, czwartek 6 października 2022
Małgorzata Kiereś: Gajdy grają w sposób jeszcze piękniejszy
Oprócz muzyków do Istebnej przyjechali także żywieccy zbójnicy oraz turyści. fot. Adam Jarosz 



Dodaj do Facebook

Małgorzata Kiereś: Gajdy grają w sposób jeszcze piękniejszy

KATARZYNA KOCZWARA, zdjęcia: ADAM JAROSZ
Po raz dziesiąty gajdosze i dudziarze spotkali się na istebniańskiej Stecówce. Towarzyszyli im mieszkańcy regionu i turyści. Podczas jubileuszowego koncertu zaprezentowali się najlepsi z najlepszych. Pokazali, że tradycyjna beskidzka muzyka ma się dobrze.
- W tym roku odwiedziły nas najlepsze ekipy: jest Jasiek Karpiel Bułecka z kompanami z Zakopanego, są bracia Byrtkowie, którzy zdobyli wszystkie nagrody, jakie można było wygrać. Są młodzi reprezentowani przez Ficową Pokusę z Żywca. Przyjechał do nas wspaniały instrumentalista ze Słowacji pan Tatarka, który będzie prezentował instrumenty pasterskie - wymienia główny organizator i uczestnik koncertu Zbigniew Wałach, lider kapeli Wałasi.

Na scenie pojawili się przedstawiciele zarówno starszego jak i młodego pokolenia. Obecność młodych szczególnie cieszy. - W tym miejscu byłam również 10 lat temu. Z perspektywy czasu dokładnie widać, że gajdy grają tak samo. Grają w sposób o tyle piękniejszy, że nie jest to tylko kapela Byrtka, ale także zespół Ficka i Marcina Pokusy, gra pokolenie 20 czy 30 lat młodsze. To jest największy fenomen. Jak tak zostanie, za kolejne 10 lat będą grały ich dzieci - wyznaje Małgorzata Kiereś, etnograf, dyrektorka Muzeum Beskidzkiego w Wiśle.

Gajdy i dudy to tradycyjne i coraz rzadziej spotykane instrumenty ludowe. - To co teraz słyszymy, to była jedyna muzyka, która towarzyszyła weselom, przy której się tańczyło obyrtki i inne rzeczy. Dzisiaj wielu ludziom bardzo trudno byłoby sobie to wyobrazić. Wiele osób wciąż potrafiłoby do tego tańczyć. Gajdoszy i dudziarzy na każdej z dziedzin było bardzo niewielu - wyjaśnia Małgorzata Kiereś i dodaje: - Gajdosz nie był muzykantem. Dobierał sobie huślistę czyli skrzypka, który uzupełniał jego melodię. Gajdy nie zawsze wyciągną 8 tonów, żeby była cała oktawa. W starych materiałach archiwalnych widzimy, że zawsze był gajdosz i muzykant. Mamy na beskidzkiej ziemi kilka takich par. Najpiękniejszy duet to Michał Sikora z Małej Łączki z Jonkiem Matusznym, którzy samemu prezydentowi Rooseveltowi grali. Bardzo często dobór gajdosza i skrzypka był na całe życie. Cieszę się, że mogę to cały czas przeżywać.

Oprócz muzyków do Istebnej przyjechali także żywieccy zbójnicy. -Takie spotkanie spotykają się z coraz większym zainteresowaniem. Połączenie zabawy w muzyką, jest wesoło - przyznaje towarzysząca im Danuta Kurowska. Nie zabrakło miejscowych miłośników muzyki tradycyjnej. -Przyszliśmy zobaczyć i posłuchać gajdoszy. Lubimy te klimaty - mówi Tadeusz Leżański z Istebnej.

Pewnym wyzwaniem było trafienie na Stecówkę, o czym przekonało się małżeństwo z Cisownicy. - Najpierw zajechaliśmy do Istebnej, zrobiła nam się z tego wycieczka krajoznawcza. Zwiedziliśmy przy okazji kościół, potem dotarliśmy w końcu na Stecówkę. Jesteśmy miłośnikami takich dźwięków - wyjaśnia Janina Gryszta, która po 40 latach mieszkania w Anglii wróciła do Polski.

- Ta muzyka zacna, etniczna, jest obecnie niszowa. Grono ludzi, którzy co roku przychodzą tu na Stecówkę, to miłośnicy tej archaicznej, tradycyjnej muzyki. Chcemy te instrumenty i te formy muzykowania ocalić i promować - zapewnia Zbyszek Wałach zapraszając już na kolejne Spotkanie Gajdoszy i Dudziarzy za rok.

Patronat medialny nad wydarzeniem miał portal gazetacodzienna.pl
Komentarze: (11)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

*publiczność...zaklęta* (popr.)

z miasta pojechałem do gajdoszy i dudziarzy * taka okazja, raz w roku się darzy * mało kto gawędzi tak na instrumentach, pieśń z serca dobywa * patrzeć, jak publiczność milczy...już zaklęta * takież widowisko przed
chałupą Kukuczki podziwiali rodzice i dzieci, dziadkowie i wnuczki...

skosztował, pomlaskał... "To ci są sałasze!" * Potem usta wytarł rękawem od guni * słodko się uśmiechnął do beskidzkich gróni * Jan Karpiel-Bułecka iskry z gęśli krzesi * do takiej muzyki tańcza ai biesi! * Dziadek raźnie z frelką hołubce wycina * lico po miodonce - to istno malina! * Fickową Pokusę publika poznała * jako i Węgierkę, co z Tatarkiem grała * i tak do wieczora tańczył kto dał rady * a potem zaczęły się nocne posiady * już wam tylko tyle podpowiem ludkowie * kto nie był - co było, nigdy się nie dowie... * a na przyszłość chłopy niechaj pilnie baczą * grajki na posiadach baby im onaczą!...

czyli: żeby było bez powtórzeń:... gra basetla...

na skrzypeczkach tnie od ucha...stary baca -to psiajucha...

co specjalnie się dziwić...

ciekawe, nie widzioł żech warsa, jako żywo...a dyć (widać stąd) siedzioł też blisko mnie...przywidzenie,kamuflaż czy farsa?

piękne i cenne spotkanie - szkoda, że nie potrafi się także wykorzystać tak unikalnego gremium gości, prezentując ich,dzień po Stecówce, np w cieszyńskim teatrze lub Domu Narodowym... przy odrobinie chęci i dobrej woli (wydziały kultury, MZC...), organizując w międzyczasie (do południa jakiś warsztat/y/)...ale nie ma się już temu,co specjalnie dziwić, wszak to już 10 edycja...

przyszły chłopy do muzyki * tnie basetla * furczą kiecki * zadziwiają się owieczki

cieszyńskiego p. Bogusia i do głowy by nikomu nie przyszło, że doskonale się znają.... zasłuchali się w góralskie nutki?

Impreza wyjątkowa pod każdym względem. Oprócz tego co zostało podniesione przez autorkę tekstu na uwagę zasługuje zbratanie się środowisk góralszczyzny beskidzkiej i zakopiańskiej. Pięknie mówił o tym w czasie spotakania na Stecówce Pan Jan Karpiel Bułecka. Zaprezentował przy okazji stare zdjęcie bo 1908 r ze spotkania górali z Beskidów i z góralami z Tatr na wspólnym muzykowaniu. Obecnie to jedyne dwa silne ośrodki ten z naszej Trójwsi oraz Jabłonkowa i Mostow i ośrodek zakopiański tworzą jednolite pod względem charakteru i ciągłosci tradycę polskiej góralszczyzny. Miło było posłuchać wspólnego muzykowania wszystkich uczestników gajdoszowego spotkania.Zagrano i zaśpiweano utwory górali istebnianskich i poprzez tatry,spisz ,orawę, tatarke , muzykę cygańską(romską), mijawę zakończono na utworach górali siedmiogrockich. Gratulacje dla organizatorów i muzyków oraz gospodarza Pana Kukuczki .

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama