, poniedziałek 22 kwietnia 2024
Aron Chmielewski: Nie poddaję się łatwo
Aron Chmielewski jest wychowankiem Stoczniowca Gdańsk, a od dwóch sezonów reprezentuje barwy trzynieckich Stalowników. fot: Robert Kania



Dodaj do Facebook

Aron Chmielewski: Nie poddaję się łatwo

Z Aronem Chmielewskim, reprezentantem Polski w hokeju na lodzie, zawodnikiem HC Oceláři Trzyniec oraz HC Frýdek-Místek rozmawiamy o rozgrywkach ligowych, a także intensywnym roku reprezentacji Polski.

W barwach HC Oceláři Trzyniec po raz ostatni zagrałeś w połowie stycznia, a w całym sezonie występowałeś dość nieregularnie. Dlaczego?
Rzeczywiście, ostatnie spotkania odegrałem dość dawno, i wygląda na to, że w tym sezonie już nie przywdzieję stroju Oceláři. Nie mogę jednak powiedzieć, że ten sezon jest dla mnie stracony, zagrałem kilkanaście spotkań w Ekstralidze, strzeliłem gole, zaliczałem asysty. W ostatnich tygodniach trenerzy zdecydowali się nie umieszczać mnie w składzie, a teraz, choć mógłbym grać, zabraniają mi tego przepisy. A to dlatego, że od dłuższego czasu występuję też w farmerskim klubie z Frýdka-Místka, a od połowy lutego każdy występ w Ekstralidze zamknął by mi drogę do gry w II lidze. HC Frýdek-Místek walczy o awans na zaplecze Ekstraligi, stąd też wraz z trenerami i działaczami podjęliśmy decyzję, że pomagam jak mogę drużynie w zdobyciu awansu.

Wciąż wiążesz z Trzyńcem swoją sportową przyszłość?
Gra na farmie nie jest na pewno szczytem moich możliwości i ambicji. Cały czas prowadzę jednak rozmowy z klubem, działacze chcą abym dalej grał i trenował w Trzyńcu. Obecnie pracujemy nad nowym kontraktem. I chciałbym pozostać w klubie, tym bardziej że po awansie Frýdka-Místka będą tutaj dwa silnie zespoły na dwóch najwyższych szczeblach rozgrywkowych. I myślę, że będę mógł tutaj dalej rozwijać się sportowo. Miałem w tym sezonie chwile zwątpienia, na szczęście zrozumiałem rolę, jaką obecnie muszę wypełnić, czyli awansować do I ligi. Czasami trzeba zrobić krok do tyłu, aby zrobić dwa do przodu. A ja nie należę do ludzi, którzy łatwo się poddają.

Co dzieje się z zespołem HC Oceláři? Gra poniżej oczekiwań, a kibice do ostatniej kolejki będą drżeć o zajęcie takiego miejsca w tabeli, które zagwarantuje prawo do walki o fazę pucharową...
Na papierze mamy silny zespół, silniejszy nawet niż przed rokiem. Bardzo mocno w głowach wszyscy uwierzyliśmy we własną moc, przed rokiem przecież niemal do końca przejeżdżaliśmy się po rywalach niczym walec. Obecną sytuację trudno racjonalnie wyjaśnić - może rywale rozszyfrowali naszą grę? Były zmiany trenerów, w związku z tym pojawiało się dodatkowe zamieszanie. Na szczęście to jeszcze nie koniec, a każdy z nas umie grać w hokej. Dlatego jestem przekonany, że zagramy w play-offach. A tam zapewne nikt nie będzie chciał na nas trafić. Ten zespół naprawdę stać jeszcze na wiele. Na pewno też nie pomaga nam duże ciśnienie. Teraz jednak nikt już nie mówi o zdobyciu mistrzostwa, celem są play-offy, a w nich wierzę, że się odblokujemy.

Twoją grę regularnie obserwują kibice z Frýdka-Místka, których stałeś się ulubieńcem. I tam celem nadrzędnym jest awans do I ligi?
Skład jest tam bardzo silny, spokojnie już teraz moglibyśmy grać na zapleczu Ekstraligi i bylibyśmy w górnej części tabeli. Grają w drużynie zawodnicy ze wspaniałą przeszłością, jak np. Tomáš Káňa z kilkoma meczami w NHL na koncie. I to wciąż zawodnicy znakomicie grający w hokej. Do tego dochodzą inni gracze z Oceláři, którzy mają pomóc drużynie. Więc występy w tej ekipie nie są w żaden sposób powodem do wstydu. Trenuję cały czas w Trzyńcu, a we Frýdku-Místku wykonujemy przecież pracę także dla Stalowników.
Oczywiście awans jest celem nadrzędnym, jednak nie będzie to spacerek. Będą nam starali się przeszkodzić rywale, a liczymy się z tym, że również i sędziowie, którzy nie zawsze trzymają poziom. Czasami też dochodzi do mało przyjemnych sytuacji, gdy rywale widząc graczy z Ekstraligi, robią wszystko, by zniechęcać ich do gry. Dlatego nie raz zdarzało się już, że zaklejaliśmy na swoim sprzęcie znaczki z Tipsport Ekstraligi. W każdym razie przed nami we Frýdku-Místku wiele spotkań, o o tym czy awansujemy przekonamy się w w połowie kwietnia.

Wywołałeś kwiecień, a kibice w Polsce już czekają na Mistrzostwa Świata zaplecza światowej elity, które odbędą się w Katowicach. Na co stać drużynę narodową, która przypomnijmy, niedawno rozegrała bardzo dobry turniej przedolimpijski w Budapeszcie...
W tym zespole takiej odpowiedzialności za grę nie było nigdy wcześniej. Przynajmniej odkąd jestem w tej kadrze, a to już siódmy rok. I to od razu przekłada się na wyniki. Pamiętajmy, że większość chłopaków gra w polskiej lidze, jedynie kilku graczy występuje za granicami. Przede wszystkim budujący był wynik i gra w meczu z Węgrami, których pokonaliśmy i dzięki temu zapewniliśmy sobie awans do następnej fazy walki o Igrzyska Olimpijskie. Kibice mogli się przekonać, że potrafimy grać odpowiedzialnie, bez błędów, z pełną determinacją, w stu procentach skoncentrowani. Dlatego jako napastnik tej ekipy jestem przekonany, że będziemy w każdym meczu na mistrzostwach grać o zwycięstwo. Na pewno rywale są trudniejsi niż przed rokiem, z elity spadły zespoły Słowenii i Austrii. Jednak jako zawodnik zawsze jadę wygrać każdy mecz. I do Katowic pojedziemy po awans.

Nie obawiasz się, że tą dobrą atmosferę w drużynie może popsuć dołączenie do niej zawodników naturalizowanych, jak Mike Danton czy Michael Cichy? Zwłaszcza pierwszy z nich nie ma najlepszych relacji z niektórymi obecnymi reprezentantami...
W ten sposób, czyli przyznając paszporty Kanadyjczykom czy Amerykanom, postępują różne reprezentacje na świecie. To dobre rozwiązanie w chwili, gdy ci zawodnicy robią tą przysłowiową „różnicę”. Jeśli jednak w naszej sytuacji na reprezentację mieliby nie przyjechać Jarosław Rzeszutko czy Mateusz Bepierszcz, a w ich miejsce Danton i Cichy, to jestem przeciwny. Ci zawodnicy nie są lepszymi graczami od obecnych zawodników GKS Tychy, których mieliby zastąpić.

A we wrześniu reprezentacja Polski zagra finałowy turniej w walce o Igrzyska Olimpijskie w Pyeongchang w 2018 roku. Nikt od was nie wymaga awansu, więc brak dodatkowych obciążeń może tylko wam pomóc...
Pewnie będziemy grać na większym luzie niż na Mistrzostwach Świata. Ja jednak jestem przekonany, że ten turniej da nam hokejowo dużo więcej niż Mistrzostwa Świata. W Mińsku będziemy grać trzy bardzo ciężkie mecze, a dla zespołu, który nie gra w światowej elicie, tylko na jej zapleczu, te mecze pozwolą zebrać doświadczenie. Stać nas na niespodziankę. O kilku lat, czyli przyjścia rosyjskich trenerów, było widać, że coś drgnęło, gra zaczęła wyglądać inaczej, do tego jesteśmy coraz mocniejsi psychicznie, wychodzimy na lód z nastawieniem, że każdy mecz można wygrać. I to jest wielka wartość tej kadry, nikt nie może nam zarzucić, że nie zostawiamy serca na lodzie.

Ten rok dla ciebie będzie naznaczony nie tylko ważnymi sportowymi wydarzeniami. Będzie szczególny także dlatego, że przygotowujesz się na powitanie swojego pierwszego dziecka...
Przygotowujemy się z żoną już od dłuższego czasu, właściwie od pierwszej nowiny, że zostaniemy rodzicami. Zresztą cała rodzina oszalała, i chyba wszystkie rzeczy niezbędne dla niemowlaka mamy już zgromadzone (śmiech). Odliczam już dni do czerwca, kiedy dziecko się urodzi. I to będzie dobry czas także dlatego, że w lidze będziemy już po sezonie, a ja będę mógł w stu procentach skoncentrować się na przyjęciu dziecka na świat.

Dziś i w niedzielę przed zespołem HC Oceláři Trzyniec dwa kolejne bardzo ważne spotkania w walce o miejsce gwarantujące grę w barażach o fazę play-off. We własnej hali Stalownicy dziś podejmują wicelidera - Spartę Praga (początek o godz. 17), natomiast w niedzielę ich rywalem będzie trzeci zespół w tabeli - HC Škoda Pilzno (godz. 15).

Z kolei wczoraj rozgrywki play-off rozpoczęli zawodnicy HC Frýdek-Místek. W pierwszym meczu ćwierćfinałowych pokonali HC Kopřivnice 7:3. Aron Chmielewski w tym spotkaniu zdobył 4 gole.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama