, środa 23 sierpnia 2017
Muzyki - dzisiaj tak już nikt nie czuje
Niemiecki muzykolog Paul Barz napisał sztukę teatralną pod tytułem „Mögliche Begegnung”, w Polsce znaną pod tytułem „Kolacja na cztery ręce”.  fot: Karin Dziadkova



Dodaj do Facebook

Muzyki - dzisiaj tak już nikt nie czuje

UM
W sobotni wieczór Scena Polska Cieszyńskiego Teatru zabrała nas nie tylko w niezwykłą podróż do świata pięknej muzyki ale i zaprosiła na kolację w towarzystwie wybitnych kompozytorów. Händel i Bach przenoszą nas w świat baroku jakże odległego i chyba już nierozumianego. Od wejścia uwagę widza skupia scenografia. Jakby od samego progu chciała nim zawładnąć, scena spowita dymem, palące się świece, dominujące złoto o czerń. Widz od samego początku wie, że będzie to nietuzinkowe przedstawienie.

Niemiecki muzykolog Paul Barz napisał sztukę teatralną pod tytułem „Mögliche Begegnung”, w Polsce znaną pod tytułem „Kolacja na cztery ręce”. Opowiada ona o spotkaniu dwóch gigantów muzyki…, do którego nigdy nie doszło. Co Jerzy Fryderyk Händel i Jan Sebastian Bach mogliby sobie powiedzieć, gdyby się spotkali? Przecież tak wiele ich łączyło, ale i tak wiele różniło…

W rzeczywistości obaj artyści nigdy się nie spotkali, a swą ostatnią podróż do Niemiec Haendel odbył dopiero w 1750 roku, po śmierci Bacha. Wszystkie pozostałe fakty, przy całej swobodzie interpretacji są jednak autentyczne. Gdyby kiedykolwiek doszło do ich spotkania, właśnie tak mogłoby ono wyglądać. Sławny i najlepiej opłacany muzyk – Jerzy Fryderyk Haendel i skromny kantor z kościoła św. Tomasza – Jan Sebastian Bach. Do fikcyjnego spotkania dochodzi w Hotelu Turyńskim, w Lipsku, w 1747 roku, gdzie przyjeżdża Haendel z okazji przyjęcia Bacha do Towarzystwa Nauk Muzycznych. Zazdrosny o talent Bacha, podejmuje biedaka kolacją. Próbuje imponować prowincjuszowi – jak o nim sądzi – wyszukanym menu. Bach czy Haendel, Haendel czy Bach, który z nich jest lepszym kompozytorem? Pasja według św. Mateusza czy Mesjasz – które z dzieł bardziej porusza serca publiczności? Oto główne tematy sporu między tymi dwoma artystami. Bach to człowiek skromny, cichy i pokorny. Budzący w widzu lekkie politowanie. Haendel natomiast, bywalec europejskich salonów, jawi się nam jako cynik. Ale czy rzeczywiście Handel i Bach są tacy jak o sobie mówią?

Kolacja na cztery ręce dała ogromne pole do popisu reżyserowi( Michael Tarant) i aktorom. Sztuka z pewnością stanowi materiał pozwalający na stworzenie wybitnych ról, ale kryje również niebezpieczeństwa. Łatwo można bowiem wpaść w pułapkę zamknięcia każdej z postaci w kilku gagach i sprowadzenia jej do powtarzanych w nieskończoność klisz. Tekst niesie też ryzyko nakreślenia zbyt wyraźną kreską kontrastujących ze sobą osobowości Bacha i Händla. Tym razem aktorom udało się uniknąć takich błędów. Bogdan Kokotek i Tomasz Kłaptocz i Rafał Walentowicz zasługują na wielkie brawa. W spektaklu grają również Joanna Litwin i Patrycja Sikora. Aktorskie kreacje dają widzowi niezwykłą prawdę o teatrze prawdziwym i wciąż żywym. Nie nudzą widza i nie drażnią przesadą, co niestety zdarza się dość często. Dla porównania bielski „Amadeusz” choć wspaniały, miewał momenty w których widz nudził się i czekał na przerwę. Zdarza mi się to niezwykle rzadko ale muszę przyznać, że jedynie co w tym przypadku mi się nie podobało to właśnie owy antrakt. Wyrwał mnie ze świata baroku w który miałam problem na nowo się przenieść. Sztuka daje chyba każdemu inne odczucie i pozostawia w przemyśleniu. Pokazuje ogromne różnice miedzy ludźmi i to jak mylnie oceniamy nie tylko samych siebie ale i innych. Skrywane mroczne sekrety stają się powodem frustracji, zazdrości i nienawiści. Ale pokazuje również jak obecny świat zawładną naszym życiem, zarzucił nas tak ogromną ilością bodźców i doświadczeń. Dzisiaj trudno znaleźć jedną pasję mogącą uczynić nasze życie bogatym. Ścigamy się w zdobywaniu coraz to nowych umiejętności tylko po to by zaimponować innym. A jeśli chcemy robić wszystko na raz, nic nie będzie na 100%. Jazda konna, narty, rower, muzyka, film, wiedza, moda, podróże... to jest wyznacznikiem w dzisiejszym świecie. Podnosi status w społeczeństwie. Ale zabiera zdolność przeżywania, pasji i podporządkowania jej swojego życia. Smutna ta refleksja ale jakże prawdziwa. „Kolację na cztery ręce” polecam każdemu. Z mojej strony wielki ukłon. Jest to z pewnością widowisko które warto a nawet trzeba zobaczyć.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama