, środa 21 sierpnia 2019
Anioły są wśród nas! (część I)
Jadwiga Mazurkiewicz i jej anioły. fot. Katarzyna Koczwara 



Dodaj do Facebook

Anioły są wśród nas! (część I)

KATARZYNA KOCZWARA
W domu pełnym aniołów Boże Narodzenie trwa cały rok. U Jadwigi Mazurkiewicz, w 52-metrowym mieszkaniu w Katowicach mieszka ponad 1000 aniołów. Każdy ma swoje miejsce, imię, historię. Kolekcja figurek, rzeźb, obrazków, ikon, kartek i książek z aniołami to jedno. Z drugiej strony jest wiara, modlitwa i codzienna rozmowa z własnym Aniołem Stróżem.
Anioł radiowy, anioł Jola

Jadwiga anioły zaczęła zbierać 17 lat temu, w roku 1993. Na Tygodniu Kultury Beskidzkiej kupiła pierwszego do kolekcji. - Na jednym straganie stały figurki, a wśród nich anioł pastuszek i dwie owieczki. Anioł z czerwoną lirą, teraz troszkę zgasł, spłowiał, wtedy był jaskrawy. Jak go zobaczyłyśmy z córką, to zastygłyśmy z wrażenia. Był przeraźliwy, ale na swój sposób uroczy. Kupiłyśmy tego anioła i dwa baranki dla dziewczynek. Znajoma uznała, że jest podobny do Joli, naszej koleżanki. Tak dostał swoje imię – Jola - wspomina Jadwiga.

Wraz z decyzją o kolekcjonowaniu aniołów, rozpuszczone zostały wici, że anioły wszelkiej maści u Mazurkiewiczów są mile widziane. Zaprzyjaźnieni twórcy zaczęli przywozić do Wisły anioły dla Jadwigi. - Na Dniach Wisły dostałam anioła od pana Szczotki, jednego z twórców. To jest anioł radiowy. Był czas, kiedy jeździłam z duszpasterstwem akademickim do radia Plus, mieliśmy tam swój czas antenowy. Zabrałam tego anioła ze sobą, aby mnie chronił przed tremą – Jadwiga opowiada o aniele, ściągając z półki drewnianą figurkę.

Program szedł na żywo. – Prowadzący audycję duszpasterz łatwo się denerwował, czasami jakieś niestosowne słowo mu się wymsknęło. Odwracałam wtedy anioła i mówiłam, że w jego towarzystwie nie można takich słów używać. Później już sam ojciec Mateusz dopytywał się, czy mam ze sobą anioła, żeby pilnował naszego języka. Tak dostał miano anioła radiowego - dodaje kolekcjonerka aniołów.

Prawie wszystkie anioły mają swoją historię. Czasem kupowane były całą grupą, np. anioły muzykanci. Są też anioły pochodzące od jednego twórcy. Każdy jednak się różni – są na przykład trzy anioły drabiki, od twórczyni, pani Drabikowej.
Jadwiga swoje anioły oswaja. Zanim znajdą swoje miejsce, muszą być w zasięgu wzroku, zadomowić się, czasem trafiają na noc pod poduszkę.

Trzeba być białym z charakteru, żeby białego wyrzeźbić

Jadwiga ma duszę kolekcjonera, lubi otaczać się ładnymi przedmiotami. Dawno temu zbierała małe wazoniki. W zrobionych dla nich labiryntach teraz znajdują się anioły. Dlaczego anioły?
- Kiedyś widziałam program o kolekcjonerze diabłów. Zapytano go, dlaczego diabły. Odpowiedział, że łatwiej o diabły niż o anioły. Pomyślałam sobie, że jeśli jest coś trudno dostępne, to i cenniejsze. W tamtym czasie trudno było o aniołki, za to diabła spotkać można było u każdego niemal twórcy ludowego. Nie wytrzymałabym w domu, w którym z każdego rogu wychylają się widły, kopyta i rogi. Diabeł nawet najłagodniej przedstawiony jest symbolem zła - zauważa Jadwiga. Jednocześnie podkreśla, że anioły zawsze były obecne w jej życiu. - Nigdy nie wyrosłam z modlitwy do Anioła Stróża. Anioły nas strzegą, fizycznie nam pomagają. Dlatego stwierdziłam, że w domu warto otoczyć się symbolem dobra - wyznaje kolekcjonerka.

Na początku lat 90-tych anioły pojawiały się tylko przed świętami Bożego Narodzenia, głównie jako figurki z porcelany czy gipsu. Sami twórcy niechętnie sięgali po tematykę anielską. - Trzeba być białym z charakteru, żeby białego wyrzeźbić. Łatwiej o diabła, bo każdy z niego coś w duszy ma. Jak się pracę zepsuje, to w przypadku diabła nawet lepiej. Mam anioła wyrzeźbionego dla nas przez twórcę ludowego ze Szczyrku, który specjalizował się w diabłach. Anioł od początku był dziwny, miał w sobie coś diabelskiego. Długi czas trzymałam go na półce odwróconego do ściany, aby dzieci nie straszył. Odwiedził nas kiedyś zaprzyjaźniony ksiądz, poprosiłam go aby tę figurkę poświęcił. I faktycznie po modlitwie nad nim anioł nie wypiękniał, ale przestał straszyć. Wierzę w to, że kiedy rzeźbiarz bierze kawałek drewna i robi ostatecznie coś z innego, niż zakładał, to w efekcie końcowym pierwotny zamysł zawsze wyjdzie - wyjaśnia.

26 grudnia o godzinie 18.00 opublikujemy drugą część reportażu Katarzyny Koczwara "Anioły są wśród nas".
Komentarze: (7)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

jest tylko JEDNO IMIĘ... cóż za fundamentalistyczne wyznanie - autorze!

Biblia mówi o tym bardzo jasno !

nie odkryty sens życia...?

co tego jego połowa na Wawelu leży (choć są pewne wątpliwości)

jest tylko JEDNO IMIĘ pod Niebem poprzez Które człowiek może być zbawiony!
Imię Pana Jezusa !

tego trzeba szukać, narodzić się na nowo, otrzymać Ducha z Góry i poznać i przyjąć do serca i życia Syna Bożego, Który jest Prawdą od Boga !

poświęcenie anioła o...nieco diabelskim usposobieniu- to sens wewnętrznej przemiany, przekształcenie "zła" w "dobro"...dopiero na absolutnym poziomie widzimy, że wszystko jest doskonałe...takie, jakie jest...ale do tego stanu świadomości długa droga...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama