, niedziela 15 września 2019
Biznesmeni lubią odlecieć
Tadeusz Gołębiewski bardzo lubi latać i to nie tylko do pracy. fot. Wojciech Trzcionka 



Dodaj do Facebook

Biznesmeni lubią odlecieć

WOJCIECH TRZCIONKA
Biznesmeni lubią odlecieć

Dariusz Rosiak lata wyłącznie w interesach. fot. Wojciech Trzcionka

Po polskich drogach coraz trudniej jeździć. Kogo stać, ten przesiada się do samolotu albo helikoptera.
Jeszcze kilka lat temu mogli sobie na nie pozwolić tylko najbogatsi Polacy: Zygmunt Solorz, Jan Kulczyk, Zbigniew Niemczycki czy Leszek Czarnecki. Dzisiaj samolot albo helikopter to już żadna ekstrawagancja, tylko podstawowy środek transportu, na który stać również średnią półkę polskiego biznesu.

***

— Przedsiębiorcy coraz bardziej zdają sobie sprawę, że posiadanie samolotu nie jest aż tak dużym wydatkiem, a oszczędność czasu jest szalona. No i nie muszą się przejmować kiepskimi drogami — wyjaśnia Katarzyna Krasnodębska, rzeczniczka prasowa Urzędu Lotnictwa Cywilnego w Warszawie.

Hotelarz Tadeusz Gołębiewski lata francusko-niemieckim Eurocopterem wartym 2 mln euro. — Wziąłem go w leasing. Miałem już dość podróżowania samochodem przez całą Polskę, tych dziur, policji na każdym skrzyżowaniu. Po przejechaniu z Radzymina pod Warszawą do Wisły byłem wymęczony i niezdolny do pracy. Teraz lecę sobie półtorej godziny, no i jestem niezależny — zapewnia właściciel trzech hoteli w Wiśle, Białymstoku, Mikołajkach (czwarty buduje w Karpaczu) oraz wytwórni wafli pod Warszawą.

Gołębiewski Wisłę odwiedza średnio raz na półtorej miesiąca. Najczęściej wpada bez zapowiedzi (ląduje na dachu garażu) i po kilku godzinach wyjeżdża. Uwielbia takie życie. Nie musi się ciągle pakować, bo w swojej fabryce ma małe mieszkanie, a w każdym hotelu apartament — w Wiśle składa się on z sypialni, pokoju gościnnego, dwóch łazienek i małej kuchni, z której Gołębiewski nigdy nie korzysta, bo jada w restauracji.

— Od czasu, gdy zrobiłem licencję pilota jeszcze lepiej mogę doglądać interesu. Teraz praca to jeszcze większa przyjemność A latanie, wbrew pozorom, wcale nie jest takie kosztowne. Helikopter to spory wydatek, ale paliwo już nie. Godzina lotu kosztuje 300 zł — przekonuje 64-latek, który lata zawsze z zawodowym pilotem. Dla bezpieczeństwa.

***

W hangarach na lotnisku w Bielsku-Białej swoje maszyny trzyma kilku biznesmenów. Nie wszyscy chcą, żeby o nich pisać. — Urząd skarbowy sobie tylko na kark ściągnę — przekonuje prezes dużej firmy z Cieszyna, właściciel amerykańskiej Cessny.

Fiskusa nie boi się Dariusz Rosiak, właściciel firmy Nobile produkującej deski do kajtboardingu i snoboardu. Mieszka kilka metrów o lotniska. Spotykamy się na płycie przed hangarem. Piper PA 32 już na nas czeka. Taki nowy samolot jest wart 600 tys. dolarów. On dużo taniej kupił używaną maszynę.

— Pierwszym powodem były polskie drogi. Drugim - możliwość szybkiego przemieszczania się. Często testujemy deski na Helu, Korsyce, Chorwacji i gdybyśmy wszędzie mieli jeździć samochodami, to przegralibyśmy z zagraniczną konkurencją —wyjaśnia 55-latek.

Rosiak lata tylko w interesach. Średnio dwa razy w tygodniu. Rocznie wylatuje 150 godzin. Ma licencję zawodową. Żartuje, że gdyby go posadzili za sterami Boeinga, to mógłby nim polecieć. — Oczywiście wcześniej musiałbym nauczyć się tego samolotu — przekonuje pilot. Jego samolot, siedmioosobowa awionetka o zasięgu 1800 km, zupełnie mu jednak wystarcza. W Europie wszędzie nią doleci bez międzylądowania (w powietrzu może być osiem godzin).

***

Pod koniec 2004 roku w Polsce było zarejestrowanych 479 maszyn. Rok później liczba ta wzrosła do 533, a w lipcu ub. roku w rejestrach Głównego Inspektoratu Lotnictwa Cywilnego figurowało już 555 samolotów i helikopterów, których właścicielami są firmy albo zamożne osoby prywatne. To coraz więcej, ale ciągle jesteśmy na szarym końcu Europy. — Statki powietrzne zarejestrowane w Polsce stanowią zaledwie 2 proc. wszystkich zarejestrowanych na naszym kontynencie. Wyprzedzamy chyba tylko Albanię — mówi Błażej Krupa, prezes Krajowego Towarzystwa Lotniczego.

Samoloty nie stanowią problemu. Najtańszą awionetkę, na przykład dwuosobową Cessnę 150, można mieć już za 100 tys. zł. To mniej niż trzeba zapłacić za dobrego dżipa. Gorzej z licencją na pilota. Kurs trwa cały sezon, od wiosny do jesieni, i absorbuje sporo czasu. Trzeba przejść badania lekarskie, zaliczyć aż dwanaście przedmiotów i wylatać co najmniej 50 godzin. No i jeszcze cena. Podstawowe szkolenie kosztuje 30 tys. zł. — Dla biznesmenów to niewiele, ale dla średniej klasy ciągle sporo — mówi Błażej Krupa.
Komentarze: (6)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Ciekawy artykuł !! Gratulacje !!

szkoda że tak krótki ten artykuł

Szkoda, że odnośnie L O T N I S K A w Aleksandrowicach , trawa ma więcej do powiedzenia aniżeli tacy biznesmeni jak p.p.Gołębiewski czy Rosiak ...
Ustrój sie zmienił, ale mentalność zaścianka została nam w spadku ...?
Może ktoś wyjaśni, co stoi na przeszkodzie, aby Bielsko miało lotnisko

Ciekawe kiedy samolotem będzie się przemieszczał
ojciec dyrektor??

Chodzi oczywiście o Ojca Dyrektora Adama z gazety koszernej?

这里汇集了大量的加湿机求购信息、 采购公司,快捷的行业资讯、价格行情、展会信息等!

加湿器市场是全球最大的加湿器市场,这里有我们为您精选的加湿器产品,也欢迎 您来展销加湿器产品!
这里汇集了大量的恒温恒湿机求购信息、 采购公司,快捷的行业资讯、价格行情、展会信息等!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama