, środa 1 luty 2023
Z Trzyńca do Nowego Jorku (wywiad)
Grupa Charlie Straight powstała w roku 2006 w Trzyńcu. fot. materiały prasowe/Lukáš Dvořák  



Dodaj do Facebook

Z Trzyńca do Nowego Jorku (wywiad)

MARCIN MOŃKA
Rozmowa z Albertem Černým, liderem formacji Charlie Straight.
Gdy występowaliście w zeszłym roku na cieszyńskim Rynku wyznałeś, że zawsze marzyłeś, by tutaj zagrać. Dlaczego?
Od zawsze chcieliśmy grać z Charlie Straight na całym świecie. A z perspektywy Trzyńca Cieszyn to już zagranica. Z drugiej strony często tu bywamy z rodzicami czy kolegami i znamy Cieszyn. Do zeszłego roku jednak tutaj nie graliśmy, choć to tylko 5 km od mojego domu. Z Polską mam ponadto mocne rodzinne związki: połowę rodziny mam z Czech, drugą połowę z Polski. A mój dziadek Kazimierz Siedlaczek przez 40 lat był aktorem Polskiej Sceny w teatrze w Czeskim Cieszynie. Chodziłem do szkoły podstawowej, gdzie był język polski. Nawet brałem udział w konkursach recytatorskich i deklamowałem Mickiewicza, Słowackiego, Leśmiana.

Wspominałeś kiedyś, że zawsze, gdy przekraczasz granicę słuchasz w samochodzie polskiej radiowej Trójki…
Rzeczywiście, często jej słucham, bo Trójka jest jednak bardzo otwarta na to, co dzieje się w muzyce na całym świecie... A u nas w Czechach nie ma takiej ogólnej stacji, może bardziej w Pradze, ale to są takie bardziej lokalne, które tylko tam się łapie. Dzięki Trójce odkryłem polskie formacje, np. zespół Hey. Niestety mam tylko ich ostatnią płytę. Słyszałem ją ze trzydzieści razy i bardzo mi się podoba. Nie lubię długich dyskusji o efektach, gitarach, bo w muzyce nie to jest najważniejsze. Słyszałem też żywo Leny Valentino na Off Festivalu i bardzo mi się podobało.

Gracie od 5 lat, a na swoim koncie macie już szereg muzycznych nagród czeskiego przemysłu muzycznego. Szybko poszło, bo przecież wiele zespołów nawet po 10 latach nie wychodzi z garażu.
Tych nagród się totalnie nie spodziewaliśmy, ale wciąż chcieliśmy iść do przodu. Staramy się cały czas pracować, choć ostatnio czas zabiera nam wszystko to, co dzieje się dookoła, a mniej muzyka. Do tego jeszcze studia, gdzie trzeba nieco nadrobić. Dziadkowie przecież bardzo naciskają, że wykształcenie jest ważne (śmiech). Mam taki świeży przykład: wczoraj przyjechałem do sali prób, gdzie okazało się, że nikogo nie ma, bo wszyscy siedzą w gospodzie (śmiech). Ja jednak zostałem, bo miałem w głowie piosenkę. I nagrałem ja sobie z takim fantastycznym delayem. Potem ją odsłuchiwałem i wymyślałem aranżację, co mogliby zagrać koledzy na basie czy bębnach. Chcę powiedzieć, że człowiek chciałby się skupić na muzyce, ale nie zawsze się da.

Bo na przykład jedzie do Nowego Jorku nagrywać teledysk …
Graliśmy w Pradze na Ceny MTV, a tam zauważył nas choreograf i tancerz Yemi, który opracowuje układy m.in. dla Kayne West. Pochwalił nas, że mu się podobało, dał nam swój numer telefonu i maila. No i klika tygodni później napisałem do niego: "Cześć, chcemy z tobą zrobić teledysk w Londynie, Paryżu albo Nowym Jorku. Wybierz miasto". Tak naprawdę nie wierzyliśmy, że w ogóle nam odpisze. A przyszła odpowiedź: "Wybieram Nowy Jork". I właśnie wróciliśmy ze Stanów Zjednoczonych z zupełnie nowymi doświadczeniami. Teledysk do utworu "School Beauty Queen" kręciliśmy w Harlemie. Fajnie było grać na ulicy dla ludzi, którzy rozumieją język, w jakim śpiewamy nasze piosenki (śmiech). Bo przecież cały repertuar mamy po angielsku, choć kiedyś śpiewałem też po czesku. Ale od dawna już tego nie robimy.

A dlaczego tak długo musimy czekać na waszą druga płytę? Widziałem zapowiedzi, że pojawi się dopiero w 2012 roku.
Bardzo chcielibyśmy już nagrać nowy materiał, tym bardziej, że mamy już piosenki. Chcielibyśmy zrobić płytę z zagranicznym producentem, żeby wyjść gdzieś dalej. Może z producentem z Niemiec, bo tam właśnie gramy coraz więcej koncertów. Mieliśmy dużo kłopotów z pierwszym albumem. Po nagraniu i zmasterowaniu materiału szukaliśmy wydawcy, prowadząc rozmowy z ekipą z Hamburga. Podobał im się nasz koncert, potem zaczęła się wymiana maili. Trwało to wieki. Wkrótce jednak okazało się, że nasz materiał nie jest dobry, że trzeba ileś piosnek wyrzucić, jakieś nowe nagrać, a najlepiej żebym przyjechał z gitarą do Hamburga i skomponował z ich producentem te właściwe piosenki. Oczywiście nie zgodziliśmy się na to. I sami wydaliśmy płytę jako Straight Behaviour. No bo ile można czekać, aż piosenki się totalnie zestarzeją.

Gdzie gra się Wam lepiej - na dużych plenerowych imprezach jak Colours of Ostrava czy raczej w niewielkich klubach?
Ja bardzo lubię się ruszać (śmiech). Chyba nasza muzyka taka już jest, że zachęca do bujania. Mamy coraz więcej piosenek, których aranżacje sprawdzają się w plenerze. Poza tym na większej scenie mam więcej miejsca, szczególnie odkąd używam mikrofonów bezprzewodowych: jestem wolny i mogę biegać po rynku (śmiech).

Co takiego ostatnio dzieje się w tym waszym Trzyńcu, że miejscowy klub hokejowy zostaje mistrzem Czech, a Charlie Straight coraz mocniej zaznacza swoją obecność na rynku muzycznym?
Bardzo chcielibyśmy byś kiedyś symbolem miasta jak drużyna hokejowa, ale do tego naprawdę daleka droga. Klub jednak istnieje kilka dekad, a my dopiero gramy od 6 lat (śmiech). Coś w mieście rzeczywiście jest, przecież stąd pochodzi Ewa Farna czy Tomasz Klus. Mamy w Trzyńcu hutę, może to jej wpływ? (śmiech). A tak na poważnie: wydaje nam się, że tacy ludzie jak my, z mniejszych miast, muszą dużo mocniej się starać, niż ci z Pragi czy Warszawy.

Rozmawiał: MARCIN MOŃKA

Grupa Charlie Straight powstała w roku 2006 w Trzyńcu. Tworzą ją: Albert Černý (wokal, gitara), Michal Šupák (klawisze, wokal), Johnny Cienciala (gitara basowa) oraz Pavel Pilch (perkusja). Debiutancki album grupy "She’s a Good Swimmer" ukazał się w 2009 roku. Rok później zespół nagrodzono w kategoriach: Debiut Roku, Teledysk Roku i Płyta Roku, przyznawanej przez czeską Akademię Muzyki Popularnej.
Charlie Straight zagra w klubie festiwalowym w piątek 29 kwietnia o godz. 22.30.
Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

życzę artystycznego rozwoju i ostrożności, w pokonywaniu raf "show businessu"

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama