, sobota 19 września 2020
Piotr Rucki: Enion nie miał żadnego dowodu
- Sąd przyznał mi rację, udowodniłem swoją niewinność, ale ślad został. Błoto zostało rzucone - przyznaje Piotr Rucki. fot. Katarzyna Koczwara 



Dodaj do Facebook

Piotr Rucki: Enion nie miał żadnego dowodu

KATARZYNA KOCZWARA
Po dwóch latach sąd uznał, że nie ma dowodów na kradzież prądu przez Piotra Ruckiego. Wiceburmistrz Skoczowa w specjalnej rozmowie opowiada o kulisach postępowania sądowego, konieczności udowadniania swojej niewinności i próbie odzyskania dobrego imienia.
Jak wygląda pana aktualna sytuacja z firmą Enion SA?
Sprawie jest definitywnie zakończona. Wyrok jest prawomocny. Enion nie skorzystał z prawa do odwołania się. W końcu mogę spokojnie odetchnąć.

Sprawa trwała 2 lata?
Tak, wszystko zaczęło się w marcu 2009 r. Finalnie sąd przyznał mi rację.

Jakie są dalsze tego konsekwencje?
Sąd uznał, że nie ma podstaw, by zarzucać mi kradzież prądu. Zadośćuczynienie to na razie zwrot kosztów zastępstwa procesowego, które wyniosło kilkaset złotych. Z tego co Enion ma mi zwrócić, musiałem jeszcze zapłacić koszty biegłego sądowego. Sąd oddalił wszystkie zarzuty. W tej chwili przygotowuję się do wystąpienia przeciwko Enionowi z powództwa cywilnego. Mam nadzieję, że w ramach rekompensaty uda mi się również uzyskać od Enionu, jakieś pieniądze na cele charytatywne. Chciałbym przy okazji zrobić coś dobrego.

Od początku Enionowi brakowało mocnych dowodów?
Do dziś nie wiem, jaki jest powód, że ta sytuacja tak właśnie się potoczyła. Bardzo dziwne było zachowanie pracownika Enionu, który przyszedł do mnie wymieniać licznik. Nie wiem, dlaczego kłamał w sądzie. Nie oskarżam tego człowieka, że to on uszkodził mój licznik, aczkolwiek dziś mam co do tego wielkie wątpliwości. Od początku tego procesu nie myślałem, że on mógłby to zrobić. Powody by się znalazły, bo za wykrycie uszkodzonych liczników pracownicy mają dodatkowe wynagrodzenie. Po jego zeznaniach w sądzie zacząłem się zastanawiać, dlaczego jego opis sytuacji jest tak różny od tego, co się faktycznie wydarzyło. Mimo jego zeznań, bardziej wierzę mojej teściowej, która opisała tę sytuację zupełnie inaczej. On się wszystkiego wyparł.

Przypomnijmy fakty, od czego sprawa się zaczęła?
Na początku, kiedy ta sytuacja zaistniała, byłem spokojny. Byłem przekonany, że uszkodzenie licznika jest wynikiem uderzenia pioruna. Potem otrzymałem oficjalne pismo, zupełnie inne od tego którego się spodziewałem. Enion uważał, że to ja w jakiś sposób uszkodziłem ten licznik. Irracjonalne byłoby moje zachowanie, gdybym chciał się "bawić" magnesem. Wcześniej pracowałem w zakładzie komunalnym, gdzie ten proceder był mi znany i wiem jakie skutki to wywołuje. Poza tym moja sytuacja materialna jest na tyle dobra, że nie muszę uciekać się do takich rzeczy.

Jak wyglądała sprawa w sądzie?
Przez cały czas trwania sprawy byłem przekonany, że jej nie wygram. Miałem wrażenie, że sędzina chciała jak najszybciej zamknąć sprawę. Powoływaliśmy świadków - monterów, teściową. Ostatecznie powołaliśmy biegłego i to jego opinia zaważyła na tym, że sąd inaczej spojrzał na tę sprawę, dopatrując się wielu wątpliwości. Tak naprawdę Enion nie miał żadnego dowodu. Niemożliwe było wskazanie kto, kiedy i co z tym licznikiem zrobił. Przyszedł kontroler, zabrał licznik i od tej pory nie wiedziałem, co się z nim dalej działo. Opowiadałem, jak przyszli sprawdzić licznik, przyznali, że pokazuje o 27% wyższe zużycie prądu. Nie wiem, od kiedy płaciłem za większą ilość prądu, niż zużywałem. Kontrolerzy uznali, że licznik jest zepsuty, więc go zabrali. Zbadany był w laboratoriach Enionu. Prosiłem o niezależne badania, ale nie miały one sensu, po tym jak licznik był już raz rozebrany. Biegły potwierdził, że uszkodzenie jest efektem użycia magnesu. Potem wyjaśnił, że różne mogą być powody błędnego wskazania licznika. Podał kilka przykładów, według których do uszkodzenia mogło dojść podczas montażu, transportu, licznik mógł być również uszkodzony od samego początku. Biegły wykazał, że jednoznacznie nie wiadomo, co i gdzie się wydarzyło. Musiałem jednak udowadniać, że to nie ja uszkodziłem licznik. Do dziś nie wiem, co się stało, ale to co przeszedłem, to moje.

Ma pan dla innych radę jak w takich sytuacjach reagować? Większość nie podejmuje walki w sądzie z firmami typu Enion.
Przez te 2 lata kilkanaście osób się do mnie zgłosiło, między innymi prezesi różnych firm, urzędnicy państwowi, którzy po przeczytaniu o mnie artykułu w Internecie, dzwonili i pytali, jak się sprawa rozwija. Jak się ustrzec? Nie mam pojęcia. Póki się nie zmieni prawo, że to firma powinna udowodnić, że dana osoba dopuściła się przestępstwa, niewiele można zrobić. W takiej sytuacji może się znaleźć każdy. Przyjdzie inkasent, uzna, że ma się uszkodzony licznik i do uszkodzenia doszło przez działania właściciela. Nie ma sposobu, aby udowodnić swoją niewinność. Licznik zabiera przedstawiciel firmy, nie wiemy, co się z nim dalej dzieje, a inkasent ma dodatkowe pieniądze, za wykrycie uszkodzonego licznika. To może być świetne źródło dochodu. Przy czym jeśli różnica w pomiarach wynosi do 20% to Enion nie oddaje sprawy do sądu, przyjmuje, że taki błąd może występować. Moje 27% było dla nich problemem. Od biegłego się dowiedziałem, że takie uszkodzenie mogło wywołać jednorazowe użycie magnesu.

Ta sytuacja zaważyła na pana życiu?
To był moment, kiedy myślałem o startowaniu w kolejnych wyborach. Byłem bardzo mocno atakowany przez grupę radnych opozycyjnych. Na uwagę zasługuje również fakt, w jakim tempie zakład energetyczny poinformował o sprawie media. Sąd przyznał mi rację, udowodniłem swoją niewinność, ale ślad został. Błoto zostało rzucone. Ta sytuacja zweryfikowała moje znajomości zarówno prywatne jak i służbowe. Dzięki wsparciu bliskich i przekonaniu o mojej niewinności ludzi, którzy moją osobę dobrze postrzegali, mogłem przez to przejść. Wsparcia udzieliła mi także szefowa (burmistrz Skoczowa Janina Żagan, przyp. red.). Nie przyjęła mojej dymisji. Nie ukrywam, że było ciężko. Jest to bardzo trudne doświadczenie, na szczęście dobrnęliśmy do końca. Zaraz zrezygnowałem z gazu, żeby jeszcze tego licznika mi ktoś nie zepsuł. Jednak cały czas zastanawiam się, jaka była przyczyna tej sytuacji.

Rozmawiała: KATARZYNA KOCZWARA

Tutaj prezentujemy opis sytuacji według kancelarii prawnej, która prowadziła sprawę Piotra Ruckiego
Komentarze: (24)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

...

A wiecie iż parafie odbierają prąd po obniżonych stawkach. Spróbujcie to stwierdzić o ile tak to z jakiego powodu.Jak to że urzędnicy bozi mają takie przywileje.....

nie wiem, czy chciałeś uszczypnąć frysztoków, czy coś więcej wiesz na temat pana M. Ale jeśli wiesz - to pisz, a nie podszczypuj

=> "Ten Mróz..." Czyżby odezwał się absolwent uniwersytetu na Frysztackiej? Oszi, proszę bez wazeliny!!!

Najlepszą obroną jest atak Panie R.

lody kręcić to trzeba miec czyściutkie rączki:)

A może skonfrontować fakty z drugą stroną??? a nie tylko z krystalicznie czystym męczennikiem społecznym jakim staje sie być"uniewinniony"...?

a z takimi poglądami to nie dziwota, że tylko do osucha się nadawał

Ś.P. dr. Henryk Mróz w LO1 mówił nam zawsze tak :
" pamiętajcie, że w każdym systemie jaki by nie był największym złodziejem jest zawsze państwo "

Takich spraw znalazłoby się więcej, tylko kanciarz i to jaki mógł wymyślić coś takiego : społeczeństwo wybudowało własnym sumptem wodociągi, linie przesyłowe gazu i zmuszone było oddać to wszystko tzw.państwu, które bez żadnych skrupułów nalicza nam co miesiąc opłaty za przesyłanie tych mediów - nam którzyśmy to za własne pieniądze wybudowali ...

Spoko wyluzuj, chodzi tylko o ortografię. "Rzadko popełnia jakiekolwiek błędy". Nawet papież popełnia błędy.

Enion nie zatrudnił żadnego prawnika w przeciwieństwie do p Ruckiego -on miał dużo do stracenia! ciekawe ile wydał?

pani red. Katarzyna Koczwara rzadko popełnia jakiekolwiek błędy, najbardziej istotne jest to, że pisze dobre teksty i stara się wyszukiwać wrażliwe społecznie tematy!

u Ciebie kiepsko z interpunkcją.

Faktycznie taki błąd się wkradł, dziękuję za czujność i zwrócenie uwagi.

bo teraz już wypada.

Pani redaktor! "na prawdę" pisze się razem -naprawdę! Coś kiepsko z ortografią u Pani. Nie pierwszy raz błędy w Pani tekstach. A dziennikarzowi, chyba nie wypada....

Opłata jakościowa, opłata przesyłowa...itd. Jak to nazwać inaczej...?

W wielu sprawach musimy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami... Osobę publiczną najłatwiej obrzucić błotem, bo prawo jest liberalne w takich przypadkach. Nim zechcesz pracować na rzecz innych, dobrze się zastanów, gdyż ten fakt już jest podejrzany!.. przynajmniej dla licznych „życzliwych”. Praca na własny rachunek niesie uciążliwości narzucane przez PIP i Urząd Skarbowy. Bezpieczni niepracujący- bezdomni. Państwo otacza ich opieką, ale nie można liczyć na przyzwoity standard życia. Chyba jednak najlepiej dziennikarzom i prawnikom!

żeby w nasze "krainie miłości" taaakie rzeczy się działy. Przecież mamy już wreszcie naszego premiera i prezydenta.

to precedens, z reguły firmy są bezkarne...

pisze się: światek, zamiast świadek - /szemrany światek pod prądem.../, trochę głupio, prawda?

działania Enionu zupełnie nieprzejrzyste,przypominają działania szarej strefy...

A jak go nakryli, to bajki o piorunach opowiada. Inna sprawa, ze Enion powinien lepiej dowodzić swoich racji w takich sprawach.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama