, wtorek 18 stycznia 2022
Izabela Kula: Papierowa książka ma to coś! (wywiad)
Izabela Kula, dyrektor Biblioteki Miejskiej w Cieszynie: Nie przepadam za e-bookami. Fot. RC 



Dodaj do Facebook

Izabela Kula: Papierowa książka ma to coś! (wywiad)

RC
Izabela Kula: Papierowa książka ma to coś! (wywiad)

Biblioteka Kongresu w USA. Fot. Izabela Kula


Izabela Kula: Papierowa książka ma to coś! (wywiad)

Biblioteka publiczna w Arlington. Fot. Izabela Kula

Izabela Kula, dyrektor Biblioteki Miejskiej w Cieszynie wraz z grupą 10 bibliotekarzy z całej Polski wzięła udział w wyjeździe studyjnym do USA.
Kto był organizatorem wyjazdu i jaki był jego cel?
Wyjazd studyjny bibliotekarzy do Stanów Zjednoczonych zorganizowany został przez Departament Stanu USA i Academy of Educational Development oraz Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego. Fundacja ta od dwóch lat, ze środków pochodzących z Fundacji Billa i Melindy Gates, realizuje Program Rozwoju Bibliotek. Jego celem jest wsparcie rzeczowe i szkoleniowe polskich bibliotek. Stąd, poza doposażeniem w sprzęt komputerowy, Fundacja ta organizuje również szkolenia dla bibliotekarzy, w tym również wyjazdy studyjne do tych krajów, gdzie biblioteki działają dobrze, skąd można czerpać dobre wzorce i inspiracje, by później próbować je zaszczepić na własny grunt. I w tym właśnie celu znalazłam się za oceanem.

To dziwne. Istnieje mit, że Amerykanie czytają niewiele, skąd zatem dobrze działające biblioteki za oceanem?
W Ameryce istnieje inna niż u nas w Polsce organizacja życia kulturalnego na poziomie instytucjonalnym. Większość tamtejszych bibliotek, dobrze wyposażonych w sprzęt komputerowy, multimedia i... rzecz jasna w książki, pełni funkcję centrów kultury dla lokalnej społeczności, gdyż nie ma tam domów kultury. Stąd też biblioteki posiadają sale widowiskowe, kinowe, a nawet balowe, studia nagrań i zajmują się szeroko rozumianą animacją życia kulturalnego. Organizują koncerty, odczyty, projekcje filmowe, kiermasze, a nawet debaty dla kandydatów startujących w wyborach samorządowych. Ponadto amerykańskie biblioteki czynnie uczestniczą w rozwiązywaniu wielu ważnych kwestii i problemów społecznych. Na przykład Biblioteka Publiczna w Chicago zatrudnia 80 cybernawigatorów, wysoko wykwalifikowanych instruktorów uczących podstaw obsługi komputera, wykorzystywania poczty elektronicznej, poruszania się w sieci, pomagają napisać CV, podanie o pracę lub wypełnić elektroniczny formularz. Ponadto biblioteka ta zatrudnia nauczycieli, którzy w godzinach pozaszkolnych pomagają dzieciom w nauce, zwłaszcza tym, dla których angielski nie jest językiem pierwszym, realizują program zwalczania analfabetyzmu w mieście. Zatrudnieni specjaliści prowadzą też program walki z otyłością u dzieci itp. Te działania, jak dowiedzieliśmy się, generują rocznie koszty rzędu kilku milionów dolarów.

Zatem władze lokalne suto łożą na działalność biblioteki w Chicago?
Środki przyznawane przez władze lokalne giną w morzu potrzeb. Dofinansowaniem, wytyczaniem kierunku działania, w oparciu o rzetelne badanie potrzeb mieszkańców, a także promocją biblioteki zajmuje się Fundacja Biblioteki Publicznej w Chicago. Fundacja poszukuje darczyńców i sponsorów, stąd można powiedzieć, że działalność biblioteki w Chicago wspierają swoimi środkami prywatne firmy. Ciekawostką jest organizowany przez Fundację raz w roku prestiżowy obiad dla 700 osób, na którym bywać wypada, a stolik kosztuje od 10 tys. dolarów wzwyż. Pozyskany w ten sposób milion dolarów zasila budżet biblioteki.

Wiemy już, że Amerykanie w bibliotekach uczą się, bawią, oglądają filmy, ale czy czytają?
Tak, choć sama byłam tym zaskoczona. Amerykanie nadal sięgają po książki w tej tradycyjnej formie, choć w metrze, czy w kawiarniach widać ludzi korzystających z czytników ebooków czy Kindli oraz wyposażonych w większe wyświetlacze telefonów komórkowych, jak iPhone, czy iPodów, które są obecnie najpopularniejszym odtwarzaczem na rynku amerykańskim, o dużo większych możliwościach niż zwykły czytnik. Ciekawostką było dla mnie to, iż w Champaign Public Library, jednej z bibliotek, które zwiedzaliśmy, można było wypożyczyć Kindle'a, ale tylko na miejscu. Czytelnicy mogą na nim przeglądać jedynie zakupione przez bibliotekę czasopisma, ponadto urządzenie jest zabezpieczone i nie ma możliwości samodzielnego ściągania sobie tytułów z księgarni Amazon.com. Czyli, jak widać, nie jest to jeszcze usługa powszechna.

Czy to oznacza śmierć papierowej książki?
Z pewnością pójdzie to w tym kierunku, ale nieprędko. Książka w swej tradycyjnej postaci jest głęboko zakorzeniona nie tylko w naszej kulturze, ale i amerykańskiej, i długo jeszcze będzie funkcjonować. Myślę, że w bibliotekach musimy dbać o zapewnienie zgrabnej harmonii pomiędzy papierowymi książkami, audiobookami, ebookami oraz ich czytelnikami i... słuchaczami. Wiem, że młodzież czyta książki na komputerze, to aktualnie najbardziej popularny sposób czytania
e-książek, bo nie trzeba inwestować w dodatkowy sprzęt, który wciąż jest drogi. Ale nie wszyscy to lubią. Ludzie starsi, i nie tylko, wolą książkę w jej tradycyjnej formie, bo nie męczy wzroku, można ją zabrać ze sobą i ma to "coś", jak choćby zapach farby drukarskiej, których e-papier nie posiada. Sama też nie jestem entuzjastką e-booków i sądzę, że miną lata, nim z pokolenia Gutenberga przejdziemy do pokolenia online.

Czy po tej wizycie uważa pani, że amerykańskie biblioteki działają lepiej od polskich?
Skądże! Działamy w innych realiach i pracujemy z innym użytkownikiem. Uważam, że dla naszych czytelników też mamy ciekawą ofertę kulturalną i edukacyjną. Wiele uwagi poświęcamy czytelnictwu najmłodszych, z pomocą mieszkańców bierzemy aktywny udział w kampanii "Cała Polska czyta dzieciom", starszym oferujemy bezpłatne kursy komputerowe. Ponadto, biblioteki amerykańskie, o których wcześniej wspomniałam, to duże instytucje działające w wielkich miastach. Ale widzieliśmy też jak działają biblioteki w miejscowościach małych. Cieszyńska biblioteka pełni zadania biblioteki powiatowej, stąd wiem, jak działają podobnej wielkości biblioteki w innych gminach powiatu cieszyńskiego. Nie mamy się czego wstydzić! To dobre instytucje, w których pracują bibliotekarze z pasją.

Czy oprócz bibliotek zwiedziła pani coś jeszcze w USA?
Tak, choć program wyjazdu był bardzo napięty. W Stanach zatrzymaliśmy się w Waszyngtonie, Chicago i kilku mniejszych miastach i miejscowościach. Ale zaczynając od stolicy, Waszyngton posiada nietypowy dla amerykańskich miast układ urbanistyczny, którego cechą jest promienisty plan zabudowy. Sieć szerokich arterii zbiega się w dwu centrach, z których jednym jest Kapitol, zaś drugim Biały Dom. Obie te budowle było mi dane zobaczyć na własne oczy. Zwiedziłam Bibliotekę Kongresu, co było moim marzeniem. Tam kolekcją słowiańską zajmuje się Polka, pani Regina Frąckowiak, której z dumą wręczyłam publikacje o naszym pięknym Cieszynie. Chicago to już typowa amerykańska metropolia, jakie znamy z filmów. Wieżowce, ogromne centra handlowe, ale i galerie sztuki. Tam udało mi się zwiedzić bogatą kolekcję impresjonistów w The Art Institute of Chicago, zaliczyć Park Milenijny z popularną "Fasolką", wyjechać na 103 piętro Sears Tower i... zatęsknić za Cieszynem.

Co wynika z pani wizyty w USA? Czy jakieś amerykańskie pomysły będzie pani chciała wdrażać w naszej cieszyńskiej bibliotece?
Ja i pozostali uczestnicy wyjazdu studyjnego mamy zamiar dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami z podróży do USA, zwłaszcza z innymi bibliotekarzami. Są plany zorganizowania konferencji w Warszawie, koncepcja Critical Meeting. Poza tym jest wiele fajnych pomysłów, które warto zaszczepić. Myślę tu o nowych formach pracy z czytelnikiem, promocji, czy elementach wystroju biblioteki. Należy jednak pamiętać, że działamy w polskich realiach i niektórych rozwiązań wprowadzić się nie da lub zwyczajnie nie warto.

Rozmawiał: RC
Komentarze: (22)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Ja tam Pani Dyrektor nie znam, ale krytyka tutaj nieciekawa. Albo zawiść innych, zawiedzionych, że sami nie wyjechali? W naturze polaka jest wpisana zazdrość i nienawiść? Ja gratuluję i radzę Pani nie przejmować się ludzką nienawiścią. Pozdro!!

wstyd i hanba dla biblioteki miec takiego dyrektora!

ta kobieta powinna dostac tytul pracodawcy roku!!

popatrz kto organizuje takie wyjazdy i w jakim celu: czyli zbiera się osoby w krajach niedorozwiniętych i pokazuje za oceanem (w tym przypadku)jak wygląda biblioteka.Tam i tak myślą o Polsce,że to wielkie pole głów kapuścianych,bez prądu,gdzie jeździ się jeszcze wozami konnymi, więc nie bluźnij mówiąc,że ktoś zachwycił się naszymi osiągnięciami,bo w tym przypadku bardziej chodzi o oświecenie nas.U nas robi się z wyjazdu wielki szum,bo kilka osób pojechało do Hameryki,a tam pokazują "ubogich krewnych", którym trzeba pomóc(tym zajmuje się fundacja Bill'a Gates'a)

Wow,mam być pod wrażeniem Pani z biblioteki jeżdżącej po UeSA,a co nasza biblioteka osiągnęła,bo chyba przegapiłem,czy ten wyjazd to wyróżnienie?A czemu ten wyjazd miał służyć?Ile kosztował?W internecie możesz sobie wirtualnie zwiedzić różne miejsca,popatrzeć na ich
stronce,co robią,jak to robią,nie trzeba od razu gdzieś być,żeby się nauczyć,można pooglądać obrozki w internecie!Dorośniesz,zrozumiesz jak się organizuje takie przedsięwzięcia,a potem zabieraj głos,narazie poczytaj sobie "Głos"może się czegoś nauczysz o kulturze.

nie tylko mnie - nas wszystkich nie stać na lale bibliotekowe, gawędzące na zapleczu przy kawie; na kultywowanie skansenu moli; na finansowanie koterii wbrew zdrowemu rozsądkowi i potrzebom tego miasta. A do skorzystania z darmowego internetu w właśnie - nie jest mi potrzebna biblioteka jedna druga i trzecia z wielomilionowymi kosztami, dziesiątkam i etatów i stosami makulatury. Wystarczy mądra i niedroga inwestycja w kilka anten w mieście. A propos "miasto wyróżnione wyjazdem pani Izabeli do USA..." no cóż, możesz tak na to patrzeć, dla mnie to kolejne pieniądze publiczne wyrzucone w błoto.

mnie nie stać na te lale bibliotekowe, gawędzące na zapleczu przy kawie; na kultywowanie skansenu moli; na finansowanie koterii wbrew zdrowemu rozsądkowi i potrzebom tego miasta. A do skorzystania z darmowego internetu w właśnie - nie jest mi potrzebna biblioteka jedna druga i trzecia z wielomilionowymi kosztami, dziesiątkam i etatów i stasami makulatury. Wystarczy mądra i niedroga inwestycja w kilka anten w mieście. A propos "miasto wyróżnione wyjazdem pani Izabeli do USA..." no cóż, możesz tak na to patrzeć, dla mnie to kolejne pieniądze publiczne wyrzucone w błoto.

=>ficek holubil...... Kolego, jesli Cie nie stac na niecale 40zl na internet "szerokopasmowy" to idz do opluwanej biblioteki i skorzystaj za darmo z tego dobrodziejstwa. A nie zapomnij podziekowac, ze nie musisz placic jak w kafejce za godziny.....

=>ficek holubil...... Kolego, jesli Cie nie stac na niecale 40zl na internet "szerokopasmowy" to idz do opluwanej biblioteki i skorzystaj za darmo z tego dobrodziejstwa. A nie zapomnij podziekowac, ze nie musisz placic jak w kafejce za godziny.....

Cieszynski standart: zamiast sie cieszyc, ze nasze miasto zostalo jednym z 10 w CALEJ POLSCE wyroznionym do wyjazdu do USA, Co oznacza, ze dzialalnocs cieszynskiej biblioteki zostala dostrzezona w Warszawce (a to chyba b.rzadki przypadek) to wszyscy wieszaja psy na dyrektorce, moim zdaniem nie majac zielonego pojecia o tym co robi. Jestem ciekaw ilu z Was komentujacych ten artykul moze sie zaliczyc do 10 najlepszych w swojej branzy w Polsce??? czyzby zaden? Takie osiagniecie to nie efekt klikania na komputerze i pisanie o "wyciaganiu rak po nasze podatki" i inne tego typu pierduty. Moze zamiast durnie komentowac czyjes osiagniecia postaracie sie uzyskac wlasne?
Pozdrawia przedsiebiorca placacy podatki m.in. na biblioteke.
P.S. Sorki za brak polskich liter - pisze z telefonu.

i na tym opiera się sedno Cieszyna,przeżywanie przeszłościi walka o stołki itp,a w nowoczesnym świecie liczy się dynamika i szybkość działania,dlatego czarno widzę przyszłość Cieszyna, jeśli mentalność
się nie zmieni

Wspólnotę Korytkową, zamiast rozwoju internetu szerokopasmowego promował składy zatęchłej makulatury i aferalny dizajn. Czkawką Cieszynowi te zmarnowane lata będą się jeszcze długo odbijały. Świat poszedł do przodu, miasto zostało w dupie.

Pani Izabela nie przepada za e-bookami bo by kobita prace straciła ! Proste. Sam lubię książki drukowane ale przyszłość to e-literatura (że tak w uproszczeniu powiem). Ważna treść a nie forma.

Zapomniałem dodać,że przewagą e-booka nad tradycyjną książką jest to,że cały zasób biblioteki można zmieścić w jednym e-booku,ale spróbujcie podniść taką ilość książek,chociaż lubię szkryfać po tradycyjnych książkach i robić notatki,oraz zaginać strony.

Widziałem bibliotekę kongresową,robi wrażenie,widziałem nowoczesne biblioteki w Londynie i dziwię się,że nie przeniesiono cieszyńskiej biblioteki na most przyjaźni,albo zamku sztuki,gdzie byłyby wizytówką nowoczesnego,rozwijającego się Cieszyna i kopalnią wiedzy dla młodzieży z darmowym dostępem do internetu;dziwię się,że Mr Ficek był nauczycielem,a jako włodarz Cieszyna nie zadbał o rozwój biblioteki.Czyli wracamy na stare śmieci do Cieszyna,po obejrzeniu"american dream".

Inne warunki i możliwości tu, inne w Ameryce. Ale ciekawe

stolik od 10 000 $ wzwyż - i impreza hula! Baby,wyłaźcie spomiędzy zatęchłych regałów z makulaturą i do garów, do roboty!

palnej. Niestety, ta ślepa miłość też daje znać o sobie i przynosi bardzo cierpkie owoce, że skóra i włos jeży się na głowie ...

kiedy to się zmieni ...?

Najlepszym dowodem na to, że ministerialne wymogi są patologią, jest następujący przykład : gdyby dziś nad Olzę przeniosły się najlepsze uczelnie świata, takie jak HARVARD , to następnego dnia zostałyby zamknięte, gdyż nie spełniają wymogów naszego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego!

dwa diametralnie różne systemy i światy...
EFEKTY też nie do porównania, włącznie z poziomem szkolnictwa...!

...wspierają swoimi środkami prywatne firmy" W tym kierunku proponuje pójść cieszyńskim książnicom i bibliotekom - a nie wyciągać wciąż ręce po nasze podatki - za pieniądze które miasto łoży na biblioteki możnaby KAŻDEMU cieszyniakowi kupić co roku po kilka książek!...

w Cieszynie "to co" kosztuje nas blisko 2 miliony zł rocznie - w większości wydanych na kilkadziesiąt bibliotekarskich etatów. W XXI wieku w Cieszynie ani słowem nie mówi się o powszechnym dostępie do szerokopasmowego internetu, zamiast tego kultywuje się pod pretekstem "tego czegoś" układy rodzinno - towarzyskie.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama