, poniedziałek 15 lipca 2024
Bogusław Słupczyński, założyciel Teatru CST, dyscyplinarnie zwolniony z COK "Dom Narodowy"
Słupczyński zatrudniony był na stanowisku starszego instruktora teatralnego od 1999 roku. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

Bogusław Słupczyński, założyciel Teatru CST, dyscyplinarnie zwolniony z COK "Dom Narodowy"

JAKUB MARCJASZ
Bogusław Słupczyński, założyciel Teatru CST, został dyscyplinarnie zwolniony z Cieszyńskiego Ośrodka Kultury "Dom Narodowy". Środowisko kulturalne jest oburzone, a powody zwolnienia nazywa kuriozalnymi.

Słupczyński zatrudniony był na stanowisku starszego instruktora teatralnego od 1999 roku. W COK "Dom Narodowy" prowadził zajęcia dziecięcych i młodzieżowych grupy teatralnych oraz zajęcia recytatorów, organizował warsztaty, koncerty, np. pierwsze edycje Karnawałów Karpackich, Ogólnopolskie Konkursy Recytatorskie, współorganizował wakacyjną imprezę "Strachy na Zamku", Festiwal Teatralny "Bez Granic" i wiele innych.

Informację o dyscyplinarnym zwolnieniu otrzymał w poniedziałek. Według relacji Słupczyńskiego powodem była skarga złożona na niego przez przeprowadzającego kontrolę w COK "Dom Narodowy" pracownika Urzędu Miasta w Cieszynie. - W wyniku tej skargi i argumentów tam zawartych, zresztą nieprawdziwych, otrzymałem naganę z wpisem do akt, a trzy minuty później wypowiedzenie umowy o pracy w trybie natychmiastowym, tzw. dyscyplinarnym - opowiada. - Po całym zdarzeniu wyszedłem złapać świeże powietrze. Po trzech godzinach wróciłem. Do mojego pokoju, w którym pozostawiłem swoje rzeczy, już nie wszedłem. Zamek był wymieniony - dodaje.

Jakie są powody zwolnienia? Cecylia Gasz-Płońska, dyrektorka COK "Dom Narodowy", nie chce mówić o konkretnych przyczynach zwolnienia Bogusława Słupczyńskiego. - To jest sprawa między pracownikiem, a pracodawcą. Nie chcę być oskarżona o naruszenie dóbr osobistych. Powody zostały wytłuszczone w piśmie, jakie pan Słupczyński otrzymał, a które są rozliczeniem z jego pracy na rzecz Cieszyńskiego Ośrodka Kultury "Dom Narodowy" - odpowiada.

Chętnie za to mówi sam Słupczyński. W piśmie miał znaleźć się zarzut o "niesubordynację wobec wykonującego kontrolę od 11 lutego do 22 lutego". Założyciel Teatru CST przyznaje, że do spięcia z kontrolerem rzeczywiście doszło, a powód był przypadkowy. - Szukałem dziennika zajęć, który jak się okazało leżał na stoliku w sekretariacie. Przy kserokopiarce stał jakiś człowiek. Sekretarka siedziała za biurkiem. Nie skojarzyłem, że ten mężczyzna to może być kontroler. Wziąłem dziennika do ręki i chciałem opuścić pomieszczenie. W tym momencie ten człowiek agresywnie mnie zaatakował, najpierw podniesionym głosem, a potem zaczął krzyczeć, że co ja sobie myślę, kim jestem, że nie mogę brać dziennika, który mi wyrwał. Wiedziałem, że jest kontrola, ale przez "Dom Narodowy" przewija się tyle osób, a ja tego kontrolera nigdy w życiu na oczy nie widziałem - opowiada. - Mam 47 lat i nie pozwolę sobie, aby ktoś na mnie krzyczał, więc bardzo spokojnie poprosiłem tego pana, aby powiedział mi jak ma na nazwisko. Wtedy zaczęła się kolejna awantura. A mi chodziło tylko o ton w jaki się do mnie zwracał, bo uwagi pod moim adresem można było powiedzieć w spokojny sposób. Pani dyrektor była świadkiem tej sytuacji więc dobrze wie, że to nie ja zachowywałem się niestosownie - dodaje.

Kolejny zarzut dotyczy nieprzestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych. - W związku z tym, że prowadzę zajęcia z młodzieżą mam dziennik zajęć. W "Domu Narodowym" nie ma warunków do prowadzenia tych zajęć, bo duża sal przeważnie jest zajęta, dlatego już w ubiegłym roku uzgodniłem z kierownictwem, że będę je prowadził w sali Teatru CST przy ul. Chrobrego, gdzie zabierałem dziennik, aby sprawdzić obecność i wpisać temat. Zdarzyło się, że zostawiłem go w sali teatru, zamkniętej jednak na klucz. Nikogo w tym czasie poza mną tam nie było. Stąd zarzut dotyczący nieprzestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych - relacjonuje.

Kolejny zarzut to nieprzestrzeganie ustalonego porządku pracy poprzez opuszczenie bez usprawiedliwienia miejsca pracy. - Jak w każdej instytucji budżetowej w COK "Dom Narodowy" jest dziennik wyjść, gdzie każdy pracownik musi się wpisywać. Nie jestem urzędnikiem, więc moja praca nie polega na siedzeniu przy biurku. W sprawach służbowych wychodziłem oczywiście z pracy. Ale zawsze byłem pod telefonem. Rzeczywiście, w pośpiechu zdarzało się, że zapominałem się wpisywać. Od momentu objęcia stanowiska przez nową panią dyrektor zawsze się tam jednak wpisywałem, a zarzuty w tym względzie dotyczą 2012 roku, a nawet wcześniej - mówi i dodaje, że "Dom Narodowy" to jest instytucja, w której animuje się kulturę, a tego nie da się zrobić zza biurka.

Ostatni zarzut dotyczył „udostępnienia stanowiska pracy osobom, które nie są pracownikami COK "Dom Narodowy". Jak to możliwe? - Teatr CST miał w "Domu Narodowym" swój pokój, gdzie było archiwum, rekwizyty, zdjęcia, materiały. Dwóch moich kolegów miało do niego klucze. Wszyscy w COK "Dom Narodowy" ich znali - mówi.

Czy decyzja o zwolnieniu nie była zbyt restrykcyjna? - Uważam, że nie, bo nie była to jednorazowa sytuacja, ale sytuacja powtarzająca się ciągle. Jeśli pan Bogusław Słupczyński uważa, że został przeze mnie niesprawiedliwie potraktowany, to podobnie jak inni pracownicy, ma możliwość odwołania się do sądu - odpowiada dyrektorka COK "Dom Narodowy".

- Przyznaję, że nie jestem mistrzem wymagań formalnych, wiem, rozumiem, zgadzam się, że trzeba te formalności czynić, ale w momencie, kiedy mi to przypominano robiłem to sumiennie - mówi Słupczyński. - Natomiast przez trzynaście lat, jak pracowałem z młodzieżą i dziećmi nikt z kierownictwa "Domu Narodowego" nie był na żadnym moim pokazie. Chyba raz, może dwa, poprzednia dyrekcja była obecna na spektaklu Teatru CST. Nikt nie był obecny na konkursach recytatorskich, gdzie prezentowałem swoich recytatorów. Nikt i nigdy nie ustosunkował się do mojej pracy merytorycznej. Gratulacje sukcesów zdarzały się niezwykle rzadko. Natomiast, rzeczywiście, jedyny tematem do rozmowy dotyczącej mojej pracy były dzienniki i listy obecności - dodaje gorzko.

Jak ocenia całą sytuację? - Jest mi bardzo przykro i bardzo mnie to boli. Odbieram to jako postępowanie w myśl zasady: "Pokażcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie".

Słupczyński mówi również, że decyzja o jego zwolnieniu bezpośrednio uderza w założony i kierowany przez niego Teatr CST, który jest rozwinięciem sekcji teatralnej i od zawsze funkcjonował w ramach COK. - Ponieważ dom kultury nie miał większych pieniędzy na wsparcie sekcji teatralnej, a później teatru, odgórnie zasugerowano nam abyśmy założyli stowarzyszenie, które zdobywając fundusze będzie mogło wspierać rozwój teatru. Stowarzyszenie realizuje wiele różnych projektów, a relacje z Teatrem CST są tylko jakąś częścią jego działalności. Jestem głównym mózgiem i organizatorem CST. Teraz muszę walczyć o swoje przetrwanie - mówi wprost, ale jednocześnie zapewnia, że zrobi wszystko, aby teatr dalej działał. - Jestem przekonany, że będzie dalej funkcjonował, bo nie byłoby nic gorszego, niż położenie uszu po sobie, poddanie się i milczenie. To byłoby fatalne - mówi.

Cecylia Gasz-Płońska prosi, aby nie łączyć kwestii zwolnienia Słupczyńskiego z działalnością Teatru CST. - Teatr CST nie jest jednostką instytucji kultury COK "Dom Narodowy", to prywatny teatr prowadzony przez stowarzyszenie. Nie mam żadnych uwag do jego działalności. Uważam, że ta działalność jest potrzebna, skuteczna, ważna. Ja rozliczyłam tylko pracę pana Bogusława Słupczyńskiego w COK "Dom Narodowy". Nic więcej - podkreśla.

Sam Słupczyński jest zdziwiony. - Repertuar CST od lat stanowi ważną część programu imprez "Domu Narodowego". W oficjalnych sprawozdaniach z działalności COK podaje się imprezy organizowane przez CST . Jeżeli tak jest, to oznacza to, że działamy w strukturach COK - mówi. - Na każdym plakacie zapowiadającym spektakl w CST jest również logo Domu Narodowego. Statut Domu Narodowego wyraźnie mówi o wspieraniu takich inicjatyw. CST to nie tylko część COK, ale także dobro kultury tego miasta. Pani dyrektor oceniła moją działalność w COK, w ogóle jej nie znając - dodając.

Co ciekawe, podczas spotkania, które odbyło się w Świetlicy Krytyki Politycznej "Na Granicy", Łukasz Matuszek z Teatru CST powiedział, że już po zwolnieniu Bogusława Słupczyńskiego, Cecylia Gasz-Płońska zaproponowała prowadzenie zajęć grupy teatralnej, którą do tej pory prowadził Słupczyński, Stowarzyszeniu "Sałasz”, którego członkami są między innymi aktorzy Teatru CST. Stowarzyszenie odmówiło. - Wydaje mi się, że powinniśmy funkcjonować jako społeczeństwo obywatelskie, w którym ludzie się różnią, ale szanują. Gdzie jest miejsce na porządną rozmowę i poważne traktowanie - pyta Słupczyński.

Działające nad Olzą środowisko kulturalne jest oburzone decyzją i formą zwolnienia Bogusława Słupczyńskiego. Ludzie związani "Kongresem Kultury" zamierzają wystosować w tej sprawie list otwarty. - Źle mi z tym, że dopiero teraz reagujemy, bo nie jest to pierwsza decyzja, kiedy powinniśmy jako środowiskowo wyrazić swoją opinię, zadbać o wyjaśnienie. Te decyzje powodują, że przestajemy czuć się bezpiecznie, rośnie poczucie strachu. Myślę tutaj, np. o zwolnieniu Jakub Wąsika, dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, czy reorganizacji wydziału promocji urzędu miasta. Chcę podkreślić, że nie chodzi nam o same zwolnienia, ale o niedopuszczalne metody. W tym momencie trudno mi sobie wyobrazić sensowną współpracę z COK "Dom Narodowy", bo ta wymaga zaufania - mówi Joanna Wowrzeczka ze Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie.

Słupczyński jest zbudowany reakcją środowiska kultury. - Do tego momentu nie zdawałem sobie sprawy, jak takie wsparcie jest cholernie ważne. Ja nigdy czegoś takiego nie przechodziłem. Ale cios jest tak mocny, uderzający w egzystencjalne podstawy człowieka, że nic tylko teraz usiąść i opaść z sił. Nie wyobrażam sobie, że to można normalnie przetrwać bez wsparcia ludzi - kończy.

Komentarze: (112)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Zgadzam się w 100 % , konkursy w naszym mieście są ustawiane.Mamy bardzo wielu bardzo zdolnych ludzi w Cieszynie, którzy mogliby zająć miejsce tej Pani i których pewnie nawet do konkursu nie dopuszczono :( bo to miejsce dla wybranych, to waluta, którą się dokonuje transakcji majątkowych, zwykły handel stołkami. Od początku wiadomo było, że urząd marszałkowski sobie wytarł tyłek Cieszynem, bo tą panią trzeba było gdzieś posadzić, żeby siedziała cicho...ach Cieszynie nasz... :(

capslock ci sie zaciął

Każdy przyzwoity ośrodek kultury stoi ludzmi, którzy tą kulturę umieją tworzyć.
Panią dyrektor COK wywalono na zbity pysk z Silesia Film ponieważ tego nie mogła zrozumieć.
Bardzo negatywnie o jej pracy wypowiadał się taki autorytet jakim jest Kazimierz Kutz.
I niczego w tej kwestii pani dyrektor się nie nauczyła. Nie potrzebujemy w mieście kolejnej marionetki, która będzie instrumentem w rękach nieudolnego magistratu.
Odlicznie końca kariery Panów Burmistrzów już się rozpoczęło.
Z panią dyrektor nie musimy czekać tak długo

Przedstawione powody zwolnienia i to dyscyplinarnego są kuriozalne. Sposób zwolnienia przypomina rzeczywistość PRL. Jesli ktoś tego nie widzi to... No cóż lemingowa Polandia górą.

Moja kobieca intuicja podpowiada mi natrętnie, że być może to pokłosie ruchawki samorządowców i grupy samozwańczych „reprezentantów" działaczy kulturalnych wokół nominacji w DN.

no cóż, smutne realia. Zwalnia się tysiące ludzi i niewiele się o tym mówi. Natomiast zwalnia się jednego czy dwóch urzędników i halo, halo, co się dzieje, niesprawiedliwość. Biedaczyska. Ludzie są zwalniane małe firmy, którymi żył kiedyś Cieszyn jest coraz mniej i za chwilę nie pozostanie po nich śladu ale nic się nie mówi, cicho sza. Jak funkcjonował MOPS, należało by zapytać tych, którzy byli zmuszeni z jego usług korzystać, a nie samego dyrektora. Poza tym nie rozumiem co w w/w sprawie ma wspólnego sprawa dyr. MOPS, czyżby szukało się mocniejszej artylerii na przeciw nowym porządkom?

Jestem zdumiony i zaskoczony tłumaczeniem B. Słupczyńskiego - dziecinada i brak
podstawowej wiedzy KP - nie wiedziałem,że jest takim dyletantem.
Dziwię się że tyle lat był w Domu Narodowym - to oni mieli ciepłe posadki.
BRAWO PANI DYREKTOR - tylko tak dalej - powodzenia.

ludzie, o czym wy piszecie tam na dole?! Co mu się należało?! Taka persona powinna sławić Cieszyn, a nie być upadlana przez urzędasów! To jak zachowują się władze miasta, dyrektorka COK jest skandalem! W normalnym, powtarzam: normalnym mieście już dawno zostaliby wywaleni na zbity pysk! Niestety, urzędas na zawsze zostanie urzędasem...

Co ono wyprawia w z naszym (Cieszyniaków) domem kultury!!! po prostu szok ....i te ataki na Bogdana?? ludzie przecież po ,,wywaleniu" Bogdana tam został już tylko jeden pracownik który animuje faktycznie kulture jak ma wypełniać swe statutowe obowiązki DN??? W pierwszych miesiącach ,,rządów" dyrektorka j pokazała wszytko....do widzenia nikt nie będzie z nią współpracował.

Bez dwóch zdań , należało mu się to od dawna!

"...cios jest tak mocny, uderzający w egzystencjalne podstawy człowieka, że nic tylko teraz usiąść i opaść z sił."
...
Zaiste hamletyczne rozważania pana b. instruktora.
...
A może wystarczyło nie nosić nosa za wysoko, swą pracę traktować jak Kowalski każdy - sumiennie, poważnie, obowiązkowo - a nie jak kolejny cycek pod który się udało podłączyć?...
Mam nadzieję, że ten casus choć trochę ograniczy podobne zachowania w zamkach, teatrach, książnicach, muzeach, mosirach itede.

Przychodził kiedy chciał
wychodził jak mu pasowało
robił co chciał
on i jego koledzy - w DN.
Panisko na włościach.
Instruktor teatralny B. Słupczyński.
Pewnie myślał sobie: "Jestem Bogiem"...
"A co najmniej dyrektorem".
...
Koteria cieszyńska zwiera szyki i gulgocze złowrogo.
A kij wam w bary, pijawki...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama