, poniedziałek 20 maja 2024
"Popłakałam sobie tego dnia zdrowo" - wspomnienia z planu filmu "Och Karol 2" na Stecówce
- Na castingu towarzyszyłam moim córkom. W efekcie ja się dostałam, a one nie - wspomina Krystyna Cieślar (pierwsza z lewej) fot. archiwum prywatne K. Cieślar 



Dodaj do Facebook

"Popłakałam sobie tego dnia zdrowo" - wspomnienia z planu filmu "Och Karol 2" na Stecówce

KATARZYNA KOCZWARA
"Popłakałam sobie tego dnia zdrowo" - wspomnienia z planu filmu "Och Karol 2" na Stecówce

Wizyta na planie była przede wszystkim okazją do przyjrzenia się kulisom powstawanie filmu. fot. archiwum prywatne K. Cieślar


"Popłakałam sobie tego dnia zdrowo" - wspomnienia z planu filmu "Och Karol 2" na Stecówce

Statyści spędzili na planie 13 godzin. fot. archiwum prywatne K. Cieślar


"Popłakałam sobie tego dnia zdrowo" - wspomnienia z planu filmu "Och Karol 2" na Stecówce

Na Stecówce był także czas na pamiątkowe zdjęcie z aktorami. fot. archiwum prywatne K. Cieślar

Od 21 stycznia w kinach można oglądać najnowszą komedię Piotra Wereśniaka pt. \"Och Karol 2\". Film cieszy się dużym zainteresowaniem widzów. Portal gazetacodzienna.pl sprawdził, jak dzień spędzony na planie filmowym w Wiśle i Istebnej wspominają, biorące w nim udział statystki.
Zarówno Krystyna Cieślar jak i Elżbieta Szebla na casting do filmu trafiły jako osoby towarzyszące swoim dzieciom. Nie planowały swojego udziału w filmie. - Na castingu towarzyszyłam moim córkom. W efekcie ja się dostałam, a one nie - wspomina Krystyna. - Poszłam na casting z córeczką, która chciała wystąpić w filmie. Zupełnie niechcący zakwalifikowałam się do ekipy gości weselnych. Obie pojawiamy się w filmie - wyjaśnia Elżbieta.

Dla każdej dzień spędzony na Stecówce było to przede wszystkim ciekawe doświadczenie. Bardziej od efektu finalnego, możliwości zobaczenia się na dużym ekranie, interesowało ich zaplecze kręcenia filmu. - Bardzo się cieszę, że mogłam zobaczyć, jak wyglądają kulisy powstawania filmu. Dopiero tam zobaczyłam, ile pracy mają operatorzy kamer, osoby odpowiedzialne za światło i dźwięk. Ile kilogramów sprzętu przenosili z miejsca na miejsce - zauważa Krystyna Cieślar, na co dzień pracująca w wiślańskim Liceum Ogólnokształcącym.



Rola Elżbiety Szebli była bardziej rozbudowana i wymagająca pewnych poświęceń. - Podczas kręcenia sceny odnawiania przysięgi małżeńskiej, reżyser zażyczył sobie, by jedna pani płakała. Trafiło na mnie. Było przy tym troszkę śmiechu. Oczy miałam zakraplane mentolem. Czy chciałam, czy nie chciałam, to płakałam przeraźliwie. Ale to szybko też minęło. Scena była jednak powtarzana, więc dostałam mentolek na nowo. Popłakałam sobie tego dnia zdrowo - wspomina z uśmiechem.

Nie obyło się także bez przygód. - W scenie weselnej było podawane piwo w kuflach. Piwo miało być z pianą. Scena była kilka razy powtarzana, a piwo było przynoszone z zaplecza ze względu na tę pianę. W scenie, kiedy tańczę, pani niosąca to piwo, uderzyła we mnie, miałam całe plecy zlane ciemnym piwem. Z pomocą przyszła mi pogoda. Wyszło słońce, wystawiłam się do niego i dość szybko wysuszyłam - opowiada pani Ela, nauczycielka matematyki.

POLECAMY: "Jak się pozbyć cellulitu": Hit czy kit? (recenzja)

To co w filmie wygląda bardzo naturalnie, czasem rozbierane jest na elementy pierwsze w trakcie kręcenia. - Zabawne, a jednocześnie trudne zadanie dano nam do wykonania podczas kręcenia sceny weselnej. Mieliśmy tańczyć. I nikt nie wie, że tańczymy bez muzyki, która była nagrywana zupełnie osobno - wyznaje Krysia.



Statyści spędzili na Stecówce w sumie ponad 13 godzin. Był to także czas na przyjrzenie się aktorom, zweryfikowanie opinii o nich. Obie panie bardzo dobrze wspominają Piotra Adamczyka, odtwórcę tytułowej roli w filmie. - Niezwykle pozytywnie odebrałam pana Piotra, który zwyczajnie się tym bawił. Miał fantastyczny kontakt z dziećmi, mógłby spełniać się w roli przedszkolanki. Bardzo życzliwie podchodził także do dorosłych. Gdy ktoś poprosił o wspólne zdjęcie, był otwarty, wesoły - mówi Krystyna Cieślar. Zupełnie różne odczucia miały obie statystyki w kontaktach z Wiktorem Zborowskim. - Okazał się osobą bardzo zdystansowaną. Nawet jak ktoś chciał autografy, to niechętnie je rozdawał - tłumaczy pani Ela.

Elżbieta Szebla jeszcze filmu nie widziała, w przeciwieństwie do Krystyny Cieślar. - Bardzo emocjonująca była wizyta na seansie w kinie. Od momentu, kiedy zaczęła się scena przy kościółku na Stecówce, nic z fabuły nie wiem. Siedziałam i tylko się śmiałam. Wyłapywałam momenty, gdzie nas widać. Byłam zaskoczona patrząc na efekt finalny, pamiętając ile spędziliśmy czasu kręcąc te ujęcia (scena przy kościółku była kręcona 5 godzin), w filmie trwa nie dłużej niż 2 minuty - wyznaje.

POLECAMY: Najlepsze filmy XIV Cieszyńskich Prezentacji Filmowych

Jak to się stało, że Wisła zagrała w tej produkcji filmowej, jak wyglądała organizacja planu zdjęciowego w Beskidach, kto zapanował nad ekipą filmowców, opiszemy jeszcze w tym tygodniu.
Komentarze: (11)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

i wiadukt Milówka-Szare również tam można było zobaczeć

Świetny film idąc do kina nie wiedzialem ze to było nagrywane w naszych BESKIDACH fajny film i piękne widoki .

Bardzo fajny materiał Kasiu! Czekam na drugą część :)

coś niektórzy nie znają się na geografii rodzimej ziemi; Stecówka to nie Wisła;

Do Kleryka krytyka - Film na pewno nie zajmował się mszą, bo nawet akcja nie rozgrywa się w kościółku tylko przed. Przypuszczam, że filmu nie oglądałeś i nawet nie wiesz o czym jest i co krytykujesz!!!! Każdy ogląda to co chce, a Katyń i Smoleńsk mamy na co dzień mediach. Czasami warto wyluzować i trochę się pośmiać. A popatrzeć na rodzinne okolice rzeczywiście było miło...

Nasz przepiękny region na ekranie. Wszyscy sie nami zachwycają...Ech...

Pozwolić wyłącznie na filmy o Katyniu i Smoleńsku

cały ten tandetny film i cała ekscytacja nim. Wiocha.

To skandal ! Sceny w kościółku kręcono 5 godzin a w filmie puscili tylko 2 minuty ! Tak dłużej być nie może. To uderza w dobre imie KK. Piszmy petycje do Strasburga i Watykanu ! Ludzie ! Profanacja. Mogli zostawić przynajmniej całą mszę. Wszyscy chętnie by oglądali. A tak ? Nic ciekawego ten film. Do tego lali piwem nauczycielki. Amen.

będąc w kinie aż miło było popatrzeć na rodzinne okolice...

grane w Istebnej na Stecówce w kościółku i na drodze i tunelu z Lalikami

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama