, czwartek 25 lipca 2024
W pogoni za brunatnym jeleniem: Susza bez granic (felieton)
Spowodowany przez upały deficyt wody najbardziej spektakularnie przejawił się na rzekach i innych akwenach. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Susza bez granic (felieton)

FLORIANUS
W czasie suszy Olza w Cieszynie nie odsłoniła żadnych skarbów, ale są miejsca gdzie po kamieniach można przejść przez rzekę suchą nogą z jednego brzegu na drugi, z jednego kraju do drugiego. W innych czasach byłoby to korzystne dla przemytników. Teraz zamiast na przemytników towarów straż graniczna wyczulona jest bardziej na nielegalnych imigrantów.

W tym roku wcześniej odleciały bociany. Wtedy kiedy sejm RP był jeszcze na urlopie, one już sejmikowały przed odlotem do ciepłych krajów. Tego lata boćkom nie brakowało u nas ciepła, lecz strawy na suchych łąkach. Już w drugiej połowie sierpnia ruszyły więc w przeciwnym kierunku do tego, który obrali uchodźcy z Afryki i Bliskiego Wschodu. Bliski Wschód jest, zresztą, niebezpieczny także dla naszych bocianów, bo strzela się tam do nich w ramach treningu strzeleckich umiejętności. Podobno w Libanie sport strzelania do bocianów uprawiają nawet dzieci. Ale bociany nie gęsi - też swój rozum mają. A także serce i żołądek, które ostatnio coraz częściej nakazują im, żeby na lato (choć dla bocianów lato właściwie nigdy się nie kończy) kierować się nie do Polski, ale do Hiszpanii i Portugalii, gdzie mają więcej pożywienia, bo na sztucznie nawadnianych łąkach rozprzestrzenił się tam rak amerykański, nowy bociani przysmak. Będą więc bociany omijały niebezpieczny również dla nich Bliski Wschód i z Afryki do Europy polecą zachodnią stroną, przez Gibraltar. Trasy ptasich migracji zmieniają się według tego, gdzie jest bezpieczniej i można żerować do syta.

Tymczasem nasze bociany zmierzają do środkowej części Afryki, do Tanzanii, Kenii, a także do Republiki Środkowoafrykańskiej, najbiedniejszego kraju na świecie, gdzie od roku biskupem w katolickiej diecezji Kaga Bandoro jest Tadeusz Kusy, franciszkanin z Cieszyna, a dokładnie z Pastwisk. W środkowej Afryce są jeszcze mokradła i obfite żerowiska dla bocianów, ale są też niebezpieczni islamiści, którzy okrutnie atakują tamtejszych chrześcijan różnych wyznań. W Pastwiskach nie ma jeszcze islamistów, ale od dawna nie ma już obfitych pastwisk. Jest za to McDonald’s. Jednak z powodu McDonald’sa bociany do Pastwisk w przyszłym roku nie przylecą. Nie ma już tam bocianich gniazd, nie ma łąk, może nawet już nie ma żab w tamtejszych potokach. Są za to stacje benzynowe i kantory wymiany walut, są stacje kontroli pojazdów, myjnie i inne serwisy samochodowe. A koło Bożej Męki jest supermarket Biedronka. Na Pastwiskach żerują teraz nie zwierzęta, ale samochody. Kawałek dalej, przed granicznym wiaduktem w Boguszowicach, przed wjazdem do Czech, parkują TIRy. Pastwiska już od lat pustynnieją. Na tym lokalnym przykładzie widać jak człowiek swoją żywiołową, nastawioną głównie na zysk działalnością dokłada się do suszy i globalnego ocieplenia.

Spowodowany przez upały deficyt wody najbardziej spektakularnie przejawił się na rzekach i innych akwenach, na przykład na Jeziorze Żywieckim, gdzie odsłoniło się spękane, spustynniałe dno. Susza odkryła koryta rzek, poziom wody w Wiśle obniżył się bezprecedensowo. Królowa polskich rzek odsłoniła w Warszawie skarby z czasów Stanisława Augusta i sprzed II wojny światowej. Olza w Cieszynie nie odsłoniła żadnych skarbów, ale są miejsca gdzie po kamieniach można przejść przez rzekę suchą nogą z jednego brzegu na drugi, z jednego kraju do drugiego. W innych czasach byłoby to korzystne dla przemytników. Teraz zamiast na przemytników towarów straż graniczna wyczulona jest bardziej na nielegalnych imigrantów. Tego lata razem z piekielnym upałem, przez Morze Śródziemne, przez granice pustynne i zielone, przedzierali się w naszym kierunku uchodźcy z Afryki i Bliskiego Wschodu. Węgrzy już zbudowali mur przeciwko nim. Czy kiedy wyschną nasze graniczne rzeki, w ich miejsce zbuduje się graniczne mury w obronie przed uchodźcami z krajów jeszcze cieplejszych niż nasze, gdzie ludzie ludziom rozpętali piekło wojny?

A wydawało się, że wszystkie mury w naszej części Europy runęły i widmo muru takiego, jak sławetny Mur Berliński już do Europy nie wróci. Może to właśnie przez szczególną aktywność słoneczną rozpętało się apokaliptyczne piekło tuż poza granicami Unii Europejskiej i teraz uciekinierzy z tego piekła, zwracają się w naszą stronę. Co zrobimy? Czy będziemy umieli ich przyjąć w przyjaźni i wolności? Czy raczej z tego powodu zamkniemy Most Wolności i Most Przyjaźni? Czy zmienimy nazwy tych mostów, aby nie brzmiały szyderczo? Czy wtedy suchą nogą będzie można przejść przez Olzę? Czy wzdłuż wyschniętej Olzy zbudujemy mur? Czy nasze władze ogłoszą referendum w tej sprawie? Czy z obawy przed suszą i pożarem z południa uciekniemy bardziej na północ? Czy też zostaniemy uchodźcami? Zdaje się, że prędzej czy później będziemy musieli odpowiedzieć sobie na podobne pytania. A wtedy zamiast bocianów przylatywać będą do nas na wiosnę papugi.

Komentarze: (9)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Spieszę rozwiać wątpliwości, które targają sumieniem autora. Nie będzie żadnego referendum w Polsce w sprawie imigrantów, bo po co?
Już w poniedziałek, gdy pani premier jeszcze rzekomo nie wiedziała ilu ich przyjmie nasz kraj, niemiecka gazeta pisała już konkretnie o 11, 5 tys.imigrantów i dodała, że jeśli Polska ich nie chce przyjąć to się ją zmusi. Ot co!

Wszystko wskazuje na to, że imigranci nie będą mogli być witani chlebem i solą na cieszyńskich mostach. Niestety, oczekiwanie z felietonistą na na moście może być daremne!!!
Arabscy imigranci zostaną nam przysłani zza Odry, gdzie przybywają tysiącami.
Niemcy przyślą nam grupę imigrantów - 12 tysięcy - głównie młodych mężczyzn. Od każdego azylanta pobierane będą odciski palców i otrzyma on dokument dający mu prawo do poruszania się TYLKO w kraju nowego osiedlenia.
Będzie też mieć oczywiście prawo do sprowadzenia sobie swojej rodziny.

Podobno - w Libanie poluje się na bociany nie dla "samego zabijania", tylko w ramach inicjacji chłopców.
Taka tradycja - podobno, ale nasze tradycje i wierzenia ludowe są ważniejsze od tradycji w Libanie.
A gdyby ktoś zaprotestował przeciwko zabijaniu karpia argumentując to, że karp w ich kulturze to symbol
płodności i wszyscy budują mu przydomowe akwaria.
Gatunkiem zagrożonym jest bocian czarny. Z bocianem białym mamy sukces introdukcji podobnie jak z bobrem.
Niezależnie od tego, że bocian jest w Polsce "santo subito" jak każdy ptak musi jeść, a w okresie wychowania
młodych przynosić im dużo białka zwierzęcego. To największy zabójca ptaków śpiewających /niszczy ich jaja
i pisklęta/, wyżera młode zające, kuropatwy, jeże itd....
Nie każdy poszedłby za bociana na wojnę. Bocian byłby wdzięczny ale skowronek któremu wyżarł cały lęg
już nie. A czy kruki, sowy są mniej ważne z powodu ...pospolitości.

Ach, więc jeśli tradycja to już można usprawiedliwić? No sorry jeśli inicjacja ma pokazać, że jest w stanie po prostu zabić to uznaję taką tradycję za barbarzyńską. Nie mieszaniny do tego ekologii i współzależności różnych gatunków.

Ciekawy tekst, Florianusie. Nasuwające się odpowiedzi na pytania nie są optymistyczne ani w skali makro - patrz sceny z Budapesztu, ani w skali mikro - patrz wpisy niektórych lokalnych polityków na swoim FB.

Dardanele sąsiadują z Bosforem. Obie te cieśniny to przesmyki, którymi przelatują bociany gniazdujące w Polsce.

Straszna paplanina w tym felietonie. Wyczuwam z tekstu Drobika. Czyli jedną papugę już mamy niezależnie od pory roku. Co do bocianów, to wiedza ornitologiczna podpowiada mi, że te bociany ,które latały przez Dardanele trasy nie zmienią i nadal będą tam latać bo ten kierunek mają zakodowany od pokoleń bo to instynkt ptasi nie inteligencja. Z kolei te bociany ,które latały przez Giblartar również kierunku przelotów nie zmienią. Czasami instynkt ptasi może konkurować z ptasim rozumem felietonisty.

Bzdurny bełkot. Bacza to pisał?

Florianus za te teksty otrzymuje wynagrodzenie?

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama