, środa 22 sierpnia 2018
Spektakl o uczuciach –  „Tektonika uczuć” już w piątek na Scenie Polskiej
Lidia Chrzanówna "Klub kawalerów" fot: Karin Dziadkova



Dodaj do Facebook

Spektakl o uczuciach – „Tektonika uczuć” już w piątek na Scenie Polskiej

UM
Spektakl o uczuciach –  „Tektonika uczuć” już w piątek na Scenie Polskiej

Na spektakl „Tektonika uczuć” zapraszamy już w piątek 25 maja o 17:30 do Cieszyńskiego Teatru.

Trwają ostatnie próby przed premierą spektaklu "Tektonika uczuć" Erica-Emmanuela Schmitta na scenie cieszyńskiego teatru. Reżyserii tego trudnego dramatu podjął się Pavel Ondruch. Główną rolę powierzono Lidii Chrzanównie obchodzącej jubileusz swojej pracy aktorskiej i Rafałowi Walentowiczowi.

Eric-Emmanuel Schmitt, autor "Małych zbrodni małżeńskich" i "Kiedy byłem dziełem sztuki", to najbardziej poczytny współczesny pisarz francuski. W Polsce teatromani kojarzą dramaturga z "Oskarem i panią Różą", przejmującą historią 10-letniego chłopca umierającego na raka. Dramaturg często widzi w swoich bohaterach dziecko, porzucające swoją zabawę klockami. Oczekuje od nich, żeby wreszcie wydali z siebie dorosły głos, żeby byli w życiu wreszcie na serio i nie bali się uczuć. Podobnie jest z bohaterami "Tektoniki uczuć", sztuki po raz pierwszy wystawionej na Scenie Polskiej.
Akcja toczy się w Paryżu, w światku ludzi bogatych, znudzonych nieco życiem. Diane jest deputowaną, pisze raporty o nierównościach społecznych. Na co dzień opiekuje się samotną matką. Richard, kochanek Diany, wiedzie życie rentiera zajętego literaturą. Zrywają ze sobą właściwie bez powodu - "bo miłość już nie ma takiego żaru". Diane podsuwa Richardowi młodą, piękną kobietę. Prostytutkę, emigrantkę z Rumunii. Zachęca ją perspektywą zarobku i lepszego życia. Kłamie, że Richard choruje na raka i przed nim tylko parę miesięcy życia. W objęcia Richarda pcha dziewczynę jeszcze Rodica - prostytutka z długim stażem, nauczona, że liczy się biznes, a nie uczucia.
Niewinna intryga obraca się przeciwko Dianie. Niechciany romans kwitnie w najlepsze. Na horyzoncie pojawia się ślub. Diana odkrywa karty. Rzuca Richardowi w twarz policyjną kartotekę młodej Rumunki. Jak zakończy się ta historia i czy prawdziwe uczucia mają szansę przetrwać? O tym przekonają się państwo już w 25 maja na premierze spektaklu.

Premiera będzie również okazją do świętowania trzydziestoletniej pracy aktorskiej Lidii Chrzanówny. Znanej cieszyńskiemu widzowi ze spektakli tj.” Klub kawalerów”, „ Lalka”, „Powsinogi beskidzkie”, „Amadeusz”, „Intryga” i wielu innych.

Jak zaczęła się Pani teatralna historia? Jak to się w ogóle stało, że dziewczyna z Będzina trafiła i pozostała na dobre w Cieszynie?
Moja przygoda z teatrem trwa chyba od zawsze za sprawą moich sąsiadów, aktorów. Chodziłam na ich premiery teatralne i łączyła nas przyjacielska zażyłość. Nie od początku jednak kierowałam się w stronę tego zawodu. Był czas kiedy bardziej myślałam o medycynie. Jednak będąc w czwartej klasie liceum chęć zostania aktorką była we mnie dość mocno już ukształtowana. Do szkoły aktorskiej we Wrocławiu jednak się nie dostałam, za to dzięki wskazówkom innych aktorów zgłosiłam się do Studium Teatralnego w Będzinie. Tam spotykałam bardzo ciekawych ludzi i kształtowało mnie to na świadomą aktorkę. Później wchłonął mnie dramatyczny teatr, grałam również w bielskim teatrze. Do Cieszyna trafiłam przypadkiem, zachęcona przez opowieści Kazimierza Czapli, który wtedy grał w naszym teatrze. Tak naprawdę to Cieszyn wybrał mnie sam. Zupełnie przypadkiem, będąc z koleżeńska wizytą zwiedziłam Cieszyn wieczorem i zachwyciłam się tym miasteczkiem. Pomyślałam wtedy nawet, że bardzo chciałabym tu zamieszkać. I tak zostałam na 30 lat.

Czy Scena Polska Cieszyńskiego teatru różni się od tych, w których Pani grywała?
Zaskoczeniem z pewnością było dla mnie, że w tym teatrze gra się zdecydowanie mniej reprys danego przedstawienia. To jest jedyna chyba wada i poniekąd bolączka aktora. Angażujemy się w naszą pracę. Czasem gramy rolę, która jest nam bliska, wchodzimy w nią emocjonalnie starając się jak najlepiej zagrać dla widza, utrata więc tej możliwości jest w jakimś stopniu bolesna. Zdarza się, że dany spektakl schodzi z afisza już po miesiącu bezpowrotnie. Wtedy gdzieś budzi się w człowieku żal za utraconym dziełem. Jedyną szansą by spektakl mógł utrzymać się dłużej jest wzrost liczby teatralnego widza. Ciągle mamy nadzieję, że tak się stanie.

Czy zamieniłaby Pani nasz teatr na inny?
Kiedyś było łatwiej o teatralny angaż co też dawało aktorom szansę rozwoju i zmiany na inny. Teraz jest zdecydowanie trudniej. Jednak nie zamieniłabym tego miejsca na inne. Wrosłam tutaj, założyłam rodzinę mam wielu przyjaciół. Jednak jest to miejsce dość specyficzne. Mam wrażenie, że ten podział graniczny i przywiązanie ludzi do tradycji sprawia, że czasem czuję się obco. Człowiek przyjezdny nigdy nie będzie tak naprawdę czuł się u siebie nawet gdy tak jak ja mieszka tutaj 30 lat. Być może to siedzi tak naprawdę gdzieś w nas. Może sami ciągle robimy z siebie obcych. Nie wiem na czym polega ten fenomen ale jest.
Wynagradza mi wszystko ten teatr dając swoją różnorodność. Dla aktora to bardzo ważne, bo daje poczucie spełnienia. Nigdy nie miałam ambicji by zostać telewizyjną gwiazdą, nigdy nawet nie próbowałam nią zostać. Gra na scenie to zupełnie inny rodzaj aktorstwa. Tu nie ma miejsca na duble, na oszukiwanie widza statystami. Tutaj albo się jest aktorem dobrym albo złym, a widzowie ocenią to sami.

Gdyby teraz ktoś dał Pani szansę cofnąć się do początku swojej aktorskiej kariery, wybrała by ją Pani po raz drugi? Czy może obrałaby Pani inny kierunek?
Moja decyzja z pewnością pozostała by taka sama. Ten zawód daje pewną wolność. Zdarzały mi się momenty gdy zastanawiałam się nad zmianą zawodu. Zadawałam sobie pytanie, co tak naprawdę chciałabym i mogłabym robić. Nie wynikało to z tego, że nic innego nie potrafię. Po drodze zdecydowałam się również na pedagogiczne studia, które ukończyłam, jednak świat aktora różni się od życia innych ludzi. Zrozumiałam jak bardzo hermetyczne jest teatralne środowisko.
Moja córka pomimo dorastania w teatralnej rzeczywistości obrała zupełnie inny kierunek.

Jest Pani aktorką spełnioną?
Zdecydowanie tak. Pomimo tego zamkniętego trochę teatralnego życia wiem, że to co robię ma sens. Ludzie, tak jak innych rzeczy, od zawsze potrzebowali rozrywki. Dopóki widz będzie zasiadał na widowni tak długo będę miała poczucie bycia potrzebną. Dla aktora to największa mobilizacja do pracy. Dajemy ludziom chwilę zapomnienia a często refleksji czy nawet pomagamy. Nie wiem do końca jaki wpływ ma na życie naszych widzów teatr, czy tylko to chwila rozrywki czy wielkie wydarzenie. Kiedyś wyjście do teatru było świętem. Czasy się wprawdzie zmieniły ale nadal mam poczucie wyjątkowości tego miejsca. Jestem wdzięczna losowi za to, że tak a nie inaczej potoczyło się moje życie.

Na spektakl „Tektonika uczuć” zapraszamy już w piątek 25 maja o 17:30 do Cieszyńskiego Teatru. A dla czytelników mamy z okazji premiery dwa podwójne zaproszenia. Wszystkie informacje udzielane są pod nr.tel 577 148 965.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama