, wtorek 21 maja 2024
Ania co Strumień obudziła
Annę Grygierek do startu w wyborach namówili znajomi. fot. Paweł Sowa/Gazeta.pl 



Dodaj do Facebook

Ania co Strumień obudziła

ANNA STAŃCZYK, EWA FURTAK/Gazeta.pl
Nie obiecywałam, że zrobię chodnik albo drogę, w ogóle niczego nie obiecywałam. Mówiłam, że Strumień śpi, a ja chcę go obudzić.
Kiedy Anna Grygierek zdecydowała, że wystartuje w wyborach na burmistrza, wszyscy mieszkańcy Strumienia bez wyjątku się krzywili.

Po pierwsze, bo obca. Co prawda ze wsi, ale pod Kielcami (do Strumienia na Podbeskidziu przeprowadziła się po ślubie, dziewięć lat temu, stąd pochodzi jej mąż).

Po drugie, za młoda. — Co ona wie o życiu. Ania (w urzędzie jest ze wszystkimi na ty) miała 29 lat.

Po trzecie, matka 3,5-letniego syna. — A z dzieckiem to się w domu siedzi, a nie rządzi w urzędzie — w tej kwestii zwłaszcza kobiety nie zostawiały na niej suchej nitki.

Konkurentów do fotela burmistrza miała czterech. Przedsiębiorca Tadeusz Brudny (43 lata, wyższe wykształcenie) reprezentował wtedy bardzo prężnie działające na Śląsku Cieszyńskim stowarzyszenie Żyj Godnie. Strumieński radny Czesław Greń (49 lat, wykształcenie średnie), który - jak się potem okazało - zdobył najwięcej głosów wśród kandydatów na radnych. Jan Jałowiczor (57 lat, wykształcenie wyższe), dyrektor miejscowego gimnazjum, a także Henryk Sosna (52 lata, wykształcenie wyższe techniczne), znany działacz SLD na Śląsku Cieszyńskim oraz przewodniczący rady miejskiej.

Wszyscy zgodnie ją lekceważyli. Kobieta - jakie ona może mieć pojęcie o władzy.

Trzeba obudzić Strumień
Anię do startu w wyborach namówili znajomi. Wcześniej zajmowała się marketingiem w cieszyńskiej firmie, ale czegoś wciąż jej brakowało, tylko praca i dom. Pewnie dlatego, że od małego robiła więcej niż inni: była przewodniczącą klasy albo roku na studiach ekonomicznych, działała w stowarzyszeniach, zbierała maskotki dla domu dziecka, za darmo opiekowała się młodzieżą na wycieczkach. Najpierw wystartowała w wyborach do powiatu. Udało się, została radną.

Grygierek: — To było coś, bo ludzie głosowali na konkretnego człowieka, na mnie, a nie na listę. Czułam, że mam dług do spłacenia.

To były wybory pod znakiem wielkiej niewiadomej - wieloletni burmistrz Strumienia postanowił nie kandydować i przeszedł na emeryturę. Konkurenci Grygierek walczyli ostro, można powiedzieć jak zawodowcy: rozdawali ulotki, wszędzie rozwieszali plakaty. Ania właściwie nie robiła kampanii, tylko spotykała się z ludźmi - w każdym sołectwie, w prawie każdej miejscowości. Wyborcy docenili, że zwraca uwagę na drobiazgi, że organizuje spotkania popołudniami, kiedy są już po pracy, i że można przyjść na nie z dziećmi, bo zawsze był ktoś do opieki.

— Nie obiecywałam, że zrobię chodnik albo drogę, w ogóle niczego nie obiecywałam. Mówiłam, że Strumień śpi, a ja chcę go obudzić, żeby coś się zaczęło tu dziać, że chcę powalczyć o pieniądze z UE — opowiada.

O dziwo pomogło jej to, że była... obca. Spoza układów, bez znajomości, z dala od sąsiedzkich niesnasek. Do każdego mogła podejść, przywitać się, porozmawiać. — Na początku baliśmy się, że jak taka młoda, to może o karierę jej chodzi albo że będzie sterowana przez kogoś z zewnątrz — wspominają mieszkańcy.

— Ona świetnie sobie radzi. To moja parafianka — mówi teraz z dumą ks. Oskar Kuśka, proboszcz parafii rzymskokatolickiej pw. św. Barbary w Strumieniu.

Zaraz po wyborach starszy mężczyzna, którego spotkała na rynku w drodze do urzędu, powiedział: — Musi mieć pani odwagę. Nie zrozumiała, o co mu chodzi. Teraz już wie. Teraz już nie jest Anią Grygierek, ale panią burmistrz. I to 24 godziny na dobę. Bo w Strumieniu ludzie widzą wszystko: czy ma wypucowane na błysk okna, czy szanuje teściową, czy dba o męża i dziecko, widzą, że jedzie na spotkanie autobusem, a nie służbowym autem. Doceniają, że nauczyła się gwary i rozumie, co mieszkańcy do niej mówią.

W bagażniku samochodu wozi gumiaki i płaszcz przeciwdeszczowy, bo nigdy nie wie, kiedy przyjdzie wyskoczyć w teren, np. na plac budowy albo pole. Każda podróż autem jest jak inspekcja - przy okazji burmistrz sprawdza, czy trawa przy drogach skoszona, żywopłoty przycięte, a chwasty między chodnikowymi płytami wyplewione.

— Porządek w Strumieniu to jedno, ale głównie chodziło mi o to, by tu życie było. Żeby ludzie wyszli z domów, zainteresowali się tym, co się dzieje u sąsiadów. Bo to pierwszy krok, żeby zaczęli działać i coś zmieniać w swojej miejscowości — mówi Ania. Tylko jak wyciągnąć ich z tych czterech ścian? I nagle olśnienie!

Makijaż do piaskownicy
Kiedy Grygierek ogłosiła, że w każdej wsi chce wybudować plac zabaw, zawrzało. — A po co? Nie ma na co naszych pieniędzy wydawać? Tu każdy ma dom z ogrodem i dzieci mają się gdzie bawić — ludzie nie chcieli słyszeć o żadnych placach zabaw.

— A ja sama mam dziecko i wiem, jak ważny jest kontakt z rówieśnikami. A na wsiach nie wszystkie dzieci chodzą do przedszkoli — powtarzała sobie i innym burmistrz. Emocje trochę opadły, kiedy okazało się, że na place zabaw w każdym z pięciu sołectw gminy zdobyła dofinansowanie z Funduszu Odnowy Wsi. Budowa jednego kosztuje ok. 30 tys. zł, a dzięki dofinansowaniu gmina płaci tylko połowę. — No, jak tylko połowę... — ludzie powoli składali broń.

Pierwsze place powstały w Bąkowie i Drogomyślu. — Tłumy dziennikarzy przyjeżdżały, żeby je zobaczyć. Kto by pomyślał, że przez huśtawki zrobi się o nas głośno w Polsce — nie może się nadziwić Stanisław Balas, sołtys Bąkowa i miejski radny.

Mieszkańcom podobała się ta sława, a jeszcze bardziej... place zabaw. Zwłaszcza kobietom przypadły do gustu. Szybko stały się miejscem spotkań towarzyskich. A każda kobieta wie, że nawet na spotkanie w piaskownicy trzeba się jakoś ubrać i czasem pociągnąć tuszem rzęsy. Niby nic, a jednak wychodzi się do ludzi.

— Córka mogłaby siedzieć na placu zabaw od rana do wieczora. Ja też na tym korzystam, bo spotykam tu inne mamy, a to dobra okazja do rozmowy, nie tylko o dzieciach. Bardzo mi tego brakowało. Na wsi nie ma gdzie się spotkać z koleżankami, a do baru przecież nie pójdę, zwłaszcza z dzieckiem — mówi Kamila Skupień, mama czteroletniej Marty.

Burmistrz Ania postanowiła kuć żelazo, póki gorące. Na spotkaniach namawiała mieszkańców do zakładania stowarzyszeń, które mogłyby zrobić coś dla swojego sołectwa. Kusiła ludzi pieniędzmi z Unii. — Obiecywałam pomoc w załatwieniu formalności, pod warunkiem że sami będą pisać projekty. Muszą wiedzieć, czego chcą — mówi Grygierek. — I podziałało.

W Drogomyślu wymyślili labirynt z roślin. — Napisali projekt, złożyli wniosek, dostali pieniądze i mają. Potem za pieniądze z Unii wybudowali sobie altanę, idealną do spotkań młodzieży — dodaje.

Ponieważ w Strumieniu jest kółek szachowych od groma, wybudowano tu szachownicę z płyt chodnikowych, na której gra się wielkimi pionkami.

Mieszkańcy chwalą też sobie, że nie muszą jeździć nad Bałtyk, żeby nawdychać się jodu, bo mają fontannę, z której tryska solanka. Wszystko to za pieniądze z Unii oczywiście. - A jak postawimy tężnię solankową, to będziemy atrakcją turystyczną na miarę Wisły czy Ustronia. Zaczną do nas przyjeżdżać turyści, rozwinie się agroturystyka, usługi - mieszkańcy już zacierają ręce. — Kto by pomyślał, że ta Unia jest dla takich prostych ludzi jak my — nie mogą się nadziwić.

Na razie w Strumieniu otwarto pierwszy hotel. — Nocowały w nim siatkarki z PLKS-u Pszczyna, które awansowały do I ligi siatkówki kobiet. To było wydarzenie. My tu wszyscy zaraz zaczęliśmy się siatkówką interesować — mówi Krzysztof Staniek, mieszkaniec Strumienia.

Droga o siódmej rano
Ania postanowiła też przekonać mieszkańców do internetu. I nie chodziło jej tylko o pogoń za nowymi technologiami. Pomyślała, że nie każdy będzie miał czas albo śmiałość przyjść do niej z problemem. Dlatego na stronie internetowej Strumienia można pani burmistrz zadawać pytania.

I ludzie pytają: Jak długo rynek w Strumieniu będzie wielkim parkingiem dla aut i autobusów? Rynek ma pełnić funkcje kulturalne i być miejscem spotkań (odsyłam do książek o socjologii miasta) - mieszkaniec Strumienia.

Nie bardzo rozumiem, czym podyktowana jest zmiana godzin pracy urzędu miejskiego i komu te godziny mają ułatwić cokolwiek. Jako petent nie bardzo widzę udogodnienia, bo żeby coś załatwić, to i tak najczęściej trzeba wziąć dzień wolnego - zuza.

Mieszkańców przyjmuje w biurze we wtorki. — Ale same panie widzą, że drzwi do mnie są zawsze otwarte — mówi Grygierek. Rzeczywiście, do sekretariatu ciągle ktoś zagląda. Na początku Ania bała się, że starsi mieszkańcy nie będą jej ufali, bo jest młoda. Dlatego na zastępcę wybrała Romana Grenia, który ma 73 lata. Są tacy, którzy wolą przyjść ze sprawą do niego. Tak jak ostatnio z wysepką przy skrzyżowaniu. Kiedy Greń dowiedział się, że u burmistrz są dziennikarki, natychmiast postanowił zainteresować nas tematem.

Greń (w eleganckim dobrze skrojonym garniturze i modnym krawacie): — My się bardzo cieszymy, że Orlen wybudował skrzyżowanie i wysepkę, ale kierowcy nas zaalarmowali, że tam jest za wąsko. Tiry się nie mieszczą i rozjeżdżają wysepkę. Szkoda ją niszczyć, skoro wystarczy przesunąć o pół metra. Ja to sprawdziłem. Z kolegą, który ma tira, tam pojechaliśmy, a inny robił zdjęcia, sekunda po sekundzie. Proszę zobaczyć (rozkłada na stole fotografie): zbliżamy się do wysepki, a tu już widać, że się nie wyrobimy, no i wjeżdżamy na trawnik...

Grygierek wybucha śmiechem: — Gwarantuję, że mój zastępca załatwi sprawę tej wysepki. Za przebite opony i wykrzywione felgi na tej wysepce ludzie będą mieli do mnie pretensje, więc musimy coś z tym zrobić.

Czasami pada ofiarą telefonów od mieszkańców, którzy znają jej numer komórki. — Dlatego telefon mam zawsze przy łóżku. Ostatnio zadzwonił do mnie pan w sobotę o siódmej rano, bo robił remont drogi i nie do końca wiedział, jak puścić ruch. Nie miał pojęcia, do kogo zadzwonić, więc zadzwonił do mnie — śmieje się Ania.
Komentarze: (20)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Szeptem: chyba wiadomo każdemu kulturalnemu człowiekowi, że siódma rano w sobotę to czas zarezerwowany na świtaniec.

"Co prawda ze wsi, ale pod Kielcami (do Strumienia na Podbeskidziu przeprowadziła się po ślubie" nie no skonam! Jakie Podbeskidzie??? Panie redaktorze, normalnie śmiech na sali!

"Dlatego na zastępcę wybrała Romana Grenia, który ma 73 lata" - dobry wybór, no i pewnie mężowi się też podobał.

czyżby zmiany? portal gazeta codzienna napisał pozytywnie o urzędasach, cud to mało powiedziane

jeżeli to prawda co napisali o tej kobiecie, to brawo pani burgemajster!!!!! W wielu miastach naszego regionu trzeba wysłać dotychczasowych rządzących na emeryturę, by dopuścić młodą krew!!!!

podbeskidzie? nie no, widze ze b-b nas zjada.

DZIENNIKARZYNY (nie mowie dziennikarze bo oni wiedza o co chodzi) podbeskidzie to sobie w bielsku gadajcie zE staniszewska, okrzesikiem i innymi. tutaj jest ZIEMIA CIESZYNSKA.

Ach, jak kolorowo.......

"do Strumienia na Podbeskidziu przeprowadziła się po ślubie" chyba pęknę... Na Śląsku nieuki. Tu już też bezkrytycznie głupoty paru nawiedzonych powielacie? Poza tym Pani Burmistrz jako mieszkaniec gminy bardzo chwalę. Tym bardziej że była młodą prężnie działaczką SLD, aw głowie ma poukładane. I co by wielebny Oskarek teraz nie ćwierkał to koń na którego stawiał (były Burmistrz Zaremba i jego przykruchtowa świta) padli jak muchy. No ale z władzą trzeba trzymać, kapać mamona musi cały czas. Pozdrawiam.

W głowie ma poukładane prawisz? Hm...

ten artykuł był w wyborczej jakieś dwa tygodnie temu!!!

Podbeskidzie powiadacie ... wam się już w głowach od tego Podbeskidzia poprzewracało ... jak juz wcześniej ktoś napisał to jest Ziemia Cieszyńska a dokładniej to Śląsk Cieszyński ...

Ja tu nie widze żadnego przebudzenia tylko tania propagande sukcesu rodem z lat słusznie minionych. Mnie wyglada na karierowiczkę i tyle.
Place zabaw fajne lae to żadna zasługa, Województwo stworzyło taki program i każda gmina może takie peiniadze otrzymać i wcale to nie jest żadna walka o srodki. Powstają takie place w każdej gminie tylko się tym nie chwalą tak buńczucznie. Czy Pani Grygierek by była czy nie to te place by i tak powstały. Fontanna OK! fajna sprawa choć naprawdę zmałpowana z Dębowca gdzie kilka lat temu powstał park i grzybek za kilka tysięcy i ludzi mnóstwo przyjeżdza a nasza fontanna kosztowała straszna kase jak na to zrobiono a tej solanki jest tam tak dużo że nie wiem jak bedzie wymieniana a przecież jod sie szybko uwalnia i bez ciagłej wymiany solanki to nie ma sensu. Niestety propaganda zasłoniła potrzeb e myslenia. Jak Strumień zdobędzie kasę na kanalizację żebysmy wreszcie przestali srac do Goczałkowic to powiem -Ta sie nadaje. Ale o tym cicho niestety.

Trochę tu taniej propagandy. Nie reklamowała się przed wyborami? Oczywiscie, że tak. Jej plakaty (jeden z motorem) wisiały na każdym sklepie w Strumieniu i okolicy, sama je rozwoziła. Były "pogadanki" i bezpłatne badanie cisnienia...Strumieniacy pamietają, Jej hasło to chyba "młodość, wiedza, kompetencje" i obiecywała środki unijne...Takie małe, ale wizualne projekty przynoszą Jej zwolenników - ale ja, jak poprzednik, czekam na kanalizację! No i ocynkownia powstała niestety...za Jej kadencji...

ale wazelina Redaktorze

Prawda jest taka, że burmistrzowa ma dobre układy w mediach, więc wszystko jasne.

czekamy na reportaż

A Pozdrowiom was Ludkowie zostomili ,eny sie nie wodzie bo ziemeczka nasza jest piekno cieszyńsko kochejmy sie wszyscy pyrsk wom wszystkim .Paweł

Propaganda czy nie? Jak dla mnie pani BURMISTRZ zadziałała jak trzeba. Wiele osób zuważyło go na mapie, chocby ze względu na tę fontanne i piekny Park, który nie straszy. Co do wypowiedzi niektórychodnośnie środków finansowych to ciekaw jestem skąd mają informacje co ile kosztowało. Ja na nia głosuje w następnych wyborach.

nie znam kobity i szczerze mówiąc mało mnie to wszystko obchodzi, ale malkontenci byliby pewnie dużo szczęśliwsi gdyby nic nie robiła...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama