, środa 11 kwietnia 2018
Taka praca to sama przyjemność!
- Budowanie "Cieszynek" to moja dodatkowa pasja, w tej dziedzinie niewątpliwym mistrzem jest Jerzy Wałga - mówi Czesław Kanafek. Fot. Maciej Kłek 



Dodaj do Facebook

Taka praca to sama przyjemność!

BARBARA ŚLIŻ
Taka praca to sama przyjemność!

Czesław Kanafek zbudował broń na potrzeby "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana. fot. Maciej Kłek


Taka praca to sama przyjemność!

Pierwsze spotkanie jego armat z filmem nastąpiło w 1998 roku. fot. Maciej Kłek


Taka praca to sama przyjemność!

Armaty Czesława Kanafka odegrały również swoją rolę w filmie "Pan Taduesz" Andrzej Wajdy. fot. Maciej Kłek

Od zawsze interesowała go historia, a zwłaszcza to, co stare i strzelające. Pasja, którą rozwija od wczesnej młodości stała się dla niego pracą. Wyuczony zawód ślusarza znacznie ułatwia mu budowanie replik dawnej broni. Armaty Czesława Kanafka, najsłynniejszego rusznikarza z Pogórza są ozdobą każdej większej brackiej uroczystości.
Metodą prób i błędów Czesław Kanafek zdobył umiejętności, które pozwoliły mu budować armaty. Przygotowanie broni wymaga nie tylko zręczności manualnych, trzeba także zagłębić się w tajniki dawnego rzemiosła i znajomości stolarki, kowalstwa, czy działolejstwa. - Od zawsze interesowało mnie to, co strzela. Przeczytałem mnóstwo książek historycznych, zapoznałem się z każdą techniką wykonywania armat. Dawniej, by człowiek mógł coś takiego zrobić musiał najpierw wytworzyć sobie odpowiednie narzędzia. Dziś jest znacznie prościej - komentuje Kanafek.

Zainteresowania Czesława Kanafka objęły także dawną broń czarnoprochową. Sięgając do tradycji wyrobu wykonuje „cieszynki”. - Strzelby te były robione tylko na zamówienie w XVII wieku przynajmniej przez dwa lata. Ja nad swoją także pracowałem dwie zimy. Praca przy tej broni wymaga nie lada precyzji i kunsztu rusznikarskiego - opowiada.

Cieszynka Kanafka wykonana z drewna orzechowego, implikowana srebrem i kością oraz bogato zdobionymi motywami myśliwskimi nadaje się do użytku. - Ta broń to taka moja dodatkowa pasja, produkcja uboczna, którą robię dla odstresowania. W tej materii niezmiennym mistrzem pozostaje Jerzy Wałga, rusznikarz specjalizujący się w cieszynkach. Ja buduję historyczne armaty, a Jurka tylko naśladuję - komentuje.

Miłość do dawnej broni zaowocowała kilkanaście lat temu, kiedy pochodzący ze Skoczowa wykładowca łódzkiej filmówki podczas jednej z imprez sylwestrowych dostrzegł Kanafka i zaproponował współpracę. Pierwsze spotkanie jego armat z filmem nastąpiło w 1998 roku. Czesław Kanafek zbudował broń na potrzeby "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana. Dwa miesiące na planie pozwoliły nawiązać artyście nowe kontakty, asystować podczas wystrzału, a przede wszystkim przeżyć nową przygodę. - Pamiętam, że ekipa filmowa uznała nas za bardzo pracowitych ludzi, byli ogromnie zadowoleni z naszej współpracy. Podczas kilkudniowych zdjęć, w których wojska walczyły o Czerń Zaporowską statyści dostali takiego animuszu bitewnego, że trudno było ich powstrzymać, by przestali grać - wspomina rusznikarz. - To są takie śmieszne sytuacje, które na zawsze pozostaną w pamięci człowieka - dodaje.

Równocześnie z filmem Hoffmana kręcony był "Pan Tadeusz" Andrzeja Wajdy, w którym armaty Czesława Kanafka także odegrały swoją rolę. - Tam wystawiłem siedem luf z czasów napoleońskich. Niestety nie mogłem wziąć udziału w planie zdjęciowym, bo to zazębiało się z "Ogniem i mieczem" oraz z kręconą na Jasnej Górze reklamą wody, w której także brała udział moja armata - opowiada.

Jasnogórska armata to duma rusznikarza. Dzieło zapisało się w polskiej księdze rekordów. Armata została wykonana 12 lat temu, waży ponad tonę, a koła mają 1,5m wysokości. Budowa tego rodzaju broni zajmuje około pół roku, wymaga dużej precyzji i czasu.

Czesław Kanafek pracę łączy z członkostwem w Cieszyńskim Bractwie Kurkowym. Jego marzeniem jest, by armaty, które przygotowuje z bractwem mogły być wykorzystane podczas kolejnego filmu. Tym razem miałaby to być "Odsiecz Wiedeńska". - Niestety, póki co nie ma pieniędzy na tę produkcję. Może w przyszłości się uda. Wspaniale byłoby przenieść się znowu w dawne czasy. Odtworzyć kolejną bitwę. Wtedy człowiek czuje się naturalnie, jakby żył w danej epoce - mówi Czesław Kanafek.

Armaty rusznikarza wykorzystywane są podczas licznych imprez kulturalnych, festiwali, czy zlotach bractw kurkowych. Część z nich stoi w Niemczech. Jego dzieła można oglądać także na Polach Racławickich, Jasnej Górze, czy w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

majstra armatę - od zawsze interesowało wszystko, co strzela... dobrze czyta się teksty o pasjonatach...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama