, czwartek 19 października 2017
Reforma sądownictwa. Co oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?
Również w Cieszynie pod budynkiem Sądu zbierają się mieszkańcy, którzy swoją obecnością wyrażają swój sprzeciw wobec przegłosowanej ustawy.  fot: Aleksandra Handerek



Dodaj do Facebook

Reforma sądownictwa. Co oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?

UM
Reforma sądownictwa. Co oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?


Reforma sądownictwa. Co oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?


Reforma sądownictwa. Co oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?

Reforma sądownictwa jest konieczna m.in. po to, by wyeliminować przewlekłość działania sądów. Społeczeństwo oczekuje przyspieszenia prac sądów oraz skończenia z przewlekłością postępowań. Wymiar sprawiedliwości powinien być w możliwe największym stopniu jednak niezależny od świata polityki.

Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym wzbudziła sporo emocji nie tylko wśród prawników i polityków, ale też samych Polaków, którzy wyszli na ulice wielu polskich miast. Również w Cieszynie pod budynkiem Sądu zbierają się mieszkańcy, którzy swoją obecnością wyrażają swój sprzeciw wobec przegłosowanej ustawy.

Wielu z nas nie interesuje się na co dzień polityką. Dostrzega się ogólne zmęczenie narodu nadmiarem informacji, a raczej dezinformacji, i ciągłą polityczną przepychanką. Uciekamy zatem od prasy, gubiąc się już w tym, kto ma rację, a kto jej nie ma. Patrząc w stronę dużej polityki, widzimy i słyszymy wciąż tylko chaos i sporo wzajemnej agresji, która, o zgrozo, przelewa się coraz bardziej na kłócący się naród. Jednak dla nas to ostatnia szansa, by zawalczyć o „odpartyjnienie” sądów. Bardzo niepokojące jest to, że debata nad tak ważnymi zmianami w polskim sądownictwie odbywała się w niezwykłym pośpiechu i pod osłoną nocy. Jak to moja babcia zwykła mawiać: „Licho nie śpi”. „Dobra zmiana” dla obywateli nie powinna odbywać się w taki sposób. Patrząc przyszłościowo, musimy zdać sobie sprawę z tego, że partie rządzące zmieniają się i każda kolejna może wykorzystać tę zmianę z korzyścią dla siebie. Staje się to więc bardzo niebezpieczne dla nas wszystkich. O wypowiedź w tej sprawie poprosiłam młodego, ale doświadczonego działacza SLD. Wśród wszystkich politycznych głosów ten wydaje mi się bardzo racjonalny.

Reforma wymiaru sprawiedliwości od miesięcy budzi emocje. Kulminacja nastąpi, kiedy Prezydent Duda złoży swój podpis pod przegłosowaną właśnie ustawą. Lub nie złoży. Reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości jest potrzebna. Przewlekłość postępowań, zwłaszcza w sferze skarbowej lub karnej, potrafi niejednego człowieka, niejedną firmę zniszczyć. Z reformą ministra Ziobry jest tak, że ona wielu rzeczy nie wyjaśnia, choćby nie wskazuje, kto będzie rozpoznawał kasacje cywilne i karne. Ale totalna krytyka nie jest też uzasadniona. Powołanie Izby Dyscyplinarnej nie jest też niczym nowym, po prostu zostanie powołany nowy organ, który zdejmie kompetencje sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego. Prawdopodobnie poprawiono inny błąd, który pojawił się w projektach ustawy, zgodnie z którym wszyscy sędziowie Sądu Najwyższego przeszliby w stan spoczynku, poza wyznaczonymi przez ministra sprawiedliwości. O ile się nie mylę, decyzja dziś ma należeć do Krajowej Rady Sądownictwa i Prezydenta. W czym jest więc problem? W naszych, ludzkich emocjach. O ile, jak powiedziałem, reforma jest potrzebna, o tyle nie może ona być wprowadzana aż tak szybko. Społeczeństwo chce tej reformy, ale żąda też porządku. Opozycja parlamentarna mówi o „odpolitycznieniu” wielu sfer państwowości. Ale nie pamięta wół jak cielęciem był… Moim zdaniem biurokratyczno-administracyjną sferę życia należy „odpartyjnić” (co nie jest tym samym co „odpolitycznianie”), czyli uchronić przed zmianami i konfliktami, które te zmiany wywołują. Partie przez ostatnie lata traktują sferę administracyjną jak łup wojenny. Nie bacząc na efekty dotychczasowej pracy, obsadzają swoimi ludźmi wszystkie stanowiska. To właśnie rodzi emocje, konflikty i psuje państwo. Dziś mamy sytuację frontową: my – oni. Brakuje w tym wszystkim pokazywania głosu rozsądku. Ale za to obwiniam media, które upraszczają myślenie widza i czytelnika, pokazując tylko skrajności. Od zawsze SLD była partią, która dawała Polakom stabilność i przewidywalność. Tego głosu dziś nie słychać, ani nie widać. Racjonalnej polityce uwiązano po prostu kamień młyński − mówi Marcin Dąbrowski z radomskiego SLD.

Ale co tak naprawdę zmiana w sądach oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?
Po pierwsze, Sąd Najwyższy stwierdza ważność wyborów parlamentarnych i referendum. Podporządkowani Ministrowi Sprawiedliwości sędziowie mogą zapewnić partii rządzącej władzę na wiele lat, niezależnie od głosów wrzuconych przez nas do urn wyborczych. Po drugie: jakie bezpieczeństwo prawne będzie miał obywatel stający przed dowolnym sądem, jeśli zarówno sędzia, prokurator, jak i radca prawny będą całkowicie uzależnieni od poglądów danej partii?
Za chwilę możemy żyć w kraju, w którym przed sądem wygrywa nie strona, która ma rację, lecz ta, która ma lepsze poglądy polityczne.
Zasądzenie alimentów dla samotnego rodzica może zależeć od poglądów politycznych sędziego, adwokata lub pozwanego.
Sprawiedliwości może nie znaleźć molestowane dziecko, jeśli oprawcą będzie bliski aktywnego zwolennika partii rządzącej?
Gdzie będzie szukać ochrony żona bita przez radnego z partii rządzącej?
W dochodzeniu o odszkodowanie za bezpodstawne zwolnienie z pracy lub wypadek komunikacyjny wyrok może być wydany na podstawie preferencji i powiązań partyjnych nie poszkodowanego lecz pozwanego?
Mało skuteczne może być egzekwowanie długu od dłużnika, który będzie znajomym polityka.
Adwokat może nie bronić obywatela skutecznie w starciu z aparatem państwowym, jeśli na mocy ustawy forsowanej przez PiS organ dyscyplinarny Sądu Najwyższego będzie mógł zniszczyć mu karierę.
Pisząc to, sięgam pamięcią wstecz do sceny politycznej sprzed „dobrej zmiany” i dochodzę do wniosku, że tak naprawdę, to nic nowego dla przeciętnego obywatela. O sądowniczym bałaganie i układach nie mówiło się tylko głośno, a wszystkie sprawujące władzę partie jak diabeł święconej wody bały się odpowiedzialności za jakiekolwiek zmiany. Najbardziej bały się głośnego sprzeciwu ludu. Tak naprawdę każdemu z nas powinno zależeć na tym, by w końcu przerwać ten łańcuch partyjnych powiązań z sądami polskimi. Jest to moment, kiedy wszyscy możemy jeszcze zawalczyć o niezawisłe sądy, sprawiedliwe wyroki bez politycznego „kolesiostwa”.

Komentarze: (15)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Ciekawe jakich argumentów użyła A. Merkel , że przekonała pana prezydenta Dudę podczas 45-minutowej rozmowy telefonicznej, po której pan prezydent ogłosił swoją wiekopomna decyzję.

taaa..... a świstak siedzi i zawija w sreberka

Ubecy dostali zlecenie na zabicie szefa konkurencyjnej mafii ale się pomyli i bestialsko zamordowali przypadkowego faceta, sprawa w sądzie trwała 10 lat aż ubecy poszli na "zasłużone" emerytury a sprawa się przedawniła, z sądu do rolnika przyjeżdża przedstawiciel państwa prawa z bandą uzbrojonych ubeków zabierają mu tak po prostu traktor, i sprzedają zrabowane mienie, podobnie rabują tiry, samochody i inne dobra, świat prawniczy mówi, wszystko jest OK. , napisano wiele artykułów i książek o bandyckiej działalności Komorowskiego ale nikt go nawet nie próbuje przesłuchać. Każdy, nawet stalinowski wymiar sprawiedliwości będzie lepszy niż ten obecny solidarnościowy.

Dlaczego o opinię prawną pyta Pani polityka, a nie eksperta w danej problematyce czyli prawnika lub osobę specjalizującą się w prawodawstwie na przykład profesora prawa? Woła Pani o odpartyjnienie, a sama upolitycznia swój artykuł.

Poziom artykułu żenujący..prosze wytłumaczyć mi to sformułowanie.... zasądzenie alimentów może zależeć od poglądów politycznych adwokata lub pozwanego..Co tu maja za znaczenie poglady polityczne???????? O prawie zaczynają pisać ludzie , którzy nie maja o tym zielonego pojęcia...To co adwokat sympatyzujący z PIS -nie napisze pozwu, a z PO napisze , jak nie napisze to powód pójdzie do innego...a co maja poglądy polityczne do stanowiska pozwanego....

Pierwszy raz czytam art. polityczny w cieszyńskich medich który nie jest nagonką a bardzo obiektywnym spojrzeniem. Tego bardzo brakuje. Brawo! Widzę tez sporą odwgę autorki, która nie boi się mówić co myśli. Prawdą jest, że ustawa była i jest bardzo potrzebna i słusznie zostało podkreślone to, że wymaga to jednak wiekszej uwagi, czasu i rozmów a przede wszystkim kompromisów. ale w Polsce już sie nie rozmawia. Są dwa obozy które sa za albo przeciw...tak nie powinno być. I niestety konsekwencje tego mogąbyć tragiczne. Razi mnie tez to, że przy okazji każdy "kręci swoje lody". próbują budować swoje polityczne kariery zapominajac o tym po co ludzie się zbieraja i o co walczą. jak zaznaczył ten polityk w swojej wypowiedzi...powinniśmy walczyć o odpartyjnienie sądów. My juz nie wierzyma ani politykom partii rządzącej ani tym z opozycji. Im ta ustawa będzie na ręke gdy znów dorwą się do władzy. i ciekawa jestem czy wtedy PO przywróci teraźniejsze przepisy czy zostawi to i będzie toczyć za pomoca tych przepisów swoją dlaszą wojenke z Pis.Tylko zeby potem nie było płaczu. A wracajac do autorki jak sie domyślam...powinna Pani pisac częsciej artykuły polityczne. I cieszę się, że mogę wrócić do cztania Gazety Codziennej, aż miło.

13 czerwca 1946 r. ustalono w Polsce karę śmierci za działalność antykomunistyczną. Co było potem każdy wie., PZPR ( przepoczwarzone w SLD w 1999 roku)od 70 lat dawało Polakom stabilność i przewidywalność - czyli za niesubordynację " kula w łeb", a po 1999 rozkradanie Polski. Diabeł w ornat się przebrał i na mszę ogonem dzwoni - i tyle w temacie. A ministrantka z PO zapala świeczki.

trafiłaś w sedno

Zaiste, "wysublimowana" wypowiedż.
Skrótami jakimi "liza" jedzie po bandzie, nawet piekło nie bywa brukowane, a co dopiero Cieszyn.
I ten wspaniały szlagłort "co było potem każdy wie"! jak bym słyszał Krystynę Posłankę Profesorkę Pawłowiczówne.
Sądzić trzeba, że w czasie "potem" i "liza" się rodziła, może tym faktem kogoś uszczęśliwiła, może się czegoś nauczyła, może coś do "stabilności i przewidywalności" wniosła.
NIe wiemy co "liza" czyniła do wyznaczonej przez siebie daty 2016 roku?
Nie wiemy też, co takiego, wspaniałego, się "lizie" przytrafiło w tymże roku? Ale, wypada cieszyć się i z nią.
Chociaż, obawy moje są takie, że skoro w 2016 "diabeł w ornat się przebrał", to wypada sięgnąć do dzienniczka i odszukać w jakiej to dacie 2016 roku, diabeł "ogonem dzwonił"? I czy był to naprawdę "diabeł", bowiem nie wszyscy jego "znajomi" uznają, że ogon jest jego atrybutem, bowiem, jak wiemy ten "element" każdy posiada, aczkolwiek najczęściej w postaci śladowej.
I pytanie do "lizy" kluczowe: dlaczego Pan Diabeł do 2016 roku czekał?
Czyżby się obawiał dni po 13 czerwca 1946 roku?
A może, bał się Tych co "śmiercią karali", nie mając ku temu "papieru"?
W końcu mamy: smierć, zgon, zabójstwo, wyrok, morderstwo, rzeź, katorgę, i inne, w tym: spalenie na stosie lub rozerwanie końmi....
Niewątpliwe faktem jest, że oprócz "rodzaju", ważnym jest także, postać "wykonawcy" oznaczonego stanu rzeczy.
A takowych... nigdy, nigdzie, w żadnym czasie... nie brakowało...
Co więc chcieć od "diabełka"? On tylko: kusi, no, góra: prowokuje

Mój drogi, okres stalinimu potępia również i SLD. Okres PRLu to już inna bajka... lepsza. Od tej, którą mamy dzisiaj na pewno. Ostatnie 12 lat to rządy liberałów, którzy człowieka mają za nic.

Zadziwiające, że sprawa wyboru sędziów do KRS i SN tak poruszyła ludzi nawet w naszym ukochanym Cieszynie?
Poruszyła jak widać – a przecież nie powinna, bo każdy sędzia był dotychczas i jest nadal NIEZAWISŁY. Tak w każdym razie muszą uważać ludzie łatwowierni, których i u nas nie brakuje. To poruszenie świadczy jednak, że nie są do końca pewni owej sławnej niezawisłości sędziów, bo gdyby byli niezawiśli to czym się martwić?
Atoli ludzie łatwowierni wielce się angażują, najwyraźniej przekonani, że w ten sposób wyświadczają naszemu krajowi ogromną przysługę. Do grona osób łatwowiernych nie zaliczam UM - to byłoby nietaktowne z mojej strony.

Tu nie chodzi o przysłowiowego Kowalskiego, ale o władzę absolutną.Ta i inne pseudoreformy pozwolą unieważnić wybory do parlamentu, jeśli wynik nie będzie dawał wyłącznej i niepodzielnej władzy partii aktualnie rządzącej. Parlament stanie się (jeśli jeszcze będzie) maszynką do głosowania ściśle według nakazów partyjnych. Konstytucja już teraz jest nagminnie łamana i dla partii rządzącej praktycznie nie istnieje. A sądownictwo na partyjnych lejcach przestanie mieć cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością. Skąd my to znamy? Bo to już było!

Świetny artykuł. Dodam tylko że władza może się zmienić i czy wyborcy PiS chcieliby żeby na sądy wpływały partie np. komunistyczne?

Toż partie przecież wpływały na wyroki sędziów. Właśnie teraz PiS to zmienia.Ne odbiera sędziom niezawisłości, tylko zmienia ustrój sądów - a do tego jako władza ustawodawcza wyłoniona w wyborach - ma prawo. Sam Konstytucja przewiduje taką sytuację jak zmiana ustroju sądów (nie mylić z ustrojem państwa). Sędziowie to władza sadownicza, więc nic im do władzy ustawodawczej i wykonawczej. Sądy mają pilnować przestrzegania ustanowionego prawa przez władze ustawodawczą (Sejm Senat) i wprowadzonego przez władzę wykonawczą (Rząd).

Bajki sióstr KryPola dla mieszkańców Cieszyńskiego Lemingradu.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama