, sobota 21 października 2017
Pogrążeni w ciszy
W ramach Festiwalu „Bez granic”, w sobotni wieczór cieszyńscy widzowie mieli okazję obejrzeć niezwykły spektakl w reżyserii Adama Ziajskiego „Nie mów nikomu”.  fot: mat.pras.



Dodaj do Facebook

Pogrążeni w ciszy

UM
Codzienne czynności które wykonujemy są dla nas odruchem. Bezmyślną reakcją w której wykorzystujemy zmysły. Otaczające nas dźwięki, hałas czy zwykła rozmowa są naszym naturalnym światem. Jednak coraz bardziej boimy się ciszy. Mijamy codziennie ludzi którzy zagłuszają wszystko głośną muzyką płynąca w słuchawkach. Korzystamy z nich bardzo często, bez względu na wiek czy miejsce. W drodze do pracy, w podróży, na spacerze, biegając, korzystamy z nich przed snem a niejednokrotnie podczas snu. Nikt się temu nie dziwi choć są jeszcze tacy, dla których cisza jest towarem deficytowym. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym co by było gdyby nagle nasze zmysły odmówiły posłuszeństwa? Gdybyśmy nagle przestali widzieć albo słyszeć albo gdybyśmy już nigdy nie mogli wypowiedzieć choćby jednego słowa? Najtrudniejsza z pewnością byłaby utrata słuchu. Brak porozumienia z drugim człowiekiem skazuje na samotność. W ramach Festiwalu „Bez granic”, w sobotni wieczór cieszyńscy widzowie mieli okazję obejrzeć niezwykły spektakl w reżyserii Adama Ziajskiego „Nie mów nikomu”.

Od samego początku widz zaatakowany jest w światem natężonych i niezbyt miłych dźwięków, musi więc włożyć nauszniki ochronne. I dopiero wtedy dostrzega to, co niewidoczne na co dzień. Jest to spektakl poświęcony komunikacji i wykluczeniu. Aby pokazać procesy wyobcowania człowieka poprzez język, reżyser wybrał środowisko głuchych, o którym przeciętny teatralny widz wie naprawdę niewiele. Nasza nieznajomość języka migowego skazuje nas na wieczny brak porozumienia i zmusza osoby głuche do życia na uboczu. Atakując nas chaosem dźwięków, Ziajski skupia uwagę publiczności na obrazie, czyli podstawowym medium osób głuchych. Najważniejszą rolę odgrywają dłonie ubranych na biało aktorów - czterech głuchych i jednego głuchoniewidomego. Obsypane kolorowym pyłem, opowiadają prawdziwe historie tych osób, pokazując tym samym ich miejsce w świecie. Są to proste opowieści - o dorastaniu, miłości, lękach, pracy, sposobach funkcjonowania w zwerbalizowanym świecie. Przekazują podstawowe problemy i prawdy związane ze środowiskiem osób głuchych. Dzięki temu spektakl ma dużą wartość edukacyjną dla widza, który nie zetknął się dotąd z tym tematem, a jednocześnie podejmuje próbę obalenia pewnych stereotypów. Choćby takiego, że osoba głucha nie jest wcale niema. Jej barwny, dynamiczny język migowy, określony symbolem trzepoczącego motyla, jest takim samym środkiem komunikacji, jak każdy inny.
Mimo prostego, niemal informacyjnego przekazu, "Nie mów nikomu" jest niezwykle poruszające. Przede wszystkim przenosi nas na trochę do zupełnie innego świata - w którym dźwięki przestają dostarczać zrozumiałego przekazu. Hałasy i szumy budują co prawda pewien tajemniczy, magiczny, czasem smutny lub nawet groźny nastrój, ale przede wszystkim stawiają wokół nas mur, który odgradza nas od świata, odcina od werbalnych komunikatów. Pozostaje tylko ruch i obraz - to dzięki nim poznajemy historie aktorów. W bardzo fizyczny sposób zaczynamy też odczuwać samotność, która osobom wykluczonym, posługującym się obcym językiem, towarzyszy na co dzień.

Dlaczego Adam Ziajski dotyka właśnie tego tematu?

„Od dawna chodził mi po głowie pewien problem. Dotyczy języka. Atmosfera wokół nas niepokojąco gęstnieje. Język nam się zohydził i zdegenerował. Dominuje w nim duch konfrontacji, nienawiści, przemocy. Z ekranów i głośników sączy się narodowa paplanina pełna frazesów, hipokryzji, przeinaczeń, wulgarności i wzajemnych pomówień. Na tej powodzi językowego błota żerują wszyscy. Politycy, media, a nawet drobni rzemieślnicy od kijów baseballowych. To wszystko tylko nas oddala od siebie. Dzisiaj nawet zwykła rozmowa z dawno niewidzianym znajomym może przypominać taniec saperów na polu minowym. Naszą narodową dyscypliną stało się wzajemne wykluczanie. W życiu prywatnym, publicznym, a szczególnie w sieci. Dookoła wszystko spsiało. Bardzo mnie to smuci i martwi. Długo myślałem nad tym, kogo bym upoważnił do zabrania głosu w tej sprawie. Wybrałem ludzi głuchych, bo to najbardziej wykluczona grupa społeczna. Wydało mi się to bardzo istotne również z teatralnego punktu widzenia. Bo język migowy jest niezwykle choreograficzny. Trójwymiarowy. Na początku czułem się zawstydzony tym jak reaguję i co o nich wiem. Dzisiaj chciałbym krzyknąć: wybieram milczenie! Ale jak tu wykrzyczeć takie wyznanie?” – mówi reżyser.

Spotkanie z taką formą teatru dla wielu było czymś nowym. Ale na pewno czymś niezwykłym i bardzo edukacyjnym. Może dzięki temu będziemy bardziej wyrozumiali i otwarci?

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Fajnie byłoby, gdyby pan Adam Ziajski umieścił w swoim przedstawieniu "taniec saperów na polu minowym".
Bo ja w życiu czegoś takiego nie widziałem. To pewnie taki sam biały kruk jak żonaty kawaler.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama