, czwartek 25 lipca 2024
Co krok tandetna reklama
Wiślański pl. Hoffa podczas tegorocznego Tygodnia Kultury Beskidzkiej. Co ma Lotto do góralszczyzny i folkloru?… fot. Wojciech Trzcionka 



Dodaj do Facebook

Co krok tandetna reklama

EWA FURTAK/Gazeta.pl
Co krok reklama. Ulice polskich miast wyglądają fatalnie upstrzone różnorodnymi bannerami i plakatami. Może udałoby się uwolnić od tej plagi przynajmniej turystyczne kurorty?
Wszystkie beskidzkie kurorty wyglądają tak samo. Przy drogach wjazdowych turystów witają billboardy z kolorowymi reklamami hoteli i restauracji oraz skromniejsze, domowym sposobem wykonane tabliczki z hasłami typu "pokoje z łazienkami" i numerami telefonów. Niektórzy mieszkańcy na miejsca pod ogłoszenia przeznaczyli płoty, a nawet całkiem spore fragmenty swoich ogrodów.

W centrach beskidzkich miejscowości wcale nie jest lepiej. Na każdym kroku turysta natyka się na pstrokate, krzykliwe plansze i billboardy. Brakiem wyczucia wykazuje się wielu właścicieli sklepów i restauracji. Ich szyldy nie wyglądają lepiej niż reklamy przy drogach. Wykonane są w tym samym stylu - tandetnym.

- Inwazję pstrokacizny mam na co dzień u siebie, w Katowicach. Na wakacjach chciałabym od tego odpocząć - wzdycha Mirosława Łojewska, która od lat spędza letni urlop w Szczyrku albo Wiśle. - Niestety, z każdym rokiem jest coraz gorzej - dodaje. I niewiele z tym można zrobić. Nad budynkami wpisanymi do rejestru zabytków czuwają konserwatorzy, decyzję o zdjęciu szpecącej reklamy z budynku należącego do miasta mogą podjąć urzędnicy. Reszta przestrzeni publicznej jest - zdaniem władz - poza wszelką kontrolą. Czy na pewno?

Paweł Brągiel, doradca ds. turystyki oraz prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Miasta Wisły "Imko Wisełka", mówi, że wiele dobrego mogłyby zdziałać odpowiednio sformułowane zapisy w planach zagospodarowania przestrzennego. - Nie jestem zwolennikiem całkowitego eliminowania reklamy, ale przydałoby się trochę umiaru, np. rezygnacja z wielkoformatowych billboardów, które niekoniecznie pasują do stylu miejscowości - uważa Brągiel.

Dominik Konarzewski, historyk sztuki i syn Iwony Konarzewskiej, znanej malarki z Istebnej, jest sceptyczny. Jego zdaniem nie ma nadziei, bo wszechobecne, często tandetne reklamy to jeden z symboli naszych czasów. - Zmianę może wywołać jedynie edukacja estetyczna, czyli umiejętne kształtowanie gustów społeczeństwa, ale to proces trudny i długotrwały - uważa.

Ciekawym przykładem dobrego działania władz jest śródmieście, chętnie odwiedzanego przez turystów Cieszyna, i urokliwa ulica Głęboka, o którą już na początku lat 90. zadbał miejski konserwator zabytków. Zaczął zwracać uwagę na wygląd reklam i szyldów działających tam restauracji, punktów usługowych, sklepów. Teraz jest łatwiej, ludzie sami zaczęli dbać o estetykę, bo nikt nie chce mieć szyldu brzydszego niż sąsiad. Efekt? - Polecam spacer ulicą Głęboką i przyglądnięcie się tamtejszym szyldom. Naprawdę cieszą oczy - zaprasza Konarzewski.
Komentarze: (18)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Do komentarza górw
Piękny przykład zazdrości, nietolerancji, uprzedzenia i małostkowości ducha. Lepiej skrytykować, niż samemu zrobić cokolwiek. Wstyd dla Wisły z powodu komentarzy takich jak "górw" czy "co racja", którzy walcząc z „obcymi” nie mają nawet odwagi podpisać się pod swoją opinią. Na szczęście są w Wiśle jeszcze ludzie, którzy uważają inaczej. Dla wiadomości nie podpisanych powyżej, w cywilizowanym świecie (wystarczy pojechać i zobaczyć park w Jaworzu) autor zawsze podpisuje to co opracował, nawet na tablicach. Mam wrażenie, że to właśnie Konarzewski pada ofiarą pomówień i dziwie się, że jeszcze chce coś robić dla Wisły. Zresztą zgadzam się z jego opinią co do szkoły w Głębcach w 100%. Poza tym trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Jeżeli ktoś jest historykiem sztuki, jak napisano w artykule, to nie musi "podawać" się za architekta czy znawcę kultury, ponieważ wyraża opinię zawodowo. Jeśli nie jest zrozumiałe wyrażenie „historyk sztuki” lepiej sprawdzić w internecie czy encyklopedii ;-) , zanim napisze się oszczerstwo. Dziwie się wyrażającym z taką łatwością, tak negatywne opinie. Przecież w centrum Wisły od paru lat istnieją tablice szlaku zabytków opracowanego przez Konarzewskiego, z których korzystają turyści, mieszkańcy, jak i przewodnicy… Miasto i my, pracujący w usługach, korzystamy na tym, że miasto odwiedza coraz więcej turystów, czemu sprzyjają takie inicjatywy, jak szlak. A pisanie paszkwili w internecie, z których kipi złość, na pewno promocji Wisły nie pomoże. I jeszcze jedna uwaga: jeśli się czegoś nie wie (to nie grzech) wystarczy wziąć książkę do ręki i się dokształcić.

w samej Warszawie mamy więcej niż w całej Francji
w Cieszynie mamy oślepiające reklamy i ktoś porównywał to z Tokyo. problem w tym, że my tu mamy Europę i w niej wypadamy najgorzej. Tandeta zalewa Polskę,niestety

A któz to przeszkadza Panu Pawłowi działać? O odpowiednio sformułowane zapisy w planach zagospodarowania przestrzennego może przecie wnioskować każdy. Radnego to już powinna być powinność, ale zaznaczmy dobrego sumiennego i rzetelnego Radnego. A tak między nami mówiąc to ludzie "muszą się reklamy nażreć". Nic tu zakazy, nic tu przepisy. Przyjdzie taki, popatrzy, ponarzyko a potym do chałupy i napisze SMS "radość" napisze.

i tak na okrągło, cały rok - i to jest mądre ...?

szkoda, że nikt z tym nie walczy a Prawo jasno nie reguluje, jak promile za kierownicą...?

jest ta madre ludzie jada do wisly caly rok i jak wlato zobacza reklame to przyjada tam zima,trudne?ale i tak tego wszystkiego nie popieram

pamiętam jak dwadzieścia kilka lat temu w tym kraju bylo szaro i smutno, a oglądane w filmach reklamy dawały wrażenie luksusu... mam emocjonalny stosunek do kolorowych reklam i nie przeszkadzają mi one... wolę to niż tą szarość sprzed lat...

a u nas każdy uprawia rolę REKLAMY, nawet z papieru toaletowego ...?

wkurza mnie reklama podpasek podczas...posiłku.wrrrrr. Albo lekarstwo na himoroidy.fee

Dominik Konarzewski to największe pośmiewisko Wisły ostatnich lat. Karierowicz, który za wszelką cenę chce tu zaistnieć. Udaje architekta - choć nim nie jest, udaje znawcę kultury - choć też nim nie jest. Popis zadufania w sobie i zarozumialstwa dał w ostatnią sobotę rano koło PTTK-u (dobrze, że niewiele publiki było). Stawia sobie tabliczki-kapliczki ze swoim nazwiskiem na każdym kroku. Może chce zostać burmistrzem lub radnym i w ten sposób robi sobie reklamę? Za to się słono płaci. Wiślanie opamiętajcie się i nie pozwólcie się tak panoszyć obcym.

biedny PAn Bragiel. Kazda okazje wykorzysta do reklamy wlasnej osobki.

Biedni pan Brągiel i pan Konarzewski. Tacy zaklachani. Weźcie się lepiej do porządnej roboty. Nie wiecie, co to etos protestancki?

To wszystko przez te ceny. Gdyby reklamy kosztowały tyle ile np. 10 lat temu to na pewno nie byłoby tego CHŁAMU. BYLEJAKOŚĆ ZA BYLE JAKIE PIENIĄDZE

Panie Konarzewski, jak pan chce, żeby moja reklama cieszyła pańskie oczy, to mi ją ufunduj.

Ten Konarzewski to chyba dawno nie był na ul. Głębokiej w Cieszynie. To już nie jest to co 20 roków temu było. Co pan tu społeczeństwo w błąd wprowadza. Co za estetyka. Namnożyło się tu tych rosmannów i wranglerów, każdy ma inny szyld. I gdzie tu pan widzi estetykę. Musi sie pan zaś przejechać do Cieszyna, a potem wywiadów udzielać jak ta gwiozda. W kóncu z Istebnego do Cieszyna to ni ma tak daleko.

Jaki karierowicz??? Ludzie opamiętajcie się. Tak się składa, ze znam Dominika. To człowiek ogromnej wiedzy na temat historii Śląska Cieszyńskiego, znawca jego architektury i sztuki. Jej zgłębianiu poświęcił lata nauki. Życzę Wam, żebyście wiedzieli o swojej miejscowości choc 1/10 z tego co on wie.
To, że podpisuje swoje teksty jest rzeczą najnormalniejsza w świecie, a nie tabliczka-kapliczką. W końcu to jego praca. Żyjemy w świecie, gdzie ludzie chcą korzystac z pracy innych - to nic innego jak kradzież własności intelektualnej!!! I dobrze, że Dominik podpisuje swoją pracę, bo jak znam życie, juz ktoś by na tym skorzystał.
Muszę wam powiedziec, że Konarzewski nie tylko udziela się w Wiśle, ale takze poza nią i nikt inny nie obraża go tak, jak właśnie Wiślanie. I to za co? Za to, że przeważnie społecznie działa dla tej miejscowosci. Przykro czytac takie posty, jak powyżej. Obrażacie człowieka, który kocha Wisłę i promuje ją szeroko nie tylko na Sląsku, ale w całej Polsce. Zastanówcie się, co robicie???

Dominik Konarzewski jest dyplomowanym historykiem sztuki, ukończył wydział historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Ponadto jest też absolwentem studiów podyplomowych Akademia Dziedzictwa które pozwalają zdobyć specjalizację w zakresie zarządzania i ochrony dziedzictwa kulturowego. Zdobyta wiedza pozwala mu na wypowiadanie się na tematy związane z architekturą, sztuką oraz szeroko pojętym dziedzictwem kulturowym.

Dominik Konarzewski jest dyplomowanym historykiem sztuki, ukończył wydział historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Ponadto jest też absolwentem studiów podyplomowych Akademia Dziedzictwa w Krakowie, które pozwalają zdobyć specjalizację w zakresie zarządzania i ochrony dziedzictwa kulturowego. Zdobyta wiedza pozwala mu na wypowiadanie się na tematy związane z architekturą, sztuką oraz szeroko pojętym dziedzictwem kulturowym.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama