, piątek 27 stycznia 2023
Bicie w piersi musi boleć
Logo promujące polską akcję autorstwa Mariana Siedlaczka. 



Dodaj do Facebook

Bicie w piersi musi boleć

WOJCIECH TRZCIONKA, publicysta
Bicie w piersi musi boleć

Wojciech Trzcionka jest publicystą, współpracuje z portalem gazetacodzienna.pl. Fot. Marta Trzcionka

W marcu w Republice Czeskiej spis ludności. Polacy z Zaolzia drżą, że znowu ich ubędzie. Kongres Polaków w RC próbuje ratować sytuację realizując kampanię \"Postaw na Polskość\", podczas której namawia rodaków, aby w spisie deklarowali narodowość polską. Pomysł dobry, ale spóźniony. Zbyt wiele było bowiem w ostatnich latach zaniedbań, aby teraz, jedną akcją, w kilka tygodni odmienić bieg historii.
Działacze z Zaolzia od lat szukają odpowiedzi na pytanie: co zrobić, żeby Polaków w Czechach nie ubywało? A powinni zastanowić się nad kwestią kluczową: dlaczego Polaków ubywa, co robimy źle? Na Zaolziu nikt tego pytania jednak nie zada, bo szczera odpowiedź zbyt boli i może pogrzebać niejedną polityczną karierę.

Dobrego przykładu nie dają niestety dwie największe polskie organizacje na Zaolziu, które od lat są skłócone. Polski Związek Kulturalno-Oświatowy i Kongres Polaków zwalczają się na każdym kroku. Nie robią tego otwarcie, ale na Zaolziu wszyscy wiedzą, że współpraca tych organizacji to tylko pozorowane działania.

PISALIŚMY: Polacy na Zaolziu przed spisem stawiają na polskość

Na Zaolziu wielu jest wspaniałych społeczników, ale niestety nie brakuje działaczy, którzy swoje stanowiska wykorzystują do załatwiania prywatnych interesów, wypaczając przy tym obraz porządnego zaolziaka. W ubiegłym roku głośna była sprawa działaczki Miejscowego Koła Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Czeskim Cieszynie-Sibicy, która w ciągu 10 lat wyłudziła od ludzi miliony koron. W latach 90. głośna była sprawa hotelu "Piast" w Czeskim Cieszynie, który Zarząd Główny PZKO utracił na rzecz czeskiego biznesmena. Na domiar złego sprzedaż "Piasta" pociągnęła za sobą sprzedaż "Domu Polskiego" w Ostrawie. Takie skandale nie pozostają bez wpływu na dumę narodową.

Zaolziacy przez lata nie mieli też dobrej prasy w Czechach. Ostatnio ta sytuacja, głównie dzięki działaniom Kongresu Polaków, nieco się poprawiła, ale zaolziacy (czytaj: działacze) nadal mają opinię pieniaczy, ludzi, którzy wiecznie są niezadowoleni i ciągle czegoś chcą, skarżą się na czeski rząd do Strasburga, ciągle czegoś się domagają, żądają, "bo jesteśmy mniejszością i nam się należy". Należą się polskie tablice, polskie przedszkola, polskie szkoły, pieniądze na to, pieniądze na tamto, i to nieważne, że argumenty Polaków czasami rozmijają się z rzeczywistością. Oczywiście Polacy mają swoje racje, ale nie mogą widzieć złej woli tylko u Czechów. Pokora czasami też byłaby na miejscu.

PISALIŚMY: Czeski Cieszyn chce likwidacji sklepów z dopalaczami

Oficjalny powód topnienia Polaków, bezkrytycznie przez większość przyjmowany, jest jednak zgoła inny: społeczeństwo polskie asymiluje się, przybywa mieszanych polsko-czeskich związków, kolejne dzieci nie idą do polskich, a czeskich szkół. To oczywista oczywistość. Proces postpował i będzie się nasilało. Niestety, starsze Zaolzie nie może się z tym pogodzić. Takich ludzi, którzy "przefarbowali się" na Zaolziu nazywa się "szkopyrtokami". Czy jednak w dzisiejszych realiach, w dobie Unii Europejskiej, otwartych granic, można mieć do kogoś pretensje o to, że chce żyć inaczej niż jego dziadek? Znam wielu młodych ludzi z Zaolzia, którzy mają bardzo otwarte umysły. Im jest obojętne, czy będą studiować w Pradze, Wiedniu, czy Warszawie, czy ich żona będzie Polką, a córka pójdzie do polskiej szkoły. Czy mamy ich potępiać za to, że przynależność narodowościowa nie jest już dla nich tak ważna, jak dla ich rodziców, czy mamy ich potępiać za to, że chcą być obywatelami świata?!

Problemów, z jakimi polskie Zaolzie musi się zmierzyć, jest wiele. Nie można ich wciąż zamiatać pod dywan. Bo wszystkie one w mniejszym lub większym stopniu wpływają na fakt, że Polacy mogą nie chcieć obnosić się ze swoją narodowością. W 1991 roku podczas spisu powszechnego narodowość polską w Czechach deklarowało 59 383 osób. 10 lat później narodowość polską deklarowało w Czechach 51 968 osób, z czego 38 908 na Zaolziu. Ja oczywiście życzę polskiemu Zaolziu, żeby nie topniało, ale czasami - jak mawiał Oscar Wilde - żeby lepiej widzieć gwiazdy, trzeba zejść na samo dno studni. Takie uderzenie się w piersi może zaboleć, ale i oczyścić.
Komentarze: (88)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

...

Piłeś - nie pisz. Nie piłeś - wypij...

Żrić i igrzysk ,a poi nas choćby potop. Nie wiem jakich gamoni wychował swiat ,ktorym pelna miska i wartości z wyniesione aren fitbolowych kształtują przyszła wizję obywateli swiata. Żalośni ludzie miski i igrzysk. wars.

Myślą, że namącą Polakom w głowach i niepokojeni przez nikogo rozgrabią Polskę całkowicie. Tak, w Izraelu taka gazeta wybiórcza nie miałaby prawa bytu a w Polsce mogą ! To jest tragedia, do jakiego stopnia posunęła się Polska tolerancja* (czytaj "sprzedawanie własnej tożsamości"). A co do czeskich prowokatorów - nie na darmo ich bohaterem narodowym jest Szwejk :) więc jak co, to nakryjemy ich czapką z orzełkiem he he :)

Kibiców przestrzega się przed dysonansem poznawczym: na Euro 2012 nie wszyscy nasi odśpiewają hymn. Kilku będzie też udzielało wywiadów w języku obcym. Jednak dysponują bezcennym atutem - nie wpadli za młodu w łapy gigantów nadwiślańskiej myśli szkoleniowej, futbolową edukację odebrali za granicą.

Spolszczonych obcokrajowców może jeszcze przybyć, negocjacje trwają. Negocjacje mordercze, bowiem niektórzy wykazują się skandalicznym brakiem patriotyzmu. Laurent Koscielny przyleciał latem do Warszawy jako gracz londyńskiego Arsenalu, więc miał do naszego selekcjonera blisko. Spotkanie na szczycie w ostatniej chwili odwołał. Nie będzie pół-Francuz pluł nam w twarz, Smuda z jego usług zrezygnował.

Kogoś dręczą skojarzenia z mundialem w RPA, na którym do medalu dokopali się Niemcy o nazwiskach brzmiących po turecku, polsku czy tunezyjsku? Błąd. Nasi sąsiedzi wystawili piłkarzy całkowicie "swoich", wychowywanych tam od trampkarza - skład drużyny odzwierciedlał przemiany demograficzne w społeczeństwie od lat przyjmujących imigrantów.

Tak jak Polska nie działa nikt na naszym kontynencie. My czerpiemy wzorce znad Zatoki Perskiej. Przyszłość nie tylko futbolowa należy m.in. do Kataru, któremu FIFA przyznała organizację mundialu w 2022 r. Ten kraj to trochę rozleglejsze od najmniejszych polskich województw osiedle bogatych paniczów. Imigrantów mieszka w Katarze więcej niż autochtonów, których imigranci obsługują. I strzelają dla nich gole. Tamtejsi działacze werbują Urugwajczyków, Brazylijczyków, Sudańczyków, Irakijczyków, Palestyńczyków, Senegalczyków, Jemeńczyków. I ich reprezentacja właśnie dotarła do ćwierćfinału Pucharu Azji.

artykułu Żyda z GW - jeśli w ogóle taki durny tekst byłby wydrukowany z Izraelu to taki pismak już by siedział w więzieniu a gazetka wywrotowa byłaby zamknięta. Chcecie niszczyć POLSKOŚĆ żeby było więcej swobody dla homoniewiadomo i całej reszty plugastwa i zboczeń. I niech tylko ktoś powie, że POLSKA jest krajem nietolerancyjnym. Tylko u Nas jest przyzwolenie na pisanie takich idiotyzmów ! Piszcie se o wolnej europie w Izraelu !

jeżeli dla ciebie tożsamość to ten stek bzdur, który Przygłupia Nauczycielka, Ojciec Alkoholik i Wikary Pedofil ładowali od dziecka do głowy - to masz prawo być głupi, jesteś ofiarą losu i patriotyzmy powyższej Trójcy Przepatriotycznej.

jesteś barani łeb, jełop zaściankowy - a nie Kowalski. Obrażasz Kowalskich, a ja przepraszam barana.

Ja nie tylko chcę wyżywić rodzinę ale także ją wychować ,wpoić pewne wartości i zachowania od momentu urodzenia do smierci. Może taki gamoń co mysli brzuchem troszczy się jedynie o wyżywienie i idzie tam gdzie jest pełna miska. Zatem bez Boga z pełnym brzuchem ,bezpanstwowiec ,po smierci skremowany i nie odebrane jego prochy z krematorium bo jego dzieci troszczą sie tylko o pełną miskę- murzyn zrobił swoje moze odejść i pal licho kto go pochowa.

Debilu mnie niejest wszystko jedno komu płacę podatki ,kim jestem,jaka jest moja tożsamość, do jakiego narodu należę. Może taki głąb jak tu z głową wypchaną gazetą wyborczą moze pleść takie bzdury. Popieram Warsa !

Skoro tak ,to domyslam się ,że to jakieś sekciarskie inklinacje tu zaczynają się publikować- szkoda ,że nie nauczono cię mysleć i musisz sięgać do przedruków.

Belgom czy Chińczykom; Kowalski ma rodzinę do wyżywienia, dom do ogrzania. No i warsa boroka za ścianą...

ale z ciebie borok!.. nie dziw, że taki zawołany Polok - ty musisz tekst przepisać, bo nie potrafisz skopiować, piszesz godzinę, a potem masz pretensje do robota, że cię ma za głupszego kumpla?...

Sorry. Ma być Sadam Husejn nie Kadafi.

Kogo pogieło, ze przepisal artykuł z GW. Pewnie WT bo gdybym ja taką ilość tekstu wpisal w post to by na pewno pojawiła się czerwona ramka- jesteś uznany za robota. Ale przeczytałem. Ludziom się już w glowach przewraca. czy WT swojim wcześniejszym tekstem usiłuje moderować dyskusję wykraczającą poza lokalne podwórko. ma kompleks zaściankawości i wrzuca nas w głębię filozoficznych rozważań na temat patriotyzmu, znaczenia sił zbrojnych itd?. Nic z tego jeszcze nikt tak dalece na głowę nie upadł aby móc nazywać sprawy po imieniu. Tezy zawarte w filozoficznych rozważaniach sa tak samo zgubne dla społeczeństwa jak wychowywanie dziecka bez przesłowiowego klapsa ,jak podawanie dłoni kobiecie przez mężczyznę za przejaw seksizmu. To nowinki ,ktore godza w zdrowy odruch samozachowania się zdrowego społeczeństwa z rozbudowaną etyką,nadbudową ,ktora poza prace doktorskie nie wychodzi. Krajem bez własnej armii byl Tybet i dziś jest zniewolony przez Chiny. Otwartość Belgow na napływ uchodźców arabskich sprawiło ,że Belgowie we własnym panstwie stali się mniejszością niepożądaną nie potrafiącą się porozumiec w wylonieniu wlasnego rządu. Gdyby nie armia amerykańska Kadafi niepodzielnie by rządził złozami ropy w Kuwejcie. Czy jeszcze mam dawać przykłady ,że żołnierz jest nie tylko od zabijania ale także od poskramiania zwyrodniałych dyktatorów różnej maści. Czy tak trudno zrozumieć ,że miłość do własnego kraju ,malej ojczyzny nie musi stać w konflikcie z miłością do innyuch nacji i narodów.Globalizacja ,nie musi oznaczać zachowania we wszystkim zdrowego rozsądku. Że przypomnę tu Adriannę Falachi.

Wojtek, żenada i tyle...

święte słowa, choć niepotrzebnie tak dużo. Mądremu wystarczy co napisał "do wars...", głupi i tak nie doczyta do końca.

"Ten prowokator z godz.5 to zwykła tchurzliwa gnida."... Ten gamoń z 7.49 to zwykły pieprzony nieuk. I z pewnością Polok - Patriota.

Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne wiodły wojny o terytorium, żywność i kobiety

W środę pod moimi oknami przedefilowały setki ludzi wyszkolonych do zabijania innych ludzi. Przejechały dziesiątki pojazdów skonstruowanych w ten sposób, by jak najskuteczniej niszczyć inne pojazdy i eliminować ich kierowców. Przeleciało kilka samolotów przeznaczonych do walki z innymi samolotami i zrzucania śmiercionośnych bomb. Impreza zgromadziła tłumy: tatusiowie w podnieceniu robili zdjęcia, mamy próbowały choćby na chwilę usadzić swoje pociechy na krawędzi prawdziwego wozu bojowego - maszyny do zabijania, która w ciągu sekundy może rozwalić dziesiątki naszych wrogów.

Zauroczeni przemocą

Powiedzmy wprost: fascynacja militariami to smutny relikt naszej ewolucji i przeszłości plemiennej. Krwawe porachunki między grupami konkurującymi o terytorium, żywność i kobiety nie są typowe wyłącznie dla homo sapiens - większość naczelnych jest równie brutalna jak ludzie, a przemoc stosuje przede wszystkim wobec członków innych grup. To właśnie po małpach odziedziczyliśmy te cechy, które owocują tak dziś gloryfikowanym przez prawicę egoizmem plemiennym czy narodowym.
Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy - elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku - zawsze wprawiała mnie w zdumienie. Tym bardziej że wydaje się całkowicie sprzeczna z deklarowanym jednocześnie przywiązaniem do etyki chrześcijańskiej, która stara się oddzielić człowieka od reszty świata przyrody maksymalnie grubą kreską, a samą przemoc - nawet w stosunku do wrogów - potępia z całą surowością.

Choć potrafię zrozumieć tę dziką ekscytację, jaką maszyny do zabijania wzbudzają u większości ludzi (przyznajmy ze wstydem: głównie mężczyzn), to nie potrafię pojąć, dlaczego jest ona nie tylko tolerowana, ale i promowana przez państwo. Wydaje się przecież, że masowa ekstaza warszawiaków na widok kilku maszyn do zabijania oraz wyjątkowe poważanie, z jakim traktuje się żołnierzy - ludzi, którzy dobrowolnie chcą zabijać innych - to jaskrawy przykład kultywowania skłonności morderczych. To tak, jakbyśmy zbiorowo podziwiali ociekającą krwią piłę, którą jakiś zwyrodniały morderca poćwiartował swoją ofiarę. I tak, jakby była ona wożona w specjalnej gablocie przez centrum stolicy na koszt państwa i ku uciesze gawiedzi.

Nie wiem, czy którekolwiek z urządzeń prezentowanych w Alejach Ujazdowskich było w rzeczywistości wykorzystywane do zabijania ludzi. Ale gdyby którąś z armat opatrzono tabliczką: "Z tego oto działa nasi dzielni chłopcy zabili tysiąc talibów" - nie wątpię, że właśnie ona cieszyłaby się szczególnym powodzeniem wśród przechodniów. Wzorowi tatusiowie-patrioci kazaliby synom pozować na jej tle, a mamusie - równie gorące patriotki - zwracałyby uwagę córek na przystojnych żołnierzy, którzy własnoręcznie odpalali to cudo, które rozrywało na strzępy i wypruwało wnętrzności z naszych wrogów.

Moralność egoizmu narodowego

Parada to tylko zabawa - mógłby ktoś odpowiedzieć. A zabawa, jak to zabawa, jest bezmyślna. Jest ucieczką od refleksji i odpowiedzialności. Jeśli jednak spojrzymy na środową defiladę z moralnego punktu widzenia (a nie oczami pięciolatka zafascynowanego kolekcją żołnierzyków), musi ona wydać się nam czymś wyjątkowo odrażającym. Zakładając oczywiście, że nie utożsamiamy moralności z regułami zachowania, które najlepiej służą przetrwaniu naszych genów.

Z bezstronnego punktu widzenia, który charakteryzuje myślenie moralne, patriotyczne uniesienia i przedkładanie zobowiązań wobec jednych ludzi nad zobowiązania wobec innych tylko dlatego, że akurat żyją na niewłaściwym skrawku ziemi, są jak rasizm. Różne traktowanie ludzi ze względu na ich kolor skóry nie różni się niczym od różnicowania ich na podstawie miejsca zamieszkania. To, co liczy się przy moralnej ocenie postępowania, to obiektywny stan świata, a nie rezultat oglądany z takiego czy innego partykularnego punktu widzenia. Dlatego granice państw nie wyznaczają granic naszych zobowiązań moralnych, a życie każdego człowieka powinno posiadać dla nas taką samą wartość - bez względu na to, czy ów człowiek jest czarny, czy biały, czy mieszka po tej stronie Odry czy po drugiej. Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po dawno zapomnianych sposobach życia. A przedkładanie interesów obywateli państwa, w którym akurat żyjemy, ponad interes pozostałych ludzi jest poważnym występkiem moralnym.

Peter Singer, etyk z Princeton, w wydanej niedawno po polsku książce "Jeden świat" zwrócił uwagę, że w czasach, w których przyszło nam żyć, patriotyzm może też prowadzić do katastrofalnych skutków praktycznych - m.in. z powodu zmian klimatycznych, globalizacji czy zagrożenia terroryzmem.

Singer pisze, że żyjemy w świecie, w którym mamy tylko jedną atmosferę, jedną ekonomię, jedno prawo i stanowimy jedną wspólnotę. Efekt cieplarniany wywołany przez emisję dwutlenku węgla w krajach Zachodu może doprowadzić do katastrofalnych powodzi w Bangladeszu, w wyniku których zginą tysiące ludzi. Podobnie jest z gospodarką: subsydiowanie produkcji rolnej przez Unię Europejską może w krajach Afryki pociągnąć za sobą śmierć tysięcy ludzi na łatwo wyleczalne choroby. Nie umieraliby tak łatwo, gdyby ich kraje miały za co kupić lekarstwa. Ale pieniędzy nie mają, bo jedyny produkt, który mogłyby eksportować do Europy, to żywność, przed którą się bronimy niesieni patriotycznymi zrywem do popierania tego, co "nasze". Patriotyzm nie jest więc zawsze - jakby się wydawało na pierwszy rzut oka - postawą niewinną i chwalebną, które winniśmy w sobie pielęgnować i bezkrytycznie krzewić wśród dzieci. Czasami nie różni się niczym od najkrwawszych form egoizmu narodowego czy rasizmu. Typowy patriota to ktoś, kto nie jest w stanie zgodzić się na drobną nawet niedogodność dla swojej wspólnoty, by ratować czyjeś życie w odległym kraju.

Ci, którzy twierdzą, że z moralnego punktu widzenia patriotyzm jest postawą pożądaną, muszą uznawać, że wartość życia człowieka zmienia się wraz z jego narodowością. Skoro jestem Polakiem, to nie muszę poważać Niemców. Afrykańczycy zaś mogą mrzeć jak muchy - nie ruszy mnie to, bo są daleko i nie z mojego plemienia. Taka postawa przeczy jednak tezie, że moralność i sprawiedliwość nie powinny padać ofiarą różnic narodowych, które są odbiciem przypadkowych układów plemiennych sprzed setek i tysięcy lat. Czy fakt, że kilka tysięcy lat temu jedno plemię osiedliło się nad rzeką, a drugie w górach, ma mieć teraz wpływ na to, czyje życie przedkładam nad inne - tych znad rzeki nad tych z gór, albo odwrotnie?

Podział świata na państwa narodowe jest przypadkowym i krótkim epizodem w dziejach ludzkości - istnieje nie dłużej niż jakieś 150 lat. Współczesny model patriotyzmu, do którego odwołują się polscy przywódcy, powstał w końcu XIX wieku, kiedy masy zaczęły wkraczać na scenę polityczną i uświadamiać sobie, że są akurat Polakami, a nie po prostu "tutejszymi". Cześć powstających wówczas partii politycznych (na ziemiach polskich była to przede wszystkim Narodowa Demokracja) postanowiła wykorzystać najniższe instynkty owego niewykształconego ludu - nienawiść do wszystkiego, co inne i obce. W tym sensie nowoczesny patriotyzm jest równolatkiem nowoczesnego antysemityzmu.

Nowy cud nad Wisłą

W XX wieku największe pokazy potęgi militarnej urządzały zbrodnicze dyktatury - komunistyczne i faszystowskie. Dziś defilady wojskowe są nieodłącznym elementem autorytarnych rządów Putina. Od środy stały także znakiem rozpoznawczym karykaturalnych rządów naszych bliźniaków. Państwo, które nie jest w stanie zbudować ani kilometra równej autostrady, nie jest w stanie rozwiązać problemów służby zdrowia, ba, nie jest w stanie uchwalić nawet poprawnej ustawy lustracyjnej, urządziło ludowi igrzyska.

Z pragmatycznego punktu widzenia, który ostatnio staje się jedynym sposobem patrzenia na sprawy publiczne przez rządzących, jest to jakoś zrozumiałe. Z braku jakichkolwiek innych osiągnięć defilada była niewątpliwym sukcesem. Żaden samolot nie spadł. Nie wystrzelił przypadkowo żaden czołg. Żaden żołnierz z nudów nie pociągnął za spust pistoletu. To prawie jak kolejny cud nad Wisłą. Można ogłosić w TVP, że IV RP to pasmo sukcesów.

Przynajmniej w organizowaniu imprez plenerowych.

*Tomasz Żuradzki - filozof i politolog, absolwent UJ i London School of Economics, przygotowuje doktorat z etyki

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ten prowokator z godz.5 to zwykła tchurzliwa gnida. Olac czeskich prowokatorów !!!

Nie rozumiem tej poniższej prowokacji? Dlaczego zakladasz ,że społeczność zaolziańska jest tych cech pozbawiona. Skoro było ich stać na spontaniczną budowę domów PZKO znaczy ,że mobilni i dobrzy sąsiedzi, jeśli w tych domach potrafią się spotykać i przyjmować w nich także sąsiadow Czechow ,ktorzy takich obiektow nie posiadają to i mądrzy. Jeśli się spotykają to i radośni- skoro w nich zakladają zespoły folklorystyczne ,chóry ,amatorskie teatry. To raczej w Tobie rodzi się ksenofobia skoro w taki sposób kończysz swoją wypowiedź.

Nie rozumiem tej poniższej prowokacji? Dlaczego zakladasz ,że społeczność zaolziańska jest tych cech pozbawiona. Skoro było ich stać na spontaniczną budowę domów PZKO znaczy ,że mobilni i dobrzy sąsiedzi, jeśli w tych domach potrafią się spotykać i przyjmować w nich także sąsiadow Czechow ,ktorzy takich obiektow nie posiadają to i mądrzy. Jeśli się spotykają to i radośni- skoro w nich zakladają zespoły folklorystyczne ,chóry ,amatorskie teatry. To raczej w Tobie rodzi się ksenofobia skoro w taki sposób kończysz swoją wypowiedź.

nie "wrośniętych w tę ziemie od pokoleń z poczuciem dumy, ze potrafili się jakoś uchować i trwać", ale Pracowitych, Uczciwych, Dobrych Ludzi, Pomocnych Sąsiadów, Mądrych, Współczujących, Radosnych. Tak po prostu, Poloki - boroki.

Wciąż na forum ujawniają ludzie, którzy patrzą na świat oczami Michnika i poruszają się ściśle wg. postawionych przez niego drogowskazów.

Zaolzianie, ci ktorzy identyfikują się z polskim dziedzictwem w wymiarze historycznym i narodowym, językowym, wyznaniowym jeśli są autentycznymi patriotami w pierwszej kolejności będą patriotami tej ziemi tej małej ojczyzny ,o ktora tożsamość dbały rody Kubiszów ,Michejdów ,Buzków, Niedobów ,Młynków Milerskich, Ruszów, Rusnoków, Wałachów, Kulów, Gaudymów, Hadynów, Morcinków , Cieńciałów, Farnych, Chwajolów,Ryłków, Kryglów, Brannych, Kokotków,Molińskich, Szymeczków, Firlów, Recmaników,Szymików Przeczków ,Jośkow, Tobołów, Rusków i wielu innych ktorych nie sposób wymienić wrośniętych w tę ziemie od pokoleń z poczuciem dumy ,ze potrafili się jakoś uchować i trwać nosząc ojczyznę w sercach bo tak naprawdę nigdy poza Zaolziem jej nie mieli. Ta ojczyzna do ojczyzna ich marzeń,rozumna,europejska a jednocześnie tak dojrzała i świadoma swej obecności ceniąca ten skarb ponad wszystko. Parafrazując slowa poety -cóz ,że nieraz na tej ziemi smakował gorzko chleb ,że jedni im wypominali ,że jedzą czeski chleb a drudzy mówili o nich Czesi gdy z wizytą przekraczali granicę Polski. Przegryzali tę psorkę glupoty i niezrozumienia budując na Zaolziu swoją rzeczpospolita w konfrontacji powolnego ale z żelazną konsekfencją wtapiania ich w naród, ktoremu splotem histori przypadla ta ziemia.

jak już ktoś nie potrafi w sobie znaleźć żadnego punktu oparcia - bo wie, że nie jest ani uczciwy, ani mądry, że za to jest niesprawiedliwy, zawistny, niewdzięczny, że daleko mu do wrażliwości, miłosierdzia nie mówiąc o miłości - przykleja sobie na czoło etykietę "Polak Patriota" i już jest lepszy! od siebie samego sprzed minuty, a przede wszystkim od WSZYSTKICH innych. A ten inny patrzy na PP i co widzi ?... Polok - mo na dupie bolok... Rzygać mi się chce tym waszym chorym polactwem.

bo to nam tylko pozostało. Nie można liczyć na szkołę, media państwowe i prywatne, na naszą przewodnią partię oraz na nasze pożal się Panie Boże wiodące autorytety moralne, a także na naszych najważniejszych polityków. Przykład - wypowiedź Tuska w Tygodniku Znak - "Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."

O dumie narodowej ,pokorze i obywatelach świata. Z moich obserwacji poczucie patriotyzmu buduje się od najbliższych. Dla większości Zaolzian z krwi i kości ojczyzna to Zaolzie. Przez dziesiątki lat budowali swoją rzeczpospolita zaolziańską za każdym razem weryfikując to co obie ojczyzny miały im do zoferowania dobrego a także to co było powodem lepszych bądź gorszych stosunków pomiędzy rządami obu ojczyzn . Wszystko to odbijało się na życiu autochtonów ich stosunku do obu ojczyzn. Pokora w ocenie sytuacji na Zaolziu przyda się nam wszystkim . Także tym ,ktorzy próbują analizować dokonujące się tam zmiany nie wyłanczając samego WT.

PS prosze nie mieszac z blotem dokonan pana WT w Glosie Ludu, ktorý po jego odejsciu wraca niestety do puktu wyjscia - zasciankowosci w gorszym tego slowa znaczeniu.

Nie potepiam pana WT w czambul tylko dla tego, ze "nima tu stela i nimo nom do naszych spraw co kafrac". Wiadomo przeciez, ze problemy latwiej dostrzec z zewnatrz. Kilku faktow jednak pan WT nie docenil.
1. Ogolne procesy demograficzne (oprocz asymilacji mamy do czynienia ze zjawiskiem wymierania)
2. Dume narodowa Polakow na Zaolziu oslabia nie tylko wizerunek zaolzianskiego dzialacza-oszusta czy dzialacza-nieudacnika, ale tez to, co sie dzialo naprz. przed Palacem prezydenckim czy co sie dzieje obecnie w zwiazku z tragedia smolenska (cala Europa smieje sie z Polakow).
3. Polska, Polacy i polskosc to pojecia abstrakcyjne. Przekonalem sie o tym podczas studiow w Polske, kiedy stwierdzilem, ze z Krakusami czy Warszawiakami laczy nas jedynie jezyk literacki. Roznice kulturowe i mentalnosciowe sa przepastne (co z druguíej strony nie przeszkasza mi dozbnawac autentycznego wzruszenia przy kazdej ponownej lekturze Pana Tadeusza czuy Popiolow.

Jeśli się przykludziłeś i szydzisz z mowy sporej części Zaolzian to napewno byś się nie podpisał thomas- ty jesteś ukrytym WT.Zgosz do dyskusji i chcesz ją sprowadzić na manowce. Nie oczekujmy ,że mieszkańcy Zaolzia będą mówili jak warszawiocy spod Częstochowy. Sąsiedztwa czeskiego nie da się wymazać z języka Zaolzian tak jak po mieszkańcach wschodnich rubieży nie wymażesz akcentu i naleciałości ruskich. Każdy kto rozsądnie myśli wie ,że tak czynić nie wolno. Właśnie takim szydzeniem z mowy najlepiej odtrącić kogoś od polskości ,uznać ,że właściwie to z polskim językiem nie mają ci działacze nie wiele wspólnego a odrzucenie prowadzi do wyobcowania i ostatecznie asymilacji z sąsiadami ,ktorzy otwierają opcję narodowości sląskiej taka forma przejściowa zanim bedziesz nasz. Taką politykę prowadzą Czesi no i Niemcy. W wermachcie jak niemiecki żolnierz wyśmiewał ślązaka ,że mówi łamaną polsko-niemiecką mowa był za to surowo karany. Thomas zasłuzyleś na karę. Wars.

Tak się czepiacie niepokalanego WT - przezcież wystarczy popatrzeć na tą fotkę z jego podobizną i widać że to już jest niepokalany święty człowiek!

i vice versa - tyle wnosi ta kulawa dyskusja w temacie nauczania Jezusa z Nazaretu i Jana Pawła II z Wadowic o miłości bliźniego.

mieszkam na Zaolziu prawie 10 lat... i jak to mówią przysmyczyłem się tu z Polski. I martwi mnie cała ta sytuacja związana z ubywaniem Polaków na tym terenie, ale jeśli ci, którzy mają tych Polaków reprezentować i o te polskie korzenie dbać są tacy jacy są , to i niedziwota że tak to wygląda... kłótnie, afery, ,,bratobójcza,, wojna podjazdowa.... wybieranie do władz zaolziańskich ludzi którzy, jak np jeden z szefów organizacji polskiej na Zaolziu mieniący się Wielkim Znawcą Historii mówi w TVP o wiekowym dobrym współżyciu Polaków i Czechów na Zaolziu...??????? pomijając to ,że po polsku mówi słabiej od mojej sąsiadki, która pochodzi z Chomutowa, bo po prostu on ,, fafoli,, i co do treści i co do formy....skoro są w tych władzach tego typu boroki, które psują efekty pracy pokoleń zaolziaków - durnymi posunięciami, kłótniami, donosami.... to jak młodzi ludzie mogą i mają czuć się dumni z tego kim są????? to jak ma tu ta polskość przetrwać?

Zanim o tych hasłach wypadało by wspomnieć kilka swiadectw z jakimi podzielili się ze mną mieszkańcy Zaolzia. Kiedy przyjechałem poraz pierwszy do Suchej Górnej pytałem o drogę na cmentarz. Trochę niepewnie ale zapytałem łamanym czesko polskim językiem. Młody człowiek odpowiedział mi jednak po polsku. O pan jest Polakiem! Tu wszyscy są Polakami odpowiedział- Czesi to się tu przykludzili. Po drodze mijałem krzyż przydrożny stojący na trsie pielgrzymek z Cieszyna do Frysztatu opisany językiem polskim rok 1876. Stojąc na cmentarzu szukając wlasnych przodków mijałem groby te stare i nowe. Prwdę mówią mijane krzyże -kamienie krzyczeć będą- pisał poeta. Zmian jednak nastepują. Opisy nagrobków także się zmieniają. Prawdy nie da się ukryć. W tej samej Suchej Górnej 85 letnia Pani Kryglowa mówi ...dziadkowie byli Polocy w Monarchi Habsburskiej, rodzice moi chodzili do polskiej szkoły, myśmy szli do polskiej szkoły ,nasze dzieci, wnuki a mój prawnuk pierwszy poszedł do czeskiej szkoly - on już bedzie Czechem i nie miałam dość sił aby to usiłować zmienić aby wnukom cokolwiek narzucać.Chociaż i łza w oku byla i żal to jednakchoć boli milczenie dalsze miało swoją wymowę. Inny znajomy z Mostów absolwent czeskiej politechniki mówi historię swojej rodziny znam 500 lat wstecz.Zawsze mówiliśmy po polsku w przeciwieństwie do moich sąsiadow ,którzy choć przyznają się ,że rodzinę mają w Polsce dawno już po polsku nie mówą. Trzeba mieć tę góralską hyrę ,dumę bycia na swoim miejscu pozostając otwartym na otoczenie.

Super! I tak trzymaj dalej!

Powiedzmy Panie Wojciechu językiem sądowym- wystąpił pan z wnioskiem o dobrowolnym poddaniu się karze. Tękarę wybrał Pan sam dla sibie. Nie wyrzucono Pana ale pozwolono odejść z powodów odzwierciedlonych w komentarzach. To świadczy o klasie Zaolzian nie dobija się leżącego.

SUPER! Dobre! Z tego byłby ogłos jak ze starego gara słyszlny od tatr do Brłtyku..., ha,ha, ha!!!

aż W.T. uderzy się we własne piersi. Czy będzie bolało nie wiadomo, pewne jest natomiast, że gdyby uderzył się w głowę, echo odezwałoby się aż pod Girową...

Acha, no i czekam aż po raz kolejny rozjedziecie mnie na waszym narodowym Zaolzie.org, czy jak tam.

Zabawki nikt mi nie zabrał. Jeszcze raz powtarzam. Sam rzuciłem nią w kąt.

Oficjalny powód topnienia Polaków na Zaolziu jest prawdziwy i podważanie go przez WT to próba odwrocenia biegu rzeki. Ludność się asymiluje ,podobnie jak mniejszości wyznaniowe, czy kulturowe. To matematyka. Asymilowanie się to nie Szkopyrtani. Szkopyrtok to taki ,ktory osobiście w swoim życiu przed laty deklarował się jako Polak, a potem zmienił pisownię swojego nazwiska i zrywa więzy czy też ukrywa swoją tożsamość udając kogoś innego. Myslę ,że takie postawy odrzucają wszystkich zarowno Polakow jak i Czechów. Asymilowanie się to trudny wybór tożsamości -to szacunek do tradycji rodzinnych- jeśli małżeństwo jest mieszane to trudno odrzucić tradycję któregoś z rodziców. Tu zawiera się kompromisy w imię pokoju i ładu w rodzinie- Zaolzie należy w znacznym stopniu do rodziny polsko- czeskiej. To jest pewne zagrożenie dla lokalnej społeczności ale na styku obu państw pewną szansą dla nich obu budowania dobrej przyszłości we wspólnej Europie a jednocześnie trwaniu przy lokalnym dziedzictwie.

Przy okazji wielkie uznanie dla Warsa. Rzetelnie, kulturalnie, sprowadził panoczka radaktora do parteru. Gdyby taki stosunek do Zaolzia prezentował jakiś Prażak, to by skończył tak samo. Ludzie mają swoje małe światy i nie potrzebują pseudomisjonarzy uważających się za nie wiadomo kogo

Mnie Panie Wojtku ten tekst zmartwił. Mam rodzinę na Zaolziu, stamtąd pochodzi mój ród. PZKO robi doskonałą robotę, nigdzie w Polsce nia ma tylu działaczy-społeczników. Rezultat widać na Gorolskim Święcie. Jak nie polskość to co ? Alternatywą jest pełna czechizacja, calkowity zanik gwary, nikt nie będzie godoł po naszymu. Tylko dzięki polskim organizacjom śląska gwara, śląska kultura jeszcze istnieje. Nie ma żadnej sprzeczności w tym, że ktoś czuje się Polakiem i jednocześnie jest obywatelem Czech, ma dwie Ojczyzny. Mało tego, jest to dla takiej osoby dodatkowym atutem, bo w obu państwach ma szansę się wybić. Czego najlepszym przykładem jest nasza Ewa Farna. Pón radaktor przybył na Zaolzie nie rozumiejąc tego,że dla Zaolziaków są te 2 Ojczyzny i że nie cierpią oni aroganckich cwaniaczków z Warszawy i Pragi, którzy chcą ich pouczać. Uznali Pana za Warszawioka. Jako Warszawiok poniósł klęskę

Miło jak miło ale PRAWDA W OCZY KOLE :)

HO!HO!HO! po gorolsku hóknę, bo Pan Wojciech jak Filip z konopi wyskoczył by za Piotrusia Skarżypytusia robić. Paluszkiem grozi ze swojej ambonki na która chyba po drabince jak do kurnika wylazł. I ęchając o ąchając wybrzydza. W swojej zapalczywości to zapomniał przypomnieć, że połowa Zaolziaków to rozgrzeszone Wemachtowce a druga połowa to to kapusie esbekowskie.Tumani i przestrasza Europą i na bezdechu wybrzydza na tych co obywatelskie prawa sobie uzurpują.A wszystko przez to, że mu zabrali zabawkę. Myślał że będzie naczelnym pisemka wszystkich Polaków w RC a tu figa z makiem i Leonem Pasternakiem. Ot kundelek taki, postury raczej cherlawej, co to cieniutko poszczeka, czasem płot obsika i patrzy z podełba , że karawana , jak to karawana idzie sobie dalej.
Stanisław Gawlik

Jak miło. Jak zawsze ;-)

Bicie piany i sianie fermentu tez powinno boleć. Zycze panu długich lat żywota w kawalerce na jednym z blokowisk czeskiej Pragi. Asymiluj sie tam do bólu :)

Zaś akapit w którym autor tekstu stwierdza ,że Zaolziacy przez lata nie mieli też dobrej prasy w Czechach jest swoistym curiozum myślowym. Bowiem to ten fragment tekstu zaprzecza tezie postawionej na początku artykuły. Dowodzi bowiem ,że działacze na Zaolziu walczą o sprawy polskie z pełną determinacją.Tylko czemu jak ktoś dochodzi racji przed oficjalnymi organami UE obdarzać go epitetem pieniactwa, mieć pretensje ,że czegoś chcą jeśli mają do tego podstawy prawne , by były przedszkola, szkoły tablice i środki na realizację tych celów. jakim prawem wrzuca Pan WT wszystkich do jednego worka nie wskazując spraw ,w ktorych ta mniejszość polska nie miałaby racji odwołując się do dalekich uogólnień ,które niczego dobrego nie wnoszą a jedynie sieją niepotrzebną destrukcję kują w plecy byłych pracodawców a także byłych czytelników redagowanego jeszcze nie tak dawno przez WT Glos ludu. Skoro sam autor stwierdza ,że mają swoje racje skąd teza ,że nie widzą dobrej woli u Czechów.A zatem nie pustosłowie redaktorze ale argumenty!

gdyby ten genialny watażka, zwierzchnik polskiej armii Lech K. poprowadził za sobą do boju z Rosją cały naród... Tak skończyło się na jednym samolocie.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama