, czwartek 1 grudnia 2022
Bubo bubo leci na łowy
Michał Pszczółka i puchacz wirgilijski, który groźnie spogląda w obiektyw aparatu. fot. Wojciech Trzcionka 



Dodaj do Facebook

Bubo bubo leci na łowy

WOJCIECH TRZCIONKA
Bubo bubo leci na łowy

Sowa śnieżna w locie. fot. Wojciech Trzcionka


Bubo bubo leci na łowy

Piękny puszczyk uralski. fot. Wojciech Trzcionka


Bubo bubo leci na łowy

Puchacz prezentuje się groźnie i bywa groźnym drapieżnikiem. fot. Wojciech Trzcionka


Bubo bubo leci na łowy

Puszczyk brunatny zwany „małpką". fot. Wojciech Trzcionka

Puszczyka czy puchacza bardzo trudno jest ułożyć, ale sokolnikom z Leśnego Parku Niespodzianek w Ustroniu się to udało. Od kilku dni można tam oglądać jedyne w Polsce pokazy lotów sów.
Ustroński park słynął dotąd głównie z pokazów sokolniczych. Teraz można tam podziwiać w locie również sowy. Przygotowania do pokazów trwały prawie rok. Drapieżniki te jest bowiem bardzo trudno ułożyć. Choć sowy są symbolem mądrości, w rzeczywistości nie grzeszą inteligencją. Są bardzo oporne, wolno myślą i wolno się uczą. — Początkowo to była parodia, nie pokazy. Sowom kompletnie nie chciało się latać. Dzisiaj już im się co nieco w głowach poukładało — przekonuje z uśmiechem Michał Pszczółka, sokolnik.

Podczas pokazów prezentowanych jest pięć sów. Najbardziej okazały jest puchacz o dźwięcznie brzmiącej łacińskiej nazwie bubo bubo. To największa sowa europejska występująca również w Polsce. Przy rozpiętości skrzydeł sięgającej 1,8 m może ważyć nawet 4 kg. Taki okaz potrafi zabić kota albo lisa. Wielki jest też puchacz wirgilijski. To największa sowa na kontynencie amerykańskim. Słynie z tego, że gniazda zakłada w opuszczonych siedliskach innych drapieżników. Sowa śnieżna dla odmiany jest mała i w ogóle nie buduje gniazd, a jaja wysiaduje w naturalnych zagłębieniach. Puszczyk uralski, co może dziwić, jest aktywny zarówno w nocy jak i w dzień. Zaś puszczyk brunatny rodem z Tajwanu, który dzieli wolierę z kolegą z Uralu, z oddali bardziej przypomina... małpę niż ptaka. Nic dziwnego, że sokolnicy z ustrońskiego parku tak go właśnie nazwali. — Ma taki dziwny wyraz „twarzy” — śmieje się Michał Pszczółka.

Pokazy odbywają się codziennie o godz. 15.00. W parku można zobaczyć jak sowy latają turystom nad głowami, czy polują na zdobycz. — To bardzo zabawne ptaki, często robią dziwne „miny”, co szczególnie podoba się dzieciom — mówi sokolnik.
Komentarze: (5)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Fajne zwierzaki.

Już gdzieś to czytałam.,.

Pewnie w „Życiu na gorąco" ;-)

wirginijski, a nie wirgilijski ( dobrze że nie wigilijny ) - litości.

Dobry tytuł!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama