, poniedziałek 15 lipca 2024
Spór o kradzione wachlarze
Policja odzyskała wachlarze w 2006 roku. Na razie można je oglądać w muzeum. fot. ARC 



Dodaj do Facebook

Spór o kradzione wachlarze

WOJCIECH TRZCIONKA
Spór o kradzione wachlarze

Marian Dembiniok zapowiada, że będzie do końca walczył o wachlarze. fot. ARC

Skradzione w 1993 roku z muzeum w Górkach Wielkich wachlarze Kossaków, które przed dwoma laty udało się odzyskać policji, mogą wrócić do prywatnej kolekcji. Chce je odzyskać ostatnia właścicielka, która kupiła je na rynku wtórnym. Zwrotu wachlarzy albo wypłacenia 50 tys. zł zadośćuczynienia domaga się od muzeum przed cieszyńskim sądem.
Z małego domku, w którym mieści się Muzeum im. Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich w 1993 roku złodzieje zabrali 13 obrazów namalowanych przez Wojciecha i Juliusza Kossaków. Skradziono też cenne wachlarze. Jedno płótno odnaleziono zaraz po kradzieży, ale pozostałe przedmioty przepadły bez wieści. Odnaleźć nie udało się też rabusiów.

Dopiero w kwietniu 2006 roku Wojciech Szatkowski, wnuk pisarki, natknął się na jedno z płócien na aukcji internetowej. Zadzwonił do muzeum, które zawiadomiło policję, a ta zabezpieczyła obraz. Właściciel, mieszkaniec Częstochowy, nie wiedział, co sprzedaje; za obraz chciał zaledwie 2,8 tys. zł, a tymczasem według specjalistów wartość płótna jest co najmniej pięciokrotnie wyższa. Policji tłumaczył, że płótno kupił przed laty na częstochowskiej giełdzie. Dokładne analizy struktury obrazu potwierdziły, że to jedno z poszukiwanych dzieł. Już kilka tygodni później „Koń osiodłany przy żłobie" namalowany przez Juliusza Kossaka w 1856 roku w Paryżu z powrotem wisiał na stałej ekspozycji w muzeum w Górkach.

W 2006 roku do muzeum pisarki dotarła kolejna pomyślna wiadomość z Warszawy — tamtejsza policja natknęła się w jednym ze stołecznych domów aukcyjnych (cena wywoławcza wynosiła 40 tys. zł.) na dwa drewniane wachlarze, na których malował Wojciech Kossak. Po porównaniu ich z fotografiami okazało się, że to te same, które figurują w Krajowym Wykazie Zabytków jako skradzione lub wywiezione za granicę. Na jednym z nich Wojciech Kossak przedstawił siebie odbierającego medal z rąk królowej Jadwigi w asyście dworzan. Na drugim sportretował się jako Tadeusz towarzyszący Jankielowi.

Rok po odnalezieniu, wachlarze wróciły do Górek, a po konserwacji trafiły na ekspozycję w dawnym domu Zofii Kossak. Teraz okazało się jednak, że być może znowu zostaną stąd wywiezione. Ich zwrotu domaga się... kobieta, która w 2006 roku wystawiła wachlarze na sprzedaż. Wytoczyła już sprawę cywilną Muzeum Śląska Cieszyńskiego, któremu podlega placówka w Górkach.

— Ta pani twierdzi, że wachlarze kupiła w 1998 roku w dobrej wierze od zaufanego człowieka i nie zdawała sobie sprawy, że pochodziły z kradzieży. Sąd, który miał zdecydować, do kogo dzieła sztuki należą, nie ustalił kto jest ich właścicielem (mimo, że znany był nawet paser), bo sprawa się przedawniła. Uznał tylko, że wachlarze należy przekazać do naszego muzeum, a ewentualny spór rozstrzygnąć na drodze postępowania cywilnego — mówi Marian Dembiniok, dyrektor Muzeum Śląska Cieszyńskiego.

I tak, wachlarze wróciły do Górek, a ich ostatnia właścicielka - Irena S., gdy Dembiniok odmówił jej wydania wachlarzy, założyła muzeum sprawę w sądzie (domaga się zwrotu dzieł sztuki albo 50 tys. zł zadośćuczynienia). Pierwsza rozprawa nie dobyła się, bo w sądzie nie stawiła się Irena S. Kolejnego terminu sąd jeszcze nie wyznaczył.

— Ta pani powinna sprawdzić pochodzenie wachlarzy zanim zdecydowała się je kupić, tym bardziej, że „Kossaki" to chyba najczęściej kradzione przedmioty w Polsce. Wie o tym każdy, kto choć trochę interesuje się sztuką — tłumaczy Marian Dembiniok.

Dyrektor cieszyńskiego muzeum zapowiada, że będzie do końca walczył o wachlarze. — To jest nasza własność, nam ją skradziono. Nie zamierzam niczego oddawać, a tym bardziej płacić. Liczę, że sąd stanie po naszej stronie — dodaje dyrektor.
Komentarze: (14)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

że złodziej mo winksze prawa niż właściciel. Ta Pani w 'dobrej wierze' je se kupiła, więc terozki mo iśc po kasę do 'zaufanego' pasera......

chora władza, chory kraj.

Nie trzeba walczyć o nie skoro już są w muzeum. Trzeba jednak dzieła o takiej wartości dobrze chronić i ubezpieczać przed kradzieżą. Wówczas zwrot z zakupione dzieła w dobrej wierze dokonałby ubezpieczyciel - a tak zapłaci ten ,ktory z urzędu winien był od kradzieży i ich bastępstw je ubezpieczyć.

Sąd postąpił właściwie bo kazał je przywrócić muzeum. Tp. ma rację ,że na drodze cywilnej zakupujący w dobrej wierze może dochodzić roszczeń. Jeśli ubezpieczono eksponaty - to roszczenia winny przejść na ubezpieczyciela- jeśli nie to nie na muzeum ale na tego który się dopuścił zaniedbań -dopuścił do kradzieży i nieubezpieczył. Co za brak profesjonalizmu.

O wachlarze walczyć trzeba do końca!!!

sprawa raczej bezdykusyjna - jeśli kupiła w dobrej wierze, to ma pecha.

Ktoś ,ten pozew napisał i uzasadnił, a sąd przyjął. Zatem sprawa nie jest jednoznaczna i będzie badana przez sąd..

Trzeba zaprosić do Górek panów z programu
"Łapać złodzieja " żeby pokazali mankamenty
zabezpieczeń anty włamaniowych.

no, powinno się obwinić poszkodowanego, a złodzieja zostawić w spokoju, typowa polska mentalność:-), a może to właściwie nie mentalność tylko niski poziom intelektualny, brak wykształcenia i tępota połączona z głupotą? Sorry za tę opinię ale trzeba się zabrać za złodziei, a nie ofiary.

Jorg- ,pomyśl jeśli masz taką wyobraźnię, że kupiłeś jakiś cenny eksponat w sklepie z antykami ,na który jego właściciel daje ci rachunek ,żeś nabył go legalnie ,z legalnie działającego np. antykwariatu. Znany jest zatem ,sprzedający,pośredniczący w sprzedaży i kupujący a zawarcie ctransakcji jest udokumentowane. Tak w przybliżeniu można nazwać zakup w dobrej wierze./ nie znam dokładnie sprawy a sąd także - dlatego na tę okoliczność ją zbada; zbada tzn. ustali czy w dniu zawarcia transakcji i wcześniej niż znakazły się eksponaty w legalnym antykwariacie czy "dessie" można było w oparciu o ogólnie dostępne źródla ustalić ,że przedmioty pochodzą z kradzieży.I kto zawinił, że klient został wprowadzony w błąd.Dla ludzi z muzeum, którzy bardzo często spotykają przedmioty wartościowe w obrocie handlowym ustalenie takich rzeczy jest sprawą wiedzy zawodowej, przeciętni ludzie tej wiedzy mogą nie mieć i polegają na uczciwości sprzedającego/ktory paserem może być jedynie nazwanym wtedy ,kiedy zostanie mu udowodnione ,że wiedział ,że wachlarze pochodzą z przestępstwa kradzieży ,ale i na tę okoliczność musi zbadać to sąd.Co do zwrotu przedmiotów sąd już się wypowiedział słusznie, co do okoliczności rozprawa musi się odbyć- chociażby dla oczyszczenia z zarzutów handlu czy też obrotu w sposób świadomy przedmiotami pochodzącymi z kradzieży. Myślę ,że Jorg powinieneś to rozumieć.

Reasumując ,zlodziej powinien siedzieć za kradzież ,ale osoba kupująca została poszkodowana podobnie jak muzeum ,z którego skradziono eksponaty. I też nap może mieć słuszny żal do muzeum, który zaniedbał wpisanie ctych przedmiotów np. do jakiegoś ogólnokrajowego ,czy ogolnoeuropejskiego rejestru skradzionych dzieł sztuki.

"...Ustalili, że owe dwa dzieła sztuki wystawione na aukcji zarejestrowane są od 1993 roku w Krajowym Wykazie Zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę...." to wypis ze strony www.policja.pl Pozdrawiam

a tak z innej beczki to może dom aukcyjny, który wystawił te dzieła do sprzedaży pokryje szkody tej Pani. W końcu końców domy aukcyjne powinny sprawdzać czy zbiory nie pochodzą z kradzieży.

a ja się zastanawiam - za ile i w jaki sposób ta Pani kupiła wachlarze, czy przypadkiem nie jest tak, że wiedziała lub przypuszczała skąd pochodzą, a teraz wybiela się i walczy żeby jeszcze na tym zarobić. Sorry, ale ja w takie tłumaczenia nie wierzę - jak się kupuje i sprzedaje sztukę to orientacja w tym temacie jest.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama