, wtorek 21 maja 2024
Jak trombity wyprzedziły komórki
Tadeusz Rucki z Koniakowa codziennie gra na trombicie. fot. Wojciech Trzcionka 



Dodaj do Facebook

Jak trombity wyprzedziły komórki

TOMASZ WOLFF/Głos Ludu
Telefon komórkowy ma swój pierwowzór w Beskidzie Śląskim – śmieje się Tadeusz Rucki, góral z Koniakowa. – To trombita. Tańsza w obsłudze, bo nie trzeba aktywacji oraz karty SIM – śmieje się Rucki, który twierdzi, że zbudował największy tego typu instrument na świecie.
Do Tadeusza Ruckiego nie sposób nie trafić. W Koniakowie, najwyżej położonej wiosce w województwie śląskim, znają go prawie wszyscy. Poza tym, jego Chata na Szańcach, leży przy samej drodze. Na pewno problemów nie będą mieć ci, którzy Koniaków odwiedzą o godz. 20.00. Właśnie o tej porze góral rozpoczyna 15-minutowy koncert.

Stringi przeminęły, trombity pozostały
Przed kilku laty nazwisko Tadusza Ruckiego odmieniała przez przypadki cała Polska. Zachęcił kobiety z Koniakowa, które przygotowywały tradycyjnie koniakowskie koronki, żeby zajęły się dodatkowo heklowaniem stringów. Mieszkanki ochoczo zabrały się do pracy, czym podpały starszym koronczarkom. O stringach usłyszała cała Polska, a nawet pół Europy, bo pod chatą Ruckiego zaczęły parkować zachodnie telewizje. Koniaków zyskał jeszcze większą popularność. Dziś mało kto o tych wydarzeniach pamięta, majtki wykonane z koronki cieszą się dużym wzięciem, a dla górala priorytetem okazały się instrumenty muzyczne. Trombitami czy rogami pasterskimi, wykonanymi przez Ruckiego, zachwycają się nawet zawodowi muzycy.

Jan Bogłowski przez całe życie związany był w Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach: – Grając przez 40 lat na trąbce w orkiestrze sporo się nadąłem, jednak prawdziwą satysfakcję daje mi granie na prymitywnych instrumentach ludowych. Między trąbką, a trombitą czy rogiem pasterskim jest zasadnicza różnica. Trąbka to instrument, który powstaje przy pomocy komputera, nad jego unowocześnieniem pracuje cały sztab ludzi. Z kolei trombita to dzieło jednego człowieka – mówi muzyk, który od wiosny jest na emeryturze. Jan Bogłowski wspomina, jak kilka lat temu po raz pierwszy zetknął się z instrumentami ludowymi, które powstają pod Ochodzitą.

– Jak się poznaliśmy z Tadkiem, wydawały jeden, góra dwa dźwięki. Teraz ich gama jest dużo szersza. Ostatnio zagraliśmy razem na trzy rogi pasterskie. Wyszło wspaniale, myślałem, że taka harmonia jest możliwa tylko w orkiestrze symfonicznej – mówi zachwycony Bogłowski.

W dokumentach od XVIII wieku
W internecie jest niewiele wiadomości na temat trombity. Wikipedia podaje jedynie, że jest to „huculski, ludowy instrument dęty w kształcie prostej rury, sięgającej do czterech metrów długości, używany jako pasterska trąba, wydający głęboki, niski dźwięk. Nazwa została zaczerpnięta prawdopodobnie z języka rumuńskiego. W Polsce odmiany trombit można spotkać do dziś w Beskidach i na Podhalu. Zwane są one po góralsku fajerami. Eugeniusz Janota około 1860 roku skomponował dwie melodie, grywane później na podhalańskich trombitach. Największą trombitę na świecie o długości 8,35 metra stworzył Józef Chmiel z Darkowa na Zaolziu”. Z tym ostatnim nie zgadza się sam Rucki, który twierdzi, że jego trombita, wisząca u sufitu w Chacie na Szańcach, ma 11 metrów i 20 centymetrów.

Rucki śmieje się, że trombity były pierwowzorem dla telefonów komórkowych. – Trombita to był pierwszy telefon komórkowy używany w górach. Do tego ulepszony, bo nie trzeba go aktywować, ani używać karty SIM. Baca wydoił owce i musiał jakoś przekazać wiadomość sąsiadowi. SMS-a mu nie mógł puścić, więc dawał znać na instrumencie. Wtedy sąsiad brał coś w zamian i jechał po mleko i ser – opowiada.

Małgorzata Kiereś, etnografka, dyrektorka Muzeum Beskidzkiego w Wiśle, podczas prelekcji w szkołach także mówi, że trombita to taka beskidzka „komórka”. – Trombity na początku używano do przekazania sygnału, konkretnej wiadomości. Z czasem zaczęto wygrywać na niej proste dźwięki, a nawet melodie. Pojawiły się na naszych ziemiach wraz z Wołochami. Po raz pierwszy pojawiają się w dokumentach w XVIII wieku. Na przykład z przekazów piśmiennych wiadomo, że podczas otwarcia kościoła ewangelickiego w Wiśle zagrało aż 12 trombit. W Beskidzie Śląskim osiągają długość do 3,5 metra – opowiada Małgorzata Kiereś.

Tak powstaje instrument
Chcąc wykonać porządną trombitę trzeba iść głęboko w las. Tadeusz Rucki mówi, że zawsze wybiera wysokie i proste drzewo. Małgorzata Kiereś zwraca także uwagę, że powinno rosnąć w cieniu, bo wtedy ma najbardziej rozwinięte słoje, co ma wpływ na jakość instrumentu.
– Starzy ludzie powiadali także, że drzewo nie powinno rosnąc w pobliżu potoku, bo wtedy trombita nie będzie grała, tylko szumiała – dodaje etnografka.

Choć trombita to prymitywny instrument, od ścięcia drzewa do pierwszych dźwięków, upływa kilkanaście miesięcy. Samo suszenie trwa rok. – Drzewo trzeba podzielić na dwie części, następnie wydrążyć z niego to, co w środku. Ostatnim etapem jest sklejenie obu części żywicą, a następnie owinięcie korzeniami z drzew – uzupełnia Tadeusz Rucki.

Wreszcie na koniec, równie ważny od samego instrumentu, jest ustnik. Powinien zostać wykonany z innego drzewa, niż sama trombita, na przykład z klonu albo jawora. – Ustnik to dusza instrumentu. Jak nie będzie miał duszy, to trombita nie będzie ładnie grała – nie ma wątpliwości Małgorzata Kiereś.
Komentarze: (4)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Stringi męskie też można zamówic ale 3 dni przedtem pan musi byc pomierzony i potem odebrac ale najwiecej kupuja panie dla swoich menów. !!

Cóż gdy padną w naszym kraju wszystkie stocznie, huty, kopalnie to mam nadzieję będziemy jeszcze produkować koronkowe stringi, 12 metrowe trombity i różowe jelenie.

p.Wojtku...? Ada

A witam wszystkich Skoczowian ,Wiślan ja myślę ,że nam wszystkiego nie wysprzedają tak sobie myślę ,siedzę nad stawami na Bajerkach i tyle mi przyszło do głowy Paweł

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama