, sobota 25 maja 2024
Do Istebnej wróciły Mikołaje
Mikołaje to wyjątkowa grupa obrzędowa podzielona na „biołych” i „czornych”. fot. Grzegorz Adamus 



Dodaj do Facebook

Do Istebnej wróciły Mikołaje

TP
Kilka dni zajęło Zespołowi Regionalnemu „Istebna” przygotowanie archaicznego widowiska, jakim w Trójwsi Beskidzkiej było obrzędowe „chodzyni Mikołajów”. Ten niecodzienny korowód, z którym odwiedza się domy 6 grudnia, można było zobaczyć w niedzielę w centrum Istebnej. 30-osobowa grupa, przez kilka godzin krążyła po okolicznych domach.
— Niezmiernie się cieszę, że Mikołaje na nowo chodzą. To fenomen, że zwyczaj się odrodził — ocenia Małgorzata Kiereś, etnograf i dyrektor Muzeum Beskidzkiego w Wiśle.

To nie pseudokolędnicy
Mikołaje to wyjątkowa grupa obrzędowa podzielona na „biołych” i „czornych”. Podział ten dokonany na zasadzie przeciwstawiania sobie cech, odzwierciedla naturalny obraz świata: dobro – zło, niebo – piekło, które tu przedstawione zostaje w prosty, ludyczny sposób jako opozycja biały – czarny, gdzie, po walce, zawsze na końcu zwycięża dobro. Do grupy „czornych” należeli m.in. medula (matka niedźwiedzi), dwa niedźwiedzie, dwa debły, kóminior czy Żyd, zaś wśród „biołych” prym wiedli biskup, paterek, żoczek, dochtór, czy anioł. Całością dyrygował wojok, któremu podlegały obie grupy i to on decydował, kto, w którym momencie może wejść do izby, w której toczyła się akcja.

— Oprócz sztandarowych ról, jakimi są wojok, debły, śmierć, biskup, paterek czy cygón z cygónkóm udało nam się odtworzyć kilka zapomnianych już postaci, jak np. lucyper, drucior, kowol, masorz, fojermón czy pogónicz. Stąd w tym roku tak liczna grupa — tłumaczy Tadeusz Papierzyński, jeden z organizatorów korowodu i szef zespołu „Istebna”. — Wielu ludzi, nawet w Istebnej, nie rozumie już dziś znaczenia widowiska. Nie ma ono bowiem nic wspólnego z obdarowywaniem dzieci prezentami . Chcemy uświadomić ludziom, że odwiedzający domy mikołajowy orszak nie ma nic wspólnego z kilkuosobowymi grupkami pseudokolędników, którzy nie rozumiejąc tradycji, w tym dniu chodzą i śpiewają kolędy, byleby tylko coś zarobić — dodaje.

Dziewczyny grały chłopaków
Członkowie grupy przekonują, że najważniejsza dla nich jest możliwość kontynuowania i pielęgnowania starych tradycji. Wspólnie szukali informacji, przeglądali archiwalne materiały, czytali książki jak to widowisko powinno wyglądać, czy wreszcie szyli stroje. — Bardzo się cieszę, że zaczęliśmy chodzić po takich prawdziwych mikołajach i staramy się pokazać jak to kiedyś bywało. Cieszy też radość starszych mieszkańców Istebnej, którzy chwalą to, co robimy, mimo zamieszania i bałaganu jaki pozostawiamy po swej wizycie w ich domach — opowiada jeden z uczestników.

O dziwo, grupa nie zbierała żadnych pieniędzy, choć to też jest element tradycji. —Ludziom dajemy coś od siebie, a nie bierzemy, jak to jest w założeniu innych ekip, które chodzą po domach, byleby tylko zarobić trochę pieniędzy — tłumaczy Edyta, członkini grupy.

— To nie jest chciwość, ale tradycja — ocenia Anna Bury, którą grupa Mikołajów odwiedziła w niedzielny wieczór. — Wszystkich postaci nawet nie zdążyłem obejrzeć, gdyż tak dużo ich było, że nasza sień nie pomieściła całej grupy. Tak byli poprzebierani, że nie szło poznać, kto jest kim — dodaje z kolei jej córka.

Niegdyś w „chodzyniu Mikołajów” brali udział tylko mężczyźni, zaś sztuką było, aby nikt nie rozpoznał, kto wcielił się w poszczególne postaci. — My nie mamy w zespole aż tylu chłopaków, więc i dziewczyny były odpowiednio ucharakteryzowane — mówi Tadeusz Papierzyński. Dziewczyny stanęły na wysokości zadania i odegrały swoje role prawdziwie po męsku.

W wielu domach gasły światła
Nie wszędzie jednak grupę wpuszczono. W wielu domach naprędce gasły światła, gdy głośny orszak się zbliżał. — Liczyliśmy się z tym. Ludzie stali się wygodni, więc nie każdemu chce się po takiej grupie sprzątać, a wiadomo, że jak przetoczy się przez pokój trzydzieści osób, to ślady pozostaną — uważa Tadeusz Papierzyński.

A jak odbierali Mikołajów ci, którzy wpuścili hałasującą grupę do domu? W większości bardzo pozytywnie. — Bardzo mi się tegoroczne Mikołaje podobały. Jestem niezwykle zadowolona, że wraca stara tradycja — dzieli się wrażeniami Anna Bury, która przez ponad 30 lat kierowała zespołem „Istebna”. — Ostatnimi laty chodzili jacyś tacy przebierańcy. Takich dorosłych, tradycyjnych Mikołajów to od dobrych kilkunastu lat nie było. Nawet stroje mieli takie, jak to kiedyś bywało.

Szkoda tylko, że zabrakło śniegu.

Foto


Foto


Foto


Foto


Foto


Foto


Foto


Zdjęcia: Grzegorz Adamus
Komentarze: (15)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

komunistyczne nawyki milicji spowodowały w tamtych czasach zaniknięcie tradycji chodzenia przebierańców. Ja sam chodziłem z grupą i było fajnie i nie też zbieraliśmy pieniędzy. Szukaliśmy przygód i chcieliśmy dziewczyny postraszyć:-). Ludzie pozytywnie odbierali nasze odwiedziny. Niestety, przygodę z milicją, której się wydawało, że wszystko im wolno, spowodowało że chęci minęły. A szkoda, mile wspominam te czasy i cieszę się, że tradycja (w o wiele lepszym wykonaniu niż nasza) się odradza:-)

miało być ...też nie zbieraliśmy pieniędzy...

Brawo za super pomysł ! Mam tylko jedno pytanie - czy na zdjęciu Mikołaj jest tym św. Mikołajem z Miry - coś mi nie pasuje ten czerwony ubiór ?

czy czasem nie pomylono się z dziadami na sylwestra?

wszystko co nie wpisuje się w mainstream jest warte wielkiego szacunku.. oby tak dalej i oby bardziej i mocniej i głośniej:) a najfajniejsze jest to, że ci ludzie robią to szczerze i prostolinijnie - brawo

takich wiadomości gwiazdy forum gazety codziennej jakoś nie komentują... czyżby tego nie rozumieli?

Brawo "Istebna", Brawo Tadziu. Dziękujemy

Proszę księdza o analizę teologiczna opisanego wyżej zjawiska. Uważam, że zbyt wiele pogaństwa sie w tej Istebnej nazbierało. Jakieś śmierci, kpiny z biskupa i paterka, diabły w roli głównej. Pora dać odpór tej bezbożnej, liberalnej, antykościelnej propagandzie. Złe moce tylko czyhają na takich nierozważnych "dowcipnisiów" jak ci z Istebnej. To gorsze od amerykańskiej dyni, uważam... Czy mam rację? Pozdrawiam, Marcin L.

Dziady to bywają na Żywiecczyźnie w okresie noworocznym. Właśnie specyfiką Trójwsi jest to, że tam codzą Mikołaje i to właśnie 6 grudnia.

Ja tu nie widzę żadnej antykościelnej propagandy, przecież to jest właśnie pokazanie w ludyczny sposób walki dobra ze złem. No i oczywiście dobro zwycięża! Chwała!

Trójwieś w potrzebie, nieprzyjaciel u rogatek stoi i siarczyste dymy puszcza, trąbiąc przy tym zadem niemiłosiernie, a ty nie grzmisz??...

jak Judoszowi w Skoczowie!

to co robią ci młodzi ludzie jest fajne i nalezy im sie pochwała,dużo czasu potrzeba na przygotowanie tego wszystkiego,wiem bo sama chodziłam z mikołajami dawno temu i ludzie serdecznie nas przyjmowali,częstowali ciastem i ciepłą herbatą.Teraz młodzież mało interesuje się kulturą i starymi obyczajami więc fajnie że ktos o tym znowu pomyślał :) oby więcej mikołaji-z rozumem:)

gratulacje za Mikołaje!

gratulacje za Mikołaje!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama