom swojego talentu kompozytorskiego, szkoda jedynie, że jego koncert trwał tak krótko. Maria Peszek jak zwykle zagrała zaangażowany i bardzo emocjonalny koncert i po raz kolejny udowodniła, że najmocniejszym przekazem jej muzyki są słowa piosenek, które sama pisze. Wyjątkowy, choć o zupełnie innej atmosferze i amplitudzie emocji był koncert polskiego wokalisty o pseudonimie Fismoll, który uwiódł publiczność melancholijnymi balladami i prywatnymi historiami w tekstach swoich piosenek. Z kolei dla wybrańców w Vitkovice Gong Stage zagrała Anna Maria Jopek z muzycznym trio Kroke.

Koncerty zespołu My Baby z Holandii i Nowej Zelandii drugiego dnia festiwalu oraz kapeli Songhoy Blues pochodzącej z Mali, która zagrała ostatniego dnia Colours, udowodniły, że festiwalowa publiczność kocha też blues i potrafi świetnie się przy nim bawić. Nawet jeśli (tak było w przypadku Songhoy Blues) frontman śpiewa w niezrozumiałym dla większości języku.

Podczas Colours of Ostrava muzyka niezależnie od gatunku potrafiła połączyć ludzi z różnych stron świata. Po raz kolejny ten największy muzyczny festiwal w regionie pozwolił też poznać nowe zespoły, zaskoczył dotąd nieznanymi artystycznymi i muzycznymi połączeniami. Na koniec Colours pokazał też, że w muzyce czasem wystarcza naprawdę niewiele, by porwać tłum. To mogą być na przykład dwie wiolonczele (zachwycający koncert ostatniego dnia festiwalowego w wykonaniu zespołu 2Cellos) czy po prostu jeden sympatyczny chłopak z gitarą kontra kilkutysięczna widownia (pełen pozytywnych emocji koncert Passenger pod koniec festiwalu). Oby Colours of Ostrava w przyszłym roku niezmiennie utrzymał poziom artystyczny i organizacyjny. I oby było więcej słońca, a chmury deszczowe uciekły wtedy jak najdalej...

Festiwal Colours of Ostrava 2016 został objęty patronatem medialnym portalu gazetacodzienna.pl.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

ktos to czytal przed publikacja? I don't think so.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama