, poniedziałek 18 października 2021
Polacy na Zaolziu przed spisem stawiają na polskość
Kongres Polaków w Republice Czeskiej przekonuje: "Postaw na polskość". fot: mat. pras.



Dodaj do Facebook

Polacy na Zaolziu przed spisem stawiają na polskość

EWA FURTAK/GAZETA.PL
Pod koniec marca u naszych południowych sąsiadów odbędzie się spis powszechny. Mimo że w rubryce "narodowość\" niczego nie trzeba zaznaczać, Kongres Polaków w Republice Czeskiej przekonuje: "Postaw na polskość".
Od tego zależy przyszłość Polaków w Czechach przez najbliższe dziesięć lat, m.in. istnienie polskich szkół oraz dwujęzycznych tablic z nazwami ulic, miejscowości. Dotyczy to zwłaszcza Zaolzia, gdzie mieszka kilkadziesiąt tysięcy Polaków.

PISALIŚMY: Czeski Cieszyn chce likwidacji sklepów z dopalaczami

Józef Szymeczek, prezes Kongresu Polaków w RCZ, opowiada, że w czasach socjalizmu co spis, to na Zaolziu ubywało kilka tysięcy Polaków. Po zmianie ustroju wszyscy byli przekonani, że tendencję uda się wreszcie odwrócić. - Ale wynik spisu był dla nas ogromny rozczarowaniem. Okazało się, że w Czechach ubyło aż 9 tys. Polaków. Nikt się tego nie spodziewał - mówi Szymeczek.

Przed zbliżającym się spisem wielka mobilizacja. "Głos Ludu", gazeta Polaków w Republice Czeskiej, ogłosił na początku roku konkurs na logo kampanii "Postaw na polskość". Wygrał projekt Mariana Siedlaczka, prezesa Zaolziańskiego Towarzystwa Fotograficznego. Zwycięskie logo już pojawia się przy wszystkich artykułach w "Głosie Ludu" dotyczących spisu. Pomysłodawcy przekonują także polskie organizacje działające na Zaolziu, by również korzystały z logo. Wydrukowane zostaną naklejki z hasłem "Postaw na polskość" oraz afisze, być może koszulki.

PISALIŚMY: Mosty koło Jabłonkowa: Tradycyjny Bal Góralski z udziałem istebniańskich muzyków

Historia Zaolzia jest bardzo burzliwa. W 1920 roku przy podziale dawnego Księstwa Cieszyńskiego, po polsko-czechosłowackim konflikcie zbrojnym Zaolzie, zamieszkiwane przez tysiące Polaków, zostało przyłączone do Czechosłowacji. 18 lat później znowu stało się częścią Polski, ale po zakończeniu wojny w 1945 roku wróciło do Czechosłowacji. - Do dzisiaj nie wszystkie rany się zabliźniły - mówi Szymczek.

Więcej na temat spisu powszechnego w materiale Gazety Wyborczej Bielsko-Biała.
Komentarze: (34)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Mosz racje w 100% nigdy w polskij szkole ni usluszysz, że poloczki z Hitlerem przeciw bratnim czechom sie ulozyli..... hehe Silesia 4 ever! glosu ludzie z tela po obu stronach jednoczcie sie przeciw zakłamanej historii płynącej z Pragi i Warszawy......

usuniętego artykułu Żyda z GW - jeśli w ogóle taki durny tekst byłby wydrukowany z Izraelu to taki pismak już by siedział w więzieniu a gazetka wywrotowa byłaby zamknięta. Chcecie niszczyć POLSKOŚĆ żeby było więcej swobody dla homoniewiadomo i całej reszty plugastwa i zboczeń. I niech tylko ktoś powie, że POLSKA jest krajem nietolerancyjnym. Tylko u Nas jest przyzwolenie na pisanie takich idiotyzmów ! Piszcie se o wolnej europie w Izraelu kmioty ! A martusia - ty biedne dziecko idz sie umyj nieczysta :)

sie usmiecha i mysli: Lepiej by bylo gdyby Ojkofobia i Ksenofilia poszedl do wc i puscil baka.

zaściankowe parobki tak mają - ich sama myśl o tym, że możnaby wyjść za parafialne opłotki paraliżuje bardziej niż spojrzenie kobry

Obecność egzotycznych kultur w programach szkolnych i akademickich to żadne novum. Nasi dziadowie poznawali starożytne kultury, religie i języki. Celem tego procesu było zawsze ukazanie uniwersalnych cech ludzkości w ciągu dziejów, a nie prezentacja rzeczywistości kulturowej świata jako jednego wielkiego śmietnika (tygla – jak chcą inni), w którym w sposób dowolny i nieuporządkowany można sobie harcować pod czujnym okiem niewidocznych inżynierów (panoptikon!).
Hasło wielokulturowości jest dziś próbą pluralizowania tego, co z natury partykularne i unikalne – tego, co typowe dla poszczególnych wspólnot. Jeśli świat zostanie potraktowany jako zbiór równoprawnych, ekwiwalentnych kultur, wartości czy stylów życia, to rzeczywiście można współczesnemu człowiekowi wmówić, że w zasięgu ręki znajduje się kulturowa alternatywa. Po pierwszej zmianie tożsamości będzie mógł dokonać kolejnych. W takim świecie alternatywy są jednak wymyślone lub na bieżąco wymyślane, a wybieranie innej kultury czy systemu wartości musi się oprzeć po prostu na braku jakiegolowiek systemu wartości lub świadomości przynależności kulturowej u człowieka rzekomo wybierającego.
Społeczeństwa Zachodu dotyka „zmierzch odwagi”, który sprytnie wykorzystują postmyśliciele. Oni mówią do człowieka wprost, jak do konsumenta w hipermarkecie: „Wyciągnij rękę, weź sobie nowego siebie z półki! Bądź szczęśliwy! Tak jak inni, którzy wybrali przed Tobą!”. Ta lekkość żywota oparta na żonglerce tożsamościami staje się możliwa dzięki pojawieniu się ludzi bez kulturowego zakorzenienia, ludzi socjalizowanych od lat 90. do ponowoczesnej konsumpcji.
Za wielokulturowością, przedstawianą jako zjawisko co najmniej neutralne, stoją pozytywne stereotypy kultur mniejszościowych, zarówno tych prymitywnych, jak i tych do niedawna lub nadal ciemiężonych. Instrumentem walki ideologicznej jest dziś negatywny stereotyp kultury rodzimej, tradycyjnej, w którym mieszczą się znane z historii przymiotniki: materialna, patriarchalna, maskulinistyczna, klerykalna, imperialna, absolutystyczna, fanatyczna itd. Walce z tym społecznym przeżytkiem, ba, patologią, służy potężny oręż w postaci poprawnego politycznie języka debaty. Przez całe lata 90. język był zniekształcany w imię prawdy, wolności i równości! Pod zarzutami, że „stary język” umożliwiał przemoc symboliczną, zaczęto politykę jego neutralizacji, prowadzącą bezpośrednio do nowych manipulacji i – paradoksalnie – do przemocy symbolicznej.
Przyjrzyjmy się zatem zwolennikom wielokulturowości. Z reguły z różnych powodów nienawidzą oni „domu rodzinnego”, a przypadłość ta towarzyszy naszym europejskim myślicielom od czasów Oświecenia. Znany chyba większości czytelników „Frondy”, brytyjski filozof polityczny Roger Scruton nazwał ten stan „patologiczną oikofobią”. Chodzi tu o postawę, w której to, co własne, odbiera się jako coś obcego i wrogiego, a towarzyszy temu poczucie negatywnego dziedzicznego obciążenia, stygmatyzacji. Człowiek pragnie uwolnić się od tego balastu, od presji przynależności, od bycia pośród „nas”, bycia z „nami”, od wiary w coś i akceptacji czegoś, co jest „nasze”, a było do niedawna i jego udziałem. Z tego powodu, w imię swoiście pojętej wolności, taki człowiek (z reguły intelektualista) przedstawia swoje gniazdo, czyli rodzinę, dom, ojczyznę, kulturę, cywilizację, za pomocą negatywnego stereotypu, który ma usprawiedliwić jego ucieczkę i uwolnić od wszelkich zobowiązań.
Taki człowiek ulega zarazem „przypadkowej ksenofilii”. Twierdzi, że uczy się innych kultur, które są na ponowożytnym rynku. W istocie jednak tylko się nimi bawi, gdyż zbyt dużo o nich wiedział i wie, aby czegoś się od nich nauczyć. Określenie „przypadkowa” ma wykazać brak zupełności czy konsekwencji przy wyborach. Inne kultury są odbierane przez pryzmat sentymentalizmu – te które okazują się przykre, mogą zostać odrzucone.
Scruton słusznie wiąże oikofobię z sekularyzacją społeczeństwa i definitywną klęską intelektualisty w roli duszpasterza. W demokracji kapitalistycznej nie ma on już takiej pozycji jak niegdyś: niewielu ludzi go słucha, czuje się zagubiony, przestał żywić uczucia religijne, które pozwalały mu łatwiej znosić samotność w świecie. Intelektualista popada wtedy w silną melancholię i oburza się na cały świat, a jeśli do tego nie podczepił się pod modny nurt, nie ma kolegów w wysokonakładowych pismach i opiniotwórczych mediach lub po prostu z nie tymi, co trzeba, pił na studiach, to mamy już prawdziwą tykającą bombę...
W tej fazie w umyśle intelektualisty powstaje stereotyp domu-gniazda. Jest to forma odegrania się na całym zewnętrznym świecie, która dokonuje się z reguły w bardzo mentorskim stylu. „Kiedy Sartre czy Foucault przedstawiają «mentalność burżuazyjną», to w rzeczywistości – pisał Scruton – opisują przeciętnego przyzwoitego Francuza, przystrajając go dla żartu w habit, tak jak przebierani byli Żydzi przez swoich oprawców. Portret kapitalisty według Marksa jest podobnym stereotypem wykreowanym w akcie odwetu, podobnie jak pełne jadu opisy «wrogiego konsumenta» u Adorno czy Marcuse’ego. We wszystkich tych przypadkach daje się zaobserwować taki sam tok ich wypracowywania: stereotypowe myślenie o Nas jako Onych, o domu jako miejscu odosobnienia, o Naszej cywilizacji jako tej Innej”.
Stereotypy u zwykłych ludzi są raczej instynktowne. Różnie natomiast bywa z intelektualistami, których frustracja wrze razem z wypracowanymi przez nich negatywnymi stereotypami. Ich oikofobia podbudowana jest teoriami, nienawiść zaś własnego gniazda nie zna granic. Intelektualista czuje się jak pochłonięty swym dziełem artysta, poddaje się emocjom i nie dostrzega, że świat nie dostosowuje się do spreparowanych przez niego teorii.

Michał Dylewski

P.S. Los bywa czasem bardzo okrutny. Potrafił na przykład wysłać partię ludzi światłych na bocznicę. Radzę już dziś bać się ich odwetu...

"OJKOFOBIA (z gr. oíkos - dom, środowisko + phóbos - strach, wstręt) - zaburzenie osobowości przejawiające się jako niechęć, odraza, a częstokroć i nienawiść do własnej, rdzennej wspólnoty osób, zwłaszcza rodzinnej, narodowej i cywilizacyjnej."

Polocy z zaolzia to wasserpolocy.

Jak wam się nie podoba w Polsce, to wio, droga wolna, zameldować się w Pradze, znaleźć robotę. Tylko nie przyznawajcie się ani jednym słowem, że jesteście z Polski. Mówić wyłącznie po czesku. Przynosicie wstyd Śląskowi i Polsce, jesteście najgorszy sort ludzki

Polacy z Zaolzia to ciekawe zjawisko, żyjąc w Rep. Czeskiej cały czas podkreślają swoją Polskość, ale jak jadą do Polski to żądają specjalnego traktowania "bo oni są z Czech"

Zaprzaństwo nadal ma się tutaj dobrze.

Zaolzie musi wrócić do prawowitego właściciela czyli Śląska utożsamianego z jego polską częścią :)

no nie przesadzaj z tym "lepiej się będziecie mieli..."

Drodzy Polacy mówię do Was lepiej będziecie się mieli pod rządami Czechów niz Polaków. Jestem obywatelem tego kraju zwanym POLSKA ale czasami myślę - oddam im ten DOWÓD i lepiej być bez państwowcem albo i już czechem. MAM JUŻ TEGO DOŚĆ

Wszecyście werbusy, yny jo tu móm na tela dłógi korzyni, że mogym o sobie powiedzieć: rodowity tustelan - bo wiycie - snoci mojimi przodkami byli aże ty Homo erectusy kierych tu oto naszli w Kóńczycach wedle żwirownie ;)

Najprostszej rzeczy domyślić się nie może, wszystko mu łopatą w głowę kłaść trzeba

płacą wam za tę etykietkę? czy tylko wam mózgi wytatuowali w orzełki?

i też Emmanuel Olisadebe

Mordechaj jest Polakiem, tak jak ty i Szostkiewicz.

A cóż takiego może wiedzieć Adam Szostkiewicz o polskości? To poza jego wąską specjalnością? W 2006 roku otrzymał nagrodę imienia Mordechaja Anielewicza za działalność w zwalczaniu ksenofobii i antysemityzmu oraz utrwalaniu tolerancji.

"Made in Africa" (3 000 000 years ago)

A ja i tak wpiszę narodowość śląska. Nikt nie będzie mną manioulował.

Na Zaolziu wzywają do głosowania na polskość, a w Polsce chcą prześladować i represjonować tych, którzy deklarują śląską tożsamość. Sarmacka hipokryzja i buta....

Śląsk cieszyński nigdy do Polski nie należał, od średniowiecza był przy Koronie św. Wacława i w 1919 Czesi po prostu upomnieli się o swoje. Polska i tak urwała połowę - powołując sią na język mieszkańców (zwłaszcza pewnie w niemieckim Bielsku - szkoda, ze nie zażądali przyłaczenia do Polski Chicago, gdziezyje dużo POlaków)
A tow Stalin, który w 1945 sprezentował Polakom Śląska niemiecki w 1939 też "wystąpił o ochronę ludności ukraińskiej" podobnie jak polski rząd troszcył się wraz z Hitlerem o Czechy w 1938.

"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."

w Europie

Pěkně jsi to napsala dziewczynko.

jakąś *antybzdurę*,

jeżeli jesteś taki bystry, to napisz,na temat, jakąś , mondroku...
ps mój wpis ujmuje pewien ważki rys całości...

bzdury piszesz

Od kogo ty wzięłaś pieniądze za takie szambo?

"Postaw na polskość" > "Postaw się i zastaw się" >"Dej się zaorać /politykierom, znawcom od wizerunku oraz macherom...od zarządzania zasobami ludzkimi...brrr!/"

Polacy,gdziekolwiek by nie byli, z trudem wielkim porozumiewają się i współpracują - podziały, obustronne pretensje, żale, bezsilne miotanie się i oskarżenia, polityczne niesnaski ... to, niestety,ich specjalność...przeciętny, szeregowy Polak, nie mieszający się w ten rozgardiasz "etyt", jest raczej pracowity i zrównoważony, jakby mówił: zostawcie mi ten światek w spokoju...

Na wszystko "profesjonalni Polacy" u nas biorą pięniądze państwowe, to i za koszulki i afisze i naklejki zaplacimy. Ciągle Szymeczek beczy, jacy ubodzy są Polacy v Czechach, teraz to chce drukovać i buntować spokojnych Polaków. Niech krew nagła go zaleje :) i da im życ i decydowac swobodnie

Bundesmutti Merkel ze skwaszona miną musiała ostatnio przyznać,ze multi-kulti „ist gescheitert”. Płaczliwym tonem tłumaczyła się ,ze Niemcy były pierwszym krajem Europy ,który sprowadził gastarbeiterów ,ale z myślą ,ze ci kiedyś wrócą do siebie. Niestety rzeczywistość pokazała co innego i teraz niemieckie nauczycielki obrywają po gębie od islamskich nastolatków,którzy uważają kobietę za istotę niższego gatunku.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama