, niedziela 23 luty 2020
Niewidzialni studenci
Studenci od dawna pomagają organizować życie kulturalne i społeczne w Cieszynie uważa Anna Cieplak z Klubu Krytyki Politycznej w Cieszynie. fot. KKP fot: mat. pras.



Dodaj do Facebook

Niewidzialni studenci

ANNA CIEPLAK
Uniwersytetu nie widać w mieście? Problem włączenia uniwersytetu do miasta nie rozwiąże się instytucjonalnie, tylko poprzez nawiązanie sprawnej komunikacji pomiędzy studentami a lokalnymi działaczami. Warto zatem rozważać na temat współpracy z instytucjami i organizacjami, które spotykają się ze studentami i widzą na co dzień, co stanowi o problemach w aktywności lub jej braku.
Zacznijmy od wskazania kierunków i specjalności, które można studiować w Cieszynie. Edukacja artystyczna czy animacja społeczno-kulturalna, mocno związane z edukowaniem do kultury, są zorientowane raczej na pedagogikę. Możemy więc założyć, że absolwenci nie zasilą szeregu artystów (tu statystyki są bezlitosne, 2 % absolwentów uczelni artystycznych pozostaje czynnymi twórcami sztuki) tylko nauczycieli plastyki bądź muzyki, animatorów, pracowników edukujących do kultury.

Dlatego też za główną linię rozważań o współpracy powinniśmy przyjąć założenie, że o aktywności kulturalnej studentów decydują raczej osoby, które pomimo tego, że nie śpiewają na rynku ani nie malują obrazów, angażują się w aktywność społeczno-kulturalną miasta. Może studenci zamiast realizować się twórczo robią w mieście ważne rzeczy w dłuższej perspektywie czasowej, bardziej użytecznej dla mieszkańców?

Wielu z nich od dawna pomaga przy organizowaniu życia kulturalnego i społecznego Cieszyna. W samym Stowarzyszeniu "Być razem" można spotykać wielu studentów, którzy z pewnością nie przebywają tam bo po prostu znaleźli intratną pracę. Kiedy wchodzimy do Galerii "Szara" żeby obejrzeć wystawę albo pożyczyć książki to możemy spodziewać się, że spotkamy tam osoby zaangażowane w pomoc galerii bezinteresownie. Grupa studentów Wydziału Artystycznego, która wykonała alternatywną, wirtualną mapę Cieszyna angażując do systematycznej pracy dzieci ze śródmieścia nie jest też "podstawiona" ale po prostu zdecydowała się na zrobienie czegoś dla innych. Takiej działalności nie widać na co dzień, bo nie rzuca się w oczy, ale w perspektywie przyszłościowej może przynieść ważne efekty społeczne i kulturowe.

Może studenci nie zostawią po sobie wiekopomnych obiektów artystycznych (chociaż tego wykluczyć nie można) ale kilkoro więcej świadomych odbiorców kultury? Czy praca, którą wykonują, współpracując z organizacjami i instytucjami, przy edukowaniu dzieci, młodzieży i ludzi starszych (przecież do DPS-u także docierają studenci) nie buduje faktycznej wartości dla miasta? Dzięki takiej pracy możemy oczekiwać, że w dalszej perspektywie odpowiednio przygotowane dzieci, młodzież i dorośli będą zaglądać do galerii, teatru w Cieszynie, bo ktoś przekaże im, że ma to znaczenie. I nie chodzi tutaj o ilościowe zmiany, takie jak dobrze sprzedające się bilety, ale świadome uczestnictwo w kulturze, które kształtuje się w procesie długoterminowej edukacji. Nikt nie rodzi się przecież bardziej lub mniej wrażliwą na sztukę jednostką, tylko w procesie edukacji nabywa odpowiednich kompetencji do "odczuwania" czyli rozumienia sztuki.

A jak Uniwersytet widzi siebie w kontekście miasta? Na pewno problemu nie rozwiąże organizowanie imprez masowych dla mieszkańców i studentów, choć oczywiście takie eventy mogą mieć symboliczne znaczenie. Można też stosować metody oparte na "przymuszaniu" studentów do odbywania praktyk w mieście czy poprzez organizowanie krótkoterminowych projektów skierowanych do mieszkańców w ramach zaliczenia przedmiotu, co na dłuższą metę także nie ma głębszego sensu, gdyż odbiorca pozostaje z tymi samymi zasobami, z jakimi był przed spotkaniem.

Wydaje się, że to właśnie autentyczność powinna stanowić główny punkt odniesienia, jeżeli chcemy zmobilizować kogoś do działania. To, w pewien sposób, sprawdziło się w przypadku Freestyle City Volunteer, gdzie zebrała się całkiem spora grupa (głównie licealistów) z potrzebą systematycznego działania przez dłuższy czas na rzecz innych.

Wiele ważnych rzeczy, które dzieją się w mieście na co dzień nie jest może tak widocznych i spektakularnych, ale ma duże znaczenie dla mieszkańców. Wystarczy spytać na ulicy Głębokiej co robią dzieci po lekcjach w ostatnich miesiącach, a co robiły przedtem. Edukacja kulturalna może wychowywać do wartości, w tym estetycznych tylko przez codzienny kontakt ze sztuką. Dobrze, gdyby w mieście pojawiały się nowe obiekty wykonane przez studentów, którzy faktycznie tworzą sztukę, ale jeszcze lepiej, gdyby udało się wyedukować odbiorców do zrozumienia kodów kulturowych.
Trzeba zrobić wiele, żeby odwrócić trend realizowany w szkołach, tj. wychowywanie wyłącznie jednostek, niekoniecznie obywateli. Takie "odczarowanie" może nastąpić chociażby poprzez świadome zaangażowanie studentów w jakże różnorodną aktywność w mieście, bo wtedy ci są mniej ukierunkowani na siebie i zaspokajanie własnych potrzeb, gdyż robią coś dla innych. Zamiast wyłącznie malować i kreować się na artystów, mogą też pomagać zrozumieć innym dlaczego malowanie ma sens.

Chyba o tym mówiła dyrektorka Biblioteki Miejskiej Izabela Kula zachęcając studentów do pomocy przy prowadzeniu zajęć dla dzieci. Przecież nie zakładała, że studenci nie potrafią czytać tylko chcą czytać dla kogoś, kto tego potrzebuje.

To główny wniosek nasuwający się na myśl podczas wystąpień organizacji pozarządowych i instytucji kultury na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Warto zachęcać studentów do mocniejszego angażowania się w działalność kulturalną, ale nie wymagać od nich, że będą tylko widoczni. Paradoksalnie, ich niewidzialność sprawia, że coś powoli się zmienia.
Komentarze: (17)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

prze wielu laty, za prof. J.Chlebowczyka, studenci mieli "urzędowy obowiązek" w ramach ćwiczeń, odwiedzać/uczestniczyć/ bodajże 2 razy w miesiącu, prowadzony przez mojego ojca, Klub Propozycji - przychodzili, później, dla niektórych z nich, był to pretekst do napisania, m.in. pod red. R.Gabrysia i A.Gładysza, prac magisterskich na temat wybranych aspektów tego, tętniącego jeszcze w Ustroniu (Muzeum im.M. Skalickiej, Cieszynie (os. Banotówka), ruchu społeczno-kulturalnego...

dobra wola i chęć współpracy oraz bycie odbiorcą UŚ-owskich imprez, to bardziej kwestia techniczna zrobienia kilku wyrazistych plakatów, co raczej /bo one są wykonane na potrzeby uczelni/, podrzucenia kilku z nich przez wolontariusza do widocznych miejsc w mieście...jeżeli jest to za wysokie wymaganie, to jest mi w imieniu...nie wstydzących się tego zaniedbania - serdecznie przykro!

To studentki nie wyjeżdżały na weekend. Mój osobisty urok, elokwencja oraz to, że po prostu fajny jestem, powodowało nic partnerskiej więzi między nami. Ja dawałem im całego siebie a one nie pozostawały dłużne. Nasze uczciwe relacje były wzorem postępowania dwóch dusz połączonych falami namiętności... a teraz... dzisiejsza młodzież jakaś taka niemrawa... A ha, miastu nie dawaliśmy od siebie nic. Całe weekendy w akademiku...

nie astronomiczna !
Proszę spojrzeć na Wisłę, jaka furorę robią studenci tej uczelni szkoły średniej?
Pozazdrościć kierunku, a praca czeka ...od Majorki począwszy !

:)

?

mając na kącie dwa FAKU -ltety?

od tego sa rodzice, szkoła, kościół, ale Wyższa uczelnia ?
Co jako mgr będziecie robić?

Skoro wszystko jest w campusie na Bielskiej to po co studenci mają chodzić 'do miasta'? Jedzenie kupią w Lidlu, książki skserują w kampusie, do lekarza tez tam pójdą. A na weekend wyjadą (przystanek też mają koło uczelni więc po co mieliby iść do centrum) bo 85% studentów cieszyńskiego usia jest spoza Cieszyna. Może to raczej miasto nich przyjdzie do kampusu?

studentów widzę tylko w krytyce, w szarej, w targowej po 22.00 ;) - ale to w tygodniu - W weekendy studentów NIE MA!!!!!!!!!!!! To jest problem! Studenci nie powinni tak często wyjeżdżać z Cieszyna - w weekendy odbywa się większość imprez w mieście - różnego rodzaju - teatr, folklor, koncerty, festiwale (mniejsze czy większe) a wtedy tych 'usiowych' studentów NIE MA!!!

...wiadomo że macie jeden z nafajniejszych campusów w polsce, jest tam praktycznie wszytsko (teraz i lidl ;) ) ale nie widzimy WAS, my mieszkańcy w mieście - PRZYCHODŹCIE DO NAS. MAlujcie na Rynku, róbcie mniejsze, czy większe koncerty w centrum (piwnica teatralna, COK, sala Studia teatralnego, piwnica teatralna, klub Jama, Krytyka), róbcie jakieś performance'y, murale - w mieście są osoby w instytucjach czy wydziałach, które Wam pomogą. Trzeba spróbować, jak są chęci to i nawet kasa sie znajdzie, a jak nie to mozna przynajmniej się poznać, wymienić kontakty i pomysły na przyszłość!!!!

że Cieszyn nigdy nie bedzie żadnym miasteczkiem uniwersyteckim tylko prowincja , bo tu nie ma atmosfery do rozwoju...!!! UŚ nigdy tak naprawde w zyciu miasta nie uczestniczyl i nie przejmowal sie potrzebami i życiem miasta.. Wykladowcy i studenci zawsze z miasta na weekendy wyjeżdzali i prawie w niczym kulturalnym nie uczestniczyli. Teraz kiedy upadla filia i tylko jest wydzial zamiejscowy tymbardziej prawdziwej wspolpracy nie bedzie. Tak wiec nie ma racji Anna Cieślik i na sile cos chce udowodnic
Szkoda dyskusji........................................

Wrocławia czy Krakowa to z prowincjonalnego Cieszyna nigdy nie zrobimy !

a właściwie jego sukces. Uniwersytet położony w mieście nadgranicznym, zasadniczo formalnie nie mający niczego wspólnego ze Słubicami, ale duża część studentów mieszka w Słubicach bo jest po prostu taniej. Kierunki mają standardowe, ekonomia, zarządzanie itp. A jednak jest bardzo popularny wśród polaków, niemców i ma bardzo dużo studentów anglojęzycznych. Dlaczego w Cieszynie nie ma wydziału Bohemistyki? Mógł by to być najlepszy tego typu wydział w kraju z racji bezpośredniego sąsiedztwa z Czechami i niedaleką słowacją. ale z pozycji katowickiego stołka widzi się zagrożenie siedziby i figa. najlepiej skierować na prowincję kierunki użytkowe. Cieszyn jest bardzo atrakcyjnym miejscem dla studenta (również zagranicznego) ale jeżeli będzie miał takie wydziały + pełno tzw wydziałów zamiejscowych prywatnych uczelni działających głównie na zasadzie 'zjazdów' to sorry. Ilość nie przełoży się na jakość. Można było by na przykład zrobić część kierunki z czeskim językiem wykładowym (importując kadrę z uniwersytetu ostrawskiego) nie wspominając o angielskim, i jednym ruchem uniwestytet byłby międzynarodowym znanym nie tylko w polsce ale i czechach i w słowacji. Cieszyn jest dość dobrze znany w czechach naprawdę, ale z TARGOWISKA!!!!

musi zarobić/dorobić tylko kasa kasa i siedzenie w internecie/FB po godzinach. Z drugiej strony jakie kierunki są lokomotywą C-na? Pedagogika i wychowanie przedszkolne. Nie ma kierunków ściśle artystycznych teatrologii, malarstwa, generalnie twórczych. Także za bardzo do publiki nie da się wyjść w kwesti wustaw, wernisaży, performanców itp. Zostają zabawy przedszkolne na rynku, albo picie na umór.... szkoda

Cieplak też polecam. Do artykułu zawsze trzeba się dobrze przygotować bo inaczej na "miota" się wychodzi.

dot. tego zdania: "Może studenci nie zostawią po sobie wiekopomnych obiektów artystycznych (chociaż tego wykluczyć nie można) ale kilkoro więcej świadomych odbiorców kultury? " otóż, jeżeli się nie mylę to Inwałd oraz Ochaby (ostatnio otwarte) to sukces plastyków z cieszyńskiego uniwersytetu.Proponuję pojechać i zobaczyć jak to się robi.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama