, niedziela 16 czerwca 2019
Dobrzy zarządcy powinni dobrze zarabiać
Andrzej Drobik jest felietonistą portalu gazetacodzienna.pl. Fot. Paweł Herman  



Dodaj do Facebook

Dobrzy zarządcy powinni dobrze zarabiać

ANDRZEJ DROBIK/NASZ-USTROŃ.PL
Jeśli chcemy, żeby nasi samorządowcy byli kompetentni i dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków, nie powinniśmy odmawiać im prawa do dobrego wynagrodzenia.
Od wyborów samorządowych minęło kilka dobrych miesięcy, a ostatnio przez lokalne media przetoczyły się artykuły dotyczące zarobków radnych miejskich i gminnych oraz burmistrzów i wójtów. Obserwując komentarze internautów dojść można do prostych wniosków - nasi włodarze zarabiają za dużo. Ja powiem dzisiaj rzecz być może niepopularną - dobrzy samorządowcy powinni zarabiać dużo. Oczywiście mówię tutaj o pewnym idealnym modelu, a nie o realnej ocenie osiągnięć naszych samorządowców.

Kilka lat temu, w skali ogólnopolskiej, ożywiła się dyskusja o maksymalnych widełkach wynagrodzeń dla menadżerów wyższego szczebla w firmach skarbu państwa. Okazało się, że ograniczenia w maksymalnych wysokościach zarobków (uchwalone przecież asekuracyjnie i w dobrej wierze) sprawiają, że najlepsi menadżerowie uciekali do firm prywatnych, które takich ograniczeń nie miały i najlepszym mogły płacić o wiele więcej niż firmy państwowe. Warto się zastanowić, czy podobnie nie jest w przypadku samorządowców.

PISALIŚMY: Ile zarabiają nasi włodarze? (część pierwsza, część druga)

Zarobki burmistrzów i wójtów są chyba mniej kontrowersyjne niż radnych. Pamiętajmy, że pracują oni w urzędzie na cały etat. Możemy sobie więc wyobrazić, że dobry menadżer, który myśli o starcie w wyborach samorządowych, zrezygnuje z nich tylko dlatego, że w swoim zawodzie zarobi znacznie więcej. Oczywiście trudno powiedzieć w tym przypadku, ile powinien zarabiać burmistrz miasta czy wójt gminy (myślę, że zarabiają wystarczająco i w żadnym wypadku nie chciałbym być posądzony o propozycję podwyżki ich pensji, ale jakieś drastyczne obniżki też nie są dobrym pomysłem).

W samym tylko powiecie cieszyńskim zarobki te są dość zróżnicowane. Oczywiście wydawać by się mogło, że najlepiej zarabiać będzie burmistrz Cieszyna. Miasto przecież największe, więc i burmistrz powinien mieć najwięcej pracy. W naszym powiecie najlepiej zarabia obecnie jednak Janina Żagan, burmistrz Skoczowa, co wzbudziło zresztą sporo negatywnych komentarzy.

Nieco inaczej jest z radnymi. W tym przypadku wynagrodzenie jest rekompensatą za czas poświęcony pracy na rzecz miasta. Oczywiście praca w radach miast czy gmin ma charakter społeczny, ale czas w którym radni nie pracują zawodowo powinien być jakoś rekompensowany. Diety radnych budzą jednak kontrowersje. To dochód nieopodatkowany, a w dodatku diety w całym powiecie znacznie się różnią. Patrząc chociażby na diety przewodniczących: największą otrzymuje przewodniczący Rady Miasta Ustronia 1800 złotych, najmniejszą z kolei przewodniczący Rady Gminy Zebrzydowice - 850 złotych. Skąd taka różnica? Nie do końca wiadomo. Oczywiście wyjaśnieniem może być zamożność i trudność w zarządzaniu gminą, ale w takim przypadku znowu najwięcej powinien zarabiać przewodniczący Rady Miasta Cieszyna (który obecnie otrzymuje miesięczną dietę w wysokości 1600 złotych).

PISALIŚMY: Ile zarabiają radni w naszym powiecie? (część pierwsza i część druga)

Wydaje mi się, że właśnie takie rozbieżności są najgorzej postrzegane wśród mieszkańców poszczególnych gmin. Oczywiście ustawa nie reguluje tej kwestii, ale może wystarczyłby tutaj dobry obyczaj i zasada, nazwijmy ją, "dobrego sąsiedztwa"? A może maksyma "wolnoć Tomku w swoim domku" jest lepsza? Na pewno jest prostsza, ale wizerunkowo dla radnych lepiej by było, żeby rozglądali się po sąsiednich gminach i próbowali dostosować wysokość diet do swoich sąsiadów.

Mimo tych zastrzeżeń, chyba wszyscy się ze mną zgodzą - chcemy, żeby naszymi gminami zarządzali dobrzy samorządowcy. Dlatego powinni zarabiać dobrze. A jeśli uważamy, że powinni zarabiać mniej, bo nie są wystarczająco dobrzy, mamy dwa wyjścia: albo wywrzeć na nich presję społeczną prowadzącą do obniżenia ich zarobków (zdarzały się już w Polsce i takie przypadki), albo poczekać około 3,5 roku i wtedy po prostu wybrać lepszych.
Komentarze: (44)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Myślenie, że od wysokości wynagrodzenia zależy jakość pracy burmistrza czy wójta jest wysoce naiwne. Na początek trzeba chcieć służyć ludziom bo taka właśnie powinna byś misja prawdziwego samorządowca. Wprowadzając na początku lat 90-tych samorządność w gminach nie pytaliśmy za ile. Był entuzjazm i radość z odzyskanej wolności. Samorządność niszczy partyjniactwo. Przykład zarządzania powiatem jest przykładem modelowym jak być nie powinno. Tak stworzony układ władzy jest zaprzeczeniem samorządności. Wybory starosty powinny być bezwzględnie bezpośrednie. Nie może starosta być zakładnikiem homorzastych radnych, którzy nie ponosza żadnej odpowiedzialności za swoją obecność na Radzie(myślę o podejmowanych przez nich decyzjach). Starosta jednocześnie powinien być szefem Rady Powiatu, której funkcja byłaby tylko doradcza. Kolejna zmiana, która poprawiłaby wizerunek Rady Powiatu i skuteczność jej działania to zmiana sposobu jej wyłaniania. Każda gmina powinna być samodzielnym okręgiem wyborczym.

Ostatnio rzadko się udzielam, bo jestem zniesmaczony wyborami do rad.
Nie są to już czasy kiedy radni bez względu na poziom byli maszynką do głosowania.
W tej chwili radny decydujący o sprawach żywotnych dla gminy musi mieć pojęcie i odpowiedni poziom wiedzy , np.gospodarczej, że
nie wspomnę już o takich radnych co nawet prostym komuterem nie umieją się posługiwać,
i jeszcze się tym chwalą.
Diety , czy zarobki to sprawa drugorzędna,
ważny jest wybór przez elektorat.
Jeżeli jednak przeciętny wyborca z Cieszyna,
na pytanie co to elektorat -mówi, że to coś
z elektryki , to jak ma wybrać dobrych radnych.
Popatrzcie na przekrój rady miasta Cieszyna,
80% to nauczyciele, lekarze i urzędnicy.
Ludzie, którzy w większości nie skalali się pracą
na własny rachunek, i to oni decydują o gospodarce miasta, a efekty jakie są , każdy widzi.

to ja przeciniak .pochodzący np. z Holandii
żeby opłacić tych wszystkich "dobrych" a szczególnie nauczycieli w Cieszynie, mam zarabiać
ze 100 tys. miesięcznie, i tak trzymać, zaznaczam
PLN , choć wie co to znaczy.

Jedynym menadżerem kandydującym na burmistrza Cieszyna był Lizoń. Reszta to urzędnicy i nauczyciele. Lizon miał bardzo słaby wynik a jako dyrektor rozwoju Bytomia dziś intensywnie rozwija firmę. Bytom na giełdzie znacząco rośnie, co jest głównie zasługą spraw związanych z rozwojem. A Cieszyn spi.

chętniej skupiłbym się na tym jak urzędników rozliczać z głupich, nieprzemyślanych, skorumpowanych itd decyzji ustaw, uchwał itd... które nie są bez znaczenia dla nas - podatników, mieszkańców wyborców. dlatego też obniżyłbym do minimum a na koniec kadencji premia. jeśli oczywiście się czymś jeden wykazał. premia byłaby również zabezpieczona na wypadek jakichś nieścisłości.

nie wiem po co ta dyskusja o menadżerach w samorządach, proponowałbym aby przybliżyć społeczeństwu wiedzę na temat zadań radnych, co mają wykonywać, a co właściwie robią.Znam takich co w dzień sesji dopiero odbierają materiały i niczym sie nie interesują tylko jak większość podnoszą ręce i głosują. Proponowałbym aby każdy mieszkaniec mógł wiedzieć czym radny czy powiatowy,gminny, miejski się zajmuje.W jakiej komisji no i kontakt do niego aby można nakreślić problemy swojego rejonu, a radny byłby na tyle uczciwy aby poinformował co z tym fantem zrobił, czy jest kompetentny i czy mu się chce.......

Dobrzy felietoniści powinni dobrze zarabiać. GC powinna lepiej płacić za felietony.

Nasi wyborcy w zdecydowanej większości całkowicie niekompetentni w sprawach zarządzania mają umieć rozpoznać kompetentnego menadżera? Jakim cudem? Wybory traktują raczej jak plebiscyt z programu "Taniec z gwiazdami". Wygrywa zwykle popularny a nie kompetentny.

Radny może faktycznie nie powinien dostawać kasy do ręki za swoją samorządową działalność. Powinien dostać zwrot kosztów dojazdu, może jakiś długopis, laptop, wodę mineralną, posiłek regeneracyjny itp. Może jeszcze ewentualnie zwrot utraconych korzyści wynikających z pracy zawodowej, jeżeli działalność samorządowa przeszkodziła mu te korzyści osiągnąć... Natomiast urzędnik... obecnie urzędnik to panisko chronione ustawą o pracownikach samorządowych. Według mnie urzędnik powinien zarabiać bardzo, bardzo dobrze, tak by jego stanowisko było pożądane przez rzecze nieurzędników. Jeżeli dobrze opłacany urzędnik byłby marnym pracownikiem, powinien być zwalniany od razu i bez odprawy, a na jego miejsce przyjmowany ktoś inny, kto by się swoją pracą postarał o to, by nie było podstaw do zwolnienia. No, ale ta ustawa o pracownikach samorządowych... nie stwarza pola dla konkurencji. Poza tym moja wizja możliwości szybkiej wymiany kadr jest utopijna, bo życie wspierane przez układy rodzinno-koteryjne idzie swoim torem. Wyjątkowym urzędnikiem jest burmistrz (czy też wójt), bo nie jest zatrudniany przez pracodawcę, lecz pochodzi z wyboru, jest powoływany. I takiego nie można ot tak zwolnić. A "najpiękniejsze" w tym jest to, że burmistrzem może być każdy, nawet bezdomny z Radomia. Ile powinien zarabiać burmistrz? Według mnie też bardzo, bardzo dużo, ale pod warunkiem, że jest fachowcem, który zna się na tej robocie i wie jak osiągnąć, to co zapowiedział podczas wyborów. Ponoć zapalona świeczka pomaga takiego znaleźć...

Bo nikt uczciwy, powtarzam nikt uczciwy, by do tego nie dopłacał, żeby być radnym. Kandydowaliby wyłącznie nieuczciwi lub bogaci cwaniacy, bo wiedzieliby, że co prawda diet brak, ale mają dostęp do majątku gminy. W starożytnym Rzymie nie płacono za pełnienie urzędów i bycie senatorem. Skutkiem była totalna korupcja i obsadzenie stanowisk przez bogatych cwaniaczków. Alternatywą jest płacenie diet radnym i dobrych pensji burmistrzom z jednoczesnym ich rozliczaniem za wykonywane obowiązki

Moja znajoma,która po raz kolejny startowała w wyborach samorządowych,na pytanie "czy chce ci sie jeszcze pracować w samorządzie,kiedy nie widać efektów waszej pracy i wielu was krytykuje",odpowiedziala "b budzecie domowym kilkaset złotych ma duze znaczenie" Oto przyklad,dlaczego tak wiele osób było na listach wyborczych.UAŻAM,TAK JAK NIEKTORZY,ŻE TO POWINNA BYĆ PRACA SPOŁECZNA!!!

Radni to ludzie którzy gdzieś pracują i otrzymują wynagrodzenie. Jeśli funkcja radnego jest społeczna, to nie powinien otrzymywać wynagrodzenia, a jedynie wyrównanie części utraconego z powodu nieobecności w pracy wynagrodzenia.
Co do kandydatów na np. burmistrza - nie wierzę, że np. nauczyciel kandyduje wyłącznie z powodu chęci działania, przecież jest zasadnicza różnica w wysokości dochodów jako nauczyciel a burmistrz. A wszelkie dodatki, premie i nagrody owszem, ale po wykonaniu konkretnych zadań, a nie jako stały dodatek do pensji.

w...?

dla młodych ?
Sytuacja przypomina lata 1930...?

olewają nasza młodzież, a jakość ich usług i metody nauczania - są b.słabe !
Biora wielka kasę i toną w tym b....nie ... !

Badania naukowe, innowacyjne przedsiębiorstwa i edukacja społeczeństwa - to warunki rozwoju Polski. O swoich 10 przykazaniach, sformułowanych w programie "Mądra Polska", mówił prezes PAN prof. Michał Kleiber.

Czy "Mądra Polska" to manifest polityczny, czy też strategia, która przełoży się na konkretne działania, terminy, rozłoży odpowiedzialność i nałoży obowiązki?

Prof. Michał Kleiber: - Moją intencją jest rzucić wyzwanie, wzbudzić zainteresowanie i poddać poszczególne kwestie pod dyskusję. Przygotowuję też harmonogram działań, jakie należy podjąć w najbliższych latach, jednak z ową częścią operacyjną chcę się wstrzymać do czasu wysłuchania najróżniejszych opinii. Dzisiaj można nazwać ten tekst manifestem politycznym, po debacie zaowocuje on planem strategicznym.

przecież to żaden argument. Mamy w Cieszynie WDC, które się nie określa partią i co? Układy, że aż śmierdzi i jeszcze potrwa wiele lat, żeby to rozbić, jeżeli w ogóle się uda. Wydaje mi się, że najważniejsi są ludzie, a nie ich przynależność do tej czy innej organizacji. To ludzie rządzą organizacją, a nie organizacja ludźmi. Jeżeli chodzi o korupcję i układy, to moim skromnym zdaniem, większe możliwości ma do tego grupa ludzi, która tworzy organizację niepartyjną, ludzie z danego środowiska, ponieważ najlepiej znają tutejsze kręgi i zwyczaje, a nie ma nad nimi kontroli na przykład takiej jak w partiach, gdzie ta kontrola może być, gdzie partia rozlicza się nie tylko przed społeczeństwem (przynajmniej powinna) ale także przed władzami danej partii, do której należą. Może też być odwrotnie, w partii na górze znajdzie się baran, który o niczym nie ma pojęcia,a będzie mówił co mają na dole robić (od tego się dzisiaj odchodzi, na szczęście). Natomiast zaletą może być, że miejscowe ugrupowanie może być bardziej elastyczne i niezależne. zaletą może być jeżeli na np: w Radzie Miasta zasiada w większości opcja, która aktualnie rządzi w kraju bo można więcej dla danego miasta czy powiatu więcej uzyskać. Nie musi oczywiście to być regułą. Jak się mówi: "na dwoje babka wróżyła"

to ciekawe, ale znacznie więcej dało mi przeczytanie komentarzy, niż felietonu,co nie umniejsza jego wartości...chociaż ją relatywizuje - zmontowanie na podstawie opinii internautów nowego tekstu zaowocowało by wcale ciekawym tekstem...

Radni mają robić za darmo. Burmistrzom obniżamy do 2000 I mają wszyscy pracować nonstop

mo też recht...Radny, co ni ma zwionzany...

święta racja

na razie, nie przeczytałem felietonu, tylko...komentarze i według tak "postawionego na głowie" postępowania, wychodzi mi, antycypacyjnie (wyboczcie tyn śmiyszny wyraz...), że najbliższe jest mi myślenie: to nie tak...ja bym tylko dodał...adam...i Selma... teraz przeczytam tekst i pomyślę, czy jeszcze coś istotnego bym od siebie dodał...

Panie Andrzeju. Już na wstępie określił Pan ograniczoność dywagacji. Jesli chcemy... No właśnie. Twierdzę, a nawet jestem pewny, że na dzień dzisiejszy i w znakomitej większości (tak gdzieś ok. 90%) absolutnie "nie chcemy". Powstaje pytanie czy w ogóle warto pytać? Czy warto pytać społeczeństwo, z którego 1/3 żyje na skraju ubóstwa, a 2/3 nie stać na realizację potrzeb uznanych w UE jako "podstawowe"? Mam nadzieję, że doskonale Pan wie, że nie są dyrdymały jakiegoś "idioty przed kompem", lecz twarde dane adekwatnych statytyk wspólnotowych. Dane są powszechnie dostępne, ale realne dane w poszczególnych "słupkach" są dla nas jeszcze bardziej porażające. Pomimy jeszcze wskazania z obszaru szeroko rozumianych "nieprawidłowości życia publicznego" (np. korupcji) i całej sfery podobnych zjawisk. Wiosna idzie a mielibyśmy dość ponury obraz. Dobrze jednak że rozmawiamy własnie o samorządzie. Zauważono tutaj, że z ideii "samorządności" (inspirowanej solidarnością?!) uczyniono partyjne zaplecze. Zaplecze w najgorszym z mozliwych znaczeniu służalczości i karygodnej spolegliwości. Może się ktoś srodze zruszyć ale powiem, że: prawie jak podobne próby czynione w PRL. Nie znajduje to żadnego uzasadnienia w regułach poprawnej prawnie i demokratycznie państwowości. Jesli mamy mieć solidny samorząd to nie można nie dostrzegać dysproporcji między zakresem czynności (w tym wielkością majątku) o kosztami zarządzania i nadzoru (w tym właśnie płacami). NYC jest tu przykładem zbędnym bo USA jest w innym etapie wolnego rozwoju. Nie jestem przy tym pewnie, że kiedykolwiek ICHniejsze normy będą tutaj zakceptowane. I dobrze, być sobą to wielka zaleta. Być w samorządzie to jedno, a tworzyć lub zarządzać samorządem to zupełnie inny świat.

Ten felieton to zwykla prowokacja, bzdury pan pisz panie Drobik. Co pan mysli ze jesli samorzadowcy zarobia wiecej to wiecej bedzie ich obchodzilo pospolstwo. Nigdy w zyciu w polsce jak juz ktos jest u ZLOBU to tylko o wlasnej DUP.. mysli niestety.

A ja mam odwrotną opinię. Powinny być to funkcje społeczne, to wtedy nikt by się tam nie pchał ze względu na kasę.
Naprawdę Pan wierzy, Szanowny Autorze, że jak się 10 razy więcej zapłaci burmistrzowi czy radnemu, to jemu będzie 10 razy bardziej zależało na mieszkańcach? Toż to bzdura kompletna. Jeżeli piłkarzowi z III ligi zapłacimy milion dolarów, to zacznie grać jak Messi?

najlepiej w powiecie zarabia burmistrz skoczowa, później Cieszyna, a dopiero później Ustronia. Tylko przewodniczący RM w Ustroniu i jego zastępca się tak rozpaśli, że zarabiają najwięcej:)

Szkoda tylko że dla urzędnika 5000 to jest mało a dla sprzątaczki 1000 to za duzo

i całej reszty, czyli dalej komuna żondzi...?

i kościelnie ?

a to partaczy dalej sie wybiera, czy sami się dobierają?

To znaczy ze samorzadowcy tez zaczna uciekac do prywatnych firm? Moim zdaniem kazdy ale to podkreslam kazdy bez wzgledu na to co robi powinien byc godnie wynagrodzony za swoja prace.

Bardzo rzadko jest tak, że gdy pracodawca zatrudnia nowego pracownika to w ciągu pierwszego miesiąca nowy otrzymuje natychmiast podwyżkę. Zwykle musi na nią zasłużyć po wdrożeniu się w swój zakres obowiązków. U samorządowców natomiast jest to regułą. Wydaje się, że w całym powiecie nie ma rzeczy ważniejszych do załatwienia niż podwyżka diet. Pisanie o tym nazywa się jątrzeniem.

Najlepiej w powiecie to zarabia Burmistrz Ustronia i nie wiem dlaczego autor artykułu (nasz.ustroń.pl) zapomniał o tym????

Celem podstawowym wyborów samorządowych jest usadowienie zaplecza politycznego każdej partii na publicznych synekurach, dzięki czemu każda partia będzie miała na każde wybory parlamentarne aparat wyborczy jak znalazł. Gołym okiem widać, ze rady samorządowe w Polsce są zbyt liczne. Np. Nowy Jork ma tylko 51 osób w radzie miasta (The New York City Council), a ma 11 mln. mieszkańców.

ludzie nie uważają, że zarabiają za dużo ale że zarabiają za dużo w stosunku do tego co robią albo jak się w naszym mieście żyje. Oceną radnych i burmistrza w danej gminie jest - sytuacja, a raczej warunki w jakich przychodzi nam żyć w danym momencie: jakie są drogi, jakie są chodniki, jakie mamy warunki do rekreacji i wypoczynku w danej gminie, jakie jest bezrobocie i ile ludzie zarabiają (ta normalna większość zwykłych ludzi). i to na tyle.

choć tak jak mówi p. Wojciech Kolarczyk zawistni będą teraz psioczyć. a co do różnic między dietami a zarobkami, to autor chyba wyraźnie to zaznaczył. fajnie by było, jeśli komentatorzy przeczytaliby ze zrozumieniem zanim "siądą" na tekście... a szczególnie ostatni akapit powinien dać nam do myślenia.

Za Jaruzela wypłatę miałem w setkach tysięcy złotych. Panie komu to przeszkadzało!!!!

Moim zdaniem nie można porównywać zarobków samorządowców z zarobkami managerów. Z reguły i w normalnych układach (pomijam stanowiska w spółkach skarbu państwa obsadzane ,,za zasługi'' dla rządzącej partii) kandydat na kierownicze stanowisko musi spełnić nierzadko bardzo ostre kryteria dotyczące wykształcenia, predyspozycji, doświadczenia, etc. I jeżeli nie spełni oczekiwań, bez sentymentów wylatuje ze stołka. Jakie są natomiast wymogi wobec potencjanego kandydata na burmistrza? Wiek, niekaralność i obywatelstwo (jezeli coś przeoczyłem proszę mnie poprawić). Nikt nikogo nie zmusza do kandydowania. Wiem, że stworzenie idealnego modelu wynagradzania samorządowców jest praktycznie niemożliwe, ale mówiąc po prostu powinno pałcić się za efekty pracy a nie za stołek. Zbyt wysokie pensje mogą byc celem samym w sobie. Ciekawe ilu byłoby kandytatów na radnych gdyby funkcja ta była niepłatna. Może wtedy znależliby się tam ludzie, którzy chcą naprawdę coś zrobić dla swojej lokalnej społeczności.

Muszę się zgodzić z panem Drobikiem. Niemniej jednak nie przekona on osób gorzej sytuowanych oraz zawistnych. Generalnie w Polsce powinno zarabiać się lepiej.

????

P.Drobik długo pan nad tym myślał?

To tak cięzko zrozumiec, że skorządowcy nie zarabiają...
to przecież dieta... i oto poziom dziennikarzy tego kraju... Jak piszą głupoty w tak prostych rzeczach... to co jak opisują poważne?

To znaczy że jak lepiej zarobią,to znikną dziury w drogach,bajzel koło np.Wisły w Skoczowie zdewastowane st.kolejowe/Bładnice/ paranoja.robol ma ok 1400zeta i musi dymać a jak nie to kopa w dupe.

Jeżeli chcemy dobrych robotników, powinniśmy płacić im więcej. Jeżeli chcemy dobrych lekarzy, powinniśmy płacić im więcej. Jeżeli chcemy dobrych nauczycieli, powinniśmy płacić im więcej. Jeżeli chcemy dobrych menadżerów, powinniśmy płacić im więcej. itd, itp

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama